Mam takie pytanie bo ostatnio kupiłam nową talię i niektóre karty mają taaak dużo szczegółów że nie wiem co to wszystko znaczy. Na przykład dziewiątka mieczy ma tyle linii na tle, tyle wzorów na kołdrze, tyle wyrytych twarzy na mieczach... i za każdym razem patrzę na coś innego. Czy to oznacza że ta karta ma jakieś głębsze znaczenie niż w taliach gdzie obrazki są prostsze? Czy po prostu artysta tak to narysował i nie ma to znaczenia dla interpretacji? 🙂
To ciekawe pytanie bo ja się też nad tym zastanawiałam przy moim pierwszym Thoth. Tam każda karta to jakby osobny obraz olejny i człowiek się gubi co w ogóle ma interpretować. Myślę że to zależy od tradycji z jakiej pochodzi talia. W Thoth każdy detal ma znaczenie okultystyczne, Crowley i Harris naprawdę kodowali tam symbole. Ale w talii artystycznej, gdzie ktoś po prostu ładnie zilustrował karty, detale mogą być czysto estetyczne. Jaką talię masz?
To jest właściwe pytanie i cieszę się że ktoś je w końcu zadał wprost. Odpowiedź jest taka: zależy co rozumiesz przez 'znaczenie'. Jeśli pytasz czy artysta celowo kodował symbolikę okultystyczna w każdym listku, to prawdopodobnie nie bo Hidden Realm to talia neo-estetyczna, nie hermetyczna. Ale jeśli pytasz czy twoja uwaga zatrzymuje sie na jakimś detalu i czy to coś ci mówi w konkretnym czytaniu, to już inna rozmowa. Które podejscie cię bardziej interesuje? 😛
Chce tu dorzucić coś co może troche skomplikować tę odpowiedź, bo uważam że to rozróżnienie na 'zamierzone' i 'niezamierzone' znaczenie jest w tarocie troche za proste. Pracuję z kilkoma taliami i zauważyłam, że czasem w taliach pozornie tylko estetycznych artysta nieświadomie umieszcza archetypowe obrazy, ktore działają dokładnie tak jak starsza symbolika. Nie dlatego ze tak planował, ale dlatego że pewne wzory są glęboko zakorzenione kulturowo. Kwiat lotosu narysowany dla urody nadal niesie ze sobą calą swoją historię.
Mam takie obserwacje z własnej praktyki: kiedy zaczęłam, myślałam że talie z detalami są 'lepsze' bo jest więcej do zinterpretowania. Teraz myslę że to nieprawda. Przy skomplikowanych kartach często zamiast interpretować daję się wciągnąć w oglądanie ilustracji i tracę wątek czytania. Prosta karta z jedną figurą i jasnym symbolem czasem działa mocniej właśnie dlatego że nic nie odciąga uwagi.
Chce zapytać o coś konkretnego bo trochę się gubię w tej dyskusji. mam RWS i dostałem ostatnio Gwiazdę i widzę tam kobietę, dwie czary, gwiazdy ptaka na drzewie rośliny nad woda. Czy przy interpretacji powinienem brać pod uwagę te wszystkie elementy czy skupić się na ogólnym obrazie i znaczeniu ze słowka?
To jest dobra obserwacja, Alembiku. Przy ogolnym pytaniu masz mniej filtrów i uwaga może sie naturalnie zatrzymać na różnych elementach karty. Wielu czytających mówi ze wtedy właśnie 'wskakuje' jakiś detal który normalnie by ominęli. To nie jest przypadek ale też nie jest tak że wszystkie detale naraz muszą być odczytane. Jeden ptaszek który przykuwa wzrok mówi więcej niż siedem symboli przeanalizowanych po kolei.
Czytam tę rozmowę od początku i mam tylko jedno pytanie do wszystkich: czy wogóle jest sens uczyć się symboliki poszczególnych elementów na kartach, jeśli i tak każde czytanie jest inne i to intuicja ma decydować co jest ważne?
A ja mam pytanie które mnie nurtuje od dawna właśnie w kontekście złożonych ilustracji: czy zdarza się że ktoś ma dwie talie, jedną prostą i jedną bardzo szczegołową, i używa ich do różnych rodzajów pytań? Bo zastanawiam się czy bardziej szczegółowa talia nie byłaby lepsza do psychologicznych głębszych pytań, a prosta do szybkich odpowiedzi.
Ja właśnie tak robię, mam dwie talie i używam ich do różnych rzeczy. Prostszą do szybkich codziennych pytań, a bardziej ilustrowaną kiedy siadam na dłużej i mam czas na oglądanie. Ale nie wiem czy to ma jakiś głębszy sens czy po prostu tak mi wygodniej. 😀
Wroćmy na chwilę do pytania Felicytki bo myslę że jest w nim coś ważnego. Zalożenie że skomplikowana talia = skomplikowane pytania jest trochę pulapką. To nie talia zadaje pytanie, to ty. Złożoność ilustracji daje więcej możliwych punktow wejścia do interpretacji ale nie sprawia że odpowiedź jest automatycznie glębsza.
Mam pytanie do tego co mówi Zaklinacz.ka, bo nie do końca rozumiem. Jeśli więcej elementów nie daje glębszej interpretacji, to po co w ogóle artyści tworzą tak szczegółowe talie? Czysto estetycznie czy jednak jest w tym jakiś zamysł?
A właśnie, ja z tym mam problem z moim Hidden Realm. Jest tam taka karta, Księżyc chyba, i jest na niej mnóstwo roślin i jakiś wodospad i postać elficka a w tle jeszcze jakieś cienie. I za każdym razem jak wychodzi mam wrażenie że każda rozmowa prowadzi mnie gdzie indziej. Nie wiem gdzie patrzeć.
ojej ja mam dokładnie tak samo z moją talią! Takie karty to są dla mnie jak labirynt, patrzę w jeden element i zaraz coś innego przyciąga wzrok. Chciałam zapytać, czy to jest normalne że tak skaczemy wzrokiem po karcie zamiast zatrzymać się na jednym?
To co opisuje Eremitka00 jest naprawde interesującym zjawiskiem. Miałam okresy kiedy na konkretnej talii zawsze wracałam do tego samego motywu. Raz to była postać na drugim planie w kilku różnych kartach, innym razem kolor. I owszem, potem okazywało się że ten element coś dla mnie znaczył, ale trudno mi powiedzieć czy to było cos w karcie czy coś we mnie.
Chcę zapytać o coś co mnie tu niepokoi trochę. Rozmawiamy o tym że każdy widzi coś innego w złożonych ilustracjach i każdy ma swój słownik skojarzeń. Ale jak wtedy wogóle można uczyć się tarota? Skoro każda talia jest inna i każde oko widzi co innego, to skąd wiedzieć że interpretuję dobrze?
Mam wrażenie że to jest ten sam problem co z moją Gwiazda z poprzedniej strony. Zastanawiam się czy na poczatku nie powinno się po prostu wziąć jednej konkretnej talii i jednej konkretnej ksiażki i isć przez nią systematycznie, zamiast mieszać różne podejścia i teorie. Bo czytam ten wątek i coraz bardziej się gubie zamiast rozumieć.
O, tego nie wzięłam pod uwagę! Że może karta jest wieloznaczna bo tematem jest wieloznaczość. To trochę zmienia sposób w jaki na to patrze. Ale mam pytanie, bo nie znam Rider-Waite, moja talia jest zupełnie inna styli stycznie, czy to znaczenie jest przenośne między taliam czy każda talia ma swój Księżyc?
to jest właśnie sedno całej tej dyskusji, myśle. Niektóre znaczenia są na tyle osadzone w archetypie, ze przetrwają zmianę stylu ilustracji. Księżyc jako karta jest archetypowo związany z podświadomoscia, cyklem, tym co niejasne, i to zostaje, niezależnie czy masz elficką postać czy wolfa z Rider-Waite. Ale szczegóły ilustracji mogą ten archetyp zakolorować w konkretny sposób. Twój wodospad i cienie mogą wnosić coś czego nie ma w oryginale. 😉
Właśnie o to mi chodziło kiedy pisałem wcześniej o braniu jednej tali i jednej książki. Jeśli talia jest bardzo oryginalna artystycznie, to skąd wiem gdzie jest archetyp a gdzie własna wizja artysty? Nie mam jak tego odróżnic jeśli nie znam tradycji. To trochę jak czytanie przekładu bez znajomości oryginału.
Tylko że chyba nie da się ich tak łatwo rozdzielić, bo talia o bardzo gęstych ilustracjach bez zakotwiczenia w systemie jest podwójnie trudna? Czyli złożoność wizualna nie jest problemem samym w sobie, ale wzmacnia inne trudności?
Chcę zapytać bo czytam tę dyskusję od dawna i nie do końca rozumiem, kiedy mówicie o 'zakotwiczeniu w systemie', macie na myśli że trzeba znać tradycyjne znaczenia kart? Bo ja uczę się z kilku różnych źródeł i każde mówi trochę co innego i nie wiem które jest tym 'prawdziwym' zakotwiczeniem.
Mam pytanie ktore wraca do tytułu tego wątku, bo rozmowa się trochę poszerzyła. Czy ktoś próbował kiedyś porównac konkretnie tę samą kartę w dwóch różnych talach, jednej prostej i jednej bardziej rozbudowanej, i sprawdzić czy interpretacja wyszła inna? Nie teoretycznie, ale w praktyce? 🙂
Właśnie, to jest moje pytanie z tej dicskusji, jak w ogóle weryfiukujesz interpretację? Bo jak czytam dla siebie to nie mam jak sprawdzić czy to jest moja projekcja czy coś realnego. Może szczegółowośc ilustracji po prostu daje mi więcej materiału do projekcji i to wszystko? 🙂
To pytanie Zochy jest chyba najważniejsze z calej dyskusji i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Weryfikacja w tarocie to temat na osobny wątek ale powiem krótko że jedyna weryfikacja jaką znam to czas i powtarzalność. Jeśli dana interpretacja okazuje się trafna w różnych kontekstach, zaczyna mieć wage. Jeśli jest jednorazowa i pasuje tylko do jednej chwili, to faktycznie trudno odróżnić od projekcji.
Mnie tez ciekawi to co pyta Sedzislawa. Bo Zaklinacz.ka z jednej strony bardzo dobrze tłumaczy mechanizmy, ale faktycznie trudno mi wyczuć po której stronie stoisz w tym sensie, czy złożoność ilustracji cos wnosi czy to głównie kwestia projektora który siedzi przed kartami.
No dobra, skoro Konradek97 i Sedzislawa wprost pytają, to odpowiem wprost. Nie jestem pewien czy to projekcja czy nie, i uważam że to jest uczciwa odpowiedź. Obserwuję tyle lat jak ludzie pracują z kartami i widzę że coś tam sie dzieje, ale nie potrafię powiedzieć co. Natomiast jedno jest dla mnie jasne, złożona ilustracja zwieksza liczbe mozliwych haczyków dla tej projekcji, jeśli to projekcja. Ale też zwiększa liczbę haczyków jeśli to cos innego. Wiec wracając do pytania Zochy, złożoność ilustracji nie jest neutralna. Ona coś robi z procesem, pytanie tylko co. 😛
