Piolun ma rację, nie pomyślałem o tym. Może mógłbym przetestować z jakimś neutralnym pytaniem najpierw, żeby sprawdzić różnicę między rękami? Coś mniej ładowanego emocjonalnie. Tylko nie wiem, czy to w ogóle cokolwiek powie mi o tym właściwym rozkładzie.
Filomena ma punkt. Zauważam u siebie, że kiedy pytanie jest bliskie, moje ręce są trochę inaczej napięte. Nie wiem czy to ma znaczenie energetyczne, ale z pewnością ma znaczenie fizyczne - karty idą inaczej. Argos, czy czujesz tę różnicę w napięciu między pytaniem o coś obojętnego a tym, co chcesz zapytać?
A proopo tej energetyki rąk - wróciłam do swojego pytania sprzed kilku postów, bo nikt nie odpowiedział do końca. Jak mam dwie talie i używam tej samej ręki, to czy one się 'przemieszają'? Judytka mówiła o oddzielnym przechowywaniu, ale co z samą ręką?
Jeśli chodzi o mycie rąk jako gest graniczny - to się pojawia w wielu tradycjach, niekoniecznie związanych z kartami. W pracy z runami też się o tym mówi, głównie jako przejście między przestrzeniami. Ale czy działa w sensie energetycznym czy psychologicznym - tego nie wiem i nie udawałabym, że wiem.
Tak, to trochę mnie uwalnia od tej spirali teorii. Werbena pytała o napięcie rąk - tak, czuję różnicę. Przy takich pytaniach o siebie jestem bardziej spięty i wtedy tasowanie wychodzi mi gorzej obiema rękami, szczerze. Może problem nie jest w ręce, tylko w tym, że za bardzo chcę żeby odpowiedź była konkretna.
To jest chyba najważniejsza rzecz, jaką powiedziałeś w tym wątku. Napięcie wobec odpowiedzi bardziej zaburza rozkład niż wybór ręki. Jak sobie z tym radzisz zwykle, zanim zaczniesz tasować?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i właśnie ta kwestia napięcia mnie też dotyczy. Jak daję sobie pytanie, na które naprawdę chcę odpowiedzi, to zaczynam poprawiać karty, ciągnąć jeszcze raz, i wtedy już nie wiem, który wynik traktować. Ktoś ma na to jakiś sposób?
Wracam do rozkładu Argosa, bo mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy. Piolun wcześniej pisał o czwartej karcie jako blokadzie - Argos, zdecydowałeś już, jakiego rozkładu użyjesz? Bo to naprawdę zmienia co dostaniesz z pytania o kierunek rozwoju.
Nie zdecydowałem. Piolun pisał o tym czwartym miejscu, ale nie do końca rozumiem, jak miałoby wyglądać pytanie do każdej pozycji. Używałem głównie trójki i nie wiem, czy na własną rękę rozbudowywać ten rozkład bez wiedzy, co gdzie powinno trafić.
Trójka do pytania o kierunek rozwoju może być zbyt mała, bo dostajesz tylko skrót. Warto rozważyć układ z pozycją 'co ode mnie zależy' i 'co jest poza moją kontrolą' - to przy pytaniu o zmianę w sobie daje inny obraz niż samo przeszłość-teraźniejszość-przyszłość. Ale nie musisz sięgać od razu po keltyjski krzyż.
Okej, te cztery pozycje od Piolun brzmią sensownie - gdzie jestem, dokąd idę, co pomaga, co hamuje. Tylko mam jedno pytanie do układu: czy to ma być czytane sekwencyjnie, czy raczej całościowo? Bo czytałem gdzieś, że przy pytaniach o siebie lepiej nie szukać narracji liniowej, tylko patrzeć na całość naraz. Nie wiem, czy to prawda.
Argos, zależy od tego, co czujesz przy rozkładaniu. Ja zazwyczaj najpierw patrzę na całość, potem wchodzę w każdą kartę osobno. Ale to nie jest zasada - to jest raczej to, co mi działa. A to pytanie o narrację liniową - skąd to czytałeś? Bo to może mieć znaczenie, o jakiej szkole interpretacji mówisz.
Przy pytaniu o kierunek własnego rozwoju narracja liniowa jest akurat pułapką, bo sugeruje, że coś jest 'przed' a coś 'po', a zmiana w sobie tak nie działa. Cztery pozycje, które zaproponowała Piolun, są dobre właśnie dlatego, że nie mają ustalonej kolejności czasowej. To jest raczej mapa niż oś.
Wracam do czegoś praktycznego, bo mam wrażenie, że Argos jeszcze nie ustalił jednej rzeczy - jaką talią to zrobi? Pytam, bo jeśli ma więcej niż jedną, i wcześniej był wątek o energetyce rąk i talii, to może to też ma znaczenie przy tym konkretnym pytaniu o siebie.
Mam dwie talie. Jedna jest starsza, używam jej dłużej, ale ma już trochę porysowane karty. Druga jest nowsza, jeszcze nie przepracowana. Intuicyjnie ciągnie mnie do starszej, bo ją znam, ale nie wiem czy to nie jest właśnie ta pułapka, o której pisała Leontyna - że idziemy po wygodę, nie po coś właściwego.
Powiem szczerze - nie pisałam o tym jako o pułapce w takim znaczeniu. Chodziło mi bardziej o to, że wybór z przyzwyczajenia i wybór świadomy mogą wyglądać tak samo z zewnątrz, ale znaczą coś innego. Skoro intuicyjnie ciągnie cię do starszej - dlaczego ją odrzucasz? Co konkretnie budzi wątpliwość?
A ja mam pytanko poboczne - te porysowane karty w starej tali, czy to nie robi probelmu przy rozkładzie? Pytam, bo u mnie jedna karta jest bardziej wyblakła od innych i zawsze zastanaiawm się, czy jej wygląd jakoś wpływa na to, jak ją interpretuję. Może odruchowo.
Przy runach mam podobny dylemat z kamykami, które już długo używam - znam je fizycznie tak dobrze, że zanim 'przeczytam' ryt, już czuję pod palcami, które to. Nie wiem, czy to pomaga czy przeszkadza. Argos, a przy starszej tali - czy znasz karty na tyle, że rozpoznajesz je po krawędzi albo grubości?
To jest bardzo uczciwa obserwacja. I to chyba lepszy argument za nową talią niż jakakolwiek teoria energetyczna. Nie dlatego że stara jest zła - tylko dlatego, że przy pytaniu, gdzie naprawdę zależy ci na odpowiedzi, warto ograniczyć ile 'wiesz' zanim karta leży na stole.
Ja mam odwrotnie - nie mam starej tali, mam tylko jedną i jest prawie nowa, i właśnie dlatego trochę jej nie ufam. Jakby nie miała jeszcze mojego... nie wiem jak to powiedzieć. Kontekstu? Czy to głupie?
Wchodzę do wątku, bo ta rozmowa o rozpoznawaniu kart pod palcami mnie zatrzymała. Przy rytuale w ogóle - czy to nie jest tak, że zbyt duże oswojenie z przedmiotem czasem działa przeciwko intencji? Nie tylko w kartach. Argos masz tu coś ciekawego - znasz talię fizycznie, ale pytanie jest o ciebie, nie o talię. Może właśnie to napięcie między znajomym a nieznanym jest tu istotne.
Kazia ma rację, że to musi być gdzieś sfinalizowane. Argos, mam do ciebie konkretne pytanie - kiedy bierzesz starą talię do ręki teraz, przy tej myśli o pytaniu o własny rozwój, co czujesz fizycznie? Nie co myślisz o niej, tylko co czujesz.
Ciężkość to jest konkretna informacja. I to, że nowa jest 'lżejsza' w tym przenośnym sensie - powiedziałabym, że to jest twoja odpowiedź, tylko że boisz się ją za taką uznać. Dlaczego chcesz ją odrzucić?
Ale czy racjonalizacja i intuicja muszą być różne? Pytam poważnie, bo zastanawiam się od chwili, czy w kontekście pytania o własny rozwój - to, że nowa talia 'pasuje do tego czego chcesz', nie jest przypadkiem właśnie trafną informacją, a nie błędem.
Dobra, zatrzymajmy się chwilę. Argos nie musi teraz rozwiązać filozofii potwierdzenia. Musi wybrać talię i ją potasować. Argos - czy jesteś w stanie postawić rozkład dziś, czy jeszcze czekasz na jakiś znak?
Chyba jestem gotowy. Postanowiłem - wezmę nową talię. I wracam do pierwotnego pytania z tego wątku, bo właściwie przez całą rozmowę go nie rozwiązałem: czy jako leworęczny powinienem tasować inaczej? Bo nadal nie wiem, czy to ma znaczenie.
Dobrze, że wracasz do tego. Przy runach nigdy nie słyszałam, żeby leworęczność zmieniała sam sposób ciągnięcia - ale tasowanie kart to trochę inna sprawa, bo tam chodzi o ruch i kierunek. Leontyna, ty wiesz więcej o tarocie - czy jest jakaś zasada co do tego?
