Mam takie pytanie, bo nigdzie nie mogłem znaleźć sensownej odpowiedzi. Jestem leworęczny i chcę zrobić sobie rozkład dotyczący rozwoju osobistego - konkretnie chodzi mi o to, czy zmieniam się w kierunku, w którym chcę iść. Tasowałem prawą ręką, bo 'tak się robi', ale coś mi nie gra. Ręka dominująca ma znaczenie przy tasowaniu czy to tylko mit? Pytam, bo słyszałem różne rzeczy i trochę mnie to kręci w głowie.
Dobre pytanie, bo rzeczywiście różne szkoły mówią różne rzeczy. Ja zawsze słyszałam, że tasujemy ręką, którą piszemy, ale sama nie jestem stuprocentowo pewna, skąd to pochodzi. Może ktoś bardziej obeznany się wypowie, bo ciekawa jestem uzasadnienia.
Ja tasowałam zawsze tak jak mi wygodnie i nigdy nie zastanawiałam się nad tym, którą ręką. A powinnam? Serio pytam, bo nie wiedziałam, że to w ogóle ma znaczenie.
Spotkałam się z dwiema szkołami. Jedna mówi, że prawa ręka to ręka dawania, lewa to ręka przyjmowania, i leworęczni powinni tasować lewą, bo to ich naturalna ręka przyjmowania energii. Druga szkoła mówi, że chodzi wyłącznie o rękę dominującą bez względu na symbolikę. Mnie zastanawia, czy to w ogóle wpływa na wynik rozkładu, czy bardziej na komfort i skupienie.
To nie jest takie proste. Podział na rękę dawania i przyjmowania pochodzi z tradycji, która zakłada konkretny przepływ energii przez ciało - i ta tradycja była pisana dla praworęcznych jako domyślnych. Kiedy ktoś jest leworęczny, część praktykujących odwraca ten schemat, część nie. Mam pytanie do ciebie - czy jak tasowałeś prawą ręką, to miałeś wrażenie, że coś 'nie dochodzi', czy to raczej czysto fizyczny dyskomfort?
A czy jest jakaś różnica między tasowaniem a samym dobieraniem kart? Bo słyszałam, że niekoniecznie ta sama ręka powinna robić obie rzeczy. Nigdy nie sprawdziłam tego u siebie, bo jestem praworęczna i nigdy mi to nie stanęło na drodze, ale ciekawi mnie, czy ktoś to rozróżnia.
Ja zawsze dobierałam lewą bo ktoś mi tak powiedzał na początku i tak mi zostało. Ale teraz nie wiem czy robiłam dobrze bo jestem praworęczna. Czy to mogło przekłamywć odczyty?
No właśnie, bo ja się teraz zastanawiam - jeśli robiłam bez zastanowienia i jakoś wychodziły mi trafne rozkłady, to może ta techniczna strona nie jest aż tak kluczowa? Albo ja coś pominęłam i moje rozkłady wcale nie były tak trafne jak myślałam 🙂
Wracając do mojego pytania - bo wątek trochę się rozszerzył - to powinienem może spróbować ten sam rozkład dwa razy? Raz prawą, raz lewą, innego dnia, i zobaczyć czy jest jakaś różnica w tym, co czuję przy interpretacji? Albo czy karty się różnią?
dwa razy z tym samym pytaniem to ryzykowne, bo możesz interpretować wyniki pod wpływem pierwszego rozkładu. Jeśli chcesz porównać, zrób to w odstępie co najmniej kilku tygodni albo zmień pytanie na podobne, ale inaczej sformułowane. Inaczej nie będziesz wiedział, czy różnica pochodzi z ręki, z nastroju, czy z naturalnego przesunięcia sytuacji.
Ale właśnie - skoro pytanie dotyczy kierunku rozwoju, to może warto najpierw zdecydować, jak je sformułować. Bo 'czy zmieniam się w kierunku, w którym chcę' to dość ogólne. Jaki rozkład planowałeś do tego pytania?
keltyk może być za dużo informacji naraz przy pierwszym samodzielnym rozkładzie o sobie. Trzy karty są prostsze, ale może warto dodać czwartą jako 'co mi przeszkadza' albo 'co powinienem wziąć pod uwagę'. To daje trochę więcej kontekstu bez przytłaczania.
Mnie się wydaje, że przy pytaniu o własny rozwój keltyk może dawać ciekawszy wgląd, właśnie przez tę pozycję 'co cię koronuje' i 'co jest u podstaw'. Ale to zależy też od tego, czy czytasz karty od dłuższego czasu. Argos, jak długo pracujesz z kartami?
Mniej więcej pół roku, ale głównie obserwowałem i czytałem. Pierwsze samodzielne rozkłady robiłem może ze trzy razy. Stąd trochę ta niepewność z keltkiem - czuję, że to dużo pozycji jak na etap, na którym jestem.
To może faktycznie zacznij od tych trzech kart z tą czwartą, którą wspominałam. Keltyk nie ucieknie, zawsze możesz do niego wrócić za kilka miesięcy. A przy pytaniu o własny rozwój mniej pozycji to też mniej miejsca na zgubienie się w interpretacji.
Wracam jeszcze do tej kwestii ręki, bo mi coś zostało w głowie po poprzednich postach. Argos, jak mówisz, że lewą jesteś bardziej 'obecny' - czy to się pojawia od razu kiedy bierzesz talie, czy dopiero przy samym tasowaniu?
To jest akurat istotna obserwacja. Jeśli różnica pojawia się przy ruchu, a nie przy kontakcie, to może chodzi mniej o energetykę ręki, a bardziej o komfort motoryczny. Lewa ręka dominująca po prostu lepiej tasuje i dlatego nie ma tego rozproszenia na 'jak to robię'.
A ja w ogóle zastanawiam się czy jak mam dwie talie to czy powinam mieszać je tą samą ręką? Bo mam jedną do siebie i jedną jak czasem rozkładam znajomym i nigdy nie myślałam o tym że to może mieć znaczenie.
To zależy od szkoły. Część praktyków mówi, że talie powinny być przechowywane osobno i nigdy nie krzyżować się energetycznie, inne podejście mówi, że ważniejsza jest intencja przy sięganiu po konkretną. Osobiście mam oddzielne opakowania i rzadko wyciągam obie w tym samym dniu.
Ale wracając do Argosa i jego pytania o ręce - skoro leontyna mówi, że może chodzić o komfort motoryczny, to może warto to po prostu potraktować pragmatycznie? Tasuj lewą, bo tak ci wychodzi lepiej, i nie szukaj głębszego uzasadnienia na siłę.
Trochę mnie to uspokaja, bo faktycznie wchodziłem w tę teorię o przepływie energii i nie mogłem się w niej odnaleźć. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy lewa ręka do tasowania, prawa do dobierania karty, czy wszystko tą samą? Bo kilka postów wyżej Piolun o tym wspominała i nie było odpowiedzi.
Słucham tego wątku od dłuższego czasu i muszę się wtrącić, bo przy ziołach i przy kartach podobna zasada się pojawia - chodzi o spójność. Jeśli zaczynasz lewą, to utrzymuj lewą przez cały rytuał. Mieszanie rąk w trakcie jednej sesji może rozbijać koncentrację, a to chyba najważniejsze.
No ale jeśli nie ma pisanego źródła, to skąd wiemy, że to nie jest coś, co jedna osoba wymyśliła i przekazała dalej jako zasadę? Bez złośliwości pytam, bo sama łapię się na tym, że stosuję reguły, których początku nie znam.
Filomena ma rację, że warto to sobie zadawać. Większość zasad w tej dziedzinie ma właśnie takie zamazane korzenie. Ale to nie znaczy, że nie działają - znaczy tylko, że nie znamy mechanizmu. Werbena - to rozproszenie, o którym mówisz, pojawia się od razu czy dopiero w interpretacji?
To mi się trochę skleja z tym, co ja czułem tasując prawą - że byłem bardziej w głowie niż w pytaniu. Więc może faktycznie jest coś w tej spójności, którą Werbena opisuje, tylko nie wiem czy to kwestia ręki czy po prostu skupienia. Jak wy to rozróżniacie u siebie?
Argos, to jest świetne pytanie na koniec - jak rozróżnić, czy to kwestia ręki, czy skupienia. Mnie się wydaje, że jedyny sposób to powtórzyć ten sam rozkład kilka razy w różnych wariantach i porównać. Ale czy masz w ogóle możliwość, żeby to przetestować, zanim zrobisz ten właściwy rozkład o rozwoju?
No właśnie, bo jak Argos powie że chce to przetestować, to pojawia się pytanie - jak testujesz coś, co dotyczy pytania wewnętrznego? Nie możesz przecież zrobić próbnej wersji pytania o własny kierunek rozwoju, bo to i tak jest pytanie na serio.
