Wróciłabym tu jeszcze do kwestii bloku i sasiadow, bo Wrotycz dobrze to nazwała - to poczucie obserwowania. Próbowałam tej metody z oddychaniem, którą sugerował Edek, i jest lepsza niż myslalam. ale mam pytanie do tych, którzy z tym się mierzyli: czy robicie jakieś fizyczne zmiany w przestrzeni przed czytaniem, zasłony, przestawiacie meble, cokolwiek?
Zasłaniam wszystko co zasłonić sie da - nie dlatego że sąsiedzi dosłownie widzą, ale że mam wtedy inne poczucie granicy. Ten pokój staje się bardziej "mój" na ten czas. To drobne ale działa na mnie
Ale wracając do głównego pytania, bo trochę uciekamy - czy te wszystkie przygotowania, które opisujemy, nie są właśnie tym co "rozbudza" talię? Jeśli za każdym razem wchodzisz w stan skupienia, zasłaniasz okna, regulujesz oddech, to może ta talia z czasem staje się zakotwiczona w tym stanie i dlatego starsze, używaniejsze talie "działają lepiej"?
Wajdelota, ale to "tylko my przez nie" - czy to umniejsza doświadczenie? Jeśli stara talia faktycznie lepiej pomaga mi wejść w stan czytania, to jest rozbudzona dla mnie, praktycznie, niezależnie od mechanizmu. Może to i tak wystarczający powód żeby szukać starszych talii.
Fasolka, nie umniejsza, masz rację. Ale to trochę zmienia to o co pytałem na początku. Bo jeśli "rozbudzenie" jest w nas i w historii użytkowania, to kupowanie starej talii od kogoś obcego, tylko dlatego że stara, nie ma sensu. Chyba że ta osoba dużo z niej czytała. Trochę się pogubiłem.
A ja mam pytanie do tych co czytają długo - czy wy w ogóle czujecie roznice między nową talią a tą z ktora pracujecie od lat, kiedy czytacie dla obcej osoby? Bo mi się zdarza że moja talia "milczy" przy pewnych ludziach i zastanawiam się czy to o mnie czy o nich.
Wracam do wątku bo ta dyskusja o talii "milczącej" przy pewnych osobach jest dla mnie nowa. Czy to znaczy że talia ma jakby swoją wolę? Czy to wy jako czytający decydujecie że nie idziecie dalej? Bo to brzmi jak coś zupełnie innego niż "rozbudzenie" jako wlasciwosc samych kart. 😉
Czytam tę dyskusję od dawna i jedno mi nie daje spokoju. Mówimy o talii jako podmiocie ktory "milczy", "mówi", "chce". To jest metafora czy dosłowne przekonanie? Bo odpowiedź na to pytanie zmienia całkowicie sens tego co tutaj omawiamy. Seid, jak ty to widzisz?
Przepraszam że wchodzę z czymś praktycznym, ale właśnie wróciłem do tematu sąsiadów i chciałem zapytać - Edek wspominał o temperaturze, Wrotycz o zasłanianiu. Czy ktoś ma konkretny problem z oddzieleniem czasu czytania od reszty dnia gdy mieszka się w małym mieszkaniu? Mam kawalerkę i wszystko dzieje się w jednym pokoju.
Oh, dziękuję za ten wątek o kawałerce, ja mam dokładnie ten sam problem! Wrotycz ta miseczka dźwiękowa to brzmi pięknie, ale czy nie przeszkadza sąsiadom? Jak głośna jest? Przepraszam że takie prozaiczne pytanie ale naprawdę się zastanawiam zanim kupię. 🙂
Wracając do tego co mówiła Oriona o woli talii - mam na to swoje określenie, może trochę uproszczone, ale talia "milczy" dla mnie gdy jest za dużo szumu między mną a pytaniem. Nie w kartach, we mnie. Sąsiedzi, hałas, myśli. I tu mi się łączy wątek przygotowania miejsca z wątkiem o rozbudzeniu - może nie da się ocenić czy talia jest rozbudzona jeśli my sami nie jesteśmy gotowi.
Czytam tę wymianę między wami i mam pytanie może głupie - czy ktoś próbował kiedyś tego samego rozkładu, dla tego samego pytania, dwiema różnymi taliami, jedna po drugiej? Żeby sprawdzić czy dostaje podobne karty czy kompletnie inne? Bo to by dużo mówiło o tym czy talia "wnosi coś od siebie".
