No ale to chyba jest sedno całej tej rozmowy od początku - że żadna karta nie 'zawsze' znaczy jedno. I wróciłabym tu do tytułu tematu: czy osoba trzecia w rozkładzie pary musi być zagrożeniem? bo może być kimś neutralnym nawet pomocnym dla związku? 🙂
Czytam to i mam pytanie do bardziej doświadczonych - skoro Królowe i Królowie to raczej stałe zakorzenione energie a nie coś wchodzącego to jak rozpoznać że chodzi o kogoś realnego a nie o energię samego partnera? Jest jakaś metoda poza tym co Czaromira mówiła o kartach sąsiednich?
Dziękuję za to wyjaśnienie Siemargl, naprawdę pomaga mi to ułożyć w głowie. Nie wiedziałam że pozycja aż tak dużo zmienia. Czy to dotyczy wszystkich rozkładów czy tylko tych bardziej rozbudowanych jak Celtycki Krzyż?
I tu wracam do czegoś co mnie nurtuje od początku tej rozmowy - bo zaczynaliśmy od pytania czy osoba trzecia w rozkładzie pary to zawsze zagrożenie. I myślę że teraz po tych wszystkich postach mam poczucie że właściwa odpowiedź brzmi: to zależy nie tylko od karty, nie tylko od pozycji, ale też od tego co w tej chwili robisz z tą informacją. Bo nawet jeśli karta wskazuje kogoś realnego - to nie wyrok, to sygnał do rozmowy, nie do paniki.
To co napisała Czaromira96 w ostatnim poście naprawdę mi dużo dało do myślenia. Czyli rozumiem że klucz to nie sama karta dworska, ale cały kontekst rozkładu razem z pozycją? Czy dobrze to rozumiem?
Mam to zapisane od jakiegoś czasu w notatkach i teraz porównuje z tym co piszecie - u mnie wychodzi że Walety i Królewicze reagują na pytanie inaczej niż Królowie i Królowe. Te pierwsze to jakby energia wchodząca, coś nowego, a Królowie i Królowe to stale obecności. Czy ktoś jeszcze tak to czyta czy to mój własny system?
To mnie zastanawia w kontekście tematu - skoro Rycerz to ktoś w ruchu, to czy taka karta przy partnerze jest bardziej 'niebezpieczna' niż Król który jest zakorzeniony? Bo z jednej strony Rycerz to coś przemijającego, ale z drugiej ktoś aktywnie działający...
Wracam do tego co Bratek_O pisała o notatkach i porównywaniu systemów - też tak robię i widzę że rózne szkoły tarota naprawdę różnie podchodzą do kart dworskich jako osób trzecich. W jednej tradycji zawsze patrzysz na płeć i kolor włosów jako wskazowkę na fizyczny opis osoby. W innych to kompletna bzdura i czytasz tylko energie. Które podejście wy stosujecie w rozkładach pary?
Też prowadziłam notatki porównawcze i muszę powiedzieć że system opisowy - włosy, kolor oczu - u mnie po prostu nie działa. Zbyt wiele razy Rycerz Mieczy 'pasował' do kogos ciemnego a miał być blondyn według podręcznika. Przeszłam całkowicie na czytanie energetyczne i jestem z tego dużo bardziej zadowolona.
Wtrącę się bo to pytanie Piwoniowej dotyka czegoś istotnego. Granica między 'osobą' a 'energią' w kartach dworskich jest umowna i zależy od tego jak rozumiesz sam rozkład. Pytanie nie brzmi: czy to człowiek czy energia - pytanie brzmi: czy ta energia ma w tej chwili konkretne ludzkie źródło w życiu pytającego. I odpowiedź na to daje reszta rozkładu, nie sama karta dworska z osobna.
