Mam dziwny problem z moją talią i nie wiem, czy to kwestia tasowania, czy coś innego. Od jakiegoś czasu zauważam, że w każdym rozkładzie wychodzą mi same pozytywne karty albo neutralne. Głupota? Może. Ale to trwa już kilka miesięcy. Słońce, Gwiazda, Świat, Koło Fortuny... zawsze coś optymistycznego. Nigdy Wieża, nigdy Śmierć, nigdy nawet Jedenastka Mieczy. Tasowałam zawsze tak samo: tasowanie na przeplot, czyli to składane na pół, i może właśnie o to chodzi? Czytałam gdzieś, że ten sposób powoduje, że karty układają się w pewien wzorzec. Czy ktoś miał podobnie? I czy zmiana techniki tasowania w ogóle coś zmienia w interpretacji, czy to bez znaczenia?
To ciekawe, bo tasowanie na przeplot faktycznie może tworzyć powtarzalne wzorce jeśli zawsze tasujemy tę samą liczbę razy w tę samą stronę. Ale zanim powiem więcej, chcę się upewnić co do jednej rzeczy: czy obracasz karty podczas tasowania, czy nie? Bo jeśli nigdy nie odwracasz kart, to bloki kart mogą pozostawać nienaruszone przez długi czas. Ile mniej więcej razy tasowałaś przed każdym rozkładem?
Przepraszam, że wejdę, ale właśnie o to chciałam zapytać. Czy to znaczy, że jeśli nie odwracamy kart, to talia faktycznie traci tę drugą połowę znaczeń? Bo ja też nie używam odwróceń i teraz się zastanawiam, czy moje rozkłady są przez to jakoś... okrojone?
Hej, ale moment. Mówimy o mechanice, a ja bym jednak chciała wrócić do pytania z tematu. Bo tu nie chodzi tylko o technikę, prawda? Pytasz, czy talia jest stronnicza, a to jest już pytanie o coś więcej. Czy brałaś pod uwagę, że karty mogą po prostu odpowiadać na to, co teraz jest w twoim życiu? Może rzeczywiście masz teraz dobry okres?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie z boku. Czy karty w ogóle mogą być "stronnicze" w sensie energetycznym? Bo tu mówicie o mechanice tasowania, ale mi się wydawało, że karty tarota to nie losowy generator, tylko coś, co odpowiada na energię. Przepraszam, że naiwne pytanie, ale nie rozumiem, jak obydwa wytłumaczenia mogą być jednocześnie prawdziwe.
Wychylę się trochę poza strefę tarota, ale mam wrażenie, że to co opisujecie z tymi blokami kart pasuje do szerszego problemu z losowością w ogóle. Podobna kwestia jest przy runach, jak ktoś zawsze wyciąga z worka w ten sam sposób, to też tworzy nawyki. Wracając do tematu: czy ktoś z was próbował zupełnie innej techniki, powiedzmy ciągłego tasowania przekładanego albo po prostu rozsypania kart na stole i mieszania rękami? Ciekaw jestem, czy to faktycznie zmienia charakter rozkładów.
Czytam to z uwagą bo mam podobne odczucia z moimi kartami, choć u mnie odwrotnie. Zawsze ciężkie karty. Zastanawiam się, czy to nie jest kwestia nastawienia przed tasowaniem. Ja na przykład zawsze siadam do kart kiedy coś mnie gryzie, więc może dlatego. A ty, jak pytałaś w tych rozkładach, to byłaś raczej spokojna czy zdenerwowana?
I to jest właśnie odpowiedź na pytanie z tematu. Talia nie jest "stronnicza" w sensie energetycznym, jest po prostu źle wymieszana mechanicznie. Jak duże były te bloki? Czy karty jednego koloru trzymały się razem na dłuższym odcinku, czy bardziej co kilka?
Rozumiem mechanikę, ale mam pytanie, które może być głupie. Czy jeśli przez kilka miesięcy talia dawała same pozytywne karty, to czy te rozkłady były po prostu... nieważne? Zmarnowane? Bo to brzmi trochę smutno, tyle sesji i żadna nie była rzetelna.
Myślę, że czyszczenie teraz miałoby sens, nie dlatego że talia jest "skażona", ale dlatego że zaczynacie jakby od nowa. To taki gest resetowania intencji. Czy czyszczenie miałabyś na myśli dymem, kryształem, czy coś innego?
Dobra, rozumiem. Zrobię ten test przed czyszczeniem. Ale właśnie przyszło mi do głowy kolejne pytanie, bo nie mogę przestać o tym myśleć. Jeśli przez kilka miesięcy robiłam rozkłady z zawężonej puli kart, to czy moje wyczucie tej konkretnej talii jest teraz jakoś... przekrzywione? Nauczyłam się jej języka, ale języka niepełnego.
A mam głupie pytanie może, bo dopiero uczę się tarota. Czy ta stronniczość o której mówicie może się zdarzyć w każdej talii, czy niektóre talie są z natury jakieś inne? Pytam bo zastanawiam się nad kupnem nowej i nie wiem czy to ma znaczenie.
Myślę, że warto odróżnić dwie warstwy tej rozmowy, bo się trochę mieszają. Jedna to mechanika, tasowanie, bloki, matematyka. Druga to intencja i energia. Obie są ważne dla praktykujących, ale mają inne rozwiązania. Mechanikę naprawia tasowanie. Co naprawia energię?
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam pytanie z boku, bo nie znam się na tarocie. Czy ktoś w ogóle powiedział Tarotce żeby przestała robić rozkłady do czasu kiedy talia będzie prawidłowo przetasowana, czy można je robić normalnie i po prostu zmienić technikę od zaraz?
Dobra, ale właśnie tu mam wątpliwość. Jeśli Miecze wychodziły rzadko przez kilka miesięcy, a teraz nagle zaczną wychodzić częściej po zmianie tasowania, to jak odróżnić czy to efekt lepszej mechaniki, czy po prostu naturalny cykl? Czy można w ogóle to rozdzielić?
Głównie dla siebie, ale kilka razy dla znajomych. Teraz jak to piszę to robi mi się trochę głupio. Mam nadzieję że nikomu nie dałam zbyt różowych obrazków w ważnych sprawach. Chociaż... to były lżejsze pytania, nic poważnego.
