To jest ciekawe co piszesz, bo to chyba nie jest tylko twój problem. Ja miałem dokładnie taką samą sytuację - robiłem rozkład dla osoby, widziałem napięcie, i milczałem bo nie wiedziałem jak zacząć. A potem okazało się, że ta osoba sama to czuła i tylko czekała żebym coś powiedział. Więc może to jest jakaś ogólna prawidłowość?
To nie jest przypadek. Osoby, które siadają do rozkładu z poważnym pytaniem, zazwyczaj już gdzieś wiedzą odpowiedź. Karty to tylko punkt wyjścia do rozmowy, nie wyrok. I właśnie dlatego ta cisza po rozkładzie jest tak ważna - ona sama w sobie coś mówi.
Ale chwila, skoro on sam powiedział że Wieża go niepokoi, to czy nie powinnaś od razu na to zareagować? Jak ktoś mówi że coś go niepokoi, to chyba jest sygnał że można rozmawiać, nie?
Powiedział to tak jakby do siebie, półgłosem. Ja wtedy nie wiedziałam czy to jest zaproszenie do rozmowy czy raczej żeby zostawić temat. I pewnie przez to milczałam.
Dobra, ale nawet jeśli to była sonda i Landrynna jej nie złapała wtedy, to teraz i tak planuje z nim rozmawiać. Pytanie praktyczne - od czego zacząć ten powrót do tematu? Bo mija czas, nie jest to już ten sam moment co przy rozkładzie.
Nie musisz wracać do rozkładu bezpośrednio. Możesz powiedzieć po prostu - myślałam o tej karcie co wyszła i chciałam się zapytać jak ty teraz czujesz się z tym co pokazało. To jest naturalne, nie wymaga żadnego specjalnego wstępu.
A nie jest dziwne wracać do teamu po jakimś czasie? Bo mi by było trochę niezręcznie, jakby ta chwila już minęła i teraz się do niej wracam. Nie wiem, może sie mylę.
To jest bardzo dobre pytanie i teraz jak tak patrzę wstecz, to chyba miałaś rację. On raczej nie jest osobą, która pyta wprost o trudne rzeczy. Więc może właśnie to zdanie o Wieży było tyle ile mógł z siebie wydusić.
No dobra ale ile można odkładać. W końcu trzeba powiedzieć o tej Wieży. Jak się będzie chodzić okoało przez cały czas to rozmowa nigdy nie dojdzie do sedna. Lepiej od razu jasno powiedziec ze jest karta która sygnalizuje zmianę i tyle.
Czytam ten spór między wami i zastanawiam się - czy to nie jest po prostu kwestia tego, kogo czytasz? Bo ja w astrologii mam dokładnie ten sam dylemat. Jednej osobie możesz powiedzieć wprost bo ona to przyjmie i przetworzy. Drugiej musisz dojść powoli bo inaczej się zamknie. I chyba tu nie ma jednej reguły dla wszystkich.
On raczej reaguje spokojnie na trudne informacje, ale właśnie to mnie trochę dezorientuje. Bo nigdy nie wiem czy naprawdę jest spokojny, czy to taka fasada. I ta Wieża siedzi mi w głowie, bo wiedziałam już podczas rozkładu że nie jest przypadkowa.
A kiedy ostatnio był u ciebie ten rozkład? Bo jak minęło sporo czasu, to sytuacja którą pokazywały karty mogła już się rozwinąć w jakimś kierunku. Może on już sam to przerobił.
To jest istotna informacja. Kilka tygodni po rozkładzie i brak jakiegokolwiek echa z jego strony. Ani że coś go dotknęło, ani że nic. Jak on w ogóle zachowywał się po tamtym spotkaniu - coś zauważyłaś?
Ta cisza z jego strony może być odpowiedzią samą w sobie. Nie każdy wraca do tematu słowami. Pytanie do ciebie - czy w tej rozmowie którą planujesz chcesz się dowiedzieć jak on się czuje teraz, czy bardziej chcesz dokończyć to co zostało urwane przy rozkładzie?
O, to jest dobre pytanie. Bo to sa chyba dwie rózne rozmowy, nie? Jedna o tym co pokazały karty, druga o tym co się dzieje u niego teraz. Mogą się pokrywać, ale nie muszą.
Zastanawia mnie jedna rzecz. Landrynna robi ten rozkład dla przyjaciela, a teraz martwi się bardziej o to jak powiedzieć niż o to co właściwie chce mu przekazać. Czy wiesz już co chcesz mu powiedzieć o tych kartach? Bo jak nie, to może od tego zacznij.
Ej, zatrzymajmy się chwilę. Landrynna powiedziała już wcześniej że to nie jest rozkład keltyczny, nie pamiętam żebyśmy wiedzieli jaką dokładnie pozycję zajmuje Pięć Mieczy. Czy na pewno było powiedziane że to jest 'przyszłość'?
Okej, to jest ważna korekta. Trójka kart to zupełnie inny ciężar niż keltyk. I pytanie - co było na pierwszej i drugiej pozycji? Bo bez tego nie wiadomo jak czytać tę trzecią.
Jak patrzę na to razem to czuję że on teraz kręci się w kółko, nie może podjąć jakiejś decyzji albo nie widzi sytuacji jasno, i że coś go za chwilę z tego wyrwie - ale nie łagodnie. I że po tym będzie jakiś rodzaj starcia, może z kimś, może ze sobą. To mnie niepokoi bo znam go od lat i wiem że on kiepsko znosi takie momenty.
To jest bardzo konkretne i szczere podsumowanie. I myślę że właśnie tego powinnaś się trzymać w rozmowie z nim - nie mówić 'Wieża oznacza to a tamto', tylko powiedzieć dokładnie to co teraz napisałaś. Że czujesz że on jest gdzieś w środku jakiegoś węzła. To jest ludzka rozmowa, nie sesja wróżbiarki.
Karty były po to żeby Landrynna zobaczyła coś wyraźniej - i zobaczyła. Teraz pytanie nie brzmi 'jak mu przekazać co mówią karty' tylko 'jak zacząć rozmowę której się boi'. To są dwa różne zadania i chyba warto to rozdzielić.
