Czytam to i czuję że macie rację. Szczególnie ta trzecia karta - już teraz jak o niej myślę, to mam wrażenie że wiem co by mi się tam pojawiło. A to chyba zły znak co do mojej gotowości, prawda?
Ale chwila - czy to jest coś złego? Że mamy wiedzę z innych źródeł i ta wiedza wpływa na to jak interpretujemy karty? Pytam bo ja też dużo czytam o astrologii i horoskopach i pewnie to mi wchodzi w głowę kiedy patrzę na cokolwiek. Czy to znaczy że moje odczyty są z góry skażone?
Hellan dobrze to ujął, ale chcę dodać jedną rzecz. Przy rozkładzie w stanie silnego ładunku emocjonalnego - a Natka jest teraz w takim stanie - ta granica między obserwacją a projekcją jest wyjątkowo płynna. Nie dlatego że człowiek jest słaby ani nieuważny, ale dlatego że emocja organizuje percepcję. Dosłownie widzisz inaczej. To nie jest metafora, to jest mechanizm.
Nie spodziewałam się że ten wątek dojdzie do takiego miejsca. Zaczęłam od pytania techniczne o karty, a skończyłam na tym że chyba potrzebuję po prostu przyznać sobie rację. Jeszcze nie wiem co zrobię z tą relacją. Ale chyba najpierw muszę to powiedzieć samu sobie zanim w ogóle dotknę kart.
A ja mam takie naiwne może pytanie - czy jest jakaś technika, żeby to sprawdzić przed rozkładem? Znaczy, żeby sprawdzić swój stan i zdecydować czy w ogóle siadać do kart? Bo to brzmi jakby wymagało dużej samoświadomości, a nie każdy ją ma na starcie.
