Ale czy nie jest tak, że jak ktoś jest w depresji i przychodzi do kart, to właśnie szuka tej symboliki ziemi - zakorzenienia, zatrzymania? Jakby intuicyjnie pociągało go to, czego potrzebuje, a nie to, czego ma za dużo?
Wracam do pytania z tytułu, bo powoli gubi się w tej dyskusji. Paź, Rycerz, Królowa, Król - czy to wiek czy stan umysłu. Przez lata używałam obu kluczy jednocześnie i rzadko mi to sprawiało problem, bo jedno z drugiego wynikało. Kiedy ktoś jest młody wiekiem, zazwyczaj jest też w etapie Pazia energetycznie. Ale właśnie sytuacja Remigiusza to obala - bo on mówi, że jest dorosły, a energia Pazia do niego trafia. I to chyba jest dowód na to, że te dwa klucze są niezależne
Dodam tylko, ze Etteilla, który był jednym z pierwszych popularyzatorów tarota jako systemu wróżebnego, przypisywał kartom dworskim konkretne opisy fizyczne - kolor włosów, oczu. To zupełnie inny klucz niż wiek czy stan umysłu. I to właśnie stąd w wielu starszych podręcznikach bierze się ten zapis "jasna blondynka" przy Królowej Kielichów. Część tradycji poszła w stronę opisu wyglądu, część w stronę charakteru. Klucz wiekowy to stosunkowo późna popularyzacja.
Przepraszam, że wchodzę z innej strony, ale po tym co wszyscy napisali - mam wrażenie, że każdy system coś innego mówi. Jak mam w ogóle wiedzieć, którym kluczem się posługiwać przy konkretnym rozkladzie? Czy wybieram jeden i się go trzymam, czy można mieszać?
To jest właściwe pytanie. Odpowiedź, która może być frustrująca: to zależy od tego, z jakim systemem pracujesz. Jeśli uczysz się z podręcznika do Rider-Waite, trzymaj się klucza z tamtego podręcznika. Jeśli uczysz się z Thothem - inaczej. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś ma talię RW, ale czyta z podręcznika do Thota. Albo miesza trzy różne systemy, bo każdy z nich wydaje mu się logiczny. Wtedy odczyt staje się niespójny. Nie dlatego, że mieszanie jest "złe", ale bo tracisz jeden wewnętrzny klucz.
no dobra, Trochę nie zgadzam się z takim podejściem. Spójność wewnętrzna jest ważna, owszem. Ale z doświadczenia powiem, ze wielu dobrych czytelników pracuje intuicyjnie i nie trzyma się jednego systemu kurczowo - bo karta przemawia do nich niezależnie od tego, co napisał Waite czy Crowley. To nie jest mieszanie dla mieszania, tylko własna integracja wielu źródeł. Pytanie do Remigiusza jest inne: czy chcesz się uczyć systemu, czy chcesz rozumieć, co Ci wychodzi w rozkładach?
To jest dobry impuls do nauki. Ale uważaj na jedno - możesz się w tym zagubić. Historia tarota jest skomplikowana i pełna warstw, które nakładały się przez stulecia. Jeśli będziesz szukał jednej spójnej odpowiedzi na pytanie "skąd to znaczenie", możesz się sfrustrować, bo jej nie ma. Często jest kilka odpowiedzi naraz, i wszystkie mają pewne racje.
Czytam od początku i mam takie pytanie może z innej beczki - czy jak ktoś ma zły dzień albo jest po prostu smutny, to ma to wpływ na to, jak odczytuje karty dworskie? Bo mi się kilka razy zdarzyło, że w podobnych rozkładach widziałam zupełnie różne rzeczy, i zastanawiam się czy to ja się zmieniałam, czy odczyt.
To co mówi Mistralka mnie zatrzymuje przy pytaniu Remigiusza z początku. On wspominał o depresji i pytał, czy warto w takim stanie siadać z kartami. I teraz czytam, że stan emocjonalny filtruje odczyt. To chyba powinniśmy jakoś do tego wrócić, bo to był ważny wątek.
Ale jak sie odróznic te dwa stany? Bo w depresji to chyba ciezko stwierdzic z zewnatrz siebie czy sie myśli "wyrok" czy "obserwacja". Czyż nie jest tak ze depresja właśnie zaburza tę ocenę?
Jest jeszcze jedna kwestia, którą chciałem wprowadzić w kontekście kart dworskich i stanu umysłu. Jeśli Paź reprezentuje określoną jakość energetyczną - otwartość, chłonność, brak uformowanej woli - to w stanie depresji ta karta moze być jednocześnie trafna jako opis stanu I myląca, bo sugeruje pewną neutralność, której depresja nie ma. Depresja to nie jest neutralna otwartość, to coś zupełnie innego. Czy ktoś pracował z tym rozróżnieniem w praktyce?
Słyszę to wszystko i zastanawiam się - może zamiast pytać, co Paź znaczy, powinienem był zapytać, co zrobić z kartą, która wychodzi regularnie. Bo on wyszedł mi kilka razy w różnych rozkładach w ostatnim czasie. Czy to coś mówi?
Tak, to mówi coś. Powtarzające się karty to jeden z sygnałów, że temat jest nierozwiązany albo że karta próbuje przykuć uwagę. Ale uwaga - to nie znaczy automatycznie, że masz z tym zrobić coś spektakularnego. czasem powtarzająca się karta to zaproszenie do zatrzymania się i posiedzenia z tematem, nie do działania. Paź wielokrotnie? To może być właśnie to - coś, czego jeszcze nie przyswoiłeś, czeka. 🙂
Czyli Lunaria mówi, że Paź wychodzący kilka razy to zaproszenie do zatrzymania się. Ale jak mam się zatrzymać i przyglądać czemuś, czego nawet nie rozumiem dobrze? Nie wiem, czy to energetyczna jakość, czy wiek, czy stan umysłu. Każdy tu mówi co innego.
no dobra, to może zacznijmy od tego, co konkretnie widzisz w tej karcie kiedy wychodzi. Nie co podręcznik mówi - co ty widzisz. Bo Paź to jeden z tych arkanów, które bardzo wyraźnie reagują na to, kto na nie patrzy.
a w jakich rozkładach wychodzi? Na jakiej pozycji? Bo "wychodzi kilka razy" to zbyt ogólna informacja. Czy to ta sama pozycja za każdym razem, czy różne?
To "boję się" jest ciekawe. Czego konkretnie się boisz przy keltyckim krzyżu? Bo to nie jest bardziej wyrocznią niż trójka. Ma po prostu więcej kontekstu
ojej, ja tez dlugo bałam sie keltyjskiego i jak w koncu sprobowałam to okazło sie ze po prostu wiecej kart do ogarnięcia naraz ale nie jest bardziej strasznie. Choc rozumiem to uczucie ze jakoś tak ciezej to ograc w głowie kiedy jest sie w niedobrym miejscu.
wróćmy do tych pozycji. Jeśli Paź wyszedł jako "co blokuje", to to jest całkiem inne odczytanie niż "sytuacja obecna". W pierwszym przypadku możesz czytać go jako rodzaj niedojrzałości, niezdecydowania, które cię blokuje. W drugim jako rzeczywisty opis twojego stanu. Czy te dwa odczyty coś ci mówią?
Myślę, że właśnie o to chodzi i to jest odpowiedź na pytanie Remigiusza o "który klucz". Decydujesz zanim zaczyna się rozkład, nie w trakcie. Jeśli wchodzisz z założeniem, że karty dworskie to energie - czytasz energie. Jeśli osoby - czytasz osoby. Mieszanie w trakcie interpretacji jednej karty to źródło nieporozumień.
eh, tu się z Arnoldem nie zgodzę. Nie dlatego, że jego podejście nie działa - może działać. Ale dla kogoś, kto dopiero się uczy i ma zamęt interpretacyjny, elastyczność bez fundamentu daje chaos, nie wgląd. Remigiusz, mam wrażenie, że na tym etapie potrzebujesz jednego klucza, nie wielu.
no dobra, A czy można zapytać jaki tarot masz? Bo Paź w Rider-Waite wygląda i "czuje" się inaczej niż w Thoth czy jakimś bardziej współczesnym artystycznym wydaniu. I to też wpływa na to, jak go czytasz.
