Ja bym dorzucił że runy dają tu nieco inną perspektywę niz tarot bo Algiz czy Mannaz wychodzą niemal zawsze przy pytaniach o wspólnotę i jest to bardziej jednoznaczne niż karty - ale to inny temat. Wracając do wątku: czy ktoś próbował łączyć rozkłady o grupie z rozkładem o sobie samym osobno, porównując wyniki?
Na pytanie Wiktora - próbowałam coś podobnego, ale nie dwa osobne rozkłady tylko jedną sesję gdzie pierwsza część kart była o grupie, a druga o mnie w kontekście tej grupy. Wyniki były niespójne i myślę że właśnie dlatego że pytanie było podzielone, energie też się rozeszły.
Dobra, mam konkretne pytanie do was wszystkich: jeśli dostajecie kartę bardzo negatywną w rozkładzie o przynależności - powiedzmy Księżyc albo Wieża - to czy to oznacza że odpuszczacie te grupę czy szukacie w karcie ostrzeżenia do nawigowania? Bo ja tu mam największy problem z decyzją.
Na pytanie Irgi - u mnie to zależy od pozycji tej negatywnej karty. Jeśli Wieża wychodzi jako sytuacja obecna, to raczej sygnał że coś już się wali i trzeba to zobaczyć. Ale jeśli wychodzi jako potencjalne wyzwanie albo to co może stanąć na drodze to czytam ją jako ostrzeżenie, nie wyrok. Nie odpuszczam grupy dlatego że dostałam trudną kartę.
I to jest dokładnie mój problem który sygnalizowałam. Robię bez struktury i potem interpretacja jest mocno... elastyczna. Ale mam też wrażenie że gotowe rozkłady nie zawsze pasują do pytań o grupę. Keltycki krzyż jest super do pytań osobistych ale jak nakładasz go na relację grupową, to część pozycji traci sens.
Dokładnie to samo czułam. Pozycja 'co cię blokuje' w keltyckim krzyżu przy pytaniu o grupę - czyja blokada? Moja, grupy, konkretnej osoby w tej grupie? Dlatego zaczęłam konstruować własne układy specjalnie pod relacje. Ale wymaga to dużej dyscypliny żeby nie przekombinować znaczeń pozycji.
Chwila, to możecie konstruować wlasne rozkłady? Myslałam że są jakieś ustalone systemy i że improwizowanie to właśnie ten błąd o którym mówił Nekromanta.
Ale jak robisz własny rozkład pod grupę, to ile pozycji ma sens? Bo wyobrażam sobie że można się zagalopować - jedna karta na mnie, jedna na grupę, jedna na lidera, jedna na konflikt, jedna na potencjał... to już robi się skomplikowane.
To jest właśnie odpowiedź na mój wcześniejszy pomysł z kartą ostrzegawczą. Widzę że podobnie myślimy. Epidot, a czy ta czwarta karta kiedykolwiek pokazala ci coś co rzeczywiście się potem wydarzyło? Pytam serio, bo to byłoby niezłe potwierdzenie że taki rozkład ma sens.
Słuchajcie, wracając do swojej sytuacji którą opisywałam wcześniej - zastanawiam się teraz czy może powinnam był powtórzyć rozkład po tych dwóch tygodniach kiedy wszystko było super, nie czekać aż zrobi się źle. Może wtedy miałabym lepszy punkt odniesienia do tego co przyszło potem. 🙂
