Ja stosuję jedną prostą metodę: po zrobieniu rozkładu pytam siebie czy ta interpretacja mnie zaskakuje. Nie chodzi o to żeby była negatywna albo pozytywna, tylko żeby była nieoczekiwana. Jeśli interpretacja jest dokładnie taka, jakiej spodziewałam się przed rozkładem, to dla mnie czerwona lampka. Bo po co układać karty, jeśli już wcześniej wiedziałam co powiedzą?
Wracając do tego co Walentynkaa powiedziała o odwróconych kartach - może źle to wyraziłam. Nie chodzi mi o to że odwrócone karty są 'bezpieczniejsze' od projekcji, tylko że wymuszają zatrzymanie się. I właśnie to zatrzymanie jest według mnie ważne, a nie sama odwrócona pozycja. Ale rozumiem ten zarzut.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam inne spostrzeżenie. Dużo mówicie o tym, co robi interpretator, ale mało o tym, jak sformułowane jest pytanie przed rozkładem. Moim zdaniem znaczna część szumu wchodzi właśnie tam - kiedy pytanie jest emocjonalnie zabarwione albo już zawiera w sobie oczekiwaną odpowiedź. Czy ktoś się z tym zgadza?
To co Ismer napisał to dla mnie konkretna wskazówka - pierwsza w tym wątku, którą mogę zastosować jutro przy rozkładzie. Ale teraz mam pytanie: czy jeśli pytanie jest już 'skażone', to można po fakcie zmienić interpretację? Czy lepiej zacząć od nowa z innym pytaniem?
No właśnie to błędne koło, o którym mówi Karmelia, jest chyba jednym z głównych źródeł szumu w ogóle. Wchodzisz z pytaniem emocjonalnym, karty odpowiadają na emocję a nie na pytanie, interpretujesz odpowiedź przez pryzmat tej emocji i w sumie nigdy nie wychodzisz poza własną głowę. Nie twierdzę, że zawsze tak jest - ale często. I mam wrażenie, że mało kto o tym mówi wprost. 😀
