U mnie tak. Robiłam raz czytanie w sytuacji, w której nie czułam się pewna etycznie i interpretacja była chaotyczna, nie mogłam znaleźć sensu. Nie wiem, czy to etyka, czy po prostu zbyt dużo emocji wokół sprawy - ale efekt był taki sam.
Wracając do tego co mówiłyście o czytaniach dla par innych niż romantyczne - czy ktoś robiła dla rodzeństwa? Bo mam siostrę i mamy dośc trudną relację i zastanawiam sie czy taki rozkald porównawczy mógłby cos pokazać, czy to raczej nie zadziała bez uczuc romantycznych?
Cesarzowa kontra As Mieczy na tej pozycji to naprawdę wymowne. Ona chce ciepła i bliskości, ty - jasności i prawdy. Ciekawe, czy to was zaskoczyło, czy tylko potwierdziło coś, co czułyście?
To jest moim zdaniem jedna z realnych wartości takich czytań - depersonalizacja konfliktu. Zamiast 'ona zawsze chce postawić na swoim', masz 'w tej relacji działają dwie różne energie'. Latwiej wtedy rozmawiać. 🙂
I to jest cos, czego nie osiagnie zadne czytanie pojedyncze - wlasnie to spojrzenie na dwie energie w jednym miejscu. dlatego uwazam, ze temat porownawczych czytan jest niedoceniany bo wiekszosc osob skupia sie na czytaniu dla siebie.
A może dlatego jest niedoceniany że jest trudniejszy i łatwiej sie pomylic? Ja sam wolę czytac dla jednej osoby, bo mam wtedy lepszą kontole nad interpretacją. Przy dwóch mam wrażenie że zawsze coś mi umyka.
Kolejność czytania dla par to osobny temat i chyba niedoceniany. Ja zawsze zaczynam od osoby która mniej mi powiedziała o sytuacji, właśnie dlatego żeby karty mogły coś powiedzieć bez mojej wiedzy jako filtra. Czy inaczej to rozkladacie?
To co opisuje Celeste56 to klasyczny problem konfirmacji - interpretujemy karty zgodnie z tym, co juz wiemy lub czujemy. Przy czytaniach porównawczych dla par ten problem się podwaja bo masz dwa zestawy wcześniejszej wiedzy naraz. Czy ktoś próbował kiedyś robić takie czytanie zupełnie anonimowo, bez wiedzy kto jest kim?
Robiłam coś podobnego raz, przypadkowo - dostałam dwa pytania od kogoś, kto opisał sytuację bez podawania, które dotyczy jej, a które partnera. Wymieszałam talie i dopiero po interpretacji zapytałam, które jest które. Wyniki były zaskakująco spójne z tym, co potem powiedziała.
to jest ciekawe bo właściwie potwierdzasz, że karty zadziałały niezależnie od twojej wiedzy o osobach. Albo że byłaś bardziej neutralna właśnie dlatego, że nie wiedziałaś. Czy to był jednorazowy eksperyment czy powtarzałaś?
Czytam tę dyskusję z dystansem bo jestem z numerologii, nie z tarota ale mam pytanie z zewnątrz - czy w ogóle porównujecie wyniki czytan dla pary z tą drugą osobą? Czy partner wie, ze byly robione dla niego karty?
Ale czy porównanie czytań dla dwóch osob z pary nie ma sensu własnie wtedy, kiedy oboje siedzą razem i słuchaja? Wtedy możesz obserwować reakcje, doprecyzować i to czytanie staje się zupełnie innym doświadczeniem niż dwa osobne sesje. 🙂
Właśnie to mnie w tych czytaniach dla par najbardziej ciągnie - że mogą stworzyc kontener na rozmowę której bez nich by nie było. Nie dlatego że są magiczne ale dlatego że dają strukturę i neutralny punkt wyjścia.
Wracajac do mojego pytania o siostrę - po tej dyskusji myślę, że może warto sprobować właśnie razem z nią, zamiast robić to po cichu dla siebie. Choc nie wiem czy by sie zgodziła, bo jest sceptyczna co do tarot.
To jest właściwie szerszy problem czytan dla par - jedna osoba może być otwarta a druga defensywna, i wtedy cały efekt, o którym mówiła Kianitka82 się nie pojawi. Przestrzeń do rozmowy wymaga zgody obu stron na wejście w tę przestrzeń. Bez tego karty będą tylko pretekstem do sporu.
Słuchajcie, chcę wrócić do sedna tematu, bo dyskusja trochę poszła w stronę 'czy w ogóle robić czytanie bez zgody'. Mnie interesuje sam mechanizm interpretacji - czy czytanie dla kobiety z pary i czytanie dla mężczyzny z tej samej pary naprawdę ujawnia różne perspektywy tej samej sytuacji? Czy raczej dostajemy dwa równoległe obrazy, które niekoniecznie do siebie pasują?
w mojej praktyce te obrazy rzadko są lustrzane. Częściej wyglądają jak dwa różne zdjęcia tej samej sceny zrobione z przeciwnych końców pokoju. widzisz to samo zdarzenie ale inne detale wysuwają się na pierwszy plan. I właśnie w tej różnicy jest dla mnie największa wartość porównawczego czytania.
Miałem raz sytuacje gdzie kobieta wyciągnęła Księżyc i Wiszący, a facet Słońce i Koło Fortuny - i na pierwszy rzut oka to brzmi jak dwie różne rzeczywistości. Ona w niepewności, on w ekspansji. Ale jak zaczełem sie zastanawiać to obydwie pary kart pasowały do momentu, w którym byli - po prostu każde inaczej go przeżywało.
Ta cisza, o której mówi Metek, jest chyba bardziej wymowna niż połowa wypowiedzianych słów w takim czytaniu. U mnie też tak bywało - kiedy coś zostaje nazwane publicznie, przy partnerze, ludzie często zamierają zanim cokolwiek powiedzą. I własnie to zamieranie mowi więcej niż odpowiedź.
Zastanawiam się, czy wlasnie ta możliwość pomyłki w odczytaniu ciszy nie powinna nas sklaniać do większej ostrożności w czytaniach dla par razem. Przy czytaniu solo możesz dopytać, sprawdzić. Przy parze - dynamika miedzy nimi wpływa na to, co i jak mówisz, i trudniej to kontrolować. 🙂
To ważna obserwacja, tylko że wtedy nie jesteś już tarocistką, tylko kimś kto analizuje zachowania pary w sytuacji stresowej. To zupełnie inne kompetencje i chyba warto zdawać sobie sprawę z tej granicy.
Z drugiej strony - granica miedzy 'czytam karty' a 'obserwuje reakcje' jest w praktyce niemal niewidoczna. Kiedy ktos mi mowi 'to nie dotyczy mnie' w odpowiedzi na karte, to ta informacja zmienia moja interpretacje czy tego chce czy nie. Nie da sie tego rozdzielic tak czysto jak to brzmi w teorii.
To co mówi Augurka jakoś pasuje z tym, o czym myślę od początku tego wątku. Może różnica między czytaniem dla jednej osoby a czytaniem porównawczym dla pary nie leży w samych kartach, ale w tym, że od razu wchodzimy w zupełnie inny rodzaj odpowiedzialności. I warto to sobie powiedzieć zanim się zacznie, a nie odkryć w środku sesji.
To co napisała Kamilka51 na końcu brzmi dla mnie jak dobry punkt dojścia. Różnica rodzaju odpowiedzialności - tak bym to też opisal. Przy czytaniu dla jednej osoby jesteś niejako po jej stronie. Przy czytaniu porównawczym nie ma żadnej 'jej strony', bo są dwie strony i obie siedzą naprzeciwko ciebie. I to nie jest tylko kwestia etyki - to kwestia tego czy w ogóle jesteś w stanie utrzymać neutralność interpretacyjną, skoro każda karta wyciągnięta dla jednego z nich automatycznie zmienia kontekst czytania dla drugiego. Mam pytanie do tych, którzy takie sesje robili: czy wy w ogóle planujecie kolejność? Czy zaczynacie od kobiety, od mężczyzny, losowo - i czy macie poczucie że ta kolejność cokolwiek zmienia?
