Niejednoznaczna jak? Bo Dwójka Kielichów jako wynik przy tym co juz wiemy o rozkładzie - Trójka Mieczy w podświadomości, Wieża w centrum - to jest bardzo interesujący kontrast. Pytanie czy ona mówi "to się uda" czy "to możliwe, jeśli przepracujesz to co leży niżej".
Ale czy Dwójka Kielichów na końcu nie może też oznaczać że ktoś trzeci się pojawi? Czasem ta karta mówi o połączeniu z nową osobą nie koniecznie o naprawieniu starego.
To otwarte pytanie trochę komplikuje czytanie wyniku, bo Dwójka Kielichów przy "co z tym zrobić" może oznaczać różne rzeczy. Może mówić że odpowiedzia jest wzajemność i dialog, a nie koniecznie że relacja przetrwa. Czy w trakcie rozkladu skupiałaś się na jednej konkretnej osobie? 😉
Wracam do wątku o tym równym podziale, bo mam wrażenie że go troche porzuciliśmy. Mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest jakaś różnica w interpretacji tego balansu w zależności od tego, gdzie te pozytywne i negatywne karty padają? Bo u Elary zdaje się te "trudne" karty są w centrum i u podstawy, a te "łagodniejsze" gdzieś w przyszłości i wyniku.
Zastanawiam się czy ta dyskusja o pozytywnych i negatywnych kartach nie ujawnia czegoś głębszego - że my wszyscy intuicyjnie dzielimy karty na dobre i złe, a potem próbujemy z tego wychodzić. Ale czy to nie jest błąd już na poziomie talii? Bo na przykład Wieża jest "zła", a Czwórka Kielichow też może być odczytana jako stagnacja, czyli też "zła", a jednak są to zupełnie różne energie. 🙂
Szczerze? Już nie tak bardzo. Na początku patrzyłam na to jak na wynik testu - cztery pozytywne, cztery negatywne, wynik neutralny. Teraz widzę że to jest bardziej jak obraz całej sytuacji a nie ocena. To brzmi banalnie, ale naprawdę coś mi sie przestawiło w głowie podczas tej rozmowy.
Mam jeszcze jedno pytanie, może naiwne - skoro Dwójka Kielichów jest na końcu i mówi o połączeniu, to czy taka karta wynikowa nie sugeruje że Elara powinna po prostu porozmawiać z tą osobą? Znaczy, karta sama w sobie to chyba zachęta do dialogu?
To znaczy, że decyzja i tak należy do mnie, a nie do kart? Jakoś mi ulżyło słysząc to, ale z drugiej strony - po co w ogóle robić rozkład, jeśli karty nie powiedzą co robić?
Ale czy pełny obraz to dobra wiadomość czy zła? Bo jak dla mnie to mogłoby znaczyć że sytuacja jest po prostu niezdecydowana i karty też nie wiedzą co powiedzieć. Czy to nie jest tak, że tarot czasem po prostu "zawiesza się" przy trudnych pytaniach?
O, to jest ważna informacja, którą powinnaś była dać na początku! Księżyc odwrócony to zupełnie inna rozmowa niż Księżyc wyprostowany. Mniej złudzeń, więcej trzeźwości. Gdzie on stał w rozkładzie?
ojej, W keltyjskim krzyżu piątka to raczej to co jest "ponad" tobą - aspiracje, ideały albo właśnie wpływy zewnętrzne zależnie od systemu, którego używasz. Księżyc odwrócony tam może mówić że coś co wydawało się niejasne w otoczeniu - jakieś iluzje, cudzyna opinia - zaczyna opadać. To nie jest negatyw w standardowym sensie.
Czyli skoro Księżyc odwrócony jest niejednoznaczny, to ten balans cztery do czterech wogóle się zmienia? Bo może to wcale nie jest równy podział, jeśli liczyć głębiej?
A czy ktoś w ogóle stosuje jakiś konkretny system żeby klasyfikować odwrócone karty? Bo słyszałem różne szkoły - jedni mówią że odwrócona to zawsze osłabienie,inni że to cień, inni że to wewnętrzna blokada. Elara, czym się kierowałaś robiąc ten rozkład?
I to jest w sumie uczciwa odpowiedź. Lepiej przyznać że się liczyło intuicyjnie niż bronić systemu, który się stosowało nieświadomie. Ale właśnie dlatego to równe pół na pół może być złudne - jeśli metodologia była mieszana, to wynik też jest mieszany. Nie w sensie złym, tylko niespójnym.
Czyli po tej całej rozmowie wychodzi że to równe rozłożenie kart to nie jest odpowiedź na pytanie Elary tylko opis tego, jak wygląda sama sytuacaj? Jakby tarot powiedział "masz tu równą walkę, sam zdecyduj"?
