A co ze sytuacją odwrotną - kiedy nic nie wypadnie przez kilka sesji, mimo intensywnego tasowania? Czy to też jest jakaś informacja? Bo Damianek miał Hermita który 'chciał wyjść', a co jeśli talia milczy?
Pracuję z runami a nie kartami ale analogiczny problem jest przy losowaniu - czy runa która wypadnie z woreczka liczy się podwójnie, raz jako wypadnięta i raz na swojej pozycji. zastanawiam się czy ktoś stosuje podobne podejście przy tarocie.
Wróćmy do Hermita Damianeka bo to mnie bardzo ciekawi 🙂 Skoro Hermit to izolacja i szukanie wewnątrz, a wypadł PRZED rozkładem, to może to znaczy że samo pytanie które zadałeś wymaga bardziej wewnętrznej refleksji niż zewnętrznej odpowiedzi z kart?
To paradoksalne pytać kart i dostać odpowiedź żeby nie pytać kart 🙂 Ale chyba właśnie o to chodzi w tarocie że czasem odpowiedź jest pytaniem zwróconym do ciebie. Zastanawiam się jednak czy Hermit w tej roli - jako karta wypadnięta, nie na pozycji - ma inna wagę niż gdyby pojawił się w rozkładzie normalnie. czy ktoś czuje różnicę w sile takiego komunikatu?
Czuję i to wyraznie. Karta wypadnięta przed rozkładem działa dla mnie bardziej jak nagłówek calego czytania niż jak jeden głos wśród wielu. Hermit na pozycji w rozkladzie byłby jednym z kilku elementów do wyważenia. Hermit który wysuwa się podczas tasowania i ląduje na podłodze... to coś innego jakościowo. Przynajmniej w moim odczuciu.
Mam wrażenie że mówimy o czymś zupełnie subiektywnym i każdy robi to inaczej. Czy jest jakiś zapis, tradycja, cokolwiek co mówi jak powinno być z wypadniętą kartą? Pytam serio, bo nie chcę wymyślać własnych zasad i potem mieć wrażenie że je sobie dopasowuję.
Próbuję to ogarnąć od strony praktycznej. Mam zeszyt gdzie zapisuję zasady przed sesją i potem notuję co wyszło. Przy wypadniętych kartach zaczęłam też zapisywać moment - czy to tasowanie, czy odkładanie, czy przypadkowe dotknięcie stosu. Po kilkunastu sesjach widzę że moje własne interpretacje są bardziej spójne kiedy mam wcześniej ustalone że 'tasowanie = czytam, reszta = odkładam'. Nie wiem czy to prawda, ale przynajmniej jestem konsekwentna. 😉
Moze glupie pytanie, ale jak wy w ogole decydujecie w czasie rzeczywistym, kiedy karta wypadnie? Bo wyobrazam sobie ze to trwa ulamek sekundy i albo ja podnosisz i czytasz, albo odkladasz. nie ma czasu na filozofowanie o tradycjach i metodologii w tym momencie.
Ja akurat nie miałem żadnych zasad ustalonych wcześniej bo nie wiedziałem ze to może się zdarzyć. Hermit wypadł i stałem z nim w ręku zastanawiając się co zrobić. W końcu odłożyłem go na bok, dokończyłem tasowanie i zrobiłem rozkład ale cały czas miałem go z tyłu głowy. I dlatego tu przyszedłem, bo nie wiedziałem czy to był błąd czy nie. 😉
A w sumie dobrze że nie miałeś zasad, bo zrobiłeś coś naturalnego - odłożyłeś i dokończyłeś. Może instynkt jest właśniejszy niż wyuczone reguły? I teraz możesz go przeczytać świadomie, z perspektywą, zamiast w środku sesji.
Czytam tę dyskusję z ciekawością bo jestem sceptyczna wogóle co do tarota, ale to pytanie o wypadniętą kartę jest dla mnie logicznie ciekawe niezależnie od przekonań. Bo mamy dwa zdarzenia: wypadnięcie karty i ułożenie rozkładu. Dlaczego pierwsze miałoby mieć znaczenie skoro drugie zależy od przypadku tak samo?
Ale w takim razie co to znaczy 'użytecznie znacząca'? Bo jeśli mogę każde zdarzenie losowe potraktować jako znaczące, to gdzie jest granica? Czy jak mi kawka wypadnie ze stołu przed sesja, to też powinienem to interpretować?
Czekajcie, bo trochę się pogubiłem. Czy w ogóle jest jakaś różnica między kartą która wypadła podczas tasowania a kartą która wypadła już po skończeniu tasowania, np. kiedy kładziesz talię na stół? Bo czytam ten wątek od początku i nie widzę żeby ktoś to rozróżniał.
Moja karta wypadła właśnie podczas tasowania, gdzieś w połowie. Nie na początku nie na końcu. Czy to cos zmienia według tego co mówisz Pustelkaa?
Także, W mojej praktyce - tak zmienia. Środek tasowania to dla mnie moment kiedy talia jest najbardziej 'otwarta', jeśli tak można to określić. Pierwsza karta którą wezmę świadomie wyznacza pytanie, ale karta w środku tasowania wypada jakby z własnej inicjatywy. Hermit w tym momencie to całkiem konkretny sygnał, przynajmniej tak to czuję.
A jak sie nazywa karta Hermit po polsku? Pytam bo mam polska talię i nie jestem pewna czy znam tą kartę pod tą nazwą. Czy to Pustelnik?
Wracając do sedna - Damianek74 opisał że trzymał kartę w ręku i wahał się co zrobić. To mi się wydaje ważnym detalem. To wahanie to też informacja, nie tylko sama karta. Hermit i wahający się człowiek - to jest ciekawe połączenie.
Ale to jest trochę circular reasoning, nie? Interpretujesz swoją reakcję na wypadnięcie karty przez pryzmat tej samej karty. Hermit = refleksja, ty się wahasz = refleksja, więc karta i reakcja się potwierdzają. Ale to mogłoby działać z dowolną kartą. 🙂
Ten argument o dopasowaniu mnie ciekawi, bo analogicznie można go zastosować do run. Zawsze da się zinterpretowac dowolną runę do dowolnej sytuacji, jeśli jesteś wystarczająco kreatywny. Ale to nie znaczy że system nie ma wartości, tylko ze wymaga dyscypliny interpretatora.
No wlasnie, brak wspolnej terminologii to chyba najwiekszy problem jesli chcemy w ogole porownywac doswiadczenia. Ja mowie 'karta uciekajaca' ktos inny mowi 'karta wypadnieta' ktos jeszcze 'karta spontaniczna'. Moze dlatego tak trudno dojsc do jakiegos wspolnego stanowiska w tej dyskusji.
Właśnie o to mi chodziło od początku. Miałem Hermita w ręku i stałem jak słup. W końcu odłożyłem go z boku i zrobiłem rozkład bez niego. Ale przez cały czas czytania myślałem o tej karcie wracałem do niej w myślach. czy to nie jest jakiś znak że powinienem był ją uwzględnić?
To że przez cały odczyt wracałeś myślami do Hermita - to jest dla mnie mocniejszy argument niż sam fakt wypadnięcia. Sam fakt wypadnięcia może być przypadkiem. Ale uwaga której nie mogłeś się pozbyć? To brzmi jak coś bardziej osobistego.
Wracam do porównania z runami bo mam wrażenie że w runicznej praktyce ten problem jest jakoś bardziej ustrukturyzowany. Kiedy runa wypada przy ciągnięciu woreczka większość praktykujących automatycznie ja czyta jako first rune - kartę wstepu do calego odczytu. Nie ma dylematu. Dlaczego w taro nie ma takiego defaultowego podejścia?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie do Boleslaw04 - piszesz o 'strukturze' tasowania jakby to była formalna procedura. Ale większość osób chyba tasi intuicyjnie, bez sztywnego protokołu. Czy ta struktura jest realna jeśli każdy robi to inaczej?
Ja mam może glupie pytanie ale: a co jesli karta wypadnie i wyląduje obrazkiem do góry? Czy to ma inne znaczenie niż jak wyląduje obrazkiem do dołu? Bo u mnie ostatnio wypadła i była rewersem w górę i wogóle nie wiedziałam co z tym zrobić.
A ja nie pracuję z rewersami w ogóle, bo sie boję że pokręcę interpretacje. Czy to znaczy że jak mi wypadnie karta to mam ją od razu obrócić na wierzchnią stronę zanim zacznę czytać? Czy lepiej zostawić jak leży? 😉
Moja Hermit wylądowała obrazkiem do góry więc rewersu nie było. teraz po tej całej dyskusji zaczynam się zastanawiać czy powinienem wrocić do tamtego pytania które stawiałem, wziąć nową talię i sprawdzić czy Hermit wypadnie znowu. Czy to ma sens czy to jest nadinterpretacja?
