Właśnie tego mi brakowało przy tym rozkładzie. Patrzyłam na Głupca i od razu uruchomiło mi się skojarzenie z 'ucieczką od obowiązków', zamiast po prostu popatrzeć co tam jest. Następnym razem spróbuje tej metody opisowej. Ale mam pytanie - czy nie traci się wtedy jakiegoś pierwszego wrażenia, które też podobno jest wazne?
Pierwsze wrażenie jest ważne, ale warto je oddzielić od projekcji. To nie to samo. Pierwsze wrażenie to 'czuję niepokój patrząc na tę kartę'. Projekcja to 'ta karta oznacza, że uciekam'. Jedno to emocja, drugie to już interpretacja. Zapisz wrażenie emocjonalne osobno, a potem rób ten opis obrazkowy o którym mówi Szafranka. Obydwa są pożyteczne, ale nie powinny się mieszać na tym samym etapie.
Ale czy to nie jest troche za bardzo analityczne podejscie do czegos, co z definicji ma dzialac intuicyjnie? Pytam serio bo czytam to i mam wrazenie, ze rozkladamy tarot na czynniki pierwsze jak na psychologicznym warsztacie. Gdzie tu zostaje miejsce na odczytanie energetyczne albo intuicje?
A wracajac do ptaków konkretnie - bo trochę odpłynęliśmy - mam pytanie do Oleandry albo Szafranki. Czy jest jakaś karta w standardowym Rider-Waite, gdzie ptaki są wyraźnie negatywnym symbolem, a nie neutralnym albo pozytywnym? Bo dotąd rozmawiamy glównie o locie jako potencjale. A może jest karta, gdzie ptak oznacza coś ostrzegawczego?
Siódemka Mieczy to świetny przykład właśnie dlatego że tam ruch jest poziomy, nie pionowy. Postać nie wznosi się, tylko zmyka. A ptaki są nieruchome albo obserwują. Więc moze to jest klucz do tej całej rozmowy o wolności - kierunek lotu albo jego brak na karcie mówi więcej niż sam fakt skrzydeł? 🙂
I tu ciekawy wątek, bo w tradycji hermetycznej, z której Waite czerpał garściami, ptak to także dusza - psyche. Więc ptak lecący w górę może być duszą wznoszącą się, a ptak przy ziemi to dusza związana z materią. To nie jest o fizycznym locie, tylko o stanie świadomości. Przy Głupcu ta przestrzeń nieba i te małe ptaki w tle to właśnie ta otwarta przestrzeń psyche, nie metafora urlopu od odpowiedzialności.
To co mówi Medard uderza mnie mocno, bo od początku miałam poczucie że ceramika to dla mnie coś więcej niż hobby - że to jakiś głębszy impuls. I może właśnie dlatego karta odpowiedziała tym obrazem otwartego nieba, bo pytanie dotyczyło czegoś bliżej duszy niż kariery.
Słuchajcie, weszłam tu przez link z innego tematu i czytam od środka ale chcę zapytać - czy te ptaki z Siódemki Mieczy, o których mówi Oleandra, to w oryginalnym Rider-Waite sa na tyle wyrazne żeby je w ogóle zauważyć przy pierwszym rozkładzie? Bo mam wrażenie, że to są detale których się po prostu nie widzi, jeśli nikt nie powie że są.
Jeden szczegol techiczny, bo nie padlo - Waite w 'Pictorial Key' nieprzypadkowo umieszczal elementy w tle. Traktowal je jako drugi poziom odczytu, uzupelniający, nie ozdobny. Wiec ptak w tle to nie blad kompozycji ani wypelnienie przestrzeni - to ma znaczenie, tylko dziala ciszej. To samo zreszta dotyczy pejzazu, koloru nieba, proporcji figury do tła.
Nie spodziewalam się, że pytanie o własny rozkład zajdzie tak daleko - od moich obaw o ceramikę przez Siódemkę Mieczy do Waite'a i Smithowej. Ale jakoś to wszystko się trzyma razem. Mam jeszcze jedno pytanie, zanim zamknę ten wątek u siebie w glowie - czy powinnam zrobic kolejny rozkład z tym samym pytaniem za jakiś czas, żeby sprawdzić czy energia się zmieniła, czy raczej czekać na konkretne wydarzenie?
Pytanie Cezaryny jest dobre i zasługuje na odpowiedź, bo to coś, o czym rzadko się mówi wprost. Czy powinnaś robić kolejny rozkład - to zależy od jednego: czy czujesz, że poprzedni coś zamknął, czy raczej zostawił cię z nowym pytaniem? Bo jeśli ceramika jako dusza w locie to obraz, który coś ci wyjaśnił, to kolejny rozkład może tylko zaciemnić. Jeśli natomiast masz teraz konkretne pytanie które z tamtego wynikło - na przykład 'jak to pogodzić z codziennością' - to można siadać z kartami od nowa. Ale to musi być inne pytanie, nie to samo inaczej sformułowane.
I jeszcze jedna rzecz bo Oleandra mówi o tym co logiczne, a ja chcę dodac co praktyczne. Zanim sięgniesz po kolejny rozkład - zapisz gdzie teraz jesteś. Co zrozumiałaś, co cię nadal niepokoi. Bo inaczej wejdziesz w kolejny rozkład z tym samym rozmytym pytaniem i ptaki znowu będą wszystkim i niczym jednocześnie.
Ale wrocmy na chwile do ptakow, bo mam wrazenie ze odplynęlismy w metodologie. Skoro Siodemka Mieczy to ptak-zlodziej a nie ptak-wolnosc, to mnie zastanawia cos innego. Czy te negatywne skojarzenia z ptakiem pojawiaja sie w innych kartach? Bo Oleandra podala jeden przyklad, ale czy to jest wyjatek czy jakis szerszy wzorzec?
Dokladnie i to jest jeden z tych momentow, gdy symbolika ptaka naprawde sie rozgalezia. Lot od czegoś i lot ku czemus to dwa zupelnie rozne komunikaty. W ikonografii hermetycznej - nie tylko tarotowej - ptak lecacy ku gorze to aspiracja albo wyzwolenie duszy, ptak odlatujacy horyzontalnie to ucieczka albo rezygnacja. Kierunek pionowy kontra poziomy robi tu cala robotę znaczeniowa.
Słuchajcie, to co mówi Aurelek to mnie uderza bo dotąd patrzyłam na karty trochę jak na ilustracje do tekstu - tło to tło, figura to figura. A tu wychodzi że tło jest równoległym komunikatem, nie dekoracją. Czy to dotyczy tylko ptaków czy w ogóle wszystkiego co jest 'za' główną postacią?
I tu mam pytanie do Szafranki albo Medarda - czy ta logika ptaków jest specyficzna dla Rider-Waite, czy przenosisz ją też na inne talie? Bo pracuję czasem z Thoth i tam symbolika jest zupełnie inna, bardziej geometryczna, a ptaki jeśli są to już prawie heraldyczne.
Cieszę się że wrócilyście do kart, bo zaczęłam sie gubić w metodach. Mam teraz konkretne pytanie które wynikło z całej tej rozmowy. Ta karta ktorą wyciągnęlam - Gwiazda - ma ptaka na drzewie w tle. Po tym co tu czytam, ten ptak siedzi nieruchomo, obserwuje. Szafranka mówiła ze to pauza, obserwacja. Ale czy nieruchomy ptak przy Gwieździe, która sama w sobie jest kartą nadziei i spokoju, to pauza jako coś pozytywnego? Czy to raczej zatrzymanie którego nie chcę?
