To jest dokładnie ten problem. Rozkład staje się filtrem. I z doświadczenia poiwem, ze im mniej znasz kogoś na początku, tym łatwiej jest potem każde zachowanie wpychać w ramy które karty wyznaczały. Pytanie do Dobemy konkretne: co tamten rozkład pokazał? Bo abstrakcyjnie ciężko mówić czy warto go zachować czy nie.
oj, a jak ta osoba wyglądała w rzeczywistości przy kolejnych kontaktach? Pytam bo Księżniczka Kielichów odwrócona to może być dosłownie wszystko od emocjonalnej niedojrzałości po kogoś kto po prostu jest ostrożny z nowo poznanymi ludźmi. I nie wiem czy da się to rozstrzygnąć po kilku spotkaniach.
Mnie bardziej ciekawi ten Hierofant na szczycie. Bo to nie jest karta którą łatwo jest odczytać jako negatywną, ale zestawiona z Diabłem w zewnętrznych wpływach robi ciekawą parę. Czy interpretowałaś to jako coś konkretnego? Jakaś instytucja, religia, rodzina?
oj, chcę wrócić do pytania Czulu bo ono jest właściwe. Dobema, teraz opisujesz tę osobę przez te karty. Powiedziałaś "sprawiała wrażenie poukładanej, ale w zewnętrznym sensie" - skąd to "ale"? Z obserwacji czy z rozkładu?
Moim zdaniem nie da się i nie ma co próbować. Rozkład jest zrobiony, wchodzi w twój sposób patrzenia. Jedyne co możesz zrobić to świadomie podjąć decyzję że następnym razem czytasz tę osobę bez kart, tylko przez bezpośredni kontakt. A tamten rozkład potraktować jak notatkę z pierwszego wrażenia, nie jak wyrok. 😛
A czy w ogóle powinno się robić drugi rozkład na tę samą osobę żeby "sprawdzić" czy tamten był trafny? Czy to ma sens, czy to tylko szukanie potwierdzeina?
Przepraszam że wchodzę z takim prostym pytaniem po tej całej rozmowie, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy chodzi o to, że przy osobie nieznanej rozkład może bardziej mówić o tym jak ją postrzegamy niż jaka jest naprawdę? Czy to jest sedno tego wątku?
