Mam do was takie pytanie: ile bylibyście skłonni zapłacić za godzinną wizytę u wróżki? I pytanie do samych osób zarabiających w ten sposób: na jakiej podstawie wyliczają swoje stawki?
Przeglądałam dziś strony internetowe i trochę oniemiałam. Godzina czytania z tarota trzysta złotych albo dwieście pięćdziesiąt. Na innej stronie horoskop porównawczy, twój i partnera, sześćset. Za jedną osobę trzysta. Czas spotkania: jedna godzina.
Czy to są jakieś nadzwyczajne wróżby? Jest coś dodatkowego w pakiecie? Przyznam, że nie miałabym śmiałości nawet sprawdzać empirycznie, to kupa kasy. Do tej pory spotkałam się z cenami osiemdziesiąt, sto lub sto pięćdziesiąt góra za horoskop albo karty, a jeszcze czas bywał nielimitowany.
Finansowo może ktoś z was to rozgryźć?
@energia362 Pewnie ceny zależą od miasta i od tego, czy prowadzi się usługi legalnie, czy bierze się pieniądze od klientki do kieszeni. Łatwo jest przyjmować klientów w Warszawie za pięćdziesiąt złotych, ale nikt mi nie wmówi, że od pięćdziesięciu wróżka odprowadza podatek.
Ja jestem wróżką, od piętnastu lat prowadzę salon. Od pięciu lat biorę za godzinę sto pięćdziesiąt, wcześniej brałam sto. Od każdej wizyty odprowadzam podatek, czyli od tych stu pięćdziesięciu należy go odliczyć.
Koszty utrzymania działalności są ogromne. Czynsz za mieszkanie, w którym mieszkam i przyjmuję, prawie dziewięćset. ZUS prawie osiemset. Księgowa czterysta. Na to musi być z miesiąca na miesiąc, nawet jeśli się nie zarobi.
Mam kilka koleżanek wróżek, one biorą dwieście, trzysta za godzinę czy półtorej. Nie wiem dlaczego, każda pewnie ma inny powód, nie wnikam, ale też źle nie oceniam.
Myślę, że ceny zależą od dzielnicy, miasta, języków, mimo że znam angielski, wróżby w tym języku bym nie przekazała z obawy, że nie wyrażę się precyzyjnie, i od legalnego działania. Chyba nie chodzi tu o wyjątkowość wróżb, a o kompetencje i realia życia. Klient zawsze może wybrać, zapytać, sprawdzić cenę.
Ja nigdy bym nie skorzystał z wróżki internetowej, niezależnie od ceny, czy płaci się dziesięć złotych, czy trzysta. Natomiast za wizytę osobistą jestem skłonny zapłacić do trzystu.
Oczywiście każdy wybiera to, do czego ma przekonanie i na co go stać. Ale chyba lepiej zapłacić więcej u kogoś, kto ma dobrą opinię, niż tracić mniejsze sumy na wróżby z internetu, które może wysyłać ktoś, kto wcale na wróżeniu się nie zna.
Znam wróżkę, która wróży dla ludzi za grosze. Nie ma dużych stawek, najwięcej u niej zapłaci się sto złotych, choć wróży czasem i za złotówkę, jak widzi, że człowiek nie jest w stanie zapłacić więcej. Co do sprawdzalności: jest świetna!
Płacić za wróżbę sto i więcej złotych to jakaś głupota. Cena nie zależy chyba od czasu, bo to bez sensu, tylko od wróżby, czyli od odpowiedzi na konkretne pytania. Jak ktoś ma dwa pytania, to trwa to pół godziny, a jak dziesięć, to wiadomo, że dłużej.
No nie wiem, ale to głupota płacić tyle kasy. Ja płacę trzydzieści do czterdziestu pięciu i uważam, że to zupełnie normalna i wystarczająco wiarygodna kwota. Przecież wróżba to nie wyrocznia, tylko prognoza.
To wy macie z tymi cenami przekichane albo macie bardzo zachłanne te wróżki!
Jeżeli chodzi o wróżby internetowe, to korzystałem z ciekawości. To zupełnie nie to, tylko w gabinecie. Ja korzystam od ponad dwudziestu lat. U obcych wróżek płaciłem od pięćdziesięciu do dwustu maksymalnie. Teraz potaniały, bo biorą po sto pięćdziesiąt w tych swoich gabinetach.
Ale mam też swoją prywatną, wypróbowaną wróżkę. Chodzę do niej od początku, najpierw skusiła mnie cena, bo brała trzydzieści pięć, a inne siedemdziesiąt, chociaż była najlepsza ze wszystkich. Zresztą wróży prawie od dziecka, jeszcze z czasów, jak to było nielegalne. Ona teraz bierze od pięćdziesięciu do dwustu, a stali klienci zawsze mają dużą ulgę. Nie wylicza nikomu czasu, poświęca tyle, ile trzeba.
Ma to też swoje wady, bo czasami trzeba bardzo długo czekać. Pamiętam czasy, kiedy nie przyjmowała na zapisy, tylko na żywioł, kto pierwszy, ten lepszy. Czekało się wtedy pod drzwiami nawet po dziewięć godzin! Potem pootwierało się tych gabinecików więcej i czekało się o połowę krócej.
Teraz przyjmuje tylko na zapisy. Piątki ma dla stałych klientów i trzeba zarezerwować termin co najmniej dwa, trzy tygodnie wcześniej. A w czwartki przyjmuje ludzi z ulicy, dzwonisz dzień wcześniej i umawiasz się, bo zapisuje tylko dziesięć osób. W sumie przyjmuje jakieś dwadzieścia osób tygodniowo.
Z wyceną usług wróżki jest jak z każdą inną usługą: im człowiek bardziej znany, tym cena idzie w górę. Tak jest z lekarzami, prawnikami, redaktorami, budowlańcami i tak dalej.
W odpowiedzi na wiele listów, które otrzymuję, a także na ten wątek: napisałam o tym szerzej u siebie, w osobnym tekście o cenniku rytuałów magicznych. Zapraszam do lektury. Mocy świetlistej energii dla Was.
Fajna wróżka, niedużo bierze za rozkłady. Kto chce, niech pyta na priv.
Im drożej, tym gorzej. Im taniej, tym cwaniej. Przerobiłam schemat.
Byłam u sław, do których zapisywałam się na dwa, trzy tygodnie do przodu, a nawet na pół roku, i które biorą po czterysta, pięćset, sześćset złotych za godzinę. Byłam u podobno mistrzowskich sław, które za dwadzieścia minut biorą po sto ileś. Byłam u najpopularniejszych, które za głodne kawałki biorą za czterdzieści pięć minut niespełna trzysta. Monologowała też przez pół godziny Cyganka pod bazarem i wzięła tylko dwadzieścia.
I wiecie co? Tych wszystkich wrzucam do jednego wora. Wielki pic na wodę. Zerowa wartość. Te wszystkie sławności, popularności, menedżerowie i kariery to jeden fotomontaż. Przerost formy nad treścią albo zwykłe cwaniactwo.
Ze wstydem przyznaję, że uległam i drożyźnie, i taniźnie. Skrajności potrafią człowieka zniszczyć. Od jakiegoś czasu zmądrzałam.
Według mnie w Warszawie przyzwoita, mam na myśli uczciwa, wróżka nie sprzeda się za więcej niż maksymalnie sto pięćdziesiąt za półtorej godziny. Grosza więcej nie dam. Za te pieniądze i ten czas nie będzie mi limitowała pytań ani poganiała. Wysłucha, powróży i da konkretne rady. A nie będzie mi mówić: ma tu pani diabła i asa kielichów, czyli właśnie jest tak, jak pani mówi, wszystko się skończy dobrze, bo ma tu pani Słońce przy Magu, a w ogóle to ja pracuję z talią Crowleya, bo jest wielka energetyka tych kart. Cytat autentyczny.
I nie będzie mi żadna obiecywać cudów i wmawiać efektów po takich czy śmakich rytuałach i oczyszczeniach pomieszczeń.
