Nie wiem jak to ująć, ale od jakiegoś czasu mam poczucie, że uczucia które żywię do pewnej osoby są... jakby nie moje. Niby coś czuję, ale nie umiem powiedzieć czy to prawdziwe przywiązanie czy po prostu strach przed samotnością. Zrobiłam sobie rozkład trzech kart z pytaniem ogólnym o emocje w tej relacji i pierwsza karta jaką wyciągnęłam to Księżyc. Nie wiem czy to dobry znak czy zły. Czy ktoś miał podobnie i tarot faktycznie pomógł to rozgryźć?
Księżyc jako pierwsza karta przy pytaniu o uczucia to bardzo wymowne. Ta karta rzadko kiedy daje proste odpowiedzi, wręcz przeciwnie, często sygnalizuje że coś jest ukryte, zarówno przed innymi jak i przed samą pytającą. Ale zanim powiem cokolwiek więcej, jakie były pozostałe dwie karty? Rozkład trzech kart bez pełnego obrazu to trochę jak czytanie połowy zdania.
Dwójka Mieczy przy pytaniu o autentyczność uczuć to już mocny sygnał. Ta karta dosłownie pokazuje kogoś z zawiązanymi oczami, kto nie chce albo nie potrafi spojrzeć na sytuację. Pytanie tylko czy to odnosi się do osoby pytającej czy do tej drugiej osoby w relacji.
Rycerz Kielichów na pozycji przyszłości przy tym pytaniu akurat mnie nie dziwi. On często pojawia się kiedy emocje dopiero zaczynają się klarować, taki zwiastun uczuciowego przebudzenia. Ale żeby nie być zbyt optymistycznym, bo ten rycerz potrafi też oznaczać idealizowanie sytuacji zamiast widzenia jej taką jaka jest. Masz jakieś przeczucie które z tych znaczeń bardziej do ciebie trafia?
