Dzisiaj, 26 sierpnia, mija 12 rocznica śmierci Małgorzaty Walickiej i chciałam napisać kilka słów... ale nie będzie to typowe wspomnienie. Raczej napomnienie dla żyjących.
Małgorzata Walicka nie była dla mnie kimś ważnym, widywałam ją gdzieś w telewizji gdy przeskakiwałam kanały, nie znałam jej, nie miałam potrzeby poznawać. Jednak nasze drogi jakoś się splotły, bo moi dziadkowie spoczywają na Cmentarzu Północnym na Wólce w Warszawie i... przypadkowo odkryłam, że całkiem niedaleko pochowana jest właśnie ta Małgorzata Walicka, razem z ojcem. Sprawdziłam dokładnie, tak, to ona.
Przez te wszystkie lata obserwowałam jej grób. Piaskowy kopczyk. Prostowałam przechylony drewniany krzyż, jeszcze chyba ten pogrzebowy, już mocno zniszczony przez czas. Przecierałam plastikową tabliczkę, z której powoli odchodzą naklejki składające się na imię i nazwisko. Wyrywałam chwasty, usuwałam wypalony znicz, zazwyczaj ten, który sama zapaliłam. Sprzątałam też śmieci z okolicy, choć trudno się dziwić ludziom że śmiecą, ta górka piasku mocno kojarzyła się z nieformalnym śmietnikiem gdzieś obok.
I tak mijały kolejne rocznice, a we mnie narastało... najpierw zdziwienie, potem złość. Pytam się sama siebie gdzie jest jej rodzina? Gdzie są te wszystkie uduchowione osoby, które razem z nią występowały w telewizji, mówiły o życiu po śmierci, o szacunku dla duszy, pamięci, dobrych uczynkach? Gdzie jest firma Legion Polska, która na jej wizerunku i nazwisku zarobiła setki tysięcy? Gdzie są klienci, którym pomagała? Tyle się mówi o godnym umieraniu, a co z godnością w miejscu spoczynku?
Naprawdę zastanawiam się czy osoby z jej kręgu nie mogłyby się zrzucić np. po 200 zł na skromne obramowanie, porządny krzyż i tablicę? Ktoś powie, że to sprawa rodziny, że każdy zajęty, że pandemia, odległość, córka mieszka w Anglii... wiem, wiem to wszystko. Ale też wiem z własnego doświadczenia że dla chcącego nie ma nic trudnego.
Pewnie ktoś mi wytnie, że jak taka empatyczna to niech sama zapłacę. No tak, sypnęło mi zdrowie ostatnio i nie mam tej siły co dawniej, złota nie mam z czego sypać, ale do 2029 roku uzbieram i opłace ten grób, żeby go nie zlikwidowano. Bo grób nieopłacony na kolejne 20 lat przeznaczają do likwidacji i to jest realne zagrożenie.
Założyłam fotoblog gdzie będę dokumentować ten wstyd i zapomnienie. Dla zainteresowanych podaję lokalizację grobu na Cmentarzu Północnym w Warszawie, kwatera W-III-9, rząd 1, grób 19.
Jesli ktos z was miał kontakt z tą panią albo wie coś więcej na jej temat, to napiszcie tutaj w wątku, chętnie poczytam co macie do powiedzenia 🙂
Nie wiem czy ktoś z was to jeszcze śledzi, ale minął kolejny rok od kiedy po raz pierwszy napisałam o tym co dzieje się z grobem Małgorzaty Walickiej. Minął też rok od kiedy założyłam foto-bloga, na którym dokumentuję tę smutną historię póki starczy mi sił i chęci.
Dziś kolejna rocznica jej śmierci. Małgorzata Walicka, tarocistka, numerolog, wróżka znana z telewizji itv i ezotv, uwielbiana, chwaloana przez wielu... odeszła 13 lat temu. I co? Czy cokolwiek się zmieniło po moich publikacjach? Zupełnie nic. Ktoś raz na długi czas postawi znicz, czasem dwa. Na Wszystkich Świętych pojawiła się nawet chryzantema! Ale kiedy te nieliczne dowody czyjejś pamięci stoją już tyle czasu że zaczynają wyglądać jak śmieci obrosłe trawą, to ja je sprzątam. Zarzekałam się że już nie będę tego robić, ale jak mam przejść obojętnie? Wypalony znicz z zardzewialym wieczkiem czy suche kikuty po chryzantemie naprawdę nie zdobią grobu. Teraz stoi tam ładniejszy, większy znicz który jest na stały wkład. Kosztuje te 5 zł, do kupienia przy każdej bramie na cmentarzu.
W zeszłym roku pytałam gdzie są przyjaciele, koleżanki, rodzina, córka. W tym roku juz nie pytam. Po prostu przestałam się dziwić.
Mam też taką gorzką refleksję, kiedy czytam różne wątki na tym forum i myślę o wróżkach jako pewnej specyficznej grupie ludzi. Z jednej strony widze jak okrutni potrafią być klienci, którzy mścią się na wróżkach za własne błędy i życiowe niepowodzenia. Z drugiej strony są ci wszyscy, którzy obsypują je zachwytami, piszą peany, dozgonnie wyrażają wdzięczność... a gdzie są po czasie? Gdzie są ci zadowoleni klienci, którym wróżka pomogła osiągnąć jakieś szczęście? Pamięc i wdzięczność są zadziwiająco krótkie. Łaska Pańska na pstrym koniu jeździ, a ludzka tym bardziej.
Dla tych którzy chcieliby odwiedzić grób Małgorzaty Walickiej podaję lokalizację:
Cmentarz Północny w Warszawie, kwatera W-III-9, rząd 1, grób 19.
właśnie wróciłam z cmentarza i muszę powiedzieć, że ten stały znicz, o którym pisałam wcześniej, to już nieaktualne info. Post napisałam zanim jeszcze poszłam, bo nie byłam przy grobie Pani Walickiej jakieś dwa miesiące. I co zastałam? Tamten większy znicz, odporny na pogodę, po prostu zniknął. Na jego miejscu stoi mniejszy, z napisem „Kochanej Mamie”. Domyślam się, że to córka go postawiła.
Mimo że trochę go już zjadła pogoda, kapturek się nieco pokruszył, to oczywiście nie śmiałam go dotykać, zwłaszcza dzisiaj, w rocznicę. Prędzej czy później i on zarośnie trawą albo się rozsypie, ale na razie zostaje.
Normalnie zaglądam do Pani Walickiej przy okazji drogi do dziadków albo z powrotem, ale dziś, w rocznicę, poszłam specjalnie do Niej, a do dziadków tylko przy okazji. Nie byłam przygotowana na wyrywanie chwastów, więc tylko zdjęcia i tyle.
Przy okazji zagadnęłam kilka zakładów kamieniarskich w sprawie nagrobka. Dowiedziałam się ze najprostszy sarkofag, tzw. „leżak”, z porządnego kamienia odpornego na warunki atmosferyczne, to koszt okolo 5800 zł i w tej kwocie jest już wszystko, opłaty cmentarne, przygotowanie gruntu, wypiaskowanie napisu... zlecający nie musi biegać po urzędach, po prostu płaci i gotowe. Polecano granity Strzegom albo francuski Tarn. Odradzali natomiast granity z Chin czy Indii, bo podobno bywają nie do końca tego co wyglądają i gorzej znoszą nasze klimat. Kosztują mniej, 3500 do 4500 zł, ale ryzyko.
I tutaj ważna rzecz, bo mnie to szczerze zaskoczyła: kilku kamieniarzy powiedziało, że nagrobek może zlecić właściwie każdy, nawet zupełnie obca osoba. Administracja cmentarna to potwierdziła.
No i teraz pytanie, matematyki nie mam za grosz, ale... ile osób musiałoby się złożyć, żeby te 5800 zł nie bolało? Im szybciej, tym lepiej, bo ceny przecież rosną co rok. Może choćby ten tańszy za 3500? Cokolwiek, byle nie ta nicość, która trwa już tyle lat.
no dobra ale chce powiedziec ze gdzies widziałam komentarz pewnej kobiety z tego roku (chyba luty), pisała że kupiła jakąs torebke jako markową, przyszła bez logo, próbowała sie skontaktować kilka razy i nic... napisała wprost że to naciagacze i zdecydowanie ostrzegała inne osoby przed zakupem 🙂
i serio, to sa dopiero problemy i dylematy prawdziwe! ;D a nie to o czym sie tutaj rozprawiamy @wolna-iskra, wybacz ale tak to widzę :)))
wielki szacunek dla Ciebie za to co robisz, mega wielki!! Pozdrawiam cieplo :*
Cieszę się, że ktoś tu wyżej poruszył ten temat i tak szczerze o tym napisał.
16 lat... to naprawdę kawał czasu. Małgorzata Walicka była wyjątkową osobą, bardzo utalentowaną, choć ja ją zapamiętam przede wszystkim jako numerolożkę. Miałam przyjemność poznać ją osobiście i mogę powiedzieć, że to była ciepła, niezwykła kobieta. Niech odpoczywa w spokoju
