W ciągu ostatnich dwóch miesięcy korzystałam z wróżb tarota trzy razy, online, u dwóch różnych wróżek. Zawsze zadawałam to samo pytanie. Wiem, że tak nie powinnam robić, ale człowiek w desperacji nie zawsze postępuje rozsądnie, a ta jedna sprawa po prostu nie dawała mi spokoju. No trudno, stało się. Za każdym razem wróżba wychodziła trochę inna... i co ciekawe, ta pierwsza była zdecydowanie najbardziej pozytywna, a każda kolejna jakby gorsza.
I teraz mam takie myśli, ktore mnie prześladują: czy tarot może odwrócić los? Sprowadzić nieszczęście? Słyszałam różne teorie na ten temat. Niektórzy twierdzą, że przez karty można zniszczyć związek, rozbić rodzinę, nawet sprowadzić chorobę na kogoś bliskiego, bo podobno stoją za tym ciemne siły, które oczekują zapłaty za umożliwienie wglądu w przyszłość. Nie wiem co o tym myśleć, serio.
Boję się, że przez te pytania do kart sama sobie zaszkodzilam. Że zniszczyłam jakąś szansę, która mogła się dobrze skończyć, gdybym po prostu nie pytała, albo gdybym poprzestała na tej pierwszej wróżbie...
Co wy o tym myślicie? Macie jakies doświadczenia w tej kwestii? Ja chyba już nigdy nie wrócę do wróżb 🙁
Nie ma co się bać, zabobony to zabobony i tyle 🙂 Sama traktuję tarot w ten sposób, że biorę pod uwagę tylko to, co pokrywa się z moim własnym rozumowaniem i tym, co już wiem o danej sytuacji czy osobie. Jeśli karta mówi coś, co rezonuje z logiką i moją wiedzą o sprawie, to się nad tym zastanawiam. Jeśli nie, po prostu to odkładam na bok. Myślę, że takie podejście jest najzdrowsze i tobie też bym je poleciła. Ja osobiście nigdy nie żałowałam, że sięgnełam po karty kiedy czegoś szukałam.
Pytam serio, po co się tak drzeć z tym strachem, kłócić się w kółko ze sobą samym? może jednak warto się zatrzymać i po prostu przyjąć, że jeśli w Piśmie Swiętym jest to zapisane czarno na białym, że nie wolno korzystać z usług wróżek, to nie jest żadna przypadkowa złośliwość ani suchy zakaz dla zakazu. Za tym stoi coś głębszego, jakiś sens, którego nie zawsze od razu pojmujemy...
Myślę, że tak, może sprowadzić nieszczęście, i to nawet jeśli korzystasz z usług kogoś naprawdę uznanego. Żadna wróżka nie jest nieomylna, nawet te z długim stażem i dobrą opinią się mylą. Słyszałam też, że wróżka czytając karty może wyczytać nasze własne emocje i myśli, a te przecież bywają bardzo dalekie od rzeczywistości.
Ja osobiście nigdy nie odważyłabym się pytać o pewne rzeczy... wyobraź sobie sytuację: pytasz czy twój mąż cię zdradza. Pytasz, bo coś wzbudziło twój niepokój, bo go o coś podejrzewasz, albo po prostu nie ufasz w pelni i chcesz się upewnić. Karty odczytują twoje negatywne emocje i wróżka mówi ci, że zdradza. I co dalej? Rozpad związku niemal murowany, nawet jeśli ten mężczyzna nigdy nawet nie pomyślał o zdradzie. Ty i tak będziesz miała to z tyłu głowy, bo przecież karty tak powiedziały...
To oczywiście tylko moja opinia kogoś, kto się na tym nie zna 🙂
szczerze mówiąc to tarot może namieszać w głowie i tyle. nie demonizowałabym tego aż tak, ale rozumiem obawy. podobno większe ryzyko dotyczy osób, które nie mają do tego żadnych predyspozycji, a mimo to regularnie rozkładają karty, jakby to była jakaś zabawka. wtedy to faktycznie może przyciągać niepotrzebne rzeczy.
ja sama czasem stawiam klasyczne karty, mniej więcej raz na kilka miesięcy, i sporo się zgadza. ale nie siedzę nad tym co tydzień i nie pytam o każdą pierdołę w stylu „czy dostanę tę pracę”, „co on teraz myśli” itp. to byłoby przegięcie i pewnie wtedy ta głowa zaczyna się kręcić wokół kart zamiast wokół normalnego życia.
co do „kart szatanskich” to znam to podejście, niektórzy naprawdę tak uważają, że mają złą energię. nie wiem czy bym aż tak to nazywała, ale gdzieś tam pewnie coś jest, skoro tyle osób niezależnie od siebie odczuwa że to nie jest zwykła gra planszowa 😉
dokładnie tak, jest takie powiedzenie żeby nie igrać z ogniem... i myślę że do kart można to samo zastosować 🙂
Widzisz co się dzieje, gdy za bardzo wchodzisz w ten świat wróżb... myśli zaczynają krążyć wokół kart, przepowiedni, możliwych scenariuszy, zamiast wokół tego co realne i dotykalne. Rzeczywistość wymaga obecności, a nie nieustannego zaglądania w przyszłość przez cudze oczy. Swoje życie trzeba brać we wlasne ręce, to jedyna droga która ma sens.
Miałam podobnie, pierwsza wróżba wszystko piękne, niemal skakałam z radości. Potem niestety już takich cudownych przepowiedni nie dostawałam i z perspektywy czasu widzę, że tamta pierwsza i tak nie mogłaby się spełnić... nie było po prostu takiej mozliwości, choćbym się bardzo starała. Nie wierzę, żebym cokolwiek wskórała.
Jeśli chodzi o wróżby w ogóle, to zgadzam się z tym co pisały inne osoby tutaj wcześniej. Bardzo łatwo wpaść w ten wir, człowiek staje się bierny i po prostu czeka na rozwój wydarzeń, bo przecież „tak ma się stać i już”. A życie idzie sobie dalej bez pytania wróżki o zdanie.
Bierz więc te przepowiednie z przymrużeniem oka. Lepiej zainwestuj pieniądze w siebie niż wydawać je na kolejną wróżkę, bo ona za ciebie tej przyszłości nie zmieni.
Spokojnie, nic złego Ci się nie przytrafi 🙂 Tylko jedna rada, żeby nie zadawać tego samego pytania kilku wróżkom naraz, bo dostaniesz tyle samo różnych, często sprzecznych odpowiedzi i tylko nakręcisz się w głowie. Lepiej zapytaj jedną osobę, poczekaj z trzy miesiące, zobaczyć czy coś się pokrywa z rzeczywistością, i dopiero wtedy ewentualnie szukaj innej opinii. Jeśli będziesz zadawać to samo pytanie w kółko, to sama sobie zrobisz chaos w głowie, nie tarot.
Co do samego sprowadzania nieszczęść, to pisałam już wcześniej, że tarot może przyciągać złe rzeczy raczej w przypadku osób, które rozkładają karty bez żadnych predyspozycji, nie u kogoś kto tylko pyta. Więc nie ma co się zadręczać. Podejdź do tego z dystansem i luzem, serio. I pamiętaj, ze karty, obojętnie czy tarot czy runy, nie sa żadną wyrocznią, tylko wskazówkami... to nie jest wyrok, tylko sugestia.
najczęściej to sami sobie ściągamy nieszczęścia na głowę. I nie chodzi tu tylko o nieodpowiedzialne podejście do wróżenia, bo jest coś jeszcze ważniejszego, mianowicie sami się kodujecie. Pozwalacie sobie wmówić, że Tarot jest czymś złym, niebezpiecznym. A to przecież tylko papier, karty, z których jedynie odczytuje się to, co może nadejść. Tyle że jeśli ktoś z góry zakłada, że tarot przynosi pecha, to swoim własnym, negatywnym nastawieniem faktycznie może przyciągnąć do siebie złe rzeczy. Taka jest moc naszego umysłu.
Co do samej wróżby, to jest wiele różnych zdań na ten temat i nie będę udawać, że mam jedną gotową odpowiedź dla wszystkich. Mogę powiedzieć tyle... jeśli karty stawiano Ci w odstępie jednego cyklu księżycowego i wychodziły za każdym razem inaczej, to najprawdopodobniej Twoja przyszłość po prostu uległa zmianie. I nie przez Tarot, bynajmniej. Przez Twoje własne decyzje. Nie ma czegoś takiego jak jedna jedyna, niezmienna przyszłość, którą musisz przeżyć. Każdego dnia, każdą swoją decyzją, nawet tą pozornie błahą, ksztaltujesz to, co przed Tobą.
Masz jeszcze jakieś pytania? 🙂
Pracowałam przez jakiś czas na jednym z takich portali wróżbiarskich i powiem wam szczerze, że to było... no, ciekawe doświadczenie, ale nie w pozytywnym sensie. Naprawdę rzadko trafiał się ktoś, kto podchodził do kart poważnie i chciał przy ich pomocy realnie przepracować jakiś problem. A jestem psychologiem, więc potrafię odróżnić jedno od drugiego.
Po pół roku dałam sobie spokój. Bo tarot to nie jest zabawka dla kogoś, kto rano przegląda portale randkowe, a wieczorem wysyła sms-y do wróżki.
Nie chcę nikogo urazić, ale z mojego doświadczenia z tamtego okresu jakieś 95% osób, z którymi miałam kontakt, to były kobiety szukające partnera. I wpadały w coraz głębsze uzależnienie od obu tych rzeczy naraz. To naprawdę smutne.
Emocje potrzebują wyciszenia, a tarot nie służy do przepowiadania przyszłości. Służy do wskazywania kierunku, do refleksji nad tym co zrobić w danej sytuacji. Nic więcej.
I bardzo poważnie przestrzegam przed uzależnieniem od wróżb, bo to jest dokładnie ten sam mechanizm co ruletka albo inne nałogi. Portale wróżbiarskie to potężny biznes, i nie trzeba być ekspertem od marketingu żeby widzieć, ze najwięcej zarabia się na ludzkich słabościach.
Jeśli już czujecie potrzebę skorzystania z takiej porady, to namawiam żeby szukać mężczyzn w tej roli, szczególnie jeśli sprawa dotyczy relacji damsko-męskiej. Sama, mimo że znam tarot, korzystam z porad jednego tarocisty. Nie jest znany, nie ma go w mediach. Takie spotkanie to ponad dwie godziny wartościowej rozmowy i prawdziwego przepracowania problemu.
Ktoś napisał kiedyś gdzieś w sieci że jak kobieta ma poukładane życie i czuje sie kochana, to nie sięga po wróżby. I to jest prawda na milion procent. Bo ja skończyłam z tarotem odkąd mam miłość i wspaniałego męża. A to nie jest efekt żadnych wróżb, tylko ciężkiej pracy nad sobą, cierpliwości i akceptacji drugiego człowieka takim, jakim jest.
Przepraszam że się rozpisałam, ale naprawdę szkoda kasy na wróżki. Lepiej zainwestować te pieniądze w pracę nad sobą z porządnym trenerem rozwoju osobistego. Dobranoc i powodzenia 🙂
hmm, jak ktoś chce pogłębić temat to polecam poszukać materiałów o szkole Kabalistycznej, bo jest tego naprawdę sporo i można znaleźć bez żadnego logowania się. Znalazłem ciekawy fragment właśnie o historii Tarota:
„Kabała w praktyce pozwala poznawać nasze przeznaczenie dwoma głównymi sposobami. Spora grupa ludzi słyszała o stawianiu kabały i porównuje ją do stawiania pasjansa kartami tarota. Jest to całkowite nieporozumienie. Tarot jak wiadomo powstał dopiero w XV wieku i to, jako gra towarzyska. Dopiero po latach zaczęto korzystać z tych kart, jako sposobu na przewidywanie przyszłości. Stało się tak z powodu ilustracji umieszczonych na kartach. Ludzie skojarzyli postacie na kartach z wydarzeniami z życia i w ten sposób powstała myśl o wykorzystaniu kart do przepowiadania przyszłość. Tarot jest, więc jedynie przekształceniem towarzyskiej gry i nie jest wsparty żadną wiedzą. Korzystając z rad kart tarota efekt przepowiedni zależy jedynie od osoby układającej pasjans.”
no więc wynika z tego że tarot to w sumie nie jest żadna poważna mistyczna tradycja tylko zwykła gra karciana, która z czasem dostała inne zastosowanie... nie wiem co o tym myśleć szczerze, bo zawsze myślałem ze to coś głębszego
Odradzam chodzenie do wróżek, serio.
Sam przez lata, od osiemnastego roku życia, byłem w to zamieszany. Kobita którą odwiedzałem mówiła rzeczy zdumiewające, bardzo konkretne o moim życiu i mojej rodzinie. I to był błąd, że w to wsiąkłem, bo zacząłem kierować swoim życiem według tego co usłyszałem.
Część rzeczy rzeczywiście się wydarzyła, ale przez to byłem tak przekonany że i tak przyjdzie reszta, że poprostu olałem wiele spraw, nie walczyłem o nie, nie starałem sie. Po co, skoro i tak wiem jak będzie, prawda?
Dziś bardzo żałuję. Czuję że te ciemne siły po prostu się mną pobawiły, dały posmakować czegoś czego ostatecznie i tak nie dostałem.
Uważajcie na tarota i w ogóle na wróżbiarstwo. To gra w którą się nie wygrywa.
