Zanim na ziemie polskie dotarło chrześcijaństwo, Słowianie czcili własnych bogów – władców gromu, słońca, zaświatów i ludzkiego losu. Po wiekach milczenia źródeł wiemy o nich zaskakująco mało, a wiele imion przetrwało wyłącznie w nazwach miejscowości i wiosennych zwyczajach. Kim byli bogowie słowiańscy, w których wierzyli nasi przodkowie, i dlaczego ich świat tak łatwo zniknął z pamięci?
Cały wpis dostępny tutaj: Zapomniani bogowie Słowian
Przeczytałam jednym tchem, świetny temat! Mam pytanie, bo zawsze mnie to gubiło: czy w ogóle wiadomo, który bóg był u Słowian najważniejszy? W różnych miejscach czytam co innego i sama już nie wiem, komu ci nasi przodkowie kłaniali się najbardziej.
No właśnie skoro padł Weles – zawsze myślałem, że to był taki słowiański odpowiednik diabła, bóg zła. Dobrze kombinuję, czy gdzieś mi się to pomieszało?
Napewno Weles to był słowiański Posejdon, bo rządził morzem i wodą. Wogóle u Słowian nie było tylu bogów co u Greków, conajwyżej trzech, czterech najważniejszych i tyle. Reszta to chyba lokalne wynalazki.
Skoro o Świętowicie mowa – to dla mnie jedna z najciekawszych postaci. Posąg o czterech twarzach spoglądających na cztery strony świata, świątynia w Arkonie na Rugii, wróżby z białego konia i rogu z miodem. To był ostatni wielki bastion pogaństwa na Połabiu.
A czy Słowianie mieli jakieś boginie? Bo z tego wątku wynika, że same męskie imiona – Perun, Weles, Swaróg. Trochę szkoda, jeśli kobiece bóstwa się nie zachowały.
Marzanna akurat ma najbardziej żywy ślad ze wszystkich. Przecież topienie Marzanny robi się w szkołach do dzisiaj, pierwszego dnia wiosny. Mało kto pamięta, że to pożegnanie bogini zimy i śmierci. Dawny obrzęd przetrwał, choć znaczenie się zatarło.
A ten Swaróg i Dadźbóg to kto właściwie? Bo padają nazwy, a ja nie łapię, czym się różnili. Obaj od słońca?
Szczerze to bym wziąść to wszystko z dużym przymrużeniem oka. Conajmniej połowa tych imion to wymysł XIX-wiecznych romantyków. Te wszystkie Swarożyce i Dziedzilie ktoś sobie dopisał, a prawdziwe źródła o nich milczą.
Cała trudność polega na tym, że Słowianie nie zostawili własnego pisma ani świętych ksiąg. Wszystko, co wiemy, jest z drugiej ręki – od chrześcijańskich kronikarzy, arabskich i bizantyjskich podróżników, często patrzących na to z niechęcią. Stąd tyle niejasności. To nie znaczy, że bogów nie było, tylko że ich obraz dotarł do nas w strzępach.
U mnie w okolicy co roku dzieci robią topienie Marzanny nad rzeką i nikt nie myśli, że to coś „pogańskiego". Dla mnie to piękne, że taki dawny zwyczaj wciąż żyje, choć pewnie większość rodziców nie wie, skąd się wziął.
Dzięki wszystkim, tyle się dowiedziałem w jednym wątku. Powiecie jeszcze, gdzie poczytać o tym rzetelnie? Chciałbym coś solidnego, a nie kolejne zmyślone „kalendarze słowiańskie" z internetu.
