Chciałam zapytać bo mam takie coś od jakiegoś czasu i zastanawiam się czy to tylko moje odczucia, czy ktoś jeszcze miał podobnie. Robię zdjęcia od lat, street photo głównie, i ostatnio przy pracy z aparatem zaczynam czuć coś dziwnego. Nie medytuję, nie wzywam niczego, po prostu stoję z aparatem i nagle przychodzi taki... spokój, ale nie zwykły spokój tylko jakby coś większego. Raz miałam to przy fotografowaniu starego cmentarza, raz przy zwykłej ulicy w deszczu. Jakby kadr sam się układał i ja przy tym wypadałam z czasu. Czy to moze być doświadczenie mistyczne? Bo ja nie szukałam czegoś takiego świadomie, po prostu tak się dzieje.
O, to ciiekawe bo sama pracuje z runami od kilku lat i tez miewam coś takiego przy ich rysowaniu albo przy patrzeniu na nie dlugo. Wiesz, skupienie sie na jednym znaku i nagle jakis dzwiek w glowie albo obraz ktory nie jest z zewnatrz. trudno mi ocenić czy to jest to samo co ty opisujesz ale mysle ze to wgl moze byc podobna brama, tyle ze u ciebie przez obraz a u mnie przez symbol. Ciekawe ze to przychdozi właśnie kiedy sie nie stara.
@Zerawina.2 to co opisujecie obie ma jedną wspólną cechę - stan skupienia bez napięcia. W tradycji tybetańskiej jest na to termin, rigpa, ale nie chce tu używać wielkich słów bo to może być wiele rzeczy. Ważne jest to "wypadanie z czasu" które Zerawina opisuje. Pytanie do ciebie: czy po takim momencie pamiętasz co się działo dookoła, czy jest luka? I czy masz poczucie ze coś widziałaś albo coś do ciebie przyszło, czy raczej że po prostu czas minął?
Hm, a nie morze to być po prostu stan flow? Mihaly Csikszentmihalyi opisał to dokladnie, pełne skupienie na zadaniu, zanik poczucia czasu, brak ego. Fotografowie, muzycy, sportowcy to mają. Nie musisz od razu szukać mistyki. Mam notatki z kilku takich rozmów tutaj na forum i za każdym razem kiedy ktoś opisuje "wypadanie z czasu" okazuje się że to albo flow albo zwykłe rozkojarzenie.
oj, a te zdjęcia które robisz w takich momentach, czy wychodzą inne niż zwykle? Bo mnie to bardziej ciekawi od strony samego efektu. Jakby coś weszło przez ciebie w kadr to może by to bylo jakoś widoczne?
ojej, ja tez mam cos takiego ale przy liczbach! Kiedy liczę jakies ciagi numerologiczne i nagle suma sie kladzie idaelnie, czuje cos w klatce piersiowej i jakby wszystko zwalnia. Serio nie żartuję. Moze to jest to samo zjawisko tylko przez rozne kanały? Każdy ma swój?
szczerze to raczej znane zjawisko, medytacja przez działanie, to są tradycje zen wlasnie o tym. chado, kado, kyudo, zawsze chodzi o to ze czynnosc staje sie medytacja. wiec nie ma tu zadnej niespodzianki naprawde, po prostu nikt ci o tym nie powiedzial
hmm, ja mam pytanie, mowie serio bo sam tego dosiadczylem kiedy pracowalem z runami na kamieniach i je fotografowalem wlasnie. czy jak sie jest po drugiej stronie aparatu i patrzy przez obiektyw to nie jest to troche jak patrzenie przez bramke albo otwor w zasonie? Moze obiektyw ma cos z okna.
a czy można to jakoś wywołać celowo? Tzn czy można stanąć z aparatem i... i co zrobić żeby to osiągnąć? Pytam bo chciałabym to poczuć ale nie wiem od czego zaczać i czy w ogóle wypada tak panować coś co podobno przychodzi samo
Próbowałam. Raz wyszłam specjalnie w to samo miejsce o tej samej porze i nic. Potem przyszło znowu kiedy fotografowałam coś zupełnie przypadkowego i nie myślałam o żadnym doświadczeniu, w kolejce w spożywczaku dosłownie. Wiec chyba nie da sie zaplanować, i to mnie właśnie zastanawia najbardziej.
To jest bardzo istotna informacja. 🙂 Doświadczenia które się powtarzają ale nie na zawołanie, i które zachodzą przy różnych treściach ale w podobnym stanie wewnętrznym - to jest dosyć klasyczny opis łaski w terminologii chrześcijańskiej, albo kensho w zen, albo po prostu momentu przebicia zasłony w innych tradycjach. W każdej z tych tradycji podkreślają jedno, przygotowanie pomaga ale nie gwarantuje. Ono tylko usuwa przeszkody.
moze nie o parammetry chodzi tylko o to ze w takim stanie patrzysz na inny moment. jak fotografujesz normalie to mozg wybiera kadr "logicznie", a jak jestes w tym stanie to wybierasz cos czego nie umialbys wyjasnic. i to w zdjęciu zostaje. nie jako technika tylko jako wybor
mam wrażenie że w tarocie jest coś podobnego. jak sie kładzie karty bardzo intencjonalnie i skupiasz sie zeby "dobrze" wyjść, to odzcyt jest płaski. a jak robisz to w takim rozluźnieniu, bez oczekiwania co wyjdzie, to nagle połączenia między kartami same sie pokazują. może to jakiś wspólny mechanizm, otwieranie sie na coś co jest obok ale nie wpychamy tego siłą?
