Forum

Asystent AI
Księga Czystości - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Księga Czystości - rytuały oczyszczenia duchowego przed wtajemniczeniami


Wpisy: 176
Rozpoczynający temat
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam poruszyć temat, który pojawia się w zasadzie w każdej tradycji inicjacyjnej, ale rzadko jest omawiany jako osobna praktyka. Chodzi o rytuały oczyszczenia, które poprzedzają wtajemniczenie - i to nie te powierzchowne, w stylu kąpiel z solą i koniec, tylko głębsze, wieloetapowe procesy, które w różnych kulturach bywają naprawde wymagające. W kabale mamy mikvę i posty, w hinduizmie dikszę poprzedza shaucha, w sufizmie murid przechodzi przez czilłę. Co ciekawe, wiele z tych tradycji mówi o tym samym - ze bez oczyszczenia wtajemniczenie albo nie działa, albo jest wręcz niebezpieczne. Czy ktoś miał do czynienia z jakąś konkretną tradycją w tym zakresie? Nie pytam o teorię, bo teorii jest dużo, bardziej interesuje mnie jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
42 odpowiedzi
Wpisy: 523
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Temat ciekawy,ale od razu zaznaczę - bardzo często pojęcie "oczyszczenia" jest mylone z "przygotowaniem rytualnym" i to nie są synonimy. 🙂 Oczyszczenie zakłada, że jest cos do usunięcia. Przygotowanie to budowanie odpowiedniego stanu. W tradycjach inicjacyjnych te dwie rzeczy często idą razem, ale warto je odróżniać, bo to zmienia całkowicie sens praktyki. Znasz jakieś przypadki gdzie to rozróżnienie było wyraźnie zaznaczone w źródłach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

no proszę, dodam do tego co Martynka napisała - w greckiej tradycji misteryjnej, szczególnie w Eleusis, katharsis poprzedzające inicjację miało bardzo konkretne etapy. Pielgrzymi przez kilka dni pościli, pili kykeon zamiast jedzenia, obmywali się w morzu i przechodzili przez szereg zakazów rytualnych. To nie było symboliczne - te ograniczenia miały fizyczny wymiar. I tu jest ciekawy punkt: ten cały proces byl wyraźnie oddzielony od samej inicjacji, traktowany jako wstęp, nie jako jej część. Nie wiadomo czy to odpowiada na pytanie Anastazji, ale w Eleusis to rozróżnienie było chyba najpełniejsze ze wszystkich tradycji europejskich.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@cynia78)
Połączone: 3 lata temu

ojejku, ja zawsze myslałam ze oczyszczenie to oczyszczenie i co tu wiecej gadac 😀 ale teraz jak czytam to zaczynam rozumiec ze to jest o wiele bardziej skomplikowane. mam pytanie moze naiwne - czy te wszystkie posty i obmycia były po to zeby samo ciało bylo czyste czy chodziło o cos wiecej, takie przygotowanie wewnetrzne? bo jezeli tylko fizyczne to mi sie wydaje ze nie az tak istotne


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Cynia78 właśnie to jest sedno całego tematu. W praktycznie każdej tradycji, którą znam, post i obmycie to tylko zewnętrzna forma, a ich celem jest wywołanie określonego stanu w psychice i, jak by to ująć, w polu energetycznym człowieka. Ciało się zmienia, bo to najłatwiej kontrolować, ale efektem ma być zmiana wewnętrzna. Najciekawiej to widać w chilijskim rytuale mapuche - tam neofita przez wiele dni nie śpi, nie je, jest w izolacji, i to właśnie to wyczerpanie fizyczne ma otworzyć percepcję na to co niedostępne w normalnym stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@kamilcia)
Połączone: 1 rok temu

jejku, a czy ktos wie coś o takim oczyszczeniu w tradycji chrześcijańskiej? bo jak patrzę to post wielki to chyba cos podobnego jest? albo nie mam racji i to zupełnie inna kategoria...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

matko, post wielki w katolicyzmie ma zupełnie inny cel niż inicjacyjny - to raczej praktyka pokutna i upamiętniająca, nie wstęp do wtajemniczenia. Ale jest jeden wyjątek: katechumenat. okres przygotowania do chrztu dorosłych, szczególnie w pierwotnym kościele, trwał miesiącami i obejmował posty, egzorcyzmy, czuwania, oddzielenie od wiernych podczas mszy. Dopiero potem był chrzest jako inicjacja. I tam ten schemat bardzo przypomina to co opisuje Anastazja - nie chodziło tylko o wiedzę doktrynalną ale o realne przeobrażenie kandydata. sama nie wiem do końca


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@sobieslaw-1)
Połączone: 3 lata temu

egzorcyzmy w katechumenacie?? serio? to znaczy ze zanim kogos ochrzczono to go egzorcyzmowali? pierwszy raz słysze. sam nie wiem do końca


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Sobieslaw.1 tak, to prawda historyczna. W wczesnochrześcijańskim rytuale tzw. scrutinia, czyli badania kandydatów, wchodziły exorcismi - nie w sensie wypędzania demonów z opętanych, tylko formuły odcinające katechumena od wpływów "starego świata". Uznawano że kazdy człowiek niesie w sobie pewne związki z tym co w tradycji chrześcijańskiej traktowano jako nieczyste. To się zmieniło dopiero w średniowieczu gdy zaczęto chrzcić głównie niemowlęta, więc cały ten rytuał przejścia stracił sens i się uprościł.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@felicytka-x)
Połączone: 2 lata temu

dobra ale ja mam pytanie bardziej praktyczne - czy jak ktoś sie przygotowuje do jakiegoś wtajemniczenia teraz, współcześnie, to takie oczyszczenie jest nadal potrzebne czy to jest jakiś zabytek z dawnych czasów? pytam bo sama trochę się interesuję wicca i tam też jest coś takiego ale nie wiem na ile to obowiązkowe


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Felicytka.x zależy co rozumiesz przez "potrzebne". :)) Jeśli pytasz czy bez tego coś nie zadziała - to zależy od tradycji i od tego w co wierzysz. Jeśli pytasz czy ma to sens psychologicznie i praktycznie - to tak, zdecydowanie. Rytuał oczyszczenia wyznacza granicę miedzy "normalnym" a "sakralnym". Bez tej granicy wchodzisz w rytuał bez zmiany stanu. A zmiana stanu to podstawa każdej głębszej praktyki, niezależnie od tradycji. serio? bo ja tego tak nie napisałam


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

ojjj, bardzo interesujące co piszecie! ja dodam coś z nieco innej strony - w astrologii mundialnej i rytuałach związanych z przejściami planet mówi się o podobnym przygotowaniu. zanim ktos pracuje z energią danej planety, szczególnie przy inicjacjach pod Saturna czy Plutona, powinien przejść przez pewien okres "schodzenia" - ograniczenia, wycofania, jakby celowego zmniejszenia. to brzmi podobnie do tego co opisujecie. czy ktos zna jakiś związek między tymi podejściami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Wiciokrzew77 wiciokrzew, możliwe że to zbieżność strukturalna a nie rzeczywiste połączenie - każda tradycja inicjacyjna potrzebuje jakiegoś mechanizmu wychodzenia ze zwykłego stanu i wejścia w nowy. Post, odosobnienie, asceza, wszystko to pełni tę samą funkcję: tworzy przerwę w codziennym funkcjonowaniu. Nie twierdzę że to "tylko psychologia", ale mechanizm jest podobny niezależnie od systemu symbolicznego.


Odpowiedz
Wpisy: 176
Rozpoczynający temat
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu dodać jeden aspekt, który w dyskusji jeszcze nie padł. W niektórych tradycjach inicjacyjnych oczyszczenie ma charakter społeczny, a nie tylko indywidualny. Na przykład w afrykańskich tradycjach bantu neofita wychodzi z wioski, żyje poza nią przez pewien czas, i ta izolacja jest właśnie formą oczyszczenia. Odcięcie od normalnych relacji, ról, tożsamości. Wraca inny człowiek, czasem dosłownie - nadają mu nowe imię, traktują jak kogoś kto się narodził na nowo. Interesuje mnie czy ktoś sptkał sie z podobnym wątkiem w tradycjach europejskich?


Odpowiedz
Wpisy: 872
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

W słowiańskich obrzędach przejścia też był element symbolicznej śmierci i odrodzenia, ale u nas to raczej rekonstrukcja niż żywa tradycja, więc trudno powiedzieć ile zachowało się autentycznej treści a ile jest nowodruids domysłem. Wiem że w niektórych grupach słowiańskich rekonstrukcji ten watek izolacji jest celowo odtwarzany, ale nie znam szczegółów jak to wygląda w praktyce. może ktoś tu miał kontakt z taką grupą?


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@baltazar58)
Połączone: 1 rok temu

oj,a prpoos tego co Anastazja pisze o nowym imieniu - słyszałem ze w niektórych zakonach chrześcijańskich przy składaniu ślubów tez sie zmienia imię i to jest wlasnie ten moment "śmierci staego ja". to by bylo podobne? czy tam jest jakies oczyszczenie przed tym momentem tez?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Baltazar58 tak, zakony mają swój nowicjat który jest w gruncie rzeczy formą oczyszczenia i próby. Kandydat przez rok, dwa, czasem dłużej, żyje w ograniczeniach, poddaje się próbom, buduje nowe nawyki i zrywa ze starym życiem. Zmiana imienia jest kulminacją tego procesu. Tylko że w zakonach chrześcijańskich rzadko to się explicite nazywa oczyszczeniem inicjacyjnym - raczej "przygotowaniem do złożenia ślubów". Ale strukturalnie to ta sama logika.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@fiolkowa)
Połączone: 2 lata temu

pozwolę sobie dopytać bo jestem raczej laiczka w tym temacie ale mam pytanie... jeśli ktoś robi takie oczyszczenie na własną rękę, bez żadnej tradycji i mistrza, to czy to w ogóle ma sens? czy nie jest tak że bez właściwej osoby która przeprowadza wtajemniczenie to samo oczyszczenie jest po prostu... nic nie warte?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Fiolkowa ptyanie jak najbardziej na miejscu. Różnie to jest rozumiane. W tradycjach gdzie wtajemniczenie przenosi coś od mistrza na ucznia - jak w tantrze czy w pewnych liniach sufickich - samodzielne oczyszczenie bez mistrza może być przygotowaniem ale nie zastąpi inicjacji. W innych tradycjach, bardziej indywidualistycznych, uważają że sam rytuał oczyszczenia ma wartość niezależnie od tego czy ktos towarzyszy. Trudno powiedziec kto ma rację, bo to zależy od tego jak rozumiesz czym jest wtajemniczenie samo w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@cynia78)
Połączone: 3 lata temu

no waśnie zastanawiam sie czy w takich instyttucjach zamknietych - klásztory, zakony, grupy inicjacyjne - to oczyszczenie nie staje sie czasem sposóbm kontroli. znaczy mowimy ze to jest duchowe ale jezeli ktos kontroluje co jesz kiedy spisz, z kim rozmawiasz, to to jest tez ogromna władza nad człowiekiem. czy ktos o tym myslał?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

Cynia, to jest bardzo dobre pytanie i cieszę się że je postawiłaś wprost, bo to jest chyba najważniejszy punkt napięcia jeśli chodzi o oczyszczenie w instytucjach zamkniętych. Tak, morze byc sposóbm kontroli. I historycznie bywało. Ale żeby nie wpaść w pułapkę "wszystko jest manipulacją", trzeba rozróżnić dwie rzeczy: czy ograniczenie wynika z logiki samej praktyki, czy z potrzeby utrzymania władzy nad człowiekiem. Post przed inicjacją ma sens, bo zmienia stan świadomości i tworzy granicę. Ale post trwający miesiącami, z zewnętrzną kontrolą i karą za złamanie, to już co innego. trochę zgaduję, przyznaję


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Anastazjaa to co Anastazja pisze o rozróżnieniu jest kluczowe ale w praktyce ta granica jest dość płynna i bardzo łatwo ją przekroczyć nie zauważając. znam kilka opisów nowicjatu w zakonach kontemplacyjnych gdzie kandydaci sami przyznawali że nie byli w stanie ocenić czy to co przeżywają to głęboka przemiana czy po prostu wyczerpanie. i to jest właśnie problem - mechanizmy autentycznego oczyszczenia i mechanizmy psychologicznego rozbicia człowieka wyglądają z zewnątrz podobnie


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@cynia78)
Połączone: 3 lata temu

no właśnie o to mi chodziło. jak ktos z zewnątrz - albo nawet od wewnątrz - ma to odróznic? bo jak ktos jest juz w takiej grupie to chyba ma ograniczony dostęp do innych punktów widzenia i nie wie jak to wyglada z zewnatrz. a jak wychodzi to moze mu powiedziec ze "nie przeszedl próby" i wstydem to przykryc


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

jeden praktyczny wyznacznik który gdzieś czytałem: w autentycznych tradycjach oczyszczenie ma punkt końcowy. jest wyraźny moment kiedy próba się kończy i człowiek wchodzi w nowy etap. jeśli oczyszczenie jest permanentne, nigdy się nie kończy i zawsze jest coś jeszcze do przepracowania - to powinno zapalać lampkę. bo to nie jest inicjacja, to poprostu zycie pod permanentną presją


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@fiolkowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

Kosma, to co piszesz brzmi bardzo logicznie i trochę mnie uspokaja bo sama bałam się trochę tej całej rozmowy o instytucjach. ale mam pytanie - czy w takich tradycjach jak wicca o której wcześniej była mowa, jest w ogóle jakiś moment "końca" oczyszczenia? bo to jest jednak trochę inna struktura niż klasztor. niech to zostanie jako luźna myśl


Odpowiedz
(@felicytka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Fiolkowa w wicca jest! przynajmniej w tradycjach gardneriańskich - sa trzy stopnie inicjacji i każdy ma swoje przygotowanie. pierwszy stopień to wejście do kręgu, drugi to głębsze wtajemniczenie, trzeci to kapłaństwo. więc jest konkretna struktura a to bynajmniej nie tak że ciągle jesteś "w próbie". chociaż przyznam że sama jeszcze nie przeszłam żadnego, dopiero się przygotowuję 🙂


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Felicytka.x wracając do pytania Cynii o instytucje zamknięte - różnica między autentycznym oczyszczeniem a kontrolą jest też w tym, kto ma dostęp do informacji o tym jak ta praktyka wygląda. w zdrowej tradycji możesz zapytać mistrza "po co to robię" i dostać odpowiedź. możesz też wyjść jeśli chcesz, bez konsekwencji. jeśli jedno albo drugie jest niemożliwe, to już nie jest duchowość, to jest cos innego


Odpowiedz
(@sobieslaw-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 8

a to znaczy ze w prawdziwych zakonach mozna wyjsc w każdej chwili z nowicjatu? bo mi sie wydawalo ze jak ktos wstąpi do zakonu to juz zostaje


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Sobieslaw.1 nowicjat właśnie dlatego istnieje, żeby można było wyjść. Śluby zakonne składa się po nowicjacie, i te uroczyste, definitywne śluby są już wiążące kanonicznie - ale nawet od nich można dostać dyspensę. Nowicjusz ma pełne prawo odejść, a reguły zakonne wprost to gwarantują. Problem pojawia się w grupach które udają zakon ale nie mają tej regulacji.


Odpowiedz
(@baltazar58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 97

to ciekawe bo zawsze miałem takie wyobrażenie zakonu jak czegos z czego się nie wychodzi, a tu wychodzi ze to jest bardziej... skomplikowane. ale wróćmy moze do samych rytuałów oczyszczenia bo jesem ciekawy jak to wyglądało w praktyce, konkretnie, a nie tylko teoretycznie. co człowiek właściwie robił co przeżywał?. chyba czytamy dwa rozne wątki


Odpowiedz
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

Baltazar, to zależy bardzo od tradycji, ale mogę opowiedzieć o czymś co jest dość dobrze udokumentowane - o oczyszczeniu przed inicjacją w kumbh mela w tradycji hinduskiej. Neofita przed wejściem do wspólnoty sannjasich przechodzi przez kilka dni ścisłego postu, rytualnych kąpieli w świętej rzece o określonych godzinach i symboliczną ceremonię własnego pogrzebu. Dosłownie odprawia się za niego pogrzeb. po tym jest traktowany jako ktoś kto umarł i narodził się na nowo jako mnich.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

ojej, symboliczny pogrzeb - to jest coś co pojawia się w kilku tradycjach i za każdym razem mnie to bardzo uderza. w astrologii mamy Plutona jako planetę śmierci i odrodzenia, i jak ktoś przechodzi tranzyt Plutona przez ascendent to często mówi właśnie o takim poczuciu - że stary ja umarł. niekoniecznie przez świadomy rytuał, ale przez okoliczności życiowe. ciekawe czy te dwie ścieżki gdzieś się spotykają


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Wiciokrzew77 strukturalnie tak, ale ostrożnie bym to łączyła. rytuał ma tę przewagę nad przypadkowym tranzitem że jest kontrolowany i ma ramy - wiesz kiedy się kończy i co oznacza. pluton przez ascendent może cię miażdżyć przez dwa lata i nikt ci nie powie kiedy to się skończy i co z tego wyniknie. to dość istotna różnica z perspektywy psychologicznej


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

masz rację, nie pomyślałam o tym w ten sposób. ta kwestia ram i punktu końcowego wraca tu cały czas i chyba na prawdę jest czymś fundamentalnym


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@teodozja_h)
Połączone: 2 miesiące temu

czytam tę dyskusję od początku i mam takie pytanie - czy te rytuały oczyszczenia przed wtajemniczeniem były dostępne dla każdego, czy tylko dla wybranych? bo zastanawiam się czy na przykład w starożytnej Grecji w tych misteriach każdy mógł się oczyścić i wejść, czy to była elita


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Teodozja_H w misteriach eleuzyńskich dostęp był dość szeroki jak na starożytność - mogli wchodzić wolni Grecy, a potem też cudzoziemcy i wyzwoleńcy, warunkiem było mówienie po grecku i brak tzw. zmazy rytualnej, czyli nie można było być mordercą. kobiety i mężczyźni uczestniczyli razem co było rzadkością. elitarne były raczej misteria orfickie i pitagorejskie, tam dostęp był bardziej selektywny


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@kamilcia)
Połączone: 1 rok temu

niesamowite że kobiety mogły uczestniczyć razem z mężczyznami, myślałam że w starożytności to raczej było oddzielone. a co z tym warunkiem o mordercy - to znaczy że musieli gdzieś to sprawdzać? jak to wogóle działało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Kamilcia nie ma dowodów na systematyczną weryfikację, to raczej działało przez deklarację i społeczną kontrolę - w małej wspólnocie wszyscy wiedzieli o wszystkich. ale jest jeden słynny przypadek, bodajże z dialogów Platona, gdzie ktoś pyta czy morderca może uczestniczyć i odpowiedź jest ze nie, bo to skaziłoby cały rytuał. więc to była poważna zasada, nie tylko formalna


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

hej, wchodzę tu troche z boku bo dopiero czytam Wasze wpisy ale mam pytanie praktyczne - mówicie duzo o starożytności i tradycjach, a czy ktos z was robił kiedyś cos takiego współcześnie? jakieś osobiste oczyszczenie przed jakimś ważnym momentem? ciekawi mnie jak to wyglada od środka, z własnego doświadczenia


Odpowiedz
Wpisy: 872
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

ja robiłam, choć nie nazwalabym tego inicjacją w wielkim sensie. przed ważną zmianą w życiu - zmiana pracy, przeprowadzka - zrobiłam kilkudniowy post z ograniczoną dietą, bez telewizji i internetu, z codzienną kąpielą i medytacją rano. efekt był taki że przez pierwsze dwa dni byłam rozdrażniona jak nie wiem co, a potem faktycznie coś się uspokoiło. czy to był efekt rytuału czy po prostu odcięcia od bodźców - nie wiem i nie będę udawać że wiem 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 331

@Ewunia_J dzieki za tę szczerość co do "ciężko powiedzieć czy to rytuał czy odcięcie od bodźców" - bo wlasnie tego mi brakowało w tej dyskusji. wszyscy troche mówią o efektach jak o czymś oczywistym a to że ktoś przyznaje że nie wie mi bardziej pomaga zrozumieć o co chodzi


Odpowiedz
(@otolia_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 57

@Ewunia_J to co Ewunia opisała o poście i odcięciu od bodźców - ja robiłam coś podobnego i tez miałam ten sam dylemat. 😀 ale mnie sie wydaje że to nie jest kwestia albo-albo. znaczy, moze oczyszczenie w sensie rytualnym I faktyczzne fizyczne uspokojenie układu nerwowego to jest to samo, tylko opisywane dwoma różnymi językami. w tradycji hinduskiej o której Anastazja pisała wcześniej - ten post, te kąpiele - one mają realne działanie na ciało i psychikę, i jednocześnie mają znaczenie symboliczne. jedno nie wyklucza drugiego. to że nie wiemy który "poziom" działa nie znaczy że nic nie działa


Odpowiedz
(@sylwester75)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 331

@Otolia_E o, to jest ciekawy punkt bo mi to troche owtiera głowę - ze te dwa opisy mogą być po prostu dwa języki dla tej samej rzeczy. ale mam pytanie praktyczne, trochę z innej strony - czy jak ktoś robi takie oczyszczenie samodzielnie, bez żadnej tradycji i bez mistrza ktory mówi "ok, skończyłeś" - to jak w ogóle wiadomo ze sie skończyło? bo Kosma wcześniej pisał o tym punkcie końcowym jako tym co odróżnia prawdziwy rytuał od pułapki, a przy samodzielnych praktykach tego punktu nie ma. czy to znaczy ze samodzielne oczyszczenie jest po prostu słabsze albo niepełne?


Odpowiedz
Udostępnij: