Chciałam napisać o tym od dawna, bo spotykam się z tym zjawiskiem bardzo często podczas pracy z czakrami i nie wiem czy inni to znają. Chodzi o takie momenty kiedy podczas medytacji albo rytuału nagle czujesz jakby przez całe ciało przeszedł prąd - nie boli, ale jest bardzo intensywne. W hinduizmie to się wiąże z kundalini, ale widziałam podobne opisy w tradycji chrześcijańskiej (charyzmaty), w sufizmie i nawet w praktykach szamańskich. Ciekawi mnie czy to jest jedno i to samo zjawisko opisywane różnymi słowami, czy jednak każda tradycja mówi o czymś innym. Ktoś z was to czuł? Jak opisywali to w waszych praktykach?
eee, tak, to znam z własnego doświadczenia i właśnie się zastanawiałem czy mam to dobrze rozumieć. U mnie to przyszło po dłuższej pracy z intencją podczas rytuału - coś jakby fala od stóp do głowy i przez chwilę jakbym był wyłączony ze zwykłej świadomości. Nie trwało długo, może kilkanaście sekund. Kolega ktury praktykuje qigong mówił że to samo przytrafia się podczas ćwiczeń qi. Więc może jednak masz rację że to jakis wspólny mianownik
No tak, ale zanim będziemy mówić że "to to samo we wszystkich tradycjach" to może warto jednak rozróżnić co mamy na myśli? Bo kundalini w tantrze ma bardzo konkretny opis - wąż, rdzeń kręgowy, siedem czakr po kolei. A chrześcijański chrzest w Duchu Świętym to zupełnie inne ramy teologiczne. To że oba powodują podobne doznania fizyczne nie znaczy od razu że chodzi o tę samą energię czy byt. Nie?
ojej to jest super temat! ja tez kiedys cos takiego czułam podczas jedej z moich pierwszych meditacji i myslałam że cos niedobrego sie dzieje 😀 potem ktos mi powiedzial ze to kundalini ale nie byłam pewna bo u mnie to trwalo caly czas przez jakies pol godziny i byłam potem bardzo zmeczona. Czy to normalne ze po takim doswiadczeniu jest sie osłabionym? bo tez czytałam ze trzeba uwazac na zbyt szybkie przebudzenie kundalini
Szamańskie praktyki zdecydowanie mają coś takiego! 🙂 Przynajmniej te syberyjskie i andyjskie z tego co czytałam. Ceremonię kończy się zawsze rytuałem powrotu i uziemienia - szaman "zbiera" siebie z powrotem, często z pomocą asystentów. Samo doświadczenie ekstazy jest czymś pomiędzy, nie w pełni tu ani tam, i bez zamknięcia można zostać jakby zawieszonym. Spotkałam się z opisami że szamani po ceremoniach jedzą konkretne rzeczy, śpią w określony sposób. Więc tak, ta fizjologia po doznaniu jest traktowana poważnie
siedzę nad tym wątkiem z uwagą bo sam miałem kiedys cos podobnego podczas zwyklej modlitwy, nie medytacji ani rytualu. siedzialem w kosciele na mszy i nagle poczulem jakby wszystko wokol bylo inne, barddziej wyraziste, i przez chwile jakbys mial cieple ramiona wokol mnie. Nie wiedziałem co to jest i troche sie nastraszylem szczerze. ksiadz by pewnie powiedzial ze to łaska ale nie jestem pewien. Skad wiadomo jak to interpretować skoro nie ma sie tradycji ktora by to objaśniala?
Ja powiem wam ze mnie to spotyka rzadziej podczas jakiejs celowej praktyki a częściej przy zupełnie przyziemnych rzeczach - raz przydarzyło mi się przy słuchaniu muzyki, raz jak patrzyłam na zachód słońca. I zawsze potem mam kilka dni jakby wzmożonej uwagi na wszystko. Jakby coś się oczysciło. Nie kumam jak to nazywać i nie mam żadnej konkretnej tradycji ale nie da się zaprzeczyć że coś się dzieje. Zastanawiam sie właśnie czy to co wy opisujecie jako kundalini czy charyzmaty jest tym samym czy to jednak inna kategoria
Dobra to teraz ja zadam pytanie które mnie drazy - czy ktokolwiek z was miał takie doświadczenie a potem żałował że je miał? 😛 Albo miał przez to problemy? Bo o pozytywnych aspektach gadamy od początku ale słyszałem że np. nagłe przebudzenie kundalini bez przygotowania może być naprawde dezorientujące i trudne do opanowania. To nie jest tylko teoria z jakiejs książki, znam osobę która przez kilka tygodni po czymś takim nie mogła normalnie funkcjonować
okej ale jak ktos już jest w tym "kryzysie kundalini" to co konkretnie robi?? 😛 Bo to brzmi poważnie i zastanawiam się czy to w ogóle mozna jakoś opanować samemu, czy trzeba do kogoś iść. I kto to w ogóle potrafi rozpoznać z zewnątrz, bo sam zainteresowany pewnie nie wie co mu jest?
