Forum

Asystent AI
Święte Zapalenia - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Zapalenia - momentyczne opanowanie całego ciała energią duchową


Wpisy: 63
Rozpoczynający temat
(@przemyslawa55)
Połączone: 3 lata temu

Chciałam napisać o tym od dawna, bo spotykam się z tym zjawiskiem bardzo często podczas pracy z czakrami i nie wiem czy inni to znają. Chodzi o takie momenty kiedy podczas medytacji albo rytuału nagle czujesz jakby przez całe ciało przeszedł prąd - nie boli, ale jest bardzo intensywne. W hinduizmie to się wiąże z kundalini, ale widziałam podobne opisy w tradycji chrześcijańskiej (charyzmaty), w sufizmie i nawet w praktykach szamańskich. Ciekawi mnie czy to jest jedno i to samo zjawisko opisywane różnymi słowami, czy jednak każda tradycja mówi o czymś innym. Ktoś z was to czuł? Jak opisywali to w waszych praktykach?


Odpowiedz
23 odpowiedzi
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

eee, tak, to znam z własnego doświadczenia i właśnie się zastanawiałem czy mam to dobrze rozumieć. U mnie to przyszło po dłuższej pracy z intencją podczas rytuału - coś jakby fala od stóp do głowy i przez chwilę jakbym był wyłączony ze zwykłej świadomości. Nie trwało długo, może kilkanaście sekund. Kolega ktury praktykuje qigong mówił że to samo przytrafia się podczas ćwiczeń qi. Więc może jednak masz rację że to jakis wspólny mianownik


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@dionizy-2)
Połączone: 3 lata temu

No tak, ale zanim będziemy mówić że "to to samo we wszystkich tradycjach" to może warto jednak rozróżnić co mamy na myśli? Bo kundalini w tantrze ma bardzo konkretny opis - wąż, rdzeń kręgowy, siedem czakr po kolei. A chrześcijański chrzest w Duchu Świętym to zupełnie inne ramy teologiczne. To że oba powodują podobne doznania fizyczne nie znaczy od razu że chodzi o tę samą energię czy byt. Nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

Dionizy ma rację w tym że nie warto za szybko scalać tradycji w jedno, ale z drugiej strony religoznawcy mówią o czymś takim jak "doświadczenie mistyczne" i opisują je jako kategorię która pojawia się niezależnie od kultury. William James, Rudolf Otto - obaj próbowali to jakoś uchwycić. To co Otto nazywał "numinosum" ma właśnie tę cechę fizyczną, fizjologiczną jakby. Dreszcze, ciepło, poczucie przepływu. Pytanie czy to znaczy że chodzi o jedną rzeczywistość opisywaną różnie, czy po prostu nasz układ nerwowy reaguje podobnie na silne stany zmienionej świadomości - i to jest pytanie na które żadna tradycja nie odpowie nam ostatecznie. Mnie bardziej ciekawi jak poszczególne tradycje traktują ten moment - czy to cel, czy tylko etap, czy może nawet ostrzeżenie?


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

O właśnie to jest ciekawe co Wioletka napisała. Bo np. w tradycji zen taki przebłysk moze byc kensho albo satori, ale mistrzowie bardzo często ostrzegają zeby sie do tego nie przywiązywać i nie uważać za cel sam w sobie. Znam opis z jakiegoś tekstu gdzie nauczyciel zen powiedział uczniowi ktory przeżył cos podobnego żeby "po prostu szedł dalej". A z kolei w niektórych nurtach chrześcijańskiej mistyki - Jan od Krzyża na przykład - takie doznania bywają traktowane z dużą ostrożnością, zeby nie pomylić działania Boga z działaniem wyobraźni albo z czymś zgoła przeciwnym. więc ta sama fizyczna intensywność, a zupelnie różny stosunek do niej


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@ines71)
Połączone: 10 miesięcy temu

ojej to jest super temat! ja tez kiedys cos takiego czułam podczas jedej z moich pierwszych meditacji i myslałam że cos niedobrego sie dzieje 😀 potem ktos mi powiedzial ze to kundalini ale nie byłam pewna bo u mnie to trwalo caly czas przez jakies pol godziny i byłam potem bardzo zmeczona. Czy to normalne ze po takim doswiadczeniu jest sie osłabionym? bo tez czytałam ze trzeba uwazac na zbyt szybkie przebudzenie kundalini


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@przemyslawa55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Ines71 to zmęczenie jest bardzo charakterystyczne i tak, jest znane. W pracy z czakrami mówimy że ciało potrzebuje czasu żeby "przetrawić" takie przejście energii. Pół godziny to jednak dużo - u większości osób to są krótkie momenty. Czy to był pierwszy raz czy miałaś wcześniej jakieś intensywne praktyki? I czy ktoś ci towarzyszył, czy byłaś sama?


Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Przemyslawa55 to zmęczenie po takich stanach to jest coś o czym mało sie mówi otwarcie a moim zdaniem jest ważne. 🙂 Ja po intensywnej pracy z dolnymi czakrami też czuję że potrzebuję uziemienia - herbata, coś do jedzenia, spacer. Bez tego kręci mi sie troche w głowie przez kilka godzin. W tantrze kaszmirskiej jest mowa o tym że energia musi "zejść" z powrotem, nie można jej zostawić w górze. Ciekawe czy w tradycji chrześcijańskiej albo szamańskiej jest coś podobnego do tego - jakaś forma "zamknięcia" po takim doznaniu?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szamańskie praktyki zdecydowanie mają coś takiego! 🙂 Przynajmniej te syberyjskie i andyjskie z tego co czytałam. Ceremonię kończy się zawsze rytuałem powrotu i uziemienia - szaman "zbiera" siebie z powrotem, często z pomocą asystentów. Samo doświadczenie ekstazy jest czymś pomiędzy, nie w pełni tu ani tam, i bez zamknięcia można zostać jakby zawieszonym. Spotkałam się z opisami że szamani po ceremoniach jedzą konkretne rzeczy, śpią w określony sposób. Więc tak, ta fizjologia po doznaniu jest traktowana poważnie


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dionizy-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 53

@Jasnoslyszka65 dobra ale ja mam pytanie bo to mnie gryzie od początku tej rozmowy. Wy mówicie o doświadczeniu jako takim i o tym co tradycje zalecają po nim. Ale co z sytuacją kiedy ktos ma takie doznanie zupełnie nieoczekiwanie, bez żadnej praktyki, morze nawet w zwykłym życiu? Bo znam przypadki gdzie ludzie opisywali coś podobnego podczas silnego strachu albo w chwili zagrożenia. Czy to nadal jest to samo? Bo jesli tak to to by sugerowało że to jednak bardziej neurologia niż coś specyficznie duchowego


Odpowiedz
(@gorzyslawa55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 59

No właśnie, to jest dobry trop Dionizek. Ja bym dodała ze takie stany opisują też osoby po wypadkach czy NDE (near death experience) i w ich relacjach ten przepływ przez ciało jest jednym z pierwszych doznań. Nie mieli żadnych praktyk, żadnego przygotowania. Więc albo tradycje mistyczne nauczyły się celowo wywoływać cos co ciało i umysł potrafią robic same w pewnych warunkach, albo to przypadkowe trafienie w cos co jest zawsze dostępne. Niekoniecznie to unieważnia duchowy wymiar tego


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Gorzyslawa55 gorzyslawa dotknęła czegoś istotnego. W kabale jest pojęcie "nitzotzot" - iskry boskie ukryte w materii - i właśnie nagłe, niezapowiedziane doświadczenia bywają tam interpretowane jako momenty gdy iskra "przebija się" sama, bez rytualnego przygotowania. Sufi mówią o "hal" - stanie który spada na człowieka bez jego zasługi i wysiłku, w odróżnieniu od "maqam" czyli stanu wypracowanego. W obu przypadkach tradycja uznaje że to może przyjść z zewnątrz, bez zaproszenia. Więc nawet w ramach tych tradycji jest miejsce na to co Dionizy opisuje. Ale czy to neurologia czy coś więcej - to pytanie na które każda tradycja odpowiada inaczej i nie sądzę żebyśmy je tu rozstrzygnęli 🙂


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

A co do tego NDE o którym Gorzysława pisała - czytałem że w kulturach gdzie nie ma pojęcia tunelu i jasnego światła (czyli gdzie ta narracja nie jest popularna) opisy NDE są inne. Ale ten element przepływu energii przez ciało pojawia się prawie zawsze i wszędzie niezależnie od kulltury. To mnie uderzyło. może to jest ten "rdzeń" na który Wioletka wskazuje, a cała reszta interpretacji to już nakładka kulturowa?


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

siedzę nad tym wątkiem z uwagą bo sam miałem kiedys cos podobnego podczas zwyklej modlitwy, nie medytacji ani rytualu. siedzialem w kosciele na mszy i nagle poczulem jakby wszystko wokol bylo inne, barddziej wyraziste, i przez chwile jakbys mial cieple ramiona wokol mnie. Nie wiedziałem co to jest i troche sie nastraszylem szczerze. ksiadz by pewnie powiedzial ze to łaska ale nie jestem pewien. Skad wiadomo jak to interpretować skoro nie ma sie tradycji ktora by to objaśniala?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Felicjan o to jest bardzo dobre pytanie i właśnie tu widać różnicę między tradycjami. W chrześcijaństwie masz rozeznanie duchów jako pojęcie - sprawdzanie czy doswiadczenie pochodzi od Boga czy nie. to się robi m.in. przez to jakie owoce przynosi czy człowiek staje się pokorniejszy i spokojniejszy czy odwrotnie. Jan od Krzyża dosłownie pisał całe traktaty żeby pomóc ludziom nie pomylić mistycznego doświadczenia z własną projekcją. A bez tradycji która daje takie narzędzia rozeznania, człowiek jest zostawiony sam sobie co jest trochę niekomfortowe


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja powiem wam ze mnie to spotyka rzadziej podczas jakiejs celowej praktyki a częściej przy zupełnie przyziemnych rzeczach - raz przydarzyło mi się przy słuchaniu muzyki, raz jak patrzyłam na zachód słońca. I zawsze potem mam kilka dni jakby wzmożonej uwagi na wszystko. Jakby coś się oczysciło. Nie kumam jak to nazywać i nie mam żadnej konkretnej tradycji ale nie da się zaprzeczyć że coś się dzieje. Zastanawiam sie właśnie czy to co wy opisujecie jako kundalini czy charyzmaty jest tym samym czy to jednak inna kategoria


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@strzaska)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 36

@Asterka_59 asterka, to brzmi pięknie ten opis z zachodem słońca! Ja nigdy nie miałam tak silnego doznania fizycznego ale jak czytam ten wątek to zastanawiam sie czy mniejsze wersje tego - takie drobne dreszcze przy bardzo intensywnej modlitwie albo przy niektórych horoskopach - mogą byc czymś podobnym tylko słabszym. Albo może w ogóle nie są powiązane i to inna sprawa zupelnie?


Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Strzaska strzaska, dreszcze przy intensywnym skupieniu to jest opisywane w tradycji np. jako "frisson" i to jest badane i chyba jednak trochę inna kategoria niż to o czym pisze Przemyslawa czy Jaroslaw. Ale przyznam że granica nie jest ostra. W bioenergoterapii rozmawiamy o tym że każda praca z energią ma swoje natężenia i czasem mały drżący sygnał to wstęp do czegoś większego, a czasem to tylko reakcja ciała na skupienie. Nie wiem czy da się to ładnie oddzielić bez własnych doświadczeń po obu stronach. zostawiam to do przemyślenia


Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Asterka_59 a mi sie tu nasuwa taki wątek że ten problem z weryfikacją dotyczy chyba wszystkich tych stanów o których gadamy od początku, nie tylko kryzysu knudalini. :)) jak rozróżnić prawdziwe doświadczenie mistyczne od zwykłego, nie wiem, przestymulowania układu nerwowego? Asterka pisała że czuje wzmożoną uwagę po takich chwilach, Felicjan że cos go dotknęło podcas mszy - to wszystko brzmi autentycznie ale skąd wiadomo 🙂 nie mam odpwoiedzi, po prostu to głośno mysle


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@dionizy-2)
Połączone: 3 lata temu

Dobra to teraz ja zadam pytanie które mnie drazy - czy ktokolwiek z was miał takie doświadczenie a potem żałował że je miał? 😛 Albo miał przez to problemy? Bo o pozytywnych aspektach gadamy od początku ale słyszałem że np. nagłe przebudzenie kundalini bez przygotowania może być naprawde dezorientujące i trudne do opanowania. To nie jest tylko teoria z jakiejs książki, znam osobę która przez kilka tygodni po czymś takim nie mogła normalnie funkcjonować


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przemyslawa55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Dionizy.2 tak, to jest realne i o tym za mało się mówi właśnie. W tradycji jogi kundalini jest wyraźnie mowa że praca bez odpowiedniego przygotowania ciała i umysłu może być destabilizująca. To się nawet opisuje jako "kryzys kundalini" i ma swoje objawy - od drżeń i doznań cieplnych po stany lękowe, problemy ze snem, poczucie rozszczepienia. Nie chcę nikogo straszyć ale to jest argument za tym żeby do takich praktyk podchodzić stopniowo i najlepiej z kimś kto to zna. Osoby które to mają przypadkowo, bez żadnej ramy, są faktycznie w trudniejszej sytuacji bo nie mają jak tego nazwać ani co z tym zrobić


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@gorzyslawa55)
Połączone: 3 lata temu

okej ale jak ktos już jest w tym "kryzysie kundalini" to co konkretnie robi?? 😛 Bo to brzmi poważnie i zastanawiam się czy to w ogóle mozna jakoś opanować samemu, czy trzeba do kogoś iść. I kto to w ogóle potrafi rozpoznać z zewnątrz, bo sam zainteresowany pewnie nie wie co mu jest?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dionizy-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 53

no wlasnie to jest moje nastepne pytanie bo jak slusznie Gorzysława pisze, człowiek w środku takiego stanu nie jest chyba najlepszym sędzią tego co mu sie dzieje. a co jeśli ktos idzie do lekarza i mówi ze czuje przepływ energii przez ciało i ze go trzęsie - no to wiadomo co usłyszy. więc jakis filtr sie przydaje, tylko skad go wziąć? do kogo sie zwrócic. zupelnie mijasz się z tym co miałam na myśli


Odpowiedz
(@przemyslawa55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Gorzyslawa55 to jest naprawdę ważne pytanie i nie ma jednej dobrej odpowiedzi. w tradycji jogi mowi sie że potrzebny jest nauczyciel który sam przeszedł przez to doświadczenie - nie tylko ktoś kto czytał o kundalini. i to jest problem bo takich osób jest mało i łatwo trafić na kogoś kto udaje. natomiast w kryzysie - uziemienie jest absolutnie pierwsze. kontakt z ciałem fizycznym: stopy na podłodze, coś do jedzenia, spacer bez telefonu. nie medytacja, nie pogłębianie tego co sie dzieje, tylko odwrót do materii. czy to "leczy" kryzys? nie zawsze, ale hamuje eskalację. niech ktoś mnie poprawi jak coś


Odpowiedz
Udostępnij: