Siedze nad tym tematem od jakiegos czasu i w koncu sie zdecydowalam napisac. Chodzi o cos co trudno nazwac po polsku, a co chyba najblizej opisuje angielskie "subtle smell" albo po prostu "zapach subtelny", ktory nie pochodzi z zadnego fizycznego zrodla. W roznych tradycjach - od hinduizmu po chrzescijanstwo - pojawia sie pojecie zapachu ktory nie jest zapachem w normalnym sensie. Swiety Tomasz z Akwinu piszacy o obecnosci aniola, mistycy suficcy mowia o "zapachu boskosci", w hinduizmie jest pojecie "gandha" ktore odnosi sie nie tylko do fizycznego zapachu ale do subtelnej jakosci pola wokol istoty duchowej. Mialam kiedys takie doswiadczenie - bardzo wyrazne wyczucie rozy w miejscu gdzie nie bylo zadnych kwiatow ani srodkow zapachowych. Trwalo moze kilka sekund ale bylo tak wyrazne ze odwrocilam sie szukajac zrodla. Czy ktos z was mial cos podobnego i jak to tlumaczycie w ramach jakiejs tradycji?
Hmm, ciekawy temat ale od razu zaznaczam: czy napewno chodzi o cos "duchowego" a nie po prostu o zjawisko psychosomatyczne? Mozg jest bardzo dobry w odtwarzaniu wspomnien zmyslowych, wlacznie z zapachem. Cos widzisz, cos czujesz, mozg dokalda zapach z archiwum. Nie mowie ze twoje doswiadczenie bylo nieprawdziwe, pytam tylko czy naprawde potrzebujemy tlumaczenia metafizycznego. co konkretnie sie wtedy dziaalo, jaki byl kontekst?
czytalam troche o tym w kontekscie czakr, konkretnie czakry podstawy korzeniowej, muladhara. Przypisuje sie jej element ziemi i zapach. W jodze tantrycznej jest cos takiego jak "tanmatra" czyli subtelny odpowiednik kazdego zmyslu, i zapach ma swoj subtelny odpowiednik ktory mozna wyczuc nawet przy zmaknietych koczerzach nosowych jesli tak to mozna nazwac. Bóg raczy wiedzieć czy to samo co piszesz ale brzmi podobnie?
hej, ja sie pytam bo naprawde nie wiem ale co to znaczy ze zapach "przenosi stan"? ten opis kategorii pisal o przenoszeniu stanow przez pole. jak zapach moze przenosic jakis stan ducha czy cos? nie rozumiem mechanizmu
szczerze to troche to brzmi jak zwykla fantazja. ale jednoczesnie pamietam ze moja babcia zawsze mowila ze jak wyczuje zapach chleba bez zrodla to znaczy ze ktos z rodziny umrze. i rzeczywiscie dwa razy tak bylo. moze to czysty przypadek ale zastanawiam sie
ok ale to wszystko bardzo filozoficzne i niejasne. czy sa jakies konkretne tradycje ktore to opisuja i mozna sprawdzic?? bo roze u Chwalislawki, babcia Dewanny i "pola informacyjne" to brzmi jak trzy rozne rzeczy klepane do jednego worka
wybaczcie ze wchodzę bo jestem tu raczej zielona, ale mnie zastanowilo cos innego. moja koleżanka mowi ze jak robi medytacje to czasem czuje zapach dziwny, troche jak spalenizna ale nie nieprzyjemna. i zastanawiam sie czy to zle czy dobrze? bo nie wiem jak to interpretowac w ogole
ona mowi ze nieregularnie, raczej rzadko. ok to przekaze jej co napisalas, dzieki 🙂
no wiec odbijam z powrotem do tego pytania o "wybranych" - bo mi sie wydaje ze to jest wlasnie kluczzowy podzial. w snach mam podobny problem bo jedni ludzie mowia ze sny prorocze ma kazdy a inni ze to dar. moze z tym zapachem jest tak samo? jedni po prostu maja wyczulone te subtelne zmysly a inni nie, i to nie znaczy ze ktos jest gosrzy albo lepszy, tylko ze inaczej odebiera rzeczywistosc?
ok to brzmi juz troche mniej absrakcyjnie. czyli to jest cos jak "szablon" zapachu zanim jest zapach? to jest ciekawe. ale czy to znaczy ze ten szablon mozna wyczuc zanim zapach sie pojawi fizycznie? bo to by tlumaczilo zapachy bez zrodla
