Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czymś, co nie do końca pasuje do klasycznych wróżb - nie mówię o tarocie, runach czy wahadle, ale o takim wewnętrznym "zaglądaniu", które nie opiera się na żadnym konkretnym systemie. :)) Natknęłam się kiedyś na określenie "księga zaglądania" w jednym starym tekście i od tamtej pory to gdzieś we mnie siedzi. Chodzi o praktyki, które pozwalają dostrzec cos z przyszłości albo obecnej sytuacji, ale bez ciągania kart czy rzucania run - bardziej przez skupienie, obraz, intuicję. Czy ktoś w ogóle wie, o co chodzi, albo ma podobne doświadczenia? Pytam bo serio ciężko mi ocenić jak to nazwać i gdzie to sklasyfikować.
To o czym piszesz brzmi jak skrying albo jakaś jego odmiana, tylko że bez lustra czy szklanej kuli. 🙂 Wewnętrzne zaglądanie, czyli takie, gdzie projekcja odbywa się w samym umyśle, to jest znane od bardzo dawna - niektóre tradycje szamańskie opisują to jako "patrzenie w ogień bez ognia". Pytanie jest jednak poważne: jak ty to odróżniasz od zwykłej wyobraźni? bo to jest cały szkopuł w takich praktykach bez zewnętrznego medium.
eee,termin "księga zaglądania" to raczej poetycka metafora niz tradycyjna nazwa konkretnej techniki. Sprawdź co opisują tradycje wedyjskie pod hasłem drishti albo hinduscy jogini piszący o trataka - to jest metoda patrzenia w jeden punkt aż do zobaczenia czegos poza punktem. Jest tez sporo w tradycji celtyckich bardów - oni mówili o "imbas forosna" co dosłownie znaczy cos jak "wiedza oświecająca". ale oba te systemy mają swoje narzędzia i metodologię, wiec pytanie o praktykę bez żadnego systemu jest ciekawe - bo czym różni się to od po prostu siedzenia i myślnia?
a ja sie zapytam z innej strony bo jestem tu raczej sceptyczna: skad wiadomo ze to w ogóle jest "zaglądanie w przyszłość" a nie poprostu mozg ktory łączy wzorce?? mamy tendencję do zauważania trafień i ignorowania pudłów. Nie mówię ze to niemożliwe ale zanim nazwiemy to duchową praktyką to moze warto zobaczyć co naprawde mamy
To co opisujesz to przypomina mi stan alpha/theta pogranicza snu, czyli hypnagogia. W wielu tradycjach jest to uznawany za szczególnie przepuszczalny czas dla intuicji i obrazów. Ja go też stosuję i mogę powiedzieć że kiedy nie wymuszam żadnego obrazu tylko czekam - to co przychodzi bywa zaskakujące. Ale zawsze mnie zastanawia: czy runy albo inne systemy pomagają w tym skupieniu, czy wręcz przeszkadzają bo angażują umysł analityczny?
pozwolę sobie sie wciąć ale mam głupie pytanie - co to znaczy "wglądanie bez medium"? Znaczy że po prostu zamykam oczy i... co? Myślę intensywnie o pytaniu? Czy to ma jakieś konkretne kroki bo brzmi jakby każdy to robił cały czas i nie wiedział że to jest praktyka duchowa 🙂
o kurcze, dobra przepraszam że znowu sie pytam o podstawy ale - ten stan alfa i theta to jest coś co można osiągnąć bez medytowania przez lata?? bo jak czytam te opisy to mam wrażenie że wszyscy tu macie jakiś długi staż a ja nie wiem od czego zacząć
o notes to dobry pomysł, ja zawsze zamieram żeby nie zapomnieć i przez to sie budzę za bardzo i wszystko ginie :/ czy jest jakaś metoda żeby to zatrzymać zanim sie całkiem obudzisz? :))
aha, o boże, ja nigdy nie pomyslałabym że ruch ciała może kasować obraz! to ma sens bo jak sie przewracam zeby sięgnąć po notes to faktycznie zostaje z niczym. A to mruczenie, to mruczysz to co "zobaczyłeś" czy jakies jedno konkretne słowo? Pytam bo nie bardzo wiem jak to miałoby działać. wrócę do tego jak coś jeszcze znajdę
ale czy to naprawde ma znaczenie jak sie ta technika nazywa? Jeśli ktoś robi coś i to działa to czy nazwa zmienia wartość praktyki? Trochę sie gubię w tym czy dyskutujemy o historii czy o tym jak to robić
to mruczenie słowa-kotwicy brzmi genialnie prosto ale zastanawiam sie czy aby to nie tak ze jak juz mruczysz to i tak sie za bardzo budzisz? Bo u mnie problem zaczyna sie wczesniej, już samo uświadomienie sobie ze cos widzę wyrywa mnie ze stanu. Jakby świadomość i stan nie mogły istnieć jednocześnie
mnie tez ciekawi to pytanie Monisi, bo autoimmunologia to jest sytuacja w której ciało atakuje samo siebie. Jeśli patrzeć na to energetycznie to jest konflikt wewnętrzny na poziomie somatycznym. Nie wiem czy runy przy wglądaniu mogą to "naprawić" ale mogą pomóc zobaczyć co za tym stoi. Sama praktyka wglądania to nie terapia, ale może dać informację. sama nie wiem do końca
ojej, to jest niesamowite co mówisz. Ale właśnie to "inny ciężar" jak to rozróżnić jak sie jest kompletnie na początku? Bo ja nie mam żadnego punktu odniesienia żeby wiedziec jak powinno wyglądać "prawdziwe" wglądanie
wiecie co, mam trochę inne doświadczenie z tym wszystkim. Przez jakis czas pracowałam z runami przy problemach ze stawami i to nie było wglądanie ani wróżenie. Kładłam kamień z runą na ciało podczas relaksu. To jest zupełnie inna praktyka niż to o czym tu mówimy ale gdzieś sie dotykają. Chodzi o intencję i skupienie uwagi na czymś konkretnym
kamieniami z runami? To juz brzmi jak co innego niz wglądanie. Czy to nie miesza dwóch różnych systemów, lapidarium i run?
w seidr, nordyckiej praktyce wróżbiarskiej, rozróżnienie szło nie przez treść wizji ale przez stan ciała wieszcza podczas i po. zwykły sen zostawia ciało w spoczynku, prawdziwy wgląd nierzadko wiązał sie z fizyczną reakcją po, zmęczeniem, dreszczami, wzmożoną czujnością. Nie mówię że to jedyna miara, ale to był jeden ze wskaźników który był uznawany
o, to mi dużo tłumaczy, bo jak czytałam o baba-jadze i babkach wróżbitach w folklorze to zawsze pisali że po sennym widzeniu wstawały zmęczone albo bolały je kości. mysłałam że to takie bajkowe ale może to jest właśnie ten wskaźnik o którym mowicie
mam głupie pytanie może, ale jak ktos wchodzi w taki stan wglądania regularnie i zaczyna mieć coraz wyraźniejsze obrazy to czy to jest bezpieczne? Mam na myśli czy nie ma ryzyka ze się gdzieś tam zostanie albo ze psychika nie zniesie zbyt częstego przekraczania tej granicy. Pytam serio bo się troche boję zacząć
bo mam ten lęk trochę od kiedy zaczęłam bardziej świadomie wchodzić w stany graniczne. że jak za często, to coś sie może poluzować za bardzo i już nie będzie powrotu do normalności. czy to w ogóle uzasadniony strach czy po prostu mit dla początkujących?
placebo skupienia to jest nadal skupienie i nadal dziłaa. nie rozumiemy dlaczego ale rytuał przedmiotu ma udokumentowaną rolę w utrzymaniu koncentracji przy każdej metodzie wieszczej,i w tarocie to jest dokladnie to samo co robią znaczące talie dla doświadczonego czytającego. runa w ręku to po prostu fizyczna kotwica uwagi. czy za tym stoi "energia runy" to osobna rozmowa i szczerze nie wiem ale funkcja jest realna
dokładam swoje trzy grosze do tego wątku o fizycznej kotwicy. z perspektywy czakrowej trzymanie czegoś w ręku aktywuje dolne czakry, stabilizuje. jak ktoś wchodzi w stan graniczny bez żadnego uziemienia to płynie bardziej ku górze, wyobraźnia, lęk, spirala myśl. kotwica fizyczna to jest po prostu zakorzenienie, i runa, i kamień, i żołądź z ziemi działają podobnie. ważne żeby coś było, coś konkretnego i materialnego
