Forum

Asystent AI
Święte Zaniedbanie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Zaniedbanie - ascetyzm poprzez bezdróżę jako droga mistyczna


Wpisy: 74
Rozpoczynający temat
(@bledawa)
Połączone: 3 lata temu

Chcę poruszyć coś, o czym rzadko się mowi wprost - mianowicie asceza przez celowe zaniechanie, przez porzucenie porządku, struktury, dbałości. Nie post, nie ciszy klasztornej, nie wyrzeczeń z listy, tylko coś trudniejszego: świadome wpuszczenie cahosu, zaniedbanej przestrzeni, braku kontroli - jako praktyki mistycznej. Spotykam to w kilku tradycjach i za każdym razem mnie to uderza. W niektórych nurtach hinduskich sadhu celowo żyją w brudzie, porzucają ciało, nie strzyżą włosów, śpią na ziemi nie z biedy ale z wyboru - to nie jest przypadkowe zaniedbanie, to rytualne przekroczenie ego przez rezygnację z troski o wygląd i komfort. Podobne ślady widzę u beguinek w średniowieczu, u niektórych derwiszów, nawet u rosyjskich jurodiwych, tych świętych błaznów co chodzili nadzy po śniegu i mówili niedorzeczności do możnych. Pytanie do dyskusji: czy "święte zaniedbanie" jest odrębną ścieżką czy tylko techniką w ramach szerszego ascetyzmu? I czy ktoś z was spotkał się z tym w praktyce, nie teorii?


Odpowiedz
50 odpowiedzi
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

To jest naprawde ciekawy temat i dobrze ze ktos go w koncu poruszyl. 😉 Jurodiwi to akurat przyklad ktory mnie zawsze zastanawial bo ich "szalenstwo" nie bylo przypadkowe - to byl bardzo skalkulowany akt. Oni doskonale wiedzieli co robia, tylko na zewnatrz to wygladalo jak oblakanstwo. Mam wrazenie ze tu chodzi o cos konkretnego: o rozbicie codziennych mechanizmow obronnych czlowieka. Kiedy przestajesz dbac o siebie tak jak ci kazano kiedy lamiesz spoleczne tabu czystosci i porzadku, to ego dostaje potezny wstrzas. I moze przez te szczeliny wchodzi cos innego. Chociaz... sam nie jestem pewien czy "zaniechanie" to wlasciwe slowo. bardziej mowilbym o "przekierowanej uwadze". Oni nie zapomnieli o ciele, oni swiadomie odwrocili od niego hierracie wartosci. tak mi się nasunęło


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@walaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czekajcie, bo mnie to zaciekawilo ale chce sie upewnic ze dobrze rozumiem. Czy my mowimy o tym ze np. ktos celowo nie sprząta, nie myje sie, nie dba o wlasy - i to jest praktyka? bo jak tak, to mam pytanie: jak to sie rozroznia od zwyklej depresji albo zaniedbania z powodu choroby? Bo slyszalam ze niektore stany psychiczne wyglądają bardzo podobnie z zewnatrz.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bledawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 74

@Walaa dobre pytanie i wlasnie tu jest sedno. Rozroznienie jest w intencji i swiadomosci. Sadhu czy jurodywy robi to jako akt woli, w stanie pelnej przytomnosci - a czesto w stanie podwyzszonej jasnosci wedlug tradycji. Dperesja to zanik woli, zaniechanie z powodu braku sily. Swiete zaniedbanie paradoksalnie wymaga ogromnej sily i determinacji. No ale pryzznam szczerze - z zewnatrz to moze wygladac identycznie i tu jest realne niebezpieczenstwo tej sciezki. piszę z głowy, więc bez gwarancji


Odpowiedz
(@franciszkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 112

Hmm, no nie wiem. Mam wrazenie ze to troche wygodne rozroznienie - "jak mnie o to zapytasz to powiem ze robie to z wyboru". Serio pytam: czy jest jakikolwiek sposob zweryfikowania z zewnatrz, ze to jest praktyka duchowa a nie po prostu rozpad? Szczegolnie w przypadku tych jurodiwych - skad wiemy ze Kosciol prawidlowo to interpretowal? Moze po prostu canonizowali chorych ludzi, bo ich zachowanie pasowalo do jakiejs narracji o swietosci.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Franciszkaa to jest uczciwy argument i nie mam na niego prostej odpowiedzi. Ale zwroc uwage na jedno: jurodywy czesto wykazywal sie niezwkyla precyzja w diagnozie otoczenia. Mowil carowi prawde w twarz kiedy wszyscy sie bali, trafnie przepowiadal, robil trafne psychologiczne "ciosy" w konkretnych ludzi. jezeli to byl rozpad, to byl bardzo selektywny i funkcjonalny rozpad. Nie mowie ze to dowod swietosci ale to jest cos co odroznia te przypadki od zwyklej choorby. to tylko taka moja intuicja


Odpowiedz
(@cefeida)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 72

@Bledawa ja mam notatki z kilku roznych tradycji i te watki sie lacza w interesujacy sposob. W niekturych szkolach taoistycznych jest cos co mozna by nazwac "wu-wei ciala" - niedziałanie wobec ciała, rezygnacja z nadmiernej troski o forme fizyczna. Ale tam chodzi bardziej o odejscie od próznosci niz o brudzenie sie. Zupelnie inne rozlozenie akcentow. Natomiast u awadhuty w hinduizmie, szczegolnie w tradycji Dattatreyi - tam mamy cos bliższego temu o czym piszesz. Avadhuta dosłownie "odrzucil" wszystkie konwencje, wlacznie z higienicznymi. i to zupelnie nie metafora. Mam pytanie do Bledawa: czy spotkałaś sie z tym tematem tez w tradycjach innych niz hinduska i chrzescijanska?


Odpowiedz
(@bledawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 74

@Cefeida tak, i to wlasnie mnie uderza - ze to pojawia sie w bardzo roznych miejscach niezaleznie. 🙂 U zydowskich mistykow masz postac "lamedwawnikow", co prawda oni sa ukryci a nie demonstracyjnie zaniedbani, ale ten motyw "ukrycia swietosci za pozorem pospolitosci" jest pokrewny. W tradycji sufi tez masz malaminatiyya - tych co celowo przyciagają do siebie pogarde, robia cos co sprawia ze ludzie ich nie szanuja, wlasnie po to zeby ego nie roslo na admiracji innych. to blizej tematu niz moze sie wydawac.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@tereska_j)
Połączone: 3 lata temu

No ja tu wchodzę bo ta malamattiya mnie zawsze intrygowala i mało kto o tym wie! Czytałam kiedyś ze ci suficcy mistycy potrafili idsc do karczmy i udawac pijanego specjalnie zeby ludzie sie od nich odwrocili. Cale ich zycie bylo jak... hmm... jak maska na odwrot. Zamiast pokazywac swietosc to ja ukrywali. I to mnie uderza bo to jest dokladnie odwrotnosc tego co wiekszosc ludzi mysli o mistyzmie - ze cohdzi o doskonalosc i czystosc. Tu chodzi o cos zupelnie przeciwnego. Choc mysle ze i tak to wymaga niesamowitej dyscypliny wewnetrznej, tak paradoksalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@gosposia70)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Dla mnie to pachnie trochę jak usprawiedliwanie bałaganu filozofią 🙂 Nie mówię że tak jest na pewno ale jak czytam o kimś kto "celowo się nie myje dla duchowości" to pierwsze co mi przychodzi do głowy jest pytanie: kto na tym traci? Bo otoczenie takiej osoby traci dużo. I nie widzę żeby tradycje o których piszecie bardzo się tym przejmowały. nie wiem czy dobrze to ujęłam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Gosposia70 no ale to chyba zalezy od kontekstu? Sadhu w Indiach zyje poza spoleczenstwem, nie w biurze obok ciebie. Jurodywy tez byl w jakims sensie poza normalnym obiegiem. Chyba ze znamy przypadki gdzie ktos tak zyl w rodzinie i wsrod bliskich, to byloby inne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@profeta84)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ja dopiero zaczynam sie orientowac w tych tematach wiec moge cos pomieszac ale - czy to jest jakos powiazane z asceza przez bol jak u biczownikow albo u sw. jana od Krzyza? Bo tam tez chodzi o przezwyciezenie ciala ale w inny sposob. Zastanawiam sie czy "zaniechanie" i "zadawanie bolu" sa blisko siebie czy to kompletnie rozne drogi. nie wiem czy dobrze to ująłem


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Profeta84 roznica jest fundamentalna moim zdaniem. Asceza bolowa jest aktywna, jest aktem agresji wobec ciala. Swiete zaniedbanie jest pasywne, to rezygnacja z dzialania. Psychologicznie to zupelnie inne mechanizmy. Jan od Krzyza robil cos aktywnie, avadhuta nie robi nic. to moze brzmiec jak mala roznica ale w prktyce prowadzi do innych staow swiadomosci. Choc... hmm, obydwa maja wspólny cel: przerwanie dominacji ego nad swiadomoscia. Moze sa to rozne narzezia do tego samego miejsca.


Odpowiedz
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 176

a czy to mozna jakos samic sprobowac? nie pytam o chodznie nago po mrosie ale o jakas lagsza wersje tego. bo to brzmi jakby moz mialo sens


Odpowiedz
(@bledawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 74

@Idzik70 szczerze Idzik70 - nie polecam eksperymentowania z tym bez glębszego zrozumienia czym to jest i po co. To nie jest "zacznij mniej sprzatac i zobacz co sie stanie". Te tradycje mialy calą strukture - nauczyciela, wspolnote, kontekst. Bez tego mozna sie po prostu zgubić, dosłownie i w przenośni.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@cefeida)
Połączone: 3 lata temu

Wlasnie to jest cos co chcialabym rozwinac - ten kontekst wspolnoty. Bo w kazdym przykladzie ktory przywoływamy, ten "swiety zaniedbany" jest rozpoznawany przez kogos. Sadhu ma guru albo tradycje ktora go legitymizuje. Jurodywy ma Kosciol ktory w koncu go kanonizuje. Malamati jest w sieci sufickich braci. Bez tej zewnetrznej struktury jak ta praktyka w ogóle moze byc praktyka, a nie po prostu zyciowym rozpadem? To mnie najbardziej zastanawia w tym wszystkim.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tereska_j)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

Cefeida ma racje i to chyba jest klucz do całego tematu. Bez wspolnoty ktora rozumie co sie dzieje, "swiete zaniedbanie" jest niewidoczne albo szkodliwe. Pamietam ze czytalam cos o tym ze w tradycji zen tez masz podobny motyw - zen no zai, cos w stylu "niedziałanie wobec siebie" - i tam nauczyciel pilnowal zebys sie nie pogubil. Sam to jest jak skakac na bungee bez liny, tak mi to wyglada. Choc moge mylic japonszczyzne :). chyba czytamy dwa rozne wątki


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@franciszkaa)
Połączone: 3 lata temu

hm, dobra ale mam inne pytanie bo mi to chodzi po głowie od początku wątku. Czy "święte zaniedbanie" jest zawsze zaniedbaniem ciała? bo jak czytam o jurodiwych to oni zaniedbywali tez wszystkie normy spoleczne, mówili co myslą, obrażali moznych. Moze chodzi o zaniedbanie konwenansow w szerszym sensie, a ciało to tylko jeden z wymiarów? Wtedy to by zmienilo trochę obraz całości.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@bledawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 74

@Franciszkaa tak, to bardzo dobra obserwacja i chyba trafna. 😉 Ciało jest tu najbardziej widocznym polem, bo jest publiczne. Ale faktycznie - jurodywy lamał konwenanse spleczne, malamati lamał konwenanse reputacji, avadhuta lamal konwenanse kastowe i rytualne. Cialo to tylko jeden obszar gdzie ta rezygnacja sie manifestuje. Mozna powiedziec ze chodzi o "swiete zaniedbanie wszystkich masek spolecznych" a cialo jest po prostu pierwsza i najbardziej wymowna maska.


Odpowiedz
(@dosia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

Wchodzę tu bo ta dyskusja jest naprawde na poziomie. Chce dodac cos od strony symbolicznej. We wszystkich tych tradycjach jest wspólny motyw: transgresja jako inicjacja. Przekroczenie tabu jest sposobem na przejscie przez prog. A to przecież nie przypadkowe ze wiele z tych postaci jest na granicy - miedzy swiętym a szalonym, miedzy czystym a nieczystym, miedzy wewnatrz a na zewnatrz spolecznosci. Oni sa liminalnie. Ta liminalnosc jest chyba sedno: swiete zaniedbanie to sposob na utrzymanie sie w stanie progu, permanentnie. Nie wchodzisz do systemu z powrotem. Zostasz na progu.


Odpowiedz
(@piwoniowa70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

Ojej to co Dosia napisała o liminalności to mi cos kliknelo! Ja czytałam cos ostatnio o obrzędach przejscia i tam ten etap "na progu" tez jest opisywany jako niebezpieczny i jednoczesnie najsilniejszy. Jakby swieta moc koncentrowala sie wlasnie tam gdzie niema jeszcze zadnej formy. Moze te osoby o ktorych mowicie poprostu nauczyly sie trwac w tym stanie permanentnie zamiast przez niego przejsc?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Piwoniowa70 to co Piwoniowa napisała o liminalności mnie zatrzymało. bo wlasnie - jeśli swiete zaniedbanie to stan progowy,to w tradycjach inicjacyjnych ten próg ma wyznaczony czas trwania. Neofita nie siedzi w błocie wiecznie, w koncu wychodzi. A avadhuta czy jurodywy - oni zostają na tym progu permanentnie. To chyba jest najważniejsza różnica wobec zwykłej iicjacji, nie?


Odpowiedz
(@dosia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Rasphul właśnie i tu jest coś ważnego. W klasycznej strukturze liminalności van Gennepa masz separację, próg i włączenie z powrotem. A ci mistycy wypadają ze schematu bo etap trzeci - reintegracja - nigdy nie następuje. Oni zostają na stałe "między". I to chyba jest sedno, ta celowa odmowa powrotu do struktury. Tylko pytanie: czy to jest jeszcze droga, czy juz cel sam w sobie?


Odpowiedz
(@piwoniowa70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

@Dosia O właśnie Dosia to powiedziała dokladnie to co mi chodziło po głowie ale nie umiałam ubrać w słowa! Ta odmowa powrotu. Ale to musi być strasznie samotne? Znaczy,żyć permanentnie "pomiędzy", bez przynależności do żadnej struktury. Czy w tych tradycjach jest coś co kompensuje tę samotność, jakaś wspólnota z podobnymi?


Odpowiedz
(@franciszkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 112

@Dosia no ale chwila, Dosia - jesli zostanie na progu jest celem, to po co w ogóle mówić o drodze. Droga zakłada gdzies dojście. Jeśli mistyk celowo odmawia dojścia i zostaje w tym zawieszeniu, to czy aby to nie bardziej ucieczka od celu niż droga do niego? Serio pytam, bo to mnie gryzie od jakiegoś czasu


Odpowiedz
(@tereska_j)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

Hej no ja mam tu troche inne spojrzenie! Pamiętam jak czytałam o takich wanderujących swietych w tradycji aiwaszarów hinduskich i tam właśnie ten brak domu, ten brak stałego miejsca byl rozumiany nie jako zawieszenie ale jako pełnia. Jakby "wszedzie" było ich domem. Nie "pomiedzy" tylko "ponad". Nie wiadomo a nie jest czasem tak, że to ważna distinkcja, te dwie interpretacje tego samego stanu?


Odpowiedz
(@cefeida)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 72

@Franciszkaa mam notatki akurat z jednego tekstu sufi i tam pada sformułowanie które mnie uderzyło - mniej wiecej: "cel jest w każdym kroku, nie na końcu ścieżki". przy tym rozumieniu odmowa dojścia jest wlasnie najgłębszym dojściem. Ale przyznaję ze to morze brzmieć jak tautologia. Masz rację ze z zewnątrz to trudno odróżnić od zwykłego unikania


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@gosposia70)
Połączone: 2 lata temu

Wiecie co, ale mam pytanie które pewnie zaburzy dyskusję ale muszę je zadać. Wszyscy tu mówimy o mężczyznach - avadhuta, jurodywy, sadhu. Czy były kobiety ktore prowadziły zycie świętego zaniedbania? Bo mi to zaczyna wyglądać jak coś co społeczeństwo tolerowało u mężczyzn a kobietom by nie przeszło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bledawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 74

Gosposia70 - to barzo dobre pytanie i o dziwo jest kilka przykładów. W tradycji hindi sa bahucara mata, w Indiach powiązane z określoną formą transgresji płciowej i zaniedbania konwenansów ciała. Ale masz rację że to rzadsze. Niektórzy badacze wskazują na Laллę z Kaszmiru, czternasty wiek, mistyczka shivaistyczna, ktora chodziła nieokryta i śpiewała. Ale to wyjątek. struktura społeczna rzeczywiscie chroniła głównie mężczyzn.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@walaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

o Lalli nie wiedziałam, to ciekawe! Ale to mnie prowazi do pytania - czy w jej przypadku to zaniedbanie konwenansów miało ten sam sens co u jurodywego? Bo w jej tradycji brak okrycia mugł miec zupelnie inne znaczenie symboliczne. Czy to w ogule da sie zestawiać?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 176

a czy ktos czyta cokolwiek wspolczesnego o tym,jkaies ksiazki albo cos? bo mi sie to wydaje ze to moze byc w jakims stopniu stosowane dzisiaj, nie jako cos dosłownego ze nie mysie rab ale jako zasada jakiegos odpuszczania


Odpowiedz
(@profeta84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Idzik70 idzik70 ja sie zastanawiam a nie jest czasem tak, że to to co niektórzy nauczyiele medytacji nazywają nieprzywiązaniem. Znaczy w buddyzmie theravada jest coś takiego jak nieprzywiązanie do ciała i do tego jak wyglądasz czy jak cię postrzegają. Może to jest ta sama zasada ale złagodzona i "ucywilizowana"? Bledawa pisała wcześniej że bez struktury tradycji mozna sie pogubić i medytacja ma jednak te struktury.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

ooo, nieprzywiązanie to nie to samo co zaniedbanie, Profeta84. Nieprzywiązanie w buddyzmie jest aktywną praktyką obserwacji i puszczania, ciało jest zadbane, mnich ma reguły czystości, golenie głowy i tak dalej. Zaniedbanie o którym mówimy jest specyficzne bo jest publiczne i demonstracyjne. to nie jest prywatna asceza, to jest performans wobec świata


Odpowiedz
(@dosia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Rasphul rasphul trafił w coś ważnego tym słowem "performans". Mam wrażenie że to jest kluczowe dla całego tematu. Święte zaniedbanie działa tylko wtedy kiedy jest widziane. Avadhuta sam w lesie bez nikogo to nie to samo co avadhuta na bazarze. Publiczność jest potrzebna do zadziałania tej praktyki, nawet jeśli mistycy temu zaprzeczali


Odpowiedz
(@franciszkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 112

@Dosia no i to jest dokładnie to co mnie zastanawia od początku. Jeśli potrzebna jest publiczność to czy aby to nie forma egoizmu,tylko wywróconego na drugą stronę? Zamiast dbać o opinię innych, aktywnie nią manipulujesz w drugą stronę. cel jest ten sam - uwaga otoczenia - tylko znak zmieniony.


Odpowiedz
(@tereska_j)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

No ale Franciszkaa, w tradycji malamati to bylo chyba odwrotnie, oni nie chcieli tej uwagi i wlasnie dlatego sie zachowywali skandalicznie żeby uwage zniechęcić, nie przyciągnąć. trochę jak... hmm... jak ktoś kto sie ubiera brzydko żeby nikt go nie zaczepiał, a nie żeby sie pokazać. Motywacja jest inna choć zachowanie podobne!


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@cefeida)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie i tu jest punkt gdzie różne tradycje się rozchodzą. W malamati publiczność ma sie zniechęcić i odejść, w jurodijostwie publiczność ma byc zdezorientowana ale niekoniecznie odpędzona, bo jurodywy wciąż działał jako prorok wobec tłumu. To dwa rozne mechanizmy używające podobnych środków. Ktoś wie jak to jest u avadhutów, czy oni w ogóle wchodzili w relację z ludźmi?


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@astral98)
Połączone: 3 lata temu

hej czy ta cała dyskusja nie zakłada ze wiemy ze ktos jest "swiety" zanim zaczniemy mu przypisywac znaczenie do jego zaniedbania. 🙂 bo jak zwykly czlowiek chodzi brudny to jest wariat a jak juz uznany mistyk to nagle jest tradycja. niema tu jakiejs petycji zaleznosci?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bledawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 74

Astral98 - celna uwaga, naprawde. To jest błąd narracyjny w każdej hagiografii. Świętość jest zawsze rozpoznana wstecz, po fakcie. Ale tu wchodzi właśnie ten element który Cefeida podnosiła - tradycja i wspólnota. w ramach tradycji masz guru który legitymizuje, jest kogoś autorytet który mówi "ten człowiek jest na ścieżce". Bez tego masz rację, to nie do odróżnienia


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Jestem tu nowa w tym temacie i troche się gubię ale mam pytanie od innej strony. 😛 Czy to "święte zaniedbanie" dotyczące ciała miało jakiś wpływ na energię tych osób, tak jak my to rozumiemy? bo ja sie troche interesuję czakrami i zastanawiam sie czy na przykład celowe zaniedbanie ciała fizycznego mogło jakoś aktywować wyżzse centra energetyczne. Czy ktos to gdzies widział opisane?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wierzbinka08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 120

@Oracle96 to ciekawy trop ale ostrożnie z prostym przeliczaniem. W tradycjach tantrycznych owszem, mowi się że przeniesienie uwagi z ciała fizycznego na subtelne ciała energetyczne jest częścią praktyki. Ale to jest precyzyjna praca z pranajamą i wizualizacją, nie po prostu "nie myję się". Zaniedbanie ciała fizycznego nie jest tym samym co praca z cialem subtelnym. To dwa różne poziomy i jeden nie wynika automatycznie z drugiego.


Odpowiedz
(@piwoniowa70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

ojej, wierzbinka08 to co powiedziałaś mi przypomniało coś z kolei o ascetach dźinijskich, tam jest tak ze całkowite wyrzeczenie ciała fizycznego jest wlasnie drogą do wyzwolenia. Czy to jest ten sam mechanizm? Czy w dżinizmie mowi się coś o tym jak ciało subtelne reaguje na takie wyrzeczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@piwoniowa70)
Połączone: 3 lata temu

Wróćcie do tej kwestii dżinijskiej bo to naprawdę ciekawe! Bo w dżinizmie ci dgiambara, czyli "odziani niebem", chodzą dosłownie nadzy i to jest właśie ta pełna rezygnacja z ciała jako własności. Ale czy to jest zaniedbanie? To jest chyba raczej wyrzeczenie co innego. Zaniedbanie sugeruje że gdzieś tam jest jakieś wewnętrzne "meh, nieważne", a nie świadoma praktyka ascezy. Czy ktos to rozróżnia w źródłach?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

Piwoniowa70 zadała dobre pytanie i myślę ze dotknęłaś sedna problemu tego wątku. Digambara to celowa asceza z jasno określonym celem doktrynalnym, to jest w zasadzie anty-zaniedbanie bo wymaga ogromnej dyscypliny. To co Bledawa opisywała jako "święte zaniedbanie" to cos zupelnie innego - tam zaniedbanie jest formą, a nie sposóbm. forma jest chaotyczna ale wnętrze ma być skupione. Odwrócona piramida w porównaniu do diagmbara


Odpowiedz
(@franciszkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 112

@Rasphul no właśnie, i to jest ten moment gdzie zaczyna się dla mnie problem z całą koncepcją. Bo jeśli wnętrze ma byc skupione, to kto to weryfikuje? W digambara masz reguły, wspólnotę, przekaz. A w tej "drodze przez bezdróże" co jest miernikiem? Własna ocena? No to przepraszam ale to jest idealna sytuacja żeby sobie wmówić ze się jest mistykiem a tak naprawdę poprostu nie chce się myć.


Odpowiedz
(@cefeida)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 72

@Franciszkaa mam notatki z tekstu o malamati i oni mieli wlasnie coś co działało jak miernik - tylko ze był zewnętrzny i negatywny. Znaczy: jeśli ludzie zacęli cię szanować zamiast odrzucać, to znaczy że zawiodłeś w praktyce. Odrzucenie społeczne bylo dowodem ze idziesz dobrze. oczywiście to można podważyć bo odrzucenie mozna sobie też wygodnie interpretować, ale był tu jakiś mechanizm kontroli, choćby paradoksalny.


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 238

o matko, Cefeida, to jest niesamowite i troche smutne jednocześnie. jakbyś był mistykiem malamati i nagle ktos zaczął cię lubić i szanować to musiałeś się bardziej postarać żeby znowu cię odrzucili? Serio tak to działało? To brzmi jak taki duchowy wyścig z powrotem ku dnu, haha. Chociaż rozumiem logikę, tylko zastanawiam się jak to wyglądało w praktyce codziennie.


Odpowiedz
(@dosia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Franciszkaa tu wchodzi coś co mnie bardzo interesuje w tym temacie a co nie padło wprost - kwestia granicy między praktyką a stanem. w tarocie kiedy patrzę na Pustelnika to on jest odosobniony ale zadbany, ma płaszcz, lampę, laskę. To nie jest zaniedbanie, to jest wybór minimum. I zastanawiam sie czy w tradycjach które opisujemy zaniedbanie jest praktyką którą sie wykonuje czy stanem w który sie wchodzi i z którego sie nie wychodzi. Bo to daje zupelnie inne odpowiedzi na pytanie Franciszkaa o weryfikację.


Odpowiedz
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Dosia przepraszam ze sie wcinam ale to co napisala Dosia o stanie i praktyce to jest wgl bardzo ciekawe bo jak to jest ze np mnich buddyjski medytuje czyli robi praktyke a tu mowicie ze ktos po prostu jest w stanie i to jest droga, to jak to sie przekłada na codziennosc normalnego czlowieka, mnie to zawsze bylo ciezko ogarnac


Odpowiedz
(@wierzbinka08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 120

Idzik70 to rozróżnienie jest ważne i powraca w wielu tradycjach. W uproszczeniu: praktyka to coś co robisz, stan to coś czym jesteś. Ale żeby być to zazwyczaj najpierw trzeba długo robić. Dlatego w tradycjach gdzie jest "święte zaniedbanie" jako stan, za tym stanem stoi zwykle bardzo intensywna wcześniejsza praktyka, lata, czasem całe życie. To nie jest skrót. Jurodywi często przechodzili przez rygorystyczną ascezę klasztorną zanim wyszli na ulice i zaczęli robić to co robili.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@tereska_j)
Połączone: 3 lata temu

no właśnie i to jest ta rzecz ktora mnie zawsze uderza w takich historiach - że zanim ktos sie stał "świętym wariatem" to był najpierw przez lata normalnym michem albo pustelnikiem. To mi przypomina jak czytałam o Milarepie i tam tez bylo tak ze ten cały pozorny chaos jego życia wynikal z gruntownego przejscia przez nauczanie. Bez tego fundamentu to co on robił by nie miało żadnego sensu, byłoby poprostu szaleństwem. Więc może to jest klucz - zaniedbanie formy jest możliwe dopiero jak sie ma absolutnie opanowaną treść?


Odpowiedz
Udostępnij: