Hej,chciałam zapytać o coś co mnie ostatnio bardzo nurtuje. mam wrażenie że w trakcie medytacji coś we mnie zaczyna się jakby otwierać, trudno to opisać - ciepło w okolicach serca, czasem lekkie mrowienie na czubku głowy. Słyszałam że to może być związane z otwieraniem się czakr, ale zastanawiam się czy to naprawde tak działa czy po prostu sobie wyobrażam. Praktykuję od kilku miesięcy, głównie skupienie na oddechu i trochę wizualizacji, nic zaawansowanego. Ktoś miał podobne odczucia? I jak to wogóle rozpoznac ze to faktycznie czakra a nie np. za długo siedzę w jednej pozycji 🙂
ojej, to częste pytanie i dobrze ze je zadajesz, bo właśnie ta granica między "czuję cos realnego" a "sugestia" jest najtrudniejsza do ustalenia. Prowadzę notatki z moich medytacji od dobrych paru lat i mogę powiedzieć tyle - te odczucia są powtarzalne, pojawiają się w określonych kontekstach i często poprzedzają jakieś zmiany w samopoczuciu. Ale czy to "otwieranie czakry" w sensie jaki opisuje tradycja indyjska, czy po prostu regulacja układu nerwoweego przez medytację, tego nie wiem i nie chcę udawać ze wiem. Mrowienie na czubku głowy to klasyczny opis aktywacji Sahasrara, ale ta sama fizjologia wyjaśni ci to przez hiperwentylację albo zmianę ciśnienia krwi
@Lunaki76 O matko, ja mam to samo co Lunaki76 opisuje! U mnie najbardziej czuć cos w klatce, takie ciepło, i raz miałam takie mocne uczucie ze coś "pstryka" w głowie podczas głębokiej medytacji, byłam pewna ze cos sie stało. Serio to trochę przerażające jak to się dzieje po raz pierwszy. Czytałam że przy otwieraniu Anahaty (serce) właśnie to ciepło jest normalnym objawem. Czy to mozna jakoś przyspieszyc? Bo chciałabym żeby tak było częściej 🙂
Zatrzymajcie sie chwilę. Temat jest o "świętych zakwitach" i otwieraniu czakr podczas praktyk, nie o tym jak przyspieszyć ten proces. I właśnie - to "przyspieszenie" to jedno z tych podejść, które moim zdaniem robi więcej szkody niż pożytku. Czaakry w klasycznej tradycji tantrycznej to nie jest coś co się "otwiera" i gotowe, to ciągły, wieloletni proces. Jak ktoś po kilku miesiącach medytacji oddechowej czuje mrowienie, to super, ale mówienie że ma "otwartą czakrę koronną" to trochę duze słowo.
Przepraszam ze wchodzę, jestem tu raczej od kamieni i afirmacji ale ten temat mnie wciągnął. Mam pytanie trochę z boku - a co znaczy ten "zakwit" z tytułu? Bo kwiat lotosu to rozumiem, ale "święty zakwit" brzmi jak coś konkretnego, jakiś termin? Czy to metafora?
Dobra ale jak dlugo to w ogole trwa zanim cos poczujesz?? Bo medytuję juz ze 3 tygodnie codziennie i nic specjalnego sie nie dzieje. Trochę lepiej śpię tyle.
Trzy tygodnie i pytasz o efekty, serio? Ludzie praktykują latami zanim cokolwiek takiego opisanego w tym temacie poczują, i nie dlatego że coś z nimi nie tak ale dlatego że tak to po prostu działa. Lepszy sen po trzech tygodniach to świetny wynik, naprawdę. Oczekiwanie błyskawicznych "zakwitów" to właśnie to myślenie z którym tradycja stara się walczyć.
Ciekawy wątek. Pytanie leci do bardziej doświadczonych - bo czytałem, że kolejność otwierania czakr ma znaczenie, że niby zawsze od dołu (Muladhara) w górę, i że pominięcie tego porządku może właśnie powodować ten syndrom kundalini. Czy to jest stały pogląd we wszystkich tradycjach czy tylko w niektórych szkołach?
ojej ojej, nie jestem ekspertem ale chciałam się podzielić - ja podczas pewnego rytuału który robiłam przy pełni miałam bardzo silne uczucie w okolicach splotu słonecznego, tak jakby coś tam "zaciskało" i zwalniało na przemian. To trwało może z 10 minut. Zastanawiam się czy to nie było coś z Manipurą? Trudno mi powiedzieć jak to interpretować bo nigdy wcześniej nic takiego nie czułam.
no proszę, zapytam wprost bo trochę kręcimy wokół tego - czy macie jakieś twarde kryterium żeby odróżnić "otwieranie czakry" od zwykłej reakcji ciała na ćwiczenia? Skurcz mięśnia to skurcz mięśnia, mrowienie od siedzenia to mrowienie od siedzenia. Skąd wiecie że to nie to?
Doczytuję ten wątek i muszę wejść z trochę innej strony, bo pracuję głównie z runami i tam kwestia "otwierania" centrów energetycznych też się pojawia, tylko w innych terminach. W tradycji nordyckiej mówi się o "wybudzeniu" pewnych jakości w osobie przez pracę z runą - np. Kenaz jako ogień który "rozświetla" od środka. Nie ma tam wyraźnego systemu czakrowego, ale odczucia które opisujecie, to ciepło, mrowienie, poczucie pulsowania, są dokładnie tym co pojawia się przy intensywnej pracy z galdrami. Różne mapy, podobne terytorium, tak to widzę.
wlasnie chciałam o to zapytać! czy da sie pracować z czakrami I jednocześnie z runami? czy aby to nie mieszanie tradycji ktore potem sie gryzie? bo czytałam gdzies ze nie powinno sie mieszac systemów bo to osłabia działanie
no to ja dalej nie rozumiem jak mam wiedziec czy moje medytacje w ogule działają. 😛 lepszy sen to za mało? bo czytam Wasze wpisy i wy wszyscy mieliście jakies konkretne odczucia a ja nic poza tym ze jakos spokojniej mi
aha, a ja mam pytanie bo jestem tu nowa w sensie w tym temacie - te wszystkie odczucia o których piszecie, ciepło, mrowienie, pulsowanie, one zawsze sa przyjemne? czy mogą byc nieprzyjemne i co to znaczy jesli tak?
o, to ważne pytanie. z mojego doświadczenia - mogą być rozne. ja miałam ciepło przy sercu które było bardzo przyjemne, ale miałam też coś przy gardle co było jakby... ucisk? niekomfortowy. czytałam że to moze oznaczać właśnie blokadę w czakrze gardła, coś co się opiera. ale nie mam pewności czy to właściwa interpretacja, naprawdę nie jestem pewna.
moja znajoma o której pisałam wczesniej miała bardzo nieprzyjemne odczucia zanim to wszystko kulminowało. takie jakby fale gorąca od kręgosłupa w górę i coś jakby pulsowanie w głowie. i ona to opisywała jako ekscytujące na początku, dopiero potem się okazało że to nie jest komfortowa przygoda. więc chyba odpowiedź brzmi: tak, mogą być nieprzyjemne i warto to traktować poważnie a nie jako "znak że działa"
dorzucę cos od siebie ale chciałam zapytac - czy to wszystko jest bezpieczne wogle?? bo czytam i jest tu i o kryzysach i o nieprzyjemnych odczuciach i teraz sie zastanawiam czy wogóle warto zaczynać skoro mozna sobie zrobic krzywdę
sama medytacja podstawowa jest bezpieczna, naprawdę. to co może być mniej bezpieczne to intensywne praktyki kundalini bez przygotowania i bez kogoś doświadczonego obok. ale siedzenie w ciszy i skupienie na oddechu albo skanowanie ciała? to jest ok. te ekstremalne przypadki o których tu mowa to efekt naprawdę intensywnej pracy, nie codziennej medytacji relaksacyjnej.
ojejku, a ja mam inne pytanie troche bo czytam Was od paru dni od początku i jest tu dużo o medytacji i o czakrach ale temat w nazwie mówi też o runach - czy ktoś próbował łączyć te dwie rzeczy? w sensie medytacja przy runach albo skupianie się na czakrze podczas pracy z konkretną runą? bo to brzmi jak cos co mogłoby miec sens ale nie wiem czy ktoś próbował
wtrącę zdanie z głupim pytaniem ale - czy do medytacji przy czakrach potrzebne są jakieś kamienie albo przedmioty? 😉 bo czytałam że konkretne minerały odpowiadają konkretnym czakrom i zastanawiam się czy to jest konieczne czy taka opcja dla chętnych
