Chciałam zapytać o runy w kontekście, który chyba rzadko się tu porusza - chodzi mi o pracę run dla osób, które są jakoś wykluczone ekonomicznie albo społecznie. Mam na myśli np. osoby bezrobotne, matki samotnie wychowujące, kogoś po bankructwie. Czy runy działają tak samo dla wszystkich, czy jednak pozycja startowa ma znaczenie? Bo czytałam gdzieś że Fehu czy Othala to runy dla tych, którzy już COŚ mają i to rozwijają, a nie dla kogoś kto zaczyna z zera. Czy ktoś miał doświadczenia z pracą runiczną w trudnym miejscu życia?
To bardzo dobre pytanie i rzadko podejmowane. Fehu często jest opisywana jako runa bogactwa w ruchu, i rzeczywiscie jej energia to raczej przepływ niż gromadzenie od zera. Ale nie zgadzam sie z tym, ze nie działa dla kogoś bez podstaw. Ona pracuje z tym, co jest - nawet minimalne zasoby mogą być punktem wejścia. Pytanie tylko jakie intencje i w jakim kontekście ją ustawiamy. Co czytałaś konkretnie na ten temat? Bo to też zależy od tradycji i interpretatora. nie upieram się
No właśnie, ten podział na "runy dla bogatych i runy dla biednych" to troche uproszczenie moim zdaniem. Germańskie i nordyckie źródła nie mówią o warunku posiadania majątku przed pracą z Fehu. Poza tym Nauthiz - runa potrzeby i ograniczenia - jest właśnie dla tych trdnych momentów. Samotna matka bez pracy to jest klasyczne pole dla Nauthiz w sensie rozumienia swojego położenia i szukania wyjścia. Zrobiłaś jakies konkretne układy już albo pytasz czysto teoretycznie??
Nauthiz ma dwa oblicza i to ważne żeby to rozróżniać. W wróżeniu pojawia się jako sygnał ograniczenia, braku, oporu. Ale w pracy intencyjnej to jest runa która uczy jak wydobyć siłę z trudności - dosłownie nordyccy przodkowie mówili że ogień z krzesiwa rodzi sie z nacisku i tarcia. Więc tak, można ją stawiać świadomie ale NIE jako życzenie "daj mi pieniądze". Raczej jako zaproszenie do znalezienia drogi przez trudność. W połączeniu z Wunjo albo Sowilo moze dać bardzo ciekawy kierunek. może ktoś to lepiej ujmie
oj, cos mnie ciśnie do całej dyskusji bo czegos nie rozumiem. mówicie o "pracy z runami" jakby to była jedna ustalona metoda, a ja spotykam sie z bardzo różnymi podejściami - od galdr (śpiewanie run) przez bindruny po zwykłe stawianie kamienia na ołtrzu. Co konkretnie macie na myśli mówiąc "praca runiczna dla wykluczonych"? Bo to chyba robi ogromną różnicę czy mówimy o medytacji z runą, o talizmanie, o rytuale, czy o zwykłym wróżeniu
O, właśnie szukałam czegoś na ten temat i weszłam tu z boku. Mam pytanie trochę z innej strony - czy ktoś wie coś o Berkano w kontekście nowych początków? gdzieś czytałam że to runa odrodzenia i nowego startu po utracie, i zastanawiam się czy dla osoby po bankructwie albo po wielkim kryzysie to nie byłoby lepsze wejście niż Fehu czy Nauthiz. Mam wrażenie że energetycznie Berkano jest cieplejsza.
Berkano jest cudowna w tym kontekście. Kojarzy się z brzozą - pierwsze drzewo które wchodzi na spalone tereny. Dosłownie jej symbolika to odrodzenie po zniszczeniu. Dla kogoś kto "stracił wszystko" i zaczyna od zera - tak, to jest bardzo naturalne wejście. Ona nie wymaga żadnych zasobów startowych. Wymaga gotowości do wzrostu. Różnica z Fehu jest taka że Fehu to płomień w ruchu, a Berkano to kiełek - wolniejsza, ale głębiej zakorzeniona zmiana. zostawiam to do przemyślenia
Bindruna Berkano+Nauthiz to jest ciekawe połączenie, nie przesadzone. Nauthiz wnosi siłę wydobytą z potrzeby, Berkano daje kierunek wzrostu. Tylko trzeba zadbać o intencję - jeśli ktoś ją robi bez żadnego przygotowania, może wyjść bełkot. Proponowałabym najpierw kilka dni medytacji z każdą runą osobno, dopiero potem łączyć.
ja mam trochę inne pytanie do tematu - czy te runy pomagają tez jak ktos ma pracę ale jest np. dyskryminowany? zarabia mniej niz powinien,awans nie wychodzi, szef traktuje gorzej. to tez jest rodzaj wykluczenia ale nie bezrobocie. czy jest cos konkretnego na taką sytuację?
Chciałam wrócić do wątku Fehu bo myślę że jest tu niedopowiedzenie. Fehu w starszej interpretacji to nie jest "runa bogactwa dla bogatych". To runa bydła, które się przemieszcza, handluje, żyje w ruchu. Bydło w dawnych kulturach nordyckich BYŁO walutą - ale każdy mógł miec choć jedną krowę. Fehu pracuje nawet z bardzo małym zasobem, który może wzrastać. Problem jest inny: Fehu wymaga że coś puścisz z rąk żeby przepływ mógł ruszyć. I dla osoby w biedzie to jest najtrudniejsze - psychologgicznie i energetycznie. Czy ktoś to obserwował praktycznie?
tak, te kamyczki to właśnie runy 🙂 ja mam dwa zestawy - jeden kamienne, drugi drewniane i powiem ci że drewniane jakoś bardziej mi leżą w ręku, cieplejsze w dotyku. ale to całkowicie subiektywne. W kontekście tej dyskusji o osobach wykluczonych - kamienne są tańsze na ogół, drewniane zależy od zestawu. Można nawet samemu wyciąć z gałązki jeśli ktoś chce totalnie od podstaw
odbijam z powrotem do sedna tej dyskusji, bo trochę odeszliśmy od tematu. Mówiliście o Fehu i tym "puszczaniu" energii biedy. Chcę zapytać - czy ktoś z was pracował z runami z kimś, kto jest np. po eksmisji albo po utracie wszystkiego?? nie teoretycznie, ale realnie. Bo to jest inny stan psychiczny niż "mam mało kasy". Tam jest często trauma i zastanawiam się czy runa w ogóle przebije się przez taki pancerz
rozumiem logikę Gosiuni ale mam pewien opór. Czy osoba która przezsła przez eksmisję albo bankructwo naprawdę potrzebuje symbolu zniszczenia zeby "nazwać" co sie stało? Ona to wie doskonale. Zastanawiam sie czy to czasem nie bardziej potrzebne terapeucie żeby miec sposób do rozmowy niz tej osobie samej
mam takie doswiadczenie ze swojego zycia ze kiedy bylam po bardzo zlym czasie zawodowym, to nawet nie chcialem slyszec o zadnym symbolu ani afirmacji bo to brzmiano jak bajki. ale po jakims czasie, juz jak sie trche pozbieralem, to wlasnie ta symbolika pomogla. wiec moze chodzi tez o moment - nie kazdy moment jest dobry na te prace
a ja mysle ze połączenie run i tarota jest ok jeslei ktos robi to swiadomie a nie na zasadzie "zbiorę wszystko co pozytywne". czasem system sam w sobie jest wewnetrznie spójny i mieszanie tylko rozmywa. ale jak ktos zna oba to czemu nie
hmm, to ciekawe co mówicie o runach symetrycznych. bo mam wrażenie ze ta koncepcja "murky" czyli odwróconej runy to w ogóle późniejszy wynalazek, nie ma jej w starszych tekstach. czy to czasem nie tak ze to nowożytna nakładka na starszą tradycję i może w ogóle nie ma sensu się tym przejmować?
wchodzę Wam w zdanie z zupełnie innej strony, ale czytam ten wątek i zastanawia mnie jedno - te runy które tu omawiacie to Futhark Starszy czy Młodszy? bo gdzieś czytałam że to są różne zestawy i mają troche inne znaczenia. mam zestaw 24 run i trudno mi ocenić czy to jest standard czy nie. tyle ode mnie
ojjj, berkano jako gest wsparcia - tak, to dobre. Upewnij się tylko że tłumaczysz symbolikę bez nadmiernego dramatyzowania. "To runa odrodzenia, jak brzoza która pierwsze wchodzi na trudny teren" wystarczy. Nie musisz opisywać całego systemu. Prostota jest tu zaletą
ee, ale czy ten kamień nie trzeba jakoś oczyścić przed daniem komuś? bo słyszałam że kamienie zbierają energię i jak się je daje trzeba je wcześniej "wyczyścić" żeby nie przenieść czegoś swojego. czy to dotyczy też run czy tylko litoterapii?
