Dziewczyny (i chłopaki), chciałam napisać coś, co mnie od jakiegoś czasu męczy i bóg raczy wiedzieć czy to odpowiednie miejsce, ale chyba tak. Słyszałam kiedyś o czymś takim jak Księga Zasmucenia - podobno to taki zbiór zapisków albo tradycja związana z duchami, które wzbudzają w człowieku mroczne uczucia: smutek bez powodu, złość, lęk, płakanie w nocy. I właśnie sie zastanawiam, czy to jest tak, że te uczucia są SAME W SOBIE przejawem czarnej magii, czy raczej skutkiem? Bo ostatnio mam właśnie taki dziwny stan - budzę sie rano i od razu jest jakiś ciężar, bez żadnego powodu. Żadnych złych snów, żadnych problemów w życiu. Tak po prostu. Ktoś coś wie o tej Księdze?
Tradycja zapisywania "ksiąg zasmucenia" pojawia się w kilku miejscach naraz - w praktykach klątwowych starego Bliskiego Wschodu, trochę w kabalistycznych tekstach klątw (tam zwanych get), a nawet w pewnych afrykańskich tradycjach hoodoo jako grief book. Nie jest to jeden konkretny tekst, raczej cały typ praktyki. sens jest taki że ktoś zapisuje czyjeś imię razem z intencją smutku czy choroby - i ten zapis ma działać energetycznie na ofiarę. Twoje poranki z ciężarem mogą mieć wiele przyczyn ale jesli nie ma żadnego logicznego powodu, warto przyjrzeć się otoczeniu.
no właśnie, ten ciężar bez powodu to klasik przy czarnej magii. miałem kumpla, u którego tak bylo przez dwa miesiące, okazało się że sąsiadka miała na niego cos zaklętego. ale zanim pójdziemy w to że to magia - a kiedy zaczął się ten stan? Coś się zmieniło w zyciu, nowe miejsca, nowi ludzie? Bo czasem to nie magia a poprostu zablokowane czakry, szczegolnie sercowa albo gardłowa
o matko, ja tez miałam dokładnie coś takiego! Przez jakieś trzy tygodnie, wstawałam i od razu płakałam, i w ogóle nie wiedziałam z czego. Mama mówiła że to nerwica ale ja czułam że to coś z zewnątrz. Jak to rozróżnić - kiedy to jest "moje" uczucie a kiedy ktoś to na mnie rzucił?
a niech to, to jest na prawdę kluczowe pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. tradycyjnie w pracy z runami i w starszych systemach magicznych rozróżnia sie stany "endogenne" - czyli pochodzące z wewnątrz - i "egzogenne", nałożone z zewnątrz. Kilka sygnałów które wskazują raczej na działanie zewnętrzne: uczucie przychodzi nagle i bez kontekstu, jakby sie włączało; nie zmienia się po śnie, po jedzeniu, po dobrej rozmowie; masz wrażenie, ze to nie do końca twoje myśli; czasem towarzyszą temu sny z konkretną osobą albo zapach, ktory kojarzysz z kimś. Ale zanim ktokolwiek zacznie orzekać - warto sie najpierw zapytać, z kim ostatnio miałaś zatarg albo kto mógłby miec motyw.
@Irga77 dodam od siebie że w tarocie istnieje kilka kombinacji kart,ktore tradcyjnie opisywano właśnie jako "smutek nałożony". Dziewiątka Mieczy albo Trójka Mieczy w pewnych układach wskazują nie na wewnętrzny ból ale na coś zewnętrznego co na ciebie oddziałuje. Nie twierdzę, że każdy smutek to klątwa, bynajmniej. Ale jeśli ktoś czuje, że to nie jest jej własny stan - warto się rozłożyć i zapytać kart. Pytanie do Irga77: masz kogos w swoim otoczeniu, z kim ostatnio było jakies napięcie? nawet drobne?
hmm, a wiecie co, ja pamiętam jak moja babcia - ona była z małej wsi pod Lublinem - mówiła o "biadolnikach", czyli ludziach którzy mieli zdolność do siania smutku. Nie zawsze świadomie. Niektórzy poprostu wchodzą do pomieszczenia i robi sie ciężko. Babcia nazywała ich "zasmucaczami" i twierdziła że to nie zawsze magia z intencją, czasem to poprostu energia, którą człowiek nosi. Z Księgą Zasmucenia widziałam kilka wzmianek w starych zielnikach, ale tam chodziło o fizyczne zapisanie klątwy na kawałku lnu i zakopanie przy progu. to bardzo konkretna praktyka, nie metafora
przepraszam ze sie wtrącę ale jestem tym troche przestraszona. czyli rozumiem ze ktoś może na kogoś rzucić smutek, zapisać to i taka osoba po prostu tak żyje, smutna, i nie wie dlaczego? to jest przerażające. a jak sie od tego uwolnić? czy jest jakiś rytuał albo coś co można zrobić samodzielnie, bez czyjejś pomocy?
no proszę, chcę tu dorzucić trochę inną perspektywę, bo widzę że rozmowa idzie mocno w stronę "ktoś ci coś zrobił". W wielu tradycjach - szczególnie tybetańskich i tantrycznych - takie stany nagłego, bezprzyczynowego smutku są rozumiane jako sygnał, że jakaś warstwa energetyczna ciała potrzebuje uwagi. Nie zewnętrzna interwencja, ale wewnętrzna blokada, która wypływa. Nie mówię, że magia zewnętrzna nie istnieje - owszem, istnieje i tradycje to potwierdzają. Ale zanim pójdziemy w "ktoś mi coś zrobił", warto się zapytać: co takiego tłumię od dawna, że teraz chce wyjść? Ciało i psyche energetyczna mają swoją mądrość.
ojej ojej, tak, runy ochronne działają profilaktycznie i to właściwie jest ich pierwotne zastosowanie. Algiz w szczególności - to jedna z najstarszych run ochronnych, symbolizuje tarczę i połączenie z wyższą ochroną. Można ją narysować na sobie (np. na nadgarstku), wyryć na kamieniu, albo wizualizować jako barierę. Ale ważne jest intencja przy aktywacji - sama runa narysowana mechanicznie bez intencji to tylko znak. Kolejna sprawa: w kontekście smutku nałożonego przez kogoś, Ingwaz bywa używana do zamknięcia się przed cudzą energią. Ciekawe połączenie z Nauthiz może stworzyć prostą formułę odpierającą.
ten "ciężar bez treści" to bardzo stare określenie. moja babcia, ta od biadolników, mówiła że to jest właśnie znak że to nie twoje. twoje smutki mają zawsze twarz - kogoś, czeogś, jakiegoś wspomnienia. Cudze nie mają nic. Po prostu siedzą. Pamiętam jak sąsiadka babci chodziła z takim czymś przez rok i dopiero jak się przeprowadziła to zeeszło. Nie wiedziała wtedy że w tamtym domu była historia.
