aha, trafiłam ostatnio na wzmiankę o czymś, co w niektórych tradycjach nordyckich i germańskich bywa nazywane "Księgą Zaniewinniania" - chodzi o zbiór praktyk, rytuałów i formuł, których celem było oczyszczenie kogoś z fałszywych oskarżeń, złej reputacji albo "przylepionych" win, ktore tak naprawdę nie były jego. 🙁 W Skandynawii miewało to bardzo konkretny wymiar społeczny, bo niesława potrafiła niszczyć życie tak samo jak wyrok sądowy. Mnie szczególnie zainteresował wątek runiczny w tym kontekście - bo jest kilka run, ktore w dawnych praktykach wiązano właśnie z oczyszczaniem ze złej sławy i z tym, co dziś byś pewnie nazwała "odklejaniem cudzej karmy". Czy ktoś z Was spotkał się z takimi praktykami? Albo z czymś analogicznym w innych tradycjach?
Znam to pojęcie, choć pod innymi nazwami. W tradycji słowiańskiej też funkcjonowały rytuały zdejmowania niesławy, nie zawsze miały formę "księgi", ale były zestawy działań - modlitwy, obmycia, palenie pewnych ziół, czasem zostawianie symbolicznego "balastu" na rozstaju dróg. Ciekawe jest to, co piszesz o runach i "cudzej winie" - bo to mnie naprowadza na coś, o czym rzadko się mówi: że człowiek może nieświadomie brać sobie zasługę za coś, co zrobił ktoś inny, i wtedy ta karma czy ta niesława jakoś go dotyka. Czy runy rzeczywiście mogą to wskazać? Pytam, bo sama w pracy runami raczej patrzę na blokady energetyczne, a nie na taki konkretny mechanizm.
a jak ktos chce sie z czegos takiego oczyścić to co? 🙁 jest jakis konkretny rytuał? bo troche długo sie czyta a nie ma jeszcze żadnej praktyki
Czytam z zainteresowaniem, choć muszę powiedzieć, ze pojęcie "niechcący przywłaszczonej zasługi" trochę mi się ślizga. 😉 Czy to znaczy, ze ktoś np. przyjął pochwałę za projekt który zrobiła cała grupa, i teraz "przykleił" sobie ich dorobek - i to go potem prześladuje? Czy raczej chodzi o cos bardziej metafizycznego, ze dwie osoby mają podobne energie i jedna "zbiera" skutki działań drugiej bez żadnej świadomej decyzji? Bo to są dwa zupełnie różne mechanizmy i każdy wymagałby chyba innej odpowiedzi.
Hm, czytam i staram sie to rozumieć, ale mam porblem z falsyfikacją. Jak odróżnić "mam przylepioną cudzą winę" od poprostu "mam pecha i szukam wyjaśnienia"? Bo runy moge rozłożyć i zobaczyć to co chcę zobaczyć, szczególnie jeśli mam gotową narrację o winie i oczyszczeniu. Nie mówię, że to bzdura, ale chciałbym wiedzieć czy jest jakiś sposob zeby sprawdzić, czy ta interpretacja jest trafna, a nie tylko wygodna.
Czytam ten watek i chcę dodać coś od strony pracy z ciałem. Jak ktoś niesie "cudzą winę" - czy to karmiczną czy rodzinną czy inaczej ją nazwiemy - to bardzo często widać to w czakrze gardłowej i solarnej. Gardłowa jest zablokowana, bo ta osoba nie moze powiedziec prawdy o sobie, a solarna często jest przerośnięta kompensacyjnie, bo człowiek bierze na siebie odpowiedzialność za innych, zeby czuć kontrolę. Przy takim układzie same runy albo rytuał słowny to za mało. Potrzebna jest praca na poziomie ciała i odblokowanie tych centrum. Pytanie do Adelajdy - czy nordyckie rytuały zaniewinniania zawierały element fizyczny, nie tylko słowny?
oj, bardzo mi się podoba ten wątek o obmyciu i geście fizycznym. Czy w tych praktykach nordyckich był jakiś konkretny czas na takie oczyszczenie? Bo np. w wierzeniach słowiańskich dużo rytuałów oczyszczających robiono o świcie albo w konkretnych fazach księżyca. Ciekawi mnie czy tu też to miało znaczenie.
W tarocie jak wychodzi Wieszak z Wieżą razem to juz chyba mowi samo za siebie - cos sie wali co bylo zbudowane na fałszywych podstawach. jak ktos niesie cudza wine to cały jego wizerunek jest na fałszywej podstawie i prędzej czy pozniej sie to posypie. Nie wiadomo czy to dobrze czy źle ale Wieza chyba tu dobrze pasuje do tego zaniewinniania
Czytam Wasze wpisy od początku i coraz bardziej mi się to układa w głowie. Mam pytanie może trochę z boku - czy to zaniewinnianie działa też w drugą stronę? To znaczy, jeśli ktos przywłaszczył sobie zasługę za moje działania i teraz ta energia "mojego" sukcesu siedzi przy nim - czy można ją jakoś odzyskać, czy to w ogóle ma sens w tej tradycji?
sorry że wchodzę w środek z takim podstawowym pytaniem ale trochę zgubiłam sie w tym wątku. czy to zaniewinnianie i odbieranie cudzej zasługi to dwie osobne rzeczy czy dwie strony tej samej monety? bo trochę tak czytam jakby były traktowane wymiennie a nie jestem pewna czy to to samo
ojej, ten węzeł rozwiązywany to mnie bardzo zainteresował! czy to musi być fizyczny węzeł który się wiąże specjalnie do tego rytuału, czy może być coś co już mamy i co symbolizuje tamtą sytuację? bo myślę że miałam coś takiego przy jednej historii z pracy i nie wiedziałam że można coś z tym zrobić
a ja sie zastanawiam czy to rozwiązanie węzła albo spalenie musi byc w konkretnym czasie - nów, pełnia, cos takiego?? czy to nie ma znaczenia przy tym oczyszcznaiu?
no wlasnie faza księżyca to podstawa i dziwię się że dopiero teraz ktos to powiedział w tym wątku. to nie jest detal, to fundament planowania jakiegokolwiek rytuaału oczyszczającego. bez tego można sobie darować
mam pytanie bardziej techniczne do Adelajdy albo Genowefki - czy to zaniewinnianie ma sens robic raz i powinno wystarczyć, czy to jest coś co się powtarza? bo przy niektórych praktykach oczyszczających ktore czytałem trzeba wracać bo wzorzec odbudowuje sie z czasem. i jak ocenić czy jednorazowe zadziałało? no ale ja tam nie jestem żadnym autorytetem.
