Chcę poruszyć coś,o czym rzadko sie mówi wprost - te dzinwe momenty podczas medytacji czy kontemplacji kiedy nagle wszystko sie sypie. Nie mam na myśli złych doświadczeń, raczej takie... zatrzymanie w pół drogi. Znam to z własnej praktyki i z rozmów z innymi. W gnozie mówi się o tym jako o chwili, gdy pozorny prządek ponzania pęka i widać coś, czego nie da sie od razu nazwać. Pleroma kontra Kenoma - dwa bieguny i właśnie na granicy miedzy nimi zdarzają się te konfuzje. Ciekawi mnie, czy ktoś miał coś podobnego i jak to rozumiał, bo różne tradycje różnie to interpretują.
u mnie to wyglądało tak, ze podczas głębszej medytacji na czakrze anahata wpadłam w stan, który w pierwszej chwili wzięłam za rozproszenie. :)) Jakby umysł sam z siebie przestał wiedzieć, gdzie jest. Dopiero potem, czytając o stanach gnosis w tradycji walentynian, zobaczyłam ze jest tam opis czegoś podobnego - takie zawieszenie miedzy wiedzą a niewiedzą, które samo w sobie ma byc formą poznania. tylko skąd wiadomo, ze to gnosis, a nie po prostu błądzenie myślami? to mnie do dziś zastanawia.
No właśnie, i tu jest sedno. W tradycjach gnostyckich ten moment konfuzji to nie przypadek i nie błąd - to punkt przejścia. Setijanie na przykład opisywali to jako kontakt z boskim Niewiedzącym, czyli czymś, co jest ponad rozumem i właśnie dlatego wywołuje to uczucie zagubienia. Ale uczciwie powiem - w naszych czasach wielu ludzi myli autentyczne doświadczenie z pospolitym rozstrojeniem uwagi. I jak to odróżnić? Nie wiem czy ktoś tu ma na to przepis, bo ja po latach szukania nadal nie mam pewności.
oj, to ciekawe co piszecie, bo ja miałam coś takiego raz podczas prostej medytacji prowadzonej i zupełnie nie wiedziałam co z tym zrobić. Siedzę, oddycham, wszystko normalnie, a potem nagle jakby ktoś wyciągnął ziemię spod stóp. Nie strach, nie ból, po prostu totalne niezrozumienie gdzie jestem i co jest co. Trwało może chwilę ale potem czułam się dziwnie przez cały dzień. Ludziom wokół mówiłam, że mi niedobrze, bo jak wytłumaczyć że nie wiem co to było.
a to ma byc jakies kryterium? ze cos zostaje? bo nie wiem jak tu sprawdzic co jest czym. moglem miec cos podobnego we snie, takie poczucie ze wiem cos bardzo waznego i ze zaraz to strace, i potem budze sie i nic nie pamietam. to tez sie liczy jako doswiadczenie czy to tylko sen?
ok, racja, przepraszam, nie chciałam zawracać. 🙂 pytam dalej - jeśli to jest doświadczenie na ścieżce, to czy we wszystkich tradycjach gnostyckich jest jakaś technika albo praktyka specjalnie na te momenty konfuzji? bo z tego co piszecie wynika, ze to się poprostu zdarza i trzeba przeczekać
mandejczycy mieli coś takiego jak masbuta, rytualne zanurzenie, i po pewnych stanach duchowych zalecano powrót do rytualnej czystości właśnie żeby "osadzić" doświadczenie. ale to nie jest technika na konfuzję w sensie jej usuwania. raczej kontener. chodzi o stworzenie bezpiecznej struktury, do której wraca się po tym jak coś się poszerzyło za bardzo. walentynian podejście było inne, tam bardziej kognitywne, przez pracę z symbolami i interpretację.
ojjj, trochę się gubię w tych nazwach, walentynian, setijanie, mandejczycy, to różne odłamy gnozy? bo ja gdzieś czytałam że gnoza to jedna szkoła ale chyba to był uproszczony opis. sama nie wiem do końca
aha, ok, dziękuję. to ciekawe że mandejczycy przetrwali. nie wiedziałam o tym.
pozwolę sobie sie wciąć z boku ale mam pytanie. 🙁 czy takie momenty mogą sie zdarzac podczas zwykłej modlitwy, nie jakoś specjalnie mistycznej tylko po prostu w kościele albo w domu? bo opisujecie to jakby chodziło o zaawansowane praktyki, a ja raz miałam coś co moze pasuje do opisu ale byłam zwykła na mszy, nie medytowałam ani nic.
dobra, ale jak ktoś ma takie coś pierwszy raz to skąd ma w ogóle wiedzieć czy cokolwiek się w nim przesunęło? ja bym w ogóle nie umiała ocenić. potrzeba pewnie lat żeby to zobaczyć.
nie probowałem, szczerze mowiac nigdy mi to nie przyszło do głowy. zawsze myslałem ze skoro tresc znika to niema co pisac. ale jesli emocja zostaje to moze faktycznie. tylko z rana jestem kompletnie nierozbudzony i laptop czy notes to ostatnia rzecz o jakiej mysle haha
