Forum

Asystent AI
Święte Zakłopotania...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Zakłopotania - momenty konfuzji wśród doświadczeń mistycznych


Wpisy: 106
Rozpoczynający temat
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Chcę poruszyć coś,o czym rzadko sie mówi wprost - te dzinwe momenty podczas medytacji czy kontemplacji kiedy nagle wszystko sie sypie. Nie mam na myśli złych doświadczeń, raczej takie... zatrzymanie w pół drogi. Znam to z własnej praktyki i z rozmów z innymi. W gnozie mówi się o tym jako o chwili, gdy pozorny prządek ponzania pęka i widać coś, czego nie da sie od razu nazwać. Pleroma kontra Kenoma - dwa bieguny i właśnie na granicy miedzy nimi zdarzają się te konfuzje. Ciekawi mnie, czy ktoś miał coś podobnego i jak to rozumiał, bo różne tradycje różnie to interpretują.


Odpowiedz
31 odpowiedzi
Wpisy: 363
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

u mnie to wyglądało tak, ze podczas głębszej medytacji na czakrze anahata wpadłam w stan, który w pierwszej chwili wzięłam za rozproszenie. :)) Jakby umysł sam z siebie przestał wiedzieć, gdzie jest. Dopiero potem, czytając o stanach gnosis w tradycji walentynian, zobaczyłam ze jest tam opis czegoś podobnego - takie zawieszenie miedzy wiedzą a niewiedzą, które samo w sobie ma byc formą poznania. tylko skąd wiadomo, ze to gnosis, a nie po prostu błądzenie myślami? to mnie do dziś zastanawia.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, i tu jest sedno. W tradycjach gnostyckich ten moment konfuzji to nie przypadek i nie błąd - to punkt przejścia. Setijanie na przykład opisywali to jako kontakt z boskim Niewiedzącym, czyli czymś, co jest ponad rozumem i właśnie dlatego wywołuje to uczucie zagubienia. Ale uczciwie powiem - w naszych czasach wielu ludzi myli autentyczne doświadczenie z pospolitym rozstrojeniem uwagi. I jak to odróżnić? Nie wiem czy ktoś tu ma na to przepis, bo ja po latach szukania nadal nie mam pewności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Swarog65 herbata i spacer to akurat całkiem dobra intuicja, serio. Uziemienie przez ciało, przez konkret. W różnych tradycjach mówi się o tym zeby po takich stanach wrócić do materii, dosłownie, dotknąć ziemi, zjeść cos, nie siedzieć dalej w ciszy. Ale wróćmy do sedna - Swarog pisał o tym jak odróżnić autentyczne doświadczenie od zwykłego rozstrojenia. Myślę, ze jest jeden wyróżnik: to co zostaje po. Czy zostaje jakis ślad poznania, coś co wiesz iaczej niz wczesniej czy zostaje tylko dezorientacja bez żadnej treści?


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@wrzosowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

oj, to ciekawe co piszecie, bo ja miałam coś takiego raz podczas prostej medytacji prowadzonej i zupełnie nie wiedziałam co z tym zrobić. Siedzę, oddycham, wszystko normalnie, a potem nagle jakby ktoś wyciągnął ziemię spod stóp. Nie strach, nie ból, po prostu totalne niezrozumienie gdzie jestem i co jest co. Trwało może chwilę ale potem czułam się dziwnie przez cały dzień. Ludziom wokół mówiłam, że mi niedobrze, bo jak wytłumaczyć że nie wiem co to było.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Wrzosowa to uczucie wyrwania gruntu spod nóg to całkiem klasyczny opis. Jak długo trwało zanim wróciłaś do normalności? i czy zrobiłaś coś żeby się uziemić po tym, czy samo przeszło?


Odpowiedz
(@wrzosowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Amethysta92 samo przeszło, chyba ze dwie godziny. 🙁 nic nie robiłam specjalnie, wypiłam herbatę i poszłam na spacer. nie wiedziałam nawet ze powinnam cos zrobić. to był pierwszy raz kiedy cokolwiek takiego mi się zdarzyło, wiec nie byłam przygotowana.


Odpowiedz
(@kwarcowa66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 6

bo opisujecie to jakby chodziło o zaawansowane praktyki, a ja raz miałam coś takiego w środku Mszy. nie medytowałam, nic specjalnego nie robiłam, po prostu słuchałam i nagle miałam wrażenie ze wszystko wokół jakby... zatrzymało sie. ksiądz mówił ale jakby z bardzo daleka. i przez chwilę byłam gdzies indziej, nie fizycznie, ale wlasnie tak jak Wrzosowa pisała, ten grunt spod nóg. czy to w ogóle pasuje do tego o czym tutaj gadacie?. zupelnie mijasz sie z tym co miałem na myśli


Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Kwarcowa66 pasuje i to bardzo. to co opisujesz jest w mistyce chrześcijańskiej dosyć dobrze opisane, takie nagłe wypadanie ze zwykłego strumienia czasu podczas modlitwy albo liturgii. jan od Krzyża pisałby o czymś bliskim temu. co ciekawe z perspektywy gnozy, wlasnie te nieoczekiwane momenty, bez specjalnych technik, sa często opisywane jako bardziej autentyczne niż te "zaplanowane". bo nie ma ego ktore sie stara.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

no i to jest właśnie ta różnica między gnozą a jakimiś systemami inicjacyjnymi gdzie wszystko jest zaplanowane krok po kroku. gnostycy w większości nurtów podkreślali że gnosis, to znaczy poznanie, nie przychodzi na zamówienie. mandejczycy mówili że Wielki Skarbiec Światła udziela się kiedy chce. ale zaraz ktoś powie że to wygodna wymówka dla tych co nic nie robią 🙂


Odpowiedz
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Swarog65 hej, faktycznie właśnie to miałam powiedzieć, niezupełnie tak ale podobnie. bo jeśli to przychodzi samo i nie możesz tego wywołać ani zweryfikować ani powtórzyć, to czym się różni od zwykłego rozproszenia albo snu na jawie? to nie jest złośliwe pytanie, serio chcę zrozummieć logikę.


Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Basienka95 to jest akurat bardzo dobre pytanie i gnostycy sie z nim mierzyli. kryterium nie bylo powtarzalność tylko transformacja. jeśli po takim stanie coś w tobie sie trwale przesunęło, to był to kontakt z gnozą. jeśli wóciłaś do poprzedniego stanu jak gdyby nigdy nic, to być może nie. ale to trochę circular reasoning, przyznaję.


Odpowiedz
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Kwarcowa66 wracam myślami do tego co Kwarcowa pisała o tym momencie na Mszy, to mam podobne pytanie. 🙂 czy to znaczy że ludzie wierzący tradycyjnie, bez żadnej ezoteryki, mogą mieć takie doświadczenia gnostyckie i w ogóle o tym nie wiedzieć? i co wtedy? idą do księdza czy co?


Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

to jest na prawdę ważne pytanie, Darka. i odpowiedź jest chyba tak, mogą i mają. problem polega na tym że instytucja religijna często nie ma języka zeby to opisać w sposób inny niż "łaska" albo "niezwykłe skupienie". mistycy chrześcijańscy jak Mistrz Eckhart czy Hildegarda z Bingen opisywali rzeczy ktore gnostyk by rozpoznał. ale oni działali na grranicy ortodoksji i niekiedy poza nią


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@czarodziej83)
Połączone: 2 lata temu

a to ma byc jakies kryterium? ze cos zostaje? bo nie wiem jak tu sprawdzic co jest czym. moglem miec cos podobnego we snie, takie poczucie ze wiem cos bardzo waznego i ze zaraz to strace, i potem budze sie i nic nie pamietam. to tez sie liczy jako doswiadczenie czy to tylko sen?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Czarodziej83 gnostycy nie oddzielali snu od jawy tak ostro jak my. Dla tradycji mandejskiej i sethiańskiej sen mógł być równoprawnym kanałem poznania, zwłaszcza jeśli przynosił coś co po przebudzeniu zmieniało twoje rozumienie czegoś. Ale masz rację, że to niejasne kryterium. Powiem tak - to uczucie "za chwilę stracę ważną wiedzę" to jeden z najbardziej opisywanych momentów w literaturze gnostyckiej. Oni nazywali to echem Pleropy, odblaskiem, który dociera do nas i zaraz gaśnie. takie tam moje dywagacje


Odpowiedz
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Swarog65 dobra, nie chce psuć dyskusji, ale zapytam wprost - czy wy serio wierzycie ze te momenty dezorientacji to cokolwiek poza tym ze mózg poprostu czasem się resetuje? czytałam trochę o tym i wydaje mi sie ze medytacja może wywoływać stany podobne do microsleep, takie mikrouśpienia, i to może byc wyjasnenie zupelnie bez gnoz i pleromy. nie mówię ze gnoza nie istnieje, po prostu pytam, skąd pewność.


Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Basienka95 ale w tym dziale nie obalamy, tylko rozmawiamy o tym jak tradycje to rozumieja. mózg i gnoza nie muszą sie wykluczać bo pytanie nie jest "czy to neurologia" tylko "co z tym zrobic i jak to rozumiec w ramach ścieżki". zupełnie inne pytania


Odpowiedz
(@nasturcja-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 17

ojej, ja chcę wrócić do tego co Lutoslaw napisał na początku, że zostaje jakis ślad poznania. to mnie bardzo uderzyło, bo sama miałam ostatnio cos dziwnego podczas modlitwy, i właśnie ten ślad był. nie pamiętam co "wiedziałam" w tamtej chwili, ale przez kilka dni potem myślałam inaczej o pewnych sprawach, takich codziennych, i nie umiałam powiedziec dlaczego. to było troche jak gdybym dostała nowe okulary ale nie widziała samych okularów


Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Nasturcja.x to bardzo trafne określenie, te niewidzialne okulary. w tradycji gnostyckiej to by pasowało do opisu pneumatycznej przemiany, zmiany na poziomie tego co w człowieku boskie, nie umysłu w sensie rozumowania, ale czegos głębiej. pytanie do ciebie: czy ta zmiana w myśleniu z czasem bladła, czy raczej sie zakorzenila?


Odpowiedz
(@nasturcja-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 17

@Amethysta92 o, dziękuję że pytasz bo to ważne. powiedziałabym że się zakorzeniła, powoli. nie wróciłam do poprzedniego sposobu patrzenia na te sprawy. ale też trudno mi ocenić czy to doswiadczenie zrobiło to czy po prostu czas i dojrzewanie. ciężko oddzielić jedno od drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

ok, racja, przepraszam, nie chciałam zawracać. 🙂 pytam dalej - jeśli to jest doświadczenie na ścieżce, to czy we wszystkich tradycjach gnostyckich jest jakaś technika albo praktyka specjalnie na te momenty konfuzji? bo z tego co piszecie wynika, ze to się poprostu zdarza i trzeba przeczekać


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

mandejczycy mieli coś takiego jak masbuta, rytualne zanurzenie, i po pewnych stanach duchowych zalecano powrót do rytualnej czystości właśnie żeby "osadzić" doświadczenie. ale to nie jest technika na konfuzję w sensie jej usuwania. raczej kontener. chodzi o stworzenie bezpiecznej struktury, do której wraca się po tym jak coś się poszerzyło za bardzo. walentynian podejście było inne, tam bardziej kognitywne, przez pracę z symbolami i interpretację.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

ojjj, trochę się gubię w tych nazwach, walentynian, setijanie, mandejczycy, to różne odłamy gnozy? bo ja gdzieś czytałam że gnoza to jedna szkoła ale chyba to był uproszczony opis. sama nie wiem do końca


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Darka.2 tak, to różne szkoły, znacznie się różniące. gnostycyzm to nie jedna religia tylko cały wachlarz ruchów z pierwszych wieków naszej ery, część chrześcijańska, część niechrześcijańska. walentyn byl chrześcijańskim myślicielem, setyjczycy mieli własną teologię niezależną od chrześcijaństwa w zasadzie, mandejczycy przetrwali do dzisiaj jako żywa tradycja w Iranie i Iraku. więc to trochę jak pytać czy zen i theravada to to samo bo oba to buddyzm.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

aha, ok, dziękuję. to ciekawe że mandejczycy przetrwali. nie wiedziałam o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@kwarcowa66)
Połączone: 3 lata temu

pozwolę sobie sie wciąć z boku ale mam pytanie. 🙁 czy takie momenty mogą sie zdarzac podczas zwykłej modlitwy, nie jakoś specjalnie mistycznej tylko po prostu w kościele albo w domu? bo opisujecie to jakby chodziło o zaawansowane praktyki, a ja raz miałam coś co moze pasuje do opisu ale byłam zwykła na mszy, nie medytowałam ani nic.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@tunia04)
Połączone: 3 lata temu

dobra, ale jak ktoś ma takie coś pierwszy raz to skąd ma w ogóle wiedzieć czy cokolwiek się w nim przesunęło? ja bym w ogóle nie umiała ocenić. potrzeba pewnie lat żeby to zobaczyć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nasturcja-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 17

właśnie, Tunia ma rację, to naprawdę nie widać od razu. ja napisałam wczesniej że ta zmiana była stopniowa i powolna. dopiero po jakimś czasie zorientowałam się że patrzę na pewne sprawy inaczej niż wcześniej. wczesniej byłam przekonana że po takim doświadczeniu to od razu cos "kliknęłoby", a tu zupełna cisza przez jakis czas i tylko potem ta zmiana.


Odpowiedz
(@czarodziej83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 49

zagadam do Swaroga albo Amethysty bo nie wiem komu to lepiej rzucic. czy w gnozie jest jakis sposob na to zeby po takim momencie konfuzji wiedziec co robic? bo u mnie te sny z tym poczuciem waznej wiedzy ktora zaraz zniknie, to sa juz ze trzy razy i za kazdym razem rano tylko pustka. i nie wiem czy mam cos z tym robic czy poprostu czekac.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Czarodziej83 trzy razy to już wzorzec i warto zwrócić na to uwagę. walentynian Herakleon pisał o tym że dusza przez sen może otrzymywać "zalążki światła" które rozwijają się dopiero later, nie natychmiast. nie ma jednej techniki, ale to co mandejczycy robili to zapisywanie nawet fragmentów, wrażeń, emocji ze snu, nie samej treści. bo treść uciekała, ale emocja zostawała. próbowałeś kiedyś pisać zaraz po przebudzeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@czarodziej83)
Połączone: 2 lata temu

nie probowałem, szczerze mowiac nigdy mi to nie przyszło do głowy. zawsze myslałem ze skoro tresc znika to niema co pisac. ale jesli emocja zostaje to moze faktycznie. tylko z rana jestem kompletnie nierozbudzony i laptop czy notes to ostatnia rzecz o jakiej mysle haha


Odpowiedz
Udostępnij: