Zaczne od czegos, o czym mało kto myśli przy tym temacie - zakazy w tradycjach religijnych to nie jest po prostu lista "tego nie rób". To całe systemy ochronne, często bardzo logiczne, kiedy sie wejdzie głębiej. W nordyckiej tradycji np. obowiązywał zakaz wypowiadania imion pewnych bytów na głos - nie dlaego ze ktoś to wymyślił dla zabawy, ale bo wierzono ze imię przyciąga. W słowiańskim - nie wolno było gwizdać w domu wieczorem, zeby nie zwabić złego. Ciekawe jest to, ze podobne zakazy pojawiają sie w zupelnie odległych kulturach. Jakieś przykłady z innych trdycji?? Bo moglibyśmy to pociągnąć dalej. chyba za długo o tym myślę
Oo, ciekawy temat! W judaizmie jest całe mnósstwo takich rzeczy - szabat to w ogóle osobna historia, bo zakaz dotyczy nawet zapalenia światła czy pisania. Ale ja bardziej lubię te zakazy ktore sa związane z liczbami i datami - np. w wielu tradycjach jest zakaz robienia ważnych rzeczy w pewnych numerologicznie niekorzystnych dniach. 13, oczywiscie, ale też np. w islamie pewne dni tygodnia maja swoje ograniczenia. Tylko - Perun80 - czy te zakazy słowiańskie o których piszesz były spisane gdzieś, czy to przekaz ustny?
Mam podobne przemyślenia co do run - i tu jest zakaz, o którym mało kto mówi otwarcie! 😀 W tradycji nordyckiej nie powinno się rzucać run w złych intencjach, ale też - co ciekawsze - nie wolno było czytać cudzych run bez pozwolenia. To jakby prywatność magiczna. Sama miałam sytuację gdzie poczułam ze to naruszam i naprawdę było mi nieswojo potem. Nie mam pewności czy to tylko psychologia czy coś realnego stoi za tymi zakazami.
Hmm, to z runami brzmi ciekawie, ale szczerze - skąd to pochodzi? Tzn. takie czytanie cudzych run bez pozwolenia, czy to jest w Eddach albo gdzieś zapisane, czy bardziej współczesna interpretacja? Pytam bo trochę sceptycznie podchodzę do zakazów, które "wyglądają staro" ale są wymyślone ostatnio.
No dobra, to ma sens. Trochę jak w prawie - przepis jest ogólny, a praktyka jest uszczegółowieniem. Ale przy magii to chyba trudniej bo nie ma sądu ktory by rozstrzygnął 😉
Mało tu mówi się o jednym ważnym aspekcie - zakazy rytualne to często zakazy taboo w sensie dosłownym. W polinezyjskim mana i tapu - mamy do czynienia z zakazem dotykania pewnych osób, przedmiotów, miejsc, bo ich moc mogła zniszczyć tego, kto był nieodpowiednio przygotowany. Nie chodziło o moralność, tylko o energetyczne konsekwencje. Podobnie w hinduizmie zakazy kast - brahmin nie mógł dotknąć pewnych rzeczy, bo to zanieczyszczało jego rytualną czystość, potrzebną do kontaktu z bóstwem. Czy ktoś tu pracuje z podobną logiką - zakaz jako ochrona, nie jako kara?
To o mana i tapu jest bardzo ważne i rzadko rozumiane. :)) Większość ludzi słyszy "zakaz religijny" i myśli o karze za grzech. Ale w wielu tradycjach to jest inaczej - zakaz istnieje bo pewne energie nie mieszają się dobrze. Praca z czakrami to coś podobnego - są stany w których pewne praktyki po prostu nie są wskazane, np. intensywna praca z czakrą sakralną przy żałobie, bo to energetycznie niekompatybilne, nie "złe moralnie".
Lecę przez ten watek czytam to wszystko i mam pytanie może trochę z boku - a zakazy w tarocie? No wiem ze to nie jest religia,ale jest tyle zasad typu "nie czytaj sobie samej/samemu" albo "nie czytaj tej samej osobie częściej niż raz na miesiąc". Skąd to pochodzi i czy to jest poważna tradycja, czy ktoś to wymyślił i poszło w swiat?
no nie wiem, hej, wtrącę się bo mnie to ciekawi - w chrześcijaństwie tez są zakazy, o których się mało mówi poza oczywistymi. Np. zakaz przeklinania z użyciem imienia bożego to jedna rzecz ale jest tez zakaz wróżbiarstwa, zakaz kontaktu z duchami. Dlaczego kościół tak bardzo się boi tych praktyk? czy to nie znaczy że sam przyznaje ze działają? 🙂
To jest stary argument i nie do końca przekonujący. zakaz jakiejś praktyki nie znaczy że ta praktyka działa - zakazy dotyczą też rzeczy społecznie szkodliwych albo konkurencyjnych dla systemu religijnego. Wróżbiarstwo w Starym Testamencie było zakazane m.in. dlatego ze było praktykowane przez konkurencyjne kulty, których izraelici mieli unikać. To bardziej polityka tożsamości niz uznanie mocy
O snach to wiem coś niecoś i to jest akurat temat który mnie bardzo interesuje. W wielu tradycjach ludowych był zakaz opowiadania snu przed śniadaniem - na pusty żołądek sen "wychodzi na jaw" i wtedy może sie spełnić. Ale to nie jest zakaz absolutny, raczej zalecenie ostrożności. Trochę jakby zakaz przemawiania przed sądem bez adwokata - możesz ale na własne ryzyko.
ten motyw z opowiadaniem snów przed śniadaniem to jest szerszy niz jedno źródło - wystepuje w folklorze słowiańskim ale tez semickim i bodajze germańskim. ciekawe jest to ze nie wiemy do końca czy zakaz chronił sniącego czy słuchacza. Albo moze oboje.
no nie, to dobre pytanie bo ja zawsze myślałam ze chodzi o ochronę sniacego. Ale jak tak mówisz, to mi sie przypomina inna sprawa - w niektórych regionach był zakaz opowiadania snów z woda, bo woda we snie może "wejsc" do tego kto sluchasz. Chyba że miała odpowiednią moc, kapłan albo znachor mógł ten sen "przyjąć". Więc może był to zakaz dla zwykłłych ludzi, a nie dla tych wtajemniczonych?
Mam pytanie moze głupie ale jednak - jesli jest zakaz opowiadania snów, to po co wogóle je opowiadać? 🙂 Tzn. skoro tradycja mówi zeby uważać, to nie prościej po prostu milczeć? Czy opowiadanie snów miało jakiś konkretny cel rytualny?
ojej, to z tymi snami brzmi mega ciekawie! A czy jest jakiś zakaz dotyczący tego żeby NIE śnić? Tzn. są jakieś praktyki żeby zablokować sny? Bo ja ostatnio mam takie dziwne sny ze chętnie bym je zatrzymała haha
ojejciu, a wracając do tych zakazów pokarmowych o ktorych wcześniej była mowa - nigdy nie pomyślałam że koszerne albo halal to może mieć wymiar energetyczny, nie tylko higieniczny. Ale skąd wiadomo że ktoś kto je np. wieprzowinę naprawdę ma inną "energię" niż ten co jej nie je? tzn. da się to jakoś odczuć czy to tylko teoria?
ja wiem ze to moze zabrzmiec dziwnie ale ja sam przez rok nie jadłem mięsa świadomie i cos tam zmienilo sie w moim odczuwaniu podczas medytacji. Ale trudno mi ocenić czy to dieta, przekonanie ze dieta pomaga, czy po prostu sam fakt że cos postanowiłem i sie trzymam. Ciężko to rozdzielić.
ok ale to jest trochę jak powiedziec że wiara czyni cuda - nie dlatego ze cuda są, tylko ze wiara zmienia zachowanie. To nie jest argument za magią zakazów tylko za psychologią. Nie przeszkadza mi że tak jest, ale nie udawajmy ze to jedno i to samo co "energetyczny wpływ diety". ciekawa jestem czy ktoś to widzi podobnie
no tak,ale chodzi mi o uczciwość wobec siebie. Można powiedzieć "to działa jako dyscyplina i samodoskonalenie" zamiast "to czyści energię kelipot". Jedno jest sprawdzalne, drugie nie. Nie mówię ze drugie jest błędne, mówię ze to inne twierdzenie.
ale co do run właśnie - jest jeden zakaz praktyczny który sama stosuję od lat i bardzo serio traktuję, a mianowicie nie rzucaj run w gniewie. I to nie dlatego że "tak powiedziano", tylko dlatego że kilka razy próbowałam i wyniki były totalnie pomieszane i nieczytelne. Emocja zaślepia intencję i wychodzi chaos zamiast przekazu. To jest zakaz który rozumiem dosłownie i energetycznie i psychologicznie jednocześnie - i nie muszę wybierać które wyjaśnienie jest "prawdziwe".
