Trafiłem ostatnio na wzmiankę o czymś zwanym Księgą Zakalenictwa w jednym starszym opracowaniu o polskiej magii ludowej i szczerze mówiąc nie byłem w stanie znlaeźć za wiele sensownych informacji. Chodzi o pwien nurt praktyk który można by nazwać "zacienieniem" - czyli nie bezpośrednie rzucanie klątwy ale stopniowe odcinanie kogos od dostępu do własnej energii, od jasnych mocy, od ochrony. Negatwyna teoloogia zna podobne pojęcie - bóstwo opisuje sie przez to czym nie jest, przez nieobecność. zakalenictwo działa podobnie, tylko w kierunku destrukcyjnym - zamiast budować, stopniowo usuwa, zaciemnia, blokuje. Ktoś cos wie o tym nurcie? Czy to tylko lokalna polska nazwa czegos co gdzieś indziej funkcjonuje pod innym szyldem?
Sam termin "zakalenictwo" pochodzi ze słowiańkich prkatyk zadawania szkody przez słowo i gest ale jako skodyfikowany system - Księga Zakallenictwa to już troche inna historia. Pojawiają sie informacje o tego rodzaju rękopisach w kontekście wschodnioeuropejskich zbiorów zaklęć, ale większość badaczy folklorystyki traktuje to jako termin zbiorczy na rozne techniki blokowania energii przceiwnika. Negatywna teologia i "zacienienie" to piękne połączenie, bo apofatyzm w teologii mistycznej mowi że do bóstwa dochodzimy przez negację, przez odzieranie ze wszystkich cech - i dokładnie ten sam mechanizm, ale obrócony, jest rdzeniem zakalenictwa. Nie dajesz ofierze zła wprost, ty odbierasz jej dostęp do dobra. Masz jakies konkretne źródło tej wzmianki którą znalazłeś?
To nie jest głupie pytanie i właśnie tu robi się ciekawie. Większość tradycji destrukcyjnych które znam wymaga jakiegoś punktu zakotwiczenia - imię, przedmiot, krew, włos, odcisk śladu. Ale zacienienie o którym rozmawiamy ma być subtelniejsze od standardowej klątwy, więc teoretycznie może działać przez długotrwały kontakt energetyczny - wyobraź sobie kogoś z twojego otoczenia kto przez lata poprostu "ciągnie" od ciebie, nie daje, tylko pobiera. Z czasem to może dawać efekt zbliżony do świadomego zakalenictwa, nawet bez żadnego rytuału. To by tłumaczyło czemu tak trudno to odróżnić od naturalnego wyczerpania
Dokładnie to mówię od dawna kiedy rozmawiamy o pracy z aurą i czakrami - są osoby ktore nieświadomie funkcjonują jako "wampiry energetyczne" i efekt jest podobny do tego co tu opisujecie. Ale jest różnica między wampiryzmem energetycznym a zakkalectwem jako celowym działaniem. Czy w tych źródłach ktore macie jest coś o tym jak rozróżnić skąd pochodzi blokada? bo to ma ogromne znaczenie dla tego jak to potem odwrócić
dobra ale troche mnie to wszystko niepokoi jako temat - rozmawiamy o technikach ktore mają odcinać kogoś od jego energii i zasobów. czy na tym forum nie powinniśmy raczej skupiać się na tym jak się bronić niz na tym jak to działa od strony wykonującego? bo przeglądam ten watek i mam wrażenie że powoli robi się z tego instruktaż
no wlasnie, negatywna teologia to jest ten watek który mnie tu najbardziej ciągnie. bo to jest cos co ma swoje poważne miejsce w mistyce - apofatyzm, via negativa, Pseudo-Dionizy Areopagita, kabalistyczna koncepcja Ein Sof jako absolutnej nieskończoności którą można opisać tylko przez negację. i teraz pytanie które mi sie kręci w głowie od początku tego tematu: czy mechanizm zacienienia jest swego rodzaju "parodią" mistycznej negacji? tzn. mistyk dochodzi do bóstwa przez porzucenie złudzeń, a zakalenictwo porzuca kogos siłą, wbrew jego woli, i nie prowadzi go nigdzie, tylko zosatwia w pustce?
poczekajcie, z cieniem? jak można pracowac z czyims cieniem, cien to jest... cien? czy tu chodzi o jakis magiczny cien, cos symbolicznego? przepraszam ze pytam takie podstawy ale naprawde nie rozumiem
a to jest coś o czym słyszałam od babci, ona mówiła żeby nie zostawać za długo w jednym miejscu o zachodzie słońca właśnie dlatego. 🙂 zawsze myslalam że to był jakiś ogólny przesąd, a tu wychodzi że stoi za tym cała logika. czy to znaczy że każdy kto przebywał gdzieś dłużej zostawia tam taki odcisk? to brzmi trochę niepokojąco szczerze mówiąc
odpowiedź na to pytanie Oleardy jest kluczowa i z praktyki powiem tak: w tradycjach które znam praca nad "zawikłaniem" zawsze wymagała kogoś z zewnątrz na przynajmniej pierwszym etapie. nie dlatego ze osoba sama nie moze nic zrobić,ale dlatego ze pierwszy krok to zobaczenie co jest zasłoniete, a jak coś jest zasłonięte to trudno to zobaczyć własnymi oczami. to nie jest brak mocy, to jest geometria problemu
ok ale tutaj znowu mam ten sam problem co wczesniej. jak ktos mówi "musisz kogoś znaleźć kto to zobaczy z zewnątrz" to w praktyce otwiera to drzwi do wszystkich oszustów którzy twierdzą ze wlasnie oni widzą. i bardzo łatwo tę "prawdę o geometrii problemu" wykorzystać do naciągnięcia kogoś kto sie boi ze ma zacienienie. czy nie?
ok wiec jesli dobrze rozumiem to mamy teraz kilka poziomów tego samego ptyania naraz - czy to jest byt czy zasada czy to jest zewnetrzne czy wewnetrzne,i czy mozna to odroznic w ogle. i kazda z tych warstw ma inną odpowiedź zalezna od tradycji. moze zamiast szukac jednej odpowiedzi trzeba zaakceptowac ze kazda tradycja ma swoj jezyk na to samo i te jezyki nie sa tluaczalne 1 do 1?
ojejciu, ale ja to chce dopytac bo nie do końca rozumiem - czy samo czytanie o zakaleczeniu jest bezpieczne czy trzeba jakos sie zabezpieczyc przed samym tematem? slyszalam różne zdania na ten temat i nie wiem komu wierzyc w tej kwestii
