Forum

Asystent AI
Księga Zaklinania -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Księga Zaklinania - konkretne słowa i formuły niosące moc magiczną


Wpisy: 430
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Zaczepił mnie ostatnio temat formuł magicznych i słów mocy bo od jakiegoś czasu interesuję sie tym jak konkretne słowa i dźwięki wpływają na rzeczywistość w różnych tradycjach. Mam na myśli cos wiecej niż ogólne "słowa mają moc" - interesuje mnie to na poziomie konkretnych systemów, np. hebrajskie Słowo Stwórcze, sanskryckie mantry, nordyckie galdr. W róóżnych kulturach ludzie faktycznie wierzyli że wypowiedzenie konkretnej formuły w konkretny sposob uruchamia coś realnego. czy ktos ma doświadczenia z taką pracą ze słowem, ze śpiewem, z recytacją? Bo mnie szczególnie kręci wątek run i ich fonetyki, ale nie chcę od razu zawężać tematu


Odpowiedz
36 odpowiedzi
Wpisy: 51
(@luboslawa)
Połączone: 3 lata temu

oj, runy to akurat dobry punkt wyjścia, bo tam formuła i znak są nierozłączne. Galdr, czyli śpiew runiczny, to nie jest tylko recytacja napisu, to jest konkretna technika wokalna gdzie dźwięk ma kształtować energię runy. Każda runa ma swój dźwięk, swój rytm, a to przecież nie dowolne. Są źródła staroskandynawskie, np. fragmenty z Hávamál, gdzie sam Odyn opisuje jak nauczył się run przez poświęcenie, a potem jakie formuły opanował. to są konkretne strofki opisujące zastosowania. Nie wiem czy tutaj ktoś jeszcze pracuje z galdr, bo to rzadko się pojawia w rozmowach na forum.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@radgost00)
Połączone: 3 lata temu

A ja kieruję pytanie do Luboławy właśnie, bo parę razy czytałem o galdr i zawsze mnie zastanawia jedno, skąd wiemy jak te dźwięki brzmiały? Mamy zapis runiczny, ale zapis nie mówi nam jak śpiewać. Czy to nie jest troche rekonstrukcja współczesna, czyli bardziej zgadywanie niż odtworzenie czegoś autentycznego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@luboslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 51

@Radgost00 to uczciwe pytanie i nie ma co udawać, ze mamy nagranie z VIII wieku 🙂 Część jest rekonstrukcją, to prawda. Ale galdr to nie jest jedyne co mamy. Są inskrypcje runiczne z konkretnymi formułami, np. słowo "alu" powtarza się na setkach obiektów i jest interpretowane jako formuła ochronna. Nie wiemy dokładnie jak śpiewano, ale znamy fonologię staronordycką na tyle dobrze, ze możemy się przybliżyć. Poza tym wiele tradycji szamanistycznych na całym świecie działa na podobnej zasadzie, dźwięk jako nośnik intencji. Czy to jest autentyczne odtworzenie oryginału? Nie w stu procentach. Ale czy to znaczy ze nie działa? Tego bym nie twierdziła. to tylko taka moja intuicja


Odpowiedz
(@talizmanik74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

No wlasnie,i tu wchodzimy w ciekawy problem. bo jeśli efekt zależy od dokładności historycznej, to większość współczesnych praktyk odpada od razu. A jeśli nie zależy, to po co nam wogóle odwoływać się do konkretnych tradycji? Można by śpiewać cokolwiek z odpowiednią intencją. Trochę mi to przypomina sytuację z tarotem, gdzie ludzie twierdzą że Rider-Waite jest autentyczny, a to jest produkt XX wieku. To nie jest zarzut wobec forumowiczów, tylko pytanie o podstawy: co tak naprawde sprrawia że słowo ma moc? Intencja? Dźwięk? Historia użycia?


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest pytanie ktore pojawia sie w każdej tradycji mantycznej i każda odpowiada inaczej. Kabała mówi ze hebrajskie litery mają moc samą z siebie, niezależnie od intencji mówiącego bo są strukturą rzeczywistości. Sufizm mówi coś innego, ze moc jest w powtórzeniu i w stnie serca. tantrycy hinduscy mają jeszcze inną koncepcję, mantra działa przez wibrację fizyczną i subtelną jednocześnie. Więc pytanie "co sprawia ze słowo ma moc" nie ma jednej odpowiedzi bo zależy od systemu w którym pracujesz. Lepiej zapytać: w jakim systemie chcesz pracować i co ten system mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

Hmm ale trochę zagmatwalem sie w tym wszystkim. Czyli jak ktos chce np zaczac prace z formułami to od czego w ogole zaczynam? Bo jedne zrodla mowia o intencji, drrugie o dokladnosci wymowy, trzecie o inicjacji... to jest chyba trcohe dezorientujace dla kogos kto zaczyna nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

Myślę że to dezorientacja jest naturalna i w sumie wskazuje że wchodzimy w coś złożonego. :)) Różne systemy mają różne modele ale parę rzeczy sie powtarza: świadoma intencja, skupienie, i jakiś element rytmiczny czy to oddech, czy powtórzenie, czy śpiew. może od tego warto zaaczynać zamiast od szukania "jedynej właściwej formuły". nie wiem czy dobrze to ujęłam


Odpowiedz
Wpisy: 430
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, i tu odbijam do tego co mnie tu przyciągnęło. Bo temat jest nie tylko o tym jak to działa ale o konkretnych słowach i formułach. Mnie interesuje np. to ze w różnych tradycjach pewne słowa sie powtarzają albo brzmią podobnie mimo ze nie ma kontaktu między kulturami. "Amen", "Aum", "Amin" - podobna struktura dźwiękowa, podobna funkcja zamknięcia modlitwy lub formuły. To jest dla mnie ciekawe, czy to przypadek czy jakaś głębsza zasada?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cesia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Kalikst O, to akurat znam! 🙂 Czytałam że "Amen" pochodzi od egipskiego bóstwa Amona i chrześcijanie nieświadomie czczą starego boga mówiąc amen po modlitwie. to jest barzdo znana teoria, troche kontrowersyjna ale ciekawa. Mówiono też że "Hallelujah" to też ma pogańskie korzenie, ha to przydech, lel to księżyc, jah to... no właśnie tutaj nie pamiętam dokladnie


Odpowiedz
(@luboslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 51

@Cesia ta teoria z Amonem jest popularna w pewnych kręgach ale bardzo słabo udokumentowana etymologicznie. "Amen" pochodzi od hebrajskiego korzenia oznaczającego "pewność, wierność, prawda" i jest poświadczone w tekstach hebrajskich na długo przed tym zanim Egipt miał jakikolwiek wpływ na liturgię. to nie znaczy że zbieżność dźwiękowa jest nieinteresująca, ale przypisywanie jej bezpośredniego pokrewieństwa to przeskok. Hallelujah to "hallelu Jah" czyli "chwalcie Jahwe", tu filologia jest dość jednoznaczna. nie wiem czy dobrze to ująłem


Odpowiedz
(@cesia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Luboslawa no dobra, moze sie myliłam z tym Amonem ale ta zbieznosc "Aum/Amen/Amin" to chyba nie jest tylko przypadkowa? 😛 Tzn. dźwiękowo to sa bardzo zbliżone formy i w każdej tradycji pełnią podobną rolę.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zbieżność dźwiękowa to interesujący trop ale ostrożnie z wyciąganiem wniosków. Głoski m i n to naturalne spółgłoski nosowe które łatwo trafiaają do podobnych dźwięków w niezależnych językach. Samogłoski otwarte jak "a" czy "o" to też bardzo podstawowe dźwięki. To moze być po prostu zbieżność fonetyczna, nie genetyczna. Choć z drugiej strony, jeśli te dźwięki wywołują podobne efekty fizjologiczne, moze to jest ważniejsze niz etymologia.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@diamencik64)
Połączone: 2 lata temu

Lecę przez ten watek i mam takie wrażenie ze strasznie utknęliśmy w teorii. A mnie zastanawia coś inengo, mianowicie jak to wygląda w praktyce, no bo ktoś kto zaczyna recytować mantry albo galdr, to jak w ogóle wie ze coś sie "dzieje"? Ja przy pracy z kamieniami czuję pewne rzeczy fizycznie, ciepło, mrowienie. Przy słowach też tak można coś poczuć? Czy to jest bardziej wewnętrzne?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Diamencik64 diamencik, ja nie pracuję z formułami regularnie ale pamiętam taką sytuację z jakiegoś czasu temu, śniłam coś i w snach powtarzało się jedno słowo, które w środku nocy obudziłam się i zapisałam, bo miałam poczucie ze to ważne. Nie wiedziałam co znaczy, okazało się ze to starogreckie słowo, którego nie znałam na jawie. Nie wiem co o tym myśleć, ale mam wrażenie ze słowa mogą przychodzić z jakiegoś głębszego miejsca, nie tylko z rozumu.


Odpowiedz
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

Roksanka o matko, to brzmi niesamowicie! a co to bylo za slowo? Jesli mozna spytac 🙂 Mam wrazenie ze sny sa niedocenionym miejcsem gdzie sie te "Ksiegi" otwieraja, zeby tak powiedziec. Tez miałam momenty kiedy cos mi "przychodziło" i potem okazywalo sie ze ma sens.


Odpowiedz
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Druidka_E wiesz, trochę nie chcę tu wrzucać, bo to jest taka moja prywatna sprawa. Ale ogólnie to słowo dotyczyło czegoś związanego z przewodnikiem, coś w stylu herold albo zwiastun. Potem szukałam i trafiłam na coś że w tradycji orfickiej były formuły które dusza miała znać po śmierci. I się zastanawiam czy to połączone.


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Roksanka01 to co opisuje Roksanka koresponduje z tym co mistycy różnych tradycji opisują jako "mowę głębszą" albo język podświadomości. W kabale jest pojęcie "lashon hakodesh",świętego języka, ktory ma byc bliższy strukturze rzeczywistości niż języki codzienne. W sensie, ze pewne słowa nie opisują rzeczy ale są z nimi tożsame. Pytanie do brdziej zaawansowanych czy w praktyce runologicznej jest coś analogicznego?


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@luboslawa)
Połączone: 3 lata temu

oj, jest i to dość wyraźne. W tradycji nordyckiej runy nie są tylko alfabetem, są siłami, zasadami rzeczywistości. Freyr to nie tylko imię boga płodności, to zasada obfitości i życia wyrażona w określonym kształcie fonetyczno-graficznym. Dlatego kiedy pracuje się z runą Fehu, to nie chodzi o "proszę o pieniądze", tylko o wejście w rezonans z tą zasadą. Galdr ma ten cel, nie recytacja zaklęcia życzeniowego, ale ucieleśnienie energii runy przez dźwięk.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

ojej,luboslawa, to jest dla mnie trochę nowosci jesli chodzi o runy bo myslalem ze to glownie system wrozbiarski, a tu wychodzi ze to cos znacznie glebszego. 😉 A czy taka praca z runami jest dostepna dla kogos kto sie dopiero uczy? Tzn. czy trzeba jakiejs inicjacji, mistrzya czy mozna samemu zaczac?


Odpowiedz
(@luboslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 51

@Honoratka_Z to zalezy co rozumiesz przez "zacząć". Studiowanie run i uczenie się ich znaczeń, czytanie źródeł, rozumienie tradycji - to każdy może robić samodzielnie i polecam. Natomiast głęboka praca energetyczna, galdr, galdrabok, to jest obszar gdzie warto mieć jakiegoś przewodnika albo przynajmniej solidne rozeznanie w materiale, zanim się zacznie eksperymentować. Nie dlatego ze jest "niebezpiecznie" jak w filmach, ale dlatego że bez kontekstu łatwo pracować mechanicznie i nic z tego nie wyniknie.


Odpowiedz
Wpisy: 430
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Bo właśnie to mnie tu najbardziej kręci, czyli ten watek pisarski. Lubosława wspomniała ze runy to zasady rzeczywistości a nie tylko alfabet, i nagle mi sie cos połączyło. Pisarze pracują przecież ze słowami cały czas, ale czy ktoś z was myślał o tym żeby nie tylko opisywać runy w tekście, ale dosłownie wplątywać je w proces twórczy? Tzn. wybrać runę na sesję pisarską, skupić sie na jej znaczeniu zanim sie zacznie pisać? Ansuz np. jest przecież runą Odyna i mowy, inspiracji. To wydaje mi sie naturalne połączenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

ojeku, o matko, Kalikst to jest swietny pomysl!! ja piszę duzo, takie dzienniki raczej niz literaturę ale i tak, wydaje mi sie ze nie myslalam o tym w ten sposob. Tzn. siadasz przed pisaniem i skupiasz sie na Ansuz? I co, rysujesz ja gdzies? czy tylko w glowie masz? jak to mialoby wyglądac praktycznie?


Odpowiedz
(@radgost00)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 62

@Kalikst hej, wchodzę tu z boku ale mnie bardziej interesuje praktyczny aspekt co Kalikst napisał. Czy ktoś faktycznie to robi, prcauje z runą przed pisaniem? i czy to oznacza ze np. malujesz runę na kartce, trzymasz kamień z runą czy to jest bardziej wizualizacja? Bo mam kilka kamieni runicznych i nie wiem czy je jakoś "aktywować" przed użyciem czy to po prostu już działa przez sam kontakt.


Odpowiedz
(@luboslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 51

@Radgost00 to może byc kilka form i każda jest inna. Wizualizacja runy w umyśle to jedno. Narysowanie jej przed sesją, ręcznie, powoli, żeby poczuć kształt, to drugie i według mnie mocniejsze bo angażujesz ciało. Kamień z runą możesz trzymać w dłoni podczas pisania. Galdr, czyli śpiewanie dźwięku runy, to juz zupełnie inny poziom. Zacznij od tego co ci najbliższe, nie ma jednej właściwej kolejności.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@luboslawa)
Połączone: 3 lata temu

ojjj, ansuz to dobry wybór dla pisarzy, bo to runa mowy, pieśni, inspiracji płynącej od bogów, Odyn wlasnie przez nią przekazuje wiedzę. Ale powiem wam więcej, bo to zależy czego szukasz w danym momencie. Laguz, runa wody i intuicji, świetna kiedy nie wiesz jeszcze co chcesz napisać, kiedy potrzebujesz żeby coś wypłynęło. Kenaz, runa pochodni i twórczego ognia, lepsza kiedy już masz pomysł ale brakuje energii żeby go zrealizować. To nie są symbole dekoracyjne, mają konkretne "charaktery".


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@talizmanik74)
Połączone: 3 lata temu

eee, tylko ze to brzmi troche jak zwykłe placebo pod ezoterycznym sosem. Skupiasz sie na symbolu, wcchodzisz w nastrój, mózg sie kalibruje, i piszesz lepiej. Efekt jest, owszem ale czy to runa "działa" czy po prostu masz rytuał wprowadzający? Bo tak samo możesz sobie zapalić świeczkę albo wypić kawę o konkretnej porze. pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Talizmanik74 a to rozróżnienie ma znaczenie? Serio pytam. Bo jeśli rytuał sprawia ze cos w tobie sie otwiera, czy nie jest to wtedy właśnie działanie symbolu, tylko inaaczej opisane? Kabała powiedziałaby że litera jest formą i treścią jednocześnie i niema sensu rozdzielać "psychologicznego" od "magicznego". To ten sam proecs, inna mapa. zostawiam temat otwarty


Odpowiedz
(@talizmanik74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Pentaklista58 no rozumiem tą filozofię ale to jest taki ruch ktury sprawia ze każde twierdzenie staje sie niefalsyfikowalne. jeśli efekt zawsze potwierdza dziłaanie czy nawet przez kawę, to jak odróżnić że runa "na prawdę" zrobiła coś extra?


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

a mam pytanie troche z boku, ale czy te runy to nie sa germańskie? bo jezeli ktos pisze np. fantastykę słowiańską albo w ogole interesuje sie slowianszczyzną to czy jest cos analogicznego? jakas slowianska "runa" czy system znaków ktory ma podobna moc? bo czytalam cos o wiciu czyli slowiańskim piśmie ale zastanawiam sie czy to rekonstrukcja czy autentyk


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cesia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

Honoratka, wiica albo wiaja to jest niestety w duzej mierze XIX-wieczna mistyfikacja, chociaz niektorzy neopoganie ja stosuja. 🙂 Natomiast słowianie mieli przeciez wróżebne nacięcia, takie "czerty i rezy" jak je opisują kroniki, tylko ze praktycznie nic z tego sie nie zachowało. To jest taki bolesny temat bo mamy bardzo mało. Chyba ze ktoś wie więcej bo ja tu moge się mylić.


Odpowiedz
Wpisy: 430
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Co do słowiańskich odpowiedników to rzeczywiscie jest problem bo materiał jest szczupły. Ale wracam myślami do wątku pisarskiego, bo to mnie tu najbardziej interesuje, to mam wrażenie że to nie chodzi o oryginalność tradycji z której pochodzi formuła. Chodzi o to czy ty się z nią łączysz. Mogę pracować z runą norydcką piszząc cokolwiek jeśli czuję że Ansuz jest "moja" runą.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@niedziela)
Połączone: 1 rok temu

No ale tu jest już pewna granica którą warto postawić wprost. Jeśli mówisz że możesz wziąść dowolny symbol z dowolnej tradycji bo "czujesz że twój", to wchodzimy w teren gdzie wszystko pasuje do wszystkiego i nic nic nie znaczy. W rytuałach miłosnych mam podobne obserwacje, ludzie mieszają systemy i potem mają mętlik i nie rozumieją dlaczego nic nie działa. Spójność systemu ma znaczenie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Niedziela no zgoda, to jest uczciwa uwaga. ale czy spójność systemu oznacza ze musisz byc z danej kultury? Czy możesz wybrać jedną tradycję i jej sie uczyć głęboko, nawet jeśli nie jesteś Skandynawem?


Odpowiedz
(@niedziela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

Wybrać jedną tradycję i jej się uczyć głęboko, tak, ma to sens. 🙂 Ale to jest praca na lata, nie na jedną sesję pisarską. Mówię to bez złośliwości, tylko żeby ludzie mieli realistyczne oczekiwania. Runy to nie naklejki które się przyklejasz i gotowe.


Odpowiedz
(@diamencik64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

Czytam tu od jakiegoś czasu i myślę że jest między wami i ciekawa różnica, bo Kalikst mówi o inspiracji twórczej a Niedziela o skuteczności magicznej. To moze być tak że dla pisarza runa działa jako pewnego rodzaju focus, klucz do nastroju, i nie wymaga lat inicjacji, bo cel jest inny niż rytuał magiczny. Przy kamieniach ja też nie jestem pewna czy "aktywuję" je poprawnie ale coś się zmienia w moim skupieniu kiedy trzymam konkretny kamień przy pisaniu.


Odpowiedz
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

Diamencik,tak wlasnie! to mi sie chyba rozjasniło po twojej wypowiedzi. bo jednak jest roznica miedzy "uzywam Ansuz zeby wejsc w pisarski stan" a "rzucam Ansuz zeby zaklac tekst zeby byl bestsellerem" haha. Pierwsze to chyba kazdy moze probowac, drugie to juz cos innego. lubosława, mam racje? może za bardzo kombinuję.


Odpowiedz
Udostępnij: