Chciałam poruszyć coś, co od dawna chodzi mi po głowie, bo spotykam ten wzorzec dosłownie wszędzie. 😉 Zaklęcia zbiorowe, rytuały grupowe, medytacje wspólnotowe - w prawie każdej tradycji religijnej pojawia się koncepcja, że grupa ludzi działająca w jednym celu i z jedną intencją osiąga coś zupełnie innego niż suma indywidualnych praktyk. Minjan w judaizmie - minimum 10 osób żeby modlitwa była pełna. Sangha w buddyzmie jako jedna z Trzech Klejnotów. Kościół chrześcijański rozumiany dosłownie jako "zgromadzenie", nie budynek. I wszędzie pojawia się ta sama trójka - intencja, praktykujący, obiekt lub bóstwo. Czy ktoś jeszcze to widzi czy tylko mi się to wydaje?
Widzę to samo i mam na to całkiem sporo materiału. W tradycji ceremonialnej magii zachodu ten trójpodział jest opisany bardzo wprost: wola (intencja), medium (praktykujący lub rytuał) i cel. Agrippa pisał o tym w De Occulta Philosophia, chociaz on używał innych słów. Ale to co bardziej mnie interesuje w twoim pytaniu to nie sama struktura trójki - bo ona pojawia sie wszedzie, zgoda - ale to czy zbiorowe działanie robi jakościową różnicę. Czy masz konkrety z tradycji które badałaś??
@Lobelka ten wątek zbiorowych zaklęć to cos co mnie bardzo interesuje od jakiegoś czasu. Prowadziłem notatki z kilku rytuałów grupowych w których uczestniczyłem i za każdym razem było to... inne niz solo. Trudno to opisać słowami. Jakby intencja nabierała ciężaru kiedy płynęła od kilku osób naraz. Ale chciałem zapytać o cos konkretnego - czy ten trójpodział o którym Lobelka pisze to jest cos co tradycje rozpoznają WPROST, czy to jest wasze/nasze nakładanie własnej siatki interpretacyjnej na coś co może być inaczej zbudowane??
o rany, okej, poczekajcie chwilę. ta trójka to moze być po prostu to, że ludzki umysł tak właśnie kategoryzuje. Podmiot, czynność, przedmiot - podstawowa struktura zdania w większości języków. Więc nie dziwne, że rytuały też tak wyglądają, bo są opisywane i projektowane przez ludzi którzy myślą w tych kategoriach. Minjan jest ciekawy bo tam jest konkretna liczba, nie sama zasada. to jest co innego. nie wiem czy dobrze to ująłem
muszę dorzucić cos od strony bardziej systematycznej, bo rozmowa idzie w ciekawym kierunku. W tradycji tybetańskiej jest praktyka tsok - uczta ofiarna, która wymaga obecności zgromadzenia. Jest napisane wprost w tekstach że energie z tsok nie można w pełni wygenerować samemu, potrzeba conajmniej kilku praktykujących. I tu jest ważna różnica w stosunku do Blanki - to nie jest kwestia jakiegoś naszego nakładania trójki, to jest doktrynalnie zapisane w tradycji że zbiorowość zmienia naturę praktyki. To samo znajdziemy w pewnych praktykach tantrycznych.
wiesz co mnie uderza w tej rozmowie? że prawie nikt nie mówi o aspekcie czakry serca w kontekście rytuałów grupowych. Kiedy kilka osób skupia się w jednej intencji to między nimi powstaje coś w rodzaju wspólnego pola energetycznego na poziomie anahata. Sama to czułam przy grupowych medytacjach. To nie jest metafora dla mnie, to jest fizyczne odczucie. I to może właśnie wyjaśniać dlaczego grupowe jest inne - nie tylko "więcej energii" ale inny rodzaj energii.
wybaczcie ze się wtrącam bo jestem tu nowicjuszką w tym temacie,ale chciałam zapytac - to ta "gęstosc intencji" o której mówicie, to jest cos mierzalnego czy to jest tylko metafora? bo jak czytam te posty to raz brzmi jak konkretna rzecz a raz jak prornia analogia i troche sie gubie co jest czym 😉
hmm, mam tarot w głowie i mysle o tym cały czas podczas czytania tego wątku. Bo w tarocie mamy Hierofantę - kartę która jest właśnie o zbiorowej tradycji, przekazie, rytuale grupowym. I w przeciwieństwie do Kapłana Wysokiej Kapłani która jest o wewnętrznym solo. to nie jest przypadkowe że te dwie energie są osobnymi kartami, osobnymi archetypami. One robią różne rzeczy
o rany, to jest pytanie ktore ma rozne odpowiedzi w zależności od tradycji i nie ma jednej dobrej. W ceremonialnej magii zachodniej sceptyk w kręgu to problem - zakłóca strukturę bo nie wnosi swojej woli do wspólnego pola. Ale na przykład w pewnych tradyjach rdzennych Ameryki obecność ciała JEST wystarczająca bo rytuał dzaiła przez uczestnictwo fizyczne, nie przez wiarę. msza katolicka tez nie wymaga zeby obecni wierzyli - ważność sakramentu nie zależy od subiektywnego stanu uczestników
praktycznie rzecz biorąc - pracowałam z grupami różnymi i powiem wam że sceptyk który przyszedł z ciekawości i jest otwarty to zupełnie co innego niz ktoś kto siedzi z założonymi rękami i myśli "jakie to głupie". Pierwszy może nie wnosi intencji, ale też nie bierze. Drugi aktywnie ciągnie w przeciwną stronę. To nie jest kwestia wiary, to kwestia postawy ciała i uwagi.
no właśnie i tu wychodzi ten archetyp trójpojęciowy o którym chyba miała być ta rozmowa od początku. Ja to widzę tak - dwójka to napięcie, polaryzacja, yang i yin, tak i nie. Trójka to rozwiązanie tego napięcia, synteza, ruch. może dlatego trzy osoby tworzą już "żywy" rytuał, a dwie jeszcze tylko dialog
no, hej, moze głupie pytanie ale - czy to znaczy że przy rytualach we dwoje cos jest z definicji "niekompletne"? bo mam znajomą z którą czasem robię pewne rzeczy razem i zastanawiam sie teraz czy powinniśmy zaprosc kogos trzeciego. tylko nie kumam jak to zrobić zeby to nie bylo dziwne 🙂
żeby nie było że to tylko intuicja - w tradycji tybetańskiej trójka pojawia się jako Trzy Klejnoty: Budda, Dharma, Sangha. i Sangha to właśnie wspólnota, trzeci element bez którego droga jest niepełna. nie "słabsza" ale niepełna strukturalnie. to jest starszy sposob myślenia o tej trójce niż Hegel 🙂
patrzcie, a czy w hinduizmie nie ma czegos podobnego? Brahma Wisznu Śiwa to też trójca i każdy ma inną funkcję - tworzenie, podtrzymanie, zniszczenie. moze ta trójka w rytuałach to odbicie tej samej struktury, że potzreba kogoś kto zaczyna, ktoś kto trzyma intencję i ktoś kto zamknuje
czekajcie, nie odpuszczę tego tematu bo jestem troche zagubiona. mówiliście o trójce i archityp ale co z większymi grupami? bo jak mam 9 osób albo 12 to one sie jakoś dzielą na trojki? czy to jest jedna duza energia? nie wiem czy dobrze pytam
ojej nie wiedziałam że coveny mają 13 osób - to ta liczba 13 to przypadek? bo myślałam że 13 to pechowa liczba a tu nagle jest w rytuale który ma działać pozytywnie, trochę mnie to zaskoczyło
to jest ciekawe bo ta struktura officiant-witness-vessel to tez trójelementowa ale FUNKCJONALNA, nie liczbowa. można mieć 20 osób i nadal jeden officiant, kilku witnesses i jeden vessel. więc może to nie chodzi o liczbę ciał tylko o to że trzy FUNKCJE muszą być obsadzone
okej to teraz mam nowe pytanie 🙂 jesli chodzi o funkcje a nie liczby, to co jesli wszystkie trzy funkcje sa w jednej osobie? bo jak robie cos sama to jednak cos czuję, nie tak jak w grupie ale jednak. czy to znaczy ze solo tez jest "kompletne" tylko trudniejsze?
okej siedzę nad tym wątkiem i mam wrażenie że to wszystko jest bardzo intuicyjne i zależy od osoby prowadzącej. co jesli prowadzący sam ma zły dzień? kto wtedy sprawdza jego energię? to troche takie "kto pilnuje plinującego"
przepraszam ale muszę tu powiedzieć wprost - ten cały system "prowadzący sprawdza uczestników, uczestnik musi ufać prowadzącemu, prowadzący się oczyszcza przez post" to jest przepis na niezdrową dynamikę grupową. zanim ktoś mi powie że nie rozumiem, to wiem jak działa spora część nowych ruchów religijnych i takie mechanizmy to klasyczne pierwsze kroki w kierunku nadużycia autorytetu. naprawde nikt inny tego nie widzi?
czekajcie a co to znaczy uziemienie po rytuale bo słyszałam to słowo ale nigdy mi nikt nie wytłumaczył konkretnie co sie robi. myslalam ze to metafora
a niech to, hej wchodzę Wam w zdanie z takim podstawowym pytaniem ale zaglądam tu od dłuższego czasu od rana i jedna rzecz mnie zatrzymuje - czy to uziemienie można zrobić z kamieniami? bo gdzieś czytałem ze turmalin czarny albo obsydian są do uziemiania ale nie za bardzo rozumiem jak to sie łączy z tym co tu opisujecie
matko, okej ale teraz mamy: prowadzący musi być oczynszczony, musi być świadek, vessel musi ufać, krąg musi być zamknięty, po wszystkim jedzenie i kamień. to brzmi jak całkiem rozbudowana procedura. mam szczere pytanie - czy ktokolwiek tutaj prowadził regularnie rytuały zbiorowe przez powiedzmy rok albo dłużej i może powiedzieć że to wszystko faktycznie składa się w spójną całość? bo z zewnątrz wygląda jak patchwork różnych tradycji doklejonych do siebie
