mam w notatkach ze w tradycjach bantu są pojęcia bliskie temu co opisujesz - przedmioty po osobie która umarła nierytualnymi śmierciami (samobójstwo, wypadek) mogą same w sobie byc nośnikami tego stanu niedokończenia. nie wrzucają ich do domu, czasem zakopują razem z ciałem, właśnie żeby nie "chodziły". to jest dość dosłowne potraktowanie materialności zakażenia
i tu wchodzimy w zupełnie inny wymiar tego tematu. bo dotychczas mówiliśmy o zakażeniu jako stanie przekazywanym między ludźmi, przez kontakt, przez pokolenia, przez media. ale jeśli przedmiot może być nośnikiem - to zakażenie nie jest już wyłącznie zjawiskiem między istotami żywymi. to jest rodzaj zakorzenienia stanu w materii. i to jest coś co hermetyzm nazywa impregnacją - obiekt nabiera charakteru przez wielokrotny intencjonalny kontakt, ale w tradycjach o których mówi Damella ten kontakt nie musiał być intencjonalny. wystarczyła intensywność zdarzenia
