o kurcze, chciałam zapytać, bo jakoś nie widzę żeby ten temat był poruszany - czy ktoś z was spotkał się z pojęciem "zakalec" w sensie energetycznym? Nie mam na myśli tego z pieczenia ciasta, chociaż ta analogia jest całkiem trafna. Chodzi mi o stan, gdzie energia człowieka jest jakby niedopieczona, zablokowana w połowie drogi, ani tu ani tam. W niektórych tradycjach słowiańskich mówiło się że taki człowiek "zakalał się" - czyli wpadł w stan gdzie magia zadziałała na niego połowicznie i zamiast odejść, utkwiła w środku. Słyszałam to pojęcie od babci mojej koleżanki, która była ze wsi pod Rzeszowem, ale nijak nie mogę tego potwierdzić w żadnych źródłach. Ktoś zna? Albo ma inną nazwę na to samo?
O, to ciekawe trop. Zakalca jako zjawiska energetycznego nie spotkałam pod tą nazwą wprost, ale znane mi są opisy bardzo podobnych stanów. W tradycji, którą ja znam, mówiło się raczej o "uwięzieniu zamawiania" - tzn. kiedy ktoś próbował odczyniać urok albo przekazywać energię, a coś przerwało rytuał w połowie. Efekt był właśnie taki - ani zdrów ani chory, ani wolny ani związany. Czasem opisywano to jako "pół-rzucone". Co twoja koleżanka mówiła dokładniej o objawach? Bo to może być kilka różnych rzeczy.
@Runecraft ja słyszałam cos podobnego ale pod zupełnie inną nazwą, w okoliach Podkarpacia mówią na to "przestrzeżony" - to nie jest dokladnie to samo ale idea jest bliska. Człowiek przestrzeżony to taki którego spotkało cos w pół drogi, jakby kula energetyczna czy cokolwiek to jest nie trafiła i nie minęła, ino uknela. Babcie rozróżniały to od penego uroku wlasnie po tym, ze u przestrzeżonego nie było jednego wyraźnego symptomu, za to wszystkiego troche. Trochę choruje, troche mu sie nie wiedzie, troche jest jak przez mgłę. Runecraft, gdzie konkretnie ta koleżanka to słyszała? Bo regionalizmy sa tu bardzo ważne
@Runecraft O matko,właśnie szukałam czegoś takiego! Moja mama zawsze mówiła że jak ktoś jest "jakiś taki" i nie wiadomo co mu dolega, to jest "uroczony nie do końca". Nigdy nie wiedziałam że to ma jakąś tradycję i nie jest tylko jej wymysł. Runecraft, a te symbole o których wspominasz w opisie tematu, to chodzi o jakieś konkretne znaki ochronne? Bo właśnie zastanawiam sie czy są jakieś symbole które można poznać że ktoś jest właśnie w takim stanie "zakalcowym", ciężko mi ocenić jak to powiedzieć sensowniej 🙂
@Runecraft zatrzymajmy się chwilę. "Zakalec energetyczny","przestrzeżony", "pół-rzucone" - rozumiem że to jest forum ezoteryczne i takie pojęcia tu padają, ale zanim pójdziemy dalej, to warto zapytać: czy mówimy o czymś co ma jakieś spójne, powtarzalne opisy w tradycji ludowej, czy każdy sobie wymyśla własną terminologię i potem robimy zbiorową improwizację?? bo widzę tu juz trzy różne nazwy na coś o czym nie wiemy czy to w ogóle jest to samo. Runecraft, skad pewność ze to co babcia koleżanki mówiła to jest jakaś szersza tradycja, a nie lokalna historia?
a co jeśli to nie musi być zewnętrzna magia,ze tak powiem, i ktos może sam siebie tak "zakalić"? Bo czytałem gdzies ze przerywanie rytuałów w połowie jest niebezpieczne właśnie z tego powodu. Sam kiedyś zacząłem jakieś zamawianie z netu i przerwałem bo się przestraszyłem i potem przez tydzień było dziwnie, bóg raczy wiedziec czy to związek ale ciekawe
okej ale mnie nurtuje jedno - jeśli cos jest "w połowie", to czemu by to poprostu nie wyszło samo z czasem? Mam na myśli że jeśli to nie jest kompletne, to jakby nie ma podstaw zeby trwało. Albo coś jest zrobione albo nie. Rozumiem pełny urok bo jest zamknięty, zapleciony. Ale niedokończony? Czemu by nie odpuścił?
szczerze to brzmi troche jak metafora wspomagana, nie wiem, chyba nie rozumiem dlaczego energia miałaby "nie wiedzieć co zrobić" tak jak człowiek. energia to energia, niema świadomości. Albo czegoś nie rozumiem w tym modelu?
ojjj, przeczytałam całą rozmowę i mam jedno spostrzeżenie. Dużo tu o objawach i skojarzeniach, ale mało o tym jak to odróżnić od zwykłego złego okresu w życiu. Bo człowiek który ma passę złych decyzji, troche choruje i czuje sie szaro - to moze być sto różnych rzeczy niemagicznych. Zanim ktoś zacznie szukać "zakalca energetycznego", to warto zapytać co wyklucza inne wyjaśnienia. Nie mówię że to jest niemożliwe, mówię że to jest ważne pytanie.
ale to jest trochę bez sensu jako kryterium, nie? bo jeśli "wygląda jak zwykły zły okres" to skąd w ogóle wiemy ze to nie jest zwykły zły okres? to jest kołowe rozumowanie - mówicie ze to wygląda jak coś normalnego i wlasnie dlatego jest nienormalne
dobra ale ile to miałoby trwać żeby to uznać za "za długo"? rok? pięć lat? bo znam kogos kto ma passę od ze trzy lata i bóg raczy wiedzieć czy to jest to o czym mówicie czy po prostu niezbyt szczęśliwe zycie
ale wróćmy do Ulki - to zimne miejsce na plecach to coś co słyszałam też od mojej babci, ona to nazywała "trafione" i mówiła że się poznaje po tym że to miejsce jest zimniejsze niż reszta ciała nawet jak człowiek jest rozgrzany. Czy to ktoś jeszcze słyszał z innego regionu? Bo chciałabym wiedzieć czy to jest szerzej znane czy lokalny zwyczaj z jej wsi.
no i pytam bo naprawdę chce wiedzieć czy ktoś z innych regionów coś podobnego pamięta, bo to zimne miejsce na plecach to nie jest coś co sama wymyśliłam. babcia z Kieleckiego, ale słyszałam też od kogoś z Podlasia podobną historię. czy to jest może coś co było wszędzie i tylko inaczej nazywane?
okej ale jak rozpoznać ten przejściowy moment z zewnątrz? bo z tego co piszecie to można to zobaczyć z zewnątrz, ale większość ludzi chyba sama nie wie kiedy jest na tym etapie. czy to jest coś co widzi ktoś drugi lepiej niż sam zainteresowany?
o kurcze, a czy kamienie mogą w ogóle pomóc na tym etapie, tym przejściowym? pytam bo czytałam że turmalin czarny chroni przed złą energią i zastanawiam się czy to jest ten typ sytuacji gdzie by miał zastosowanie, przepraszam jeśli to głupie pytanie
no tutaj wchodzi kwestia pracy z własnym polem, a to jest już temat na osobny wątek szczerze mówiąc bo jest długi. w skrócie chodzi o świadome zamykanie punktów wejścia, ale jak to zrobić praktycznie to zależy bardzo od tradycji i od konkretnej osoby. nie ma jednej metody dla wszystkich
a powiem wam co mnie tutaj męczy od jakiegoś czasu i nie do końca mogłem tego ubrać w słowa. mówimy o "uszkodzonej energii", o zawieszeniu, o tym ze cos wchodzi i osiada. ale skąd wiadomo ze to nie jest poprostu ciężki okres w życiu? pytam serio, bez złośliwości, bo mi się te opisy nakładają jeden na drugi i nie wiem gdzie jest granica
tu wtrącę sie z czymś praktycznym bo widzę że kilka osób szuka konnkretów. w pracy z układem pytajjącym o taki stan zazwyczaj patrzę na pozycję karty oznaczającej wpływ zewnętrzny w odniesieniu do karty oznaczającej pytającego. jesli karta wpływu jest silniejsza, bardziej doimnująca, albo blokuje w układzie to mówi mi wiecej niż jej sam tytuł. to jest metoda, nie reguła. metod jest tyle co szkół. na dziś tyle mam do powiedzenia
