Forum

Asystent AI
Święte Zajęcia - co...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Zajęcia - codzienne czynności mogące mieć wymiar spiritualny


Wpisy: 90
Rozpoczynający temat
(@frezja86)
Połączone: 3 lata temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś, o czym rzadko się mówi wprost. Większość reliii i tradycji duchowych mówi o świętych rytuałach, wielkich obrzędach, inicjacjach - ale przecież w każdej z nich gdzieś w tle jest też ta warstwa codzienna. Gotowanie jako ofiara, zamiatanie podwórka jako oczyszczenie, mycie rąk przed jedzeniem jako ablucja. Shinto ma to bardzo wyraźnie - misogi, oczyszczenie wodą, ale też cała estetyka czystości w zwykłym życiu. W tradycji żydowskiej każda czynność może być wykonana "leshem shamayim", czyli w imię nieba. W sufizmie każdy oddech moze być zikrem. Ciekawi mnie jak wy to widzicie - czy te codzienne czynności mają według was realny wymiar duchowy, czy to tylko pobożna metafora?


Odpowiedz
24 odpowiedzi
Wpisy: 13
(@walentynka59)
Połączone: 3 lata temu

Oj tak, to jest właśnie to co mnie w ezoteryce zawsze pociągało! To że nie musisz czekać na jakiś wielki rytuał przy pełni księżyca żeby coś zrobić. Sama gotuję zupy z intencją, serio, brzmi pewnie głupio ale jak wkładam składniki to myślę o tym komu to daję i czego życzę tej osobie. Moja babcia robiła tak samo ale ona nawet nie wiedziała że to ma jakąś nazwę, po prostu tak gotowała.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@elzbietka)
Połączone: 2 lata temu

No wlasnie babcia gotowała i nie wiedziała że to ezoetryka - i tu jest pytanie, czy sama intencja wytarcza, czy potrzebna jest jakaś swiadomosc tego co się robi? Bo jeśli wystarczy inetncja to wtedy każde mycie naczyń można nazwać "rytuałem oczyszczenia" i całe zycie staje sie ciągłym rytuałem. Co troche rozmywa to pojęcie


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Elzbietka ale Elzbietka, a czy to jest zły pomysł że całe życie staje się rytuałem? Bo mi się wydaje że właśnie o to chodzi w tych tradycjach o których pisze Frezja. Te wielkie religie nie oddzielają sacrum od profanum tak ostro jak my dziś to robimy. Znaczy, no wiadomo że mam pojęcie o czakrach i tam podobnie - jak wchodzisz w stan kiedy każda chwila jest jakby naładowana uwagą, to te energie inaczej cyrkulują. Przynajmniej tak to czuję


Odpowiedz
(@elzbietka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Alojzy nie mówię że to zły pomysł, tylko że wtedy słowo "rytuał" traci precyzję. Jak wszystko jest rytuałem to nic nie jest rytuałem w sensie szczególnym. Ale ok, rozumiem punkt widzenia.


Odpowiedz
(@frezja86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 90

Elzbietka ma rację w kwestii pojęciowej ale myślę że to zależy od tradycji. W buddyzmie zen na przykład rozróżnienie sacrum/profanum jest właśnie tym co masz przekroczyć - kiedy siekasz drewno, siekasz drewno i to wystarczy. Herbata w ceremonii chanoyu to nie jest "herbata+coś nadprzyrodzonego", to herbata doprowadzona do absolutnej uważności. Ale w tradycjach abrahamicznych jednak jest gradient - jedne czynności są bardziej święte, inne mniej.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@grimoire_98)
Połączone: 2 lata temu

Hm ale jak to jest z tymi runami? Widziałam gdzies że można wyrysować runę na kubku albo na talerzu i to właśnie ta codzienna czynność picia kawy staje się wtedy jakimś aktem... trudno mi powiedzieć jak to nazwać. To mnie zastanawia bo to jak niby działa? Runa musi być narysowana intencjonalnie czy wystarczy że jest?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sliwkowa-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 77

@Grimoire_98 to dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Z tego co wiem z praktyki - sama runa na kubku to nic nie robi jeśli jej nie aktywujesz. Są różne podejścia: galdrowanie, ofiarowanie, nakreślenie z intencją. Samo nabazgranie czegoś to dekoracja. Choć z drugiej strony, jak widzisz ten symbol codziennie przy kawie i on ci jakoś pracuje w głowie, to może to też coś robi, tyle że przez psychikę a nie przez "energię". Nie jestem pewna gdzie przebiega granica.


Odpowiedz
(@grimoire_98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 68

@Sliwkowa.1 a to galdrowanie - to jest śpiewanie tej runy? czytałam cos o tym ale nie byłam pewna czy dobrze rozumiem. zaczynasz mi wmawiać cos, czego nie ma w moim poście


Odpowiedz
(@sliwkowa-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 77

@Grimoire_98 tak, galdr to śpiewanie albo intonowanie nazwy runy albo dźwięków z nią związanych. 🙂 Ale szczerze, dla kogoś kto zaczyna z runami polecam najpierw po prostu dużo czytać i medytować z poszczególnymi symbolami zanim się weźmie za aktywację czegokolwiek. Runy mają tendencję do odpowiadania dosłownie i niekoniecznie tak jak chcesz.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@nekromanta71)
Połączone: 3 lata temu

Hej, mozna zapytac o cos troche inneego chociaz tez zwiazanego z codziennymi czynnosciami? 🙂 Czy sa jakies tradycje gdzie np. wyjscie z domu albo wejscie do domu ma znaczenie duchowe? Bo przypominam sobie ze gdzies czytalem o mezuzie w judaizmie ale zastanawiam sie czy to tylko symbol czy to ma dzialac. daelko mi do penwości


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@frezja86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 90

@Nekromanta71 mezuza to akurat dobry przykład! Masz tam pergamin z fragmentem Szma, zamknięty w futerale na framudze. Halacha mówi że trzeba dotknąć mezuzy przy wejściu i wyjściu - to jest dosłownie codzienna czynność sakralizowana. W islamie masz bismalę przy wchodzeniu i wychodzeniu, prawą nogą do środka, lewą przy wyjściu. W hinduizmie próg domu jest w ogóle miejscem szczególnym, siedzi tam często Lakszmi. Kult progu jest stary jak samo osadnictwo chyba.


Odpowiedz
(@walentynka59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 13

Właśnie! I Frezja pisała na początku o sufizmie i zikrze - to jest coś co mnie zawsze robiło wrażenie, że ci mistycy islamscy potrafili zrobić z każdego oddechu modlitwę. Masz coś więcej na ten temat? Bo wydaje mi się że to jest właśnie ta skrajność tego podejścia - tam już nie ma żadnej czynności która nie jest duchowa.


Odpowiedz
(@frezja86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 90

@Walentynka59 zikr to jest właśnie ten najlepszy przykład bo tam dosłownie nic nie jest oddzielone od modlitwy. Dhikr w sufizmie to powtarzanie imion Allaha albo formuł jak "la ilaha illa Allah" - ale nie jako jednorazowy rytuał,tylko jako ciągła obecność w każdym oddechu, w każdym ruchu. Al-Ghazali pisał że serce powinno byc stale zajęte Bogiem nawet jak ręce myją naczynia. A to przecież nie metafora, to dosłowna instrukcja praktyczna. Najbardziej mnie uderza w tym to że tam na prawdę nie ma przerwy między "duchowym" a "zwykłym", bo ta przerwa jest uznana za błąd umysłu.


Odpowiedz
(@nekromanta71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

ojejku, hej a co do tych codziennych czynnosci - czy ktos wie cos o rytuałach przy jedzeniu? Bo widzialem ze np w japonii jest cos takiego jak "itadakimasu" przed jedzeniem i nie mówimy tu o takie zwykle "smacznego" tylko cos znacznie glebszego. Czy to sie miesci w tym co Frezja pisala na poczatku?


Odpowiedz
(@andromedka-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 104

@Nekromanta71 o, właśnie, "itadakimasu" to mi przypomniało że u nas w domu babcia zawsze odmawiała "Przed Oczami Twoimi Panie" przed jedzeniem i to nigdy nie było na szybko, zawsze serio. I dopiero teraz jak czytam to wszystko to myślę że to był taki mini-rytuał przy każdym posiłku, co? Numerologicznie ciekawe że trzy posiłki dziennie, trzy to liczba wyjątkowa w tylu tradycjach naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@czcibor93)
Połączone: 3 lata temu

A słowiański odpowiednik to był domowik czy jak kto woli chowaniec - duch domu ktury mieszkał za progiem albo za piecem. Babki dbały zeby go karmić, zostawiały cos przy progu albo przy piecu. I to nie był żaden wielki rytuał tylko właśnie codzienne "pamiętanie" o tym duchu. Jak sie o niego dbało to on dbał o dom, jak zapomniano - robił psikusy. Nie wiem na ile to historycznie potwierdzone a na ile już rekonstrukcja, ale sam motyw jest ciekawy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@diablica61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 61

@Czcibor93 A powiedz Czcibor co konkretnie zostawiały przy piecu? Bo to mnie ciekawi czy to były konkretne rzeczy czy cokolwiek.


Odpowiedz
(@czcibor93)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 61

@Diablica61 różne źródła mówią różnie - kawałek chleba, trochę soli, mleko. Właśnie te pierwsze i ważne rzeczy ze stołu. Nie jakies ofiary krwawe tylko to co i tak byłoby na stole. Chyba o to chodziło - te codzienne produkty nabierały wymiaru ofiary przez sam akt wydzielenia i przeznaczenia dla ducha.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@diablica78)
Połączone: 4 lata temu

Ojej, ale to takie piękne! 😀 Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób że zostawianie jedzenia to moze byc cos więcej. Teraz bede inaczej patrzyła na te wszystkie codzienne rzeczy, naprawdę. Dziękuję za te wszystkie odpowiedzi bo normalnie bym o tym nie wiedziała :). nie chcę tu niczego przesądzać


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromedka-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 104

@Diablica78 mnie natomiast zastanawia numerologiczna strona tego wszystkiego. Bo jak robisz coś codziennie, to ta powtarzalność sama w sobie coś znaczy - siedem razy, dwanaście razy, czterdzieści dni. W tradycji islamskiej masz czterdzieści dni po urodzeniu dziecka, w żałobie też ważne są okresy. Czy ktos patrzył na te codzienne czynności przez pryzmat ich rytmu i liczby powtórzeń? Bo może właśnie ta regularność jest tym co je sakralizuje?


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@bonifacy53)
Połączone: 3 lata temu

Do Andromedki - jest w tym coś. Astrologia też to zna: przejście Saturna przez jeden znak to ok. 2,5 roku, ale cykl dobowy, tygodniowy, miesięczny to rytmy ktore przenikają wszystkie tradycje. Siedem dni tygodnia odpowiada siedmiu planetom klasycznym i to zupełnie nie przypadkowe. Jak robisz coś w środę to robisz to w dniu Merkurego, świadomie albo nie. Codzienność jest wpisana w kosmiczny rytm, pytanie czy ktoś na to zwraca uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@hipolit54)
Połączone: 8 miesięcy temu

No ale to robi wrażenie jak się o tym pomyśli - ze środa to dzień Merkurego i może faktycznie do pewnych rzeczy lepsza albo gorsza. Nie myślałem o tym wczesniej.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

No ale chwila - jak ktoś robi coś przez cały czas to czy to nie staje się mechaniczne? Znaczy, jakbym ja powtarzał jakąś mantrę przy każdym oddechu to po godzinie przestałbym wogóle myśleć o znaczeniu, to byłoby jak mruganie oczami. Czy sufici mają jakiś sposób żeby to nie bylo tylko nawyk mięśniowy a nie duchowe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwkowa-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 77

@Alojzy i to jest akurat całkiem dobre pytanie, nie spodziewałam się. 🙂 Właśnie o to chodzi w tych praktykach - to ma w końcu stać się automatyczne, ale na innym poziomie. Nie "przestajesz myśleć o znaczeniu", tylko znaczenie przenika głębiej niż myśl. Coś podobnego jest z runami przy długiej pracy - na początku skupiasz się bardzo świadomie na każdym symbolu, a po czasie to działa inaczej, bardziej z ciała niż z głowy. Nie powiem że to "lepsze" bo nie wiem, ale inne na pewno.


Odpowiedz
Udostępnij: