Zaczęłam ostatnio kopać głębiej w temat słowiańskiej magii węzłów i powiem szczerze, trochę mnie zaskoczyło jak mało jest o tym napisane po polsku. Chodzi mi o te wszystkie zawiązywania, supły, węzły mocy, jak to zwał. Babcie podobno potrafiły zawiązać chorobę w szmatkę i wyrzucić za próg, albo zawiązać szczęście dla nowożeńców. Czy ktoś tu w ogóle ma jakieś źródła, poza Moszyńskim?? Bo ja ostatnio przerabiałam "Kulturę Ludową Słowian" i tam są wzmianki, ale bardzo ogólne. Zastanawia mnie też, czy ta symbolika supła to coś specyficznie słowiańskiego, czy może pan Słowianin podpatrzył to od sąsiadów. I drugie pytanie, bo mam w głowie taki obrazek: czy różne węzły miały różne znaczenia, tzn. czy ilość oplotów coś oznaczała? Znacie to z praktyki albo z jakichś przekazów?
Moszyński to dobry start,ale jesli serio chcesz źródła, to polecam tez Bylinę i Gajka, są rzeczy o magii słowiańskiej rozrzucone po różnych pracach etnograficznych. Co do specyfiki słowiańskiej, krótko: węzeł jako symbol i sposób magiczne to motyw uniwersalny. masz to u Celótw, Germanów, w starożytnej Mezopotamii, ba, w Egipcie też. Ale to nie znaczy, ze Słowianie podpatrzyli. Raczej niezależne odkrycie, bo sznurek pod ręką miał kazdy. Natomiast to co specyficne dla słowiańskiego kręgu, to powiązanie węzłów z konkretnym typem zamawiania - czyli słowem. Sam węzeł bez słów byl pusty. Dopiero razem tworzyły całość. Ilość oplotów - tak, jak najbardziej, trójka jest tu kluczowa, ale to nie jest prosta reguła "trzy = silniejsze". Tu jest więcej niuansów. A co Cię konkretnie interesuje, bo to szeroki temat?
o matko, nie wiedziałam, że to aż tak rozbudowane! myślałam ze węzły to taka prosta magia, zawiązujesz i gotowe 🙂 a tu się okazuje, że trzeba jeszcze słowa do tego? to jak te zamawiania wyglądały? mówię bardziej o tej codziennej magii, nie o jakichś wielkich rytuałach, bo gdzieś czytałam, że babki po wsiach robiły takie proste rzeczy na zdrowie dzieci i mnie to strasznie ciekawi. czy to prawda, że na każdą chorobę był inny sposob zawiązania?
hmm, dorzucę swoje trzy grosze moze z innej strony ale to o tych węzłach miłosnych... znaczy gdzies czytałem ze zawiązywano też zeby przywiząać do siebie osobę. to w ogóle działa na tej samej zasadzie co ta magia zdrowotna czy to całkiem inny mechanizm? pytam bo szczerze nie rozumiemm różnicy skoro węzeł to węzeł
ojej, właśnie to zagadnienie z tą liczbą węzłów mnie najbardziej ciągnie. trzy, dziewięć, siedem - to nie przypadek, w tradycji słowiańskiej liczby miały swoją numerologię choć oczywiscie nikt tak tego nie nazywał. trójka to zakończenie, domknięcie, trzy razy powiedziane słowo to słowo wypełnione. dziewięć to trzy razy trzy, potrojona moc zamknięcia. ciekawe czy ktoś zna przypadki węzłów parzystych, bo ja nie spotkałam. jakby parzyste były zabronione albo złe
ale to chyba nie odbiera temu wartości? znaczy, jak moja prababcia robiła coś ze sznurkiem i węzłami to to była jej magia, jej intencja. czy to "słowiańskie" czy nie to dla niej pewnie nie miało znaczenia. mnie osobiście bardziej interesuje jak to działa niż skąd pochodzi. czy ktoś tu PRAKTYCZNIE z tym pracuje i może powiedzieć co czuł podczas zawiązywania?
ja próbowałam raz, taki prosty węzeł z intencją ochronną, czerwona nić, trzy węzły. szczerze? nie poczułam nic szczególnego w trakcie ale potem miałam wrażenie że coś się zmieniło w domu, spokojniej jakoś. chociaż wiem że to może być placebo. ile czasu to ma działać? bo nie wiem kiedy to rozwiązać albo czy w ogule
ojjj, to o nieracaniu tą samą drogą to ogólna zasada w takich sprawach, nie tylko przy węzłach. przy odprowadzaniu czegoś złego zawsze inna droga powrotna. moja babcia tak samo robiła jak wynosiła cokolwiek z domu "z intencją".
to spalenie to dobry trop. ogień jako zamknięcie ostateczne pojawia sie w duzo szerszym kontekście niz tylko węzły. problem z rozmową o "słowiańskich zasadach" węzłów jest taki, ze lokalne praktyki mogły sie różnić, co w jednej wsi, to w drugiej inaczej. niema jednego przepisu ktury mozna by powiedziec ze jest "oryginalny".
hm, a mam pytanie może głupie ale... 😀 jeśli ktoś przypadkowo rozwiąże taki sznurek ochronny który wisi nad drzwiami, nie wiedząc co to jest, to co wtedy? ochrona po prostu odpada czy może coś się stanie? pytam bo mam w domu dwie osoby które w ogóle nie wierzą w takie rzeczy i boję się ze by potknęły się o taki sznurek albo coś
no dobra ale czy ktos wie SKĄD ta zasada z kwiatami wogóle pochodzi? bo rozmawiamy o węzłach a to kwiatowe weszło mi do głowy i teraz mnie gryzie. to jest stare słowiańskie czy moze przyszło z innej kultury?
