Chciałam otworzyć ten temat bo od jakiegoś czasu siedzę w teksatch dotyczących tego jak rozne tradycje opisują drogi duszy między światami i powiem wam ze to jest absolutnie niesamowite jak bardzo się te opisy pokrywają mimo ze mamy tu kultury z różnych końców świata. Zaczęłam od Dantego bo niby chrześcijański poeta ale tak naprawde te dziewięć kręgów to cos co ma swoje odpowiedniki w dziesiątkach innych systemów. Egipska Księga Umarłych, tybetańska Bardo Thodol, nordyckie drogi do Valhalli, grecka przeprawa przez Styks - każda z tych tradycji opisuje jakiś korytarz, przejście, wędrówkę między tym co było a tym co bedzie. Zastanawiałam sie czy ktos tu też to studiował i jakie macie swoje ulubione tradycje w tym temacie? Mnie osobiście najbardziej wciąga bardo tybetańskie bo tam jest taki szczegółowy opis poszczególnych etapów, dzień po dniu, ze człowiek czyta i po prostu wierzy że ktos to na prawdę kiedyś tam byl i opisał. trochę zgaduję, przyznaję
o matko, wlasnie tego mi było trzeba! szukałam czegoś na ten temat od miesięcy bo trafiłam na wzmiaankę o Księdze Dwóch Dróg - to jest starożytny egipski tekst, jeden z najstarszych w ogule jeśli chodzi o mapowanie zaświatów - i nie mogłam znaleźć nigdzie porządnego omówienia po polsku. wiesz, czy czytałaś coś konkretnie o tej księdze?? bo to zdaje sie poprzedza nawet Księgę Umarłych i tam jest dosłownie mapa, na której Duat jest podzielony na trasy
ciekawy temat. ja bym tu dodał ze tą wspólnotę opisów warto cytać uważnie bo ona nikeoniecznie dowodzi ze "wszyscy opisują to samo miejsce". morze raczej że wszyscy mamy podobnie zbudowaną psychikę i podobnie sobie wyobrażamy przejście. jungowskie archetypy,zbiorowa nieświadomość i tak dalej. nie mówię ze to wyklucza realność tych doświadczeń ale to inna hipoteza niż "mapa jest prawdziwa". co o tym myślicie
przepraszam że się wtrącam, ale bardzo dziękuję za ten wątek, naprawdę, bo to jest temat który mnie nurtuje od bardzo dawna. 😉 chciałam zapytać - te wszystkie opisy dróg duszy, czy one mówią coś o tym ile czasu zajmuje ta wędrówka? bo słyszałam że w różnych religiach to jest różnie, 40 dni, 49 dni, 3 dni... skąd te liczby?
aha, hej, ja jestem nowa w tym temacie i trochę sie gubię... te bardo tybetańskie to właśnie to co opisują w tej książce którą chyba zna kazdy, Tybetańska Księga Umarłych? bo widziałam ją w sklepie ale nie wiedziałam czy to cos dla mnie. czy to jest trudne w czytaniu?
wlasnie, i tu jest kluczowa różnica miedzy tradycjami - czy to co dusza napotyka jest "na zewnątrz" czy "wewnątrz". tybetańczycy mówią że to projekcje, ale egipcjanie traktowali Amduat (to jest wnętrze duatu, zaświatów) jako realną geografię z prawdziwymi bytami. Horus, Anubis, Thot przy wadze serca to nie projekcje własnej psychiki tylko realni sędziowie. to fundamentalna różnica ontologiczna
azteckie Mictlan to jest naprawdę ciekawe jeśli ktoś nie zna - dusza musiała przebyć dziewięć poziomów podziemia przez cztery lata, i to nie była wędrówka moralna w sensie "dobry idzie w górę, zły w dół" - wszyscy szli tą samą drogą, różnicowała ich tylko forma śmierci. wojownicy, kobiety w połogu, utopieni - każdy miał inny cel. to coś czego nie ma w chrześcijaństwie ani w buddyzmie, że twój los po śmierci zależy od okoliczności śmierci a nie od moralności życia
to ciekawe co piszesz o tej formie śmierci, bo słyszałam że w starych wierzeniach słowiańskich tez to miało znaczenie. ci co zginęli gwałtowną śmiercią albo utopienci to byli "nieczystymi" i mieli problem z przejściem. czy ktoś wie więcej o tym jak Słowianie to rozumieli? bo jakoś ten wątek rzadko się pojawia w tych porównaniach
dopytam bo mnie to trochę zaskoczyło - czy dobrze rozumiem że w tej słowiańskiej wizji nav był takim miejscem dla "niezałatwionych spraw" a nie karą? bo to by było inne podejście niż chrześcijańskie piekło gdzie kara jest za grzechy
ale czy na pewno chodzi o to samo we wszystkich tych przypadkach? bo ja bym tu postawiła pytanie - czy te ofiary i jedzenie to jest pomoc w wedrówce duszy czy raczej cos zupelnie innego,np. utrzymanie relacji z przodkami, ktorzy sa blisko i moga wplywac na zycie żywych? to nie jest to samo. w pierwszym przypadku dusza jest gdzies indziej i potrzebuje prowiantu na droge. w drugim - jest tutaj, przy nas, i karmienie jej to rodzaj podtrzymania wiezów. te dwie logiki sa kompletnie rozne.
