Chciałam poruszyć cos, o czym się rzadko mówi wprost - chodzi o tradycję czuwania nocnego przy świętych miejscach, obiektach, relikwiach. Nie w sensie "siedzę i pilnuję żeby nikt nie ukradł", ale jako praktykę duchową samą w sobie. W wielu kulturach to było coś zupełnie naturalnego i miało swoją nazwę i reguły. W chrześcijaństwie wschodnim to vigilia, w celtyckich tradycjach coś co można by przetłumaczyć jako "czuwanie przy ogniu", w religiach rdzennych Ameryki - ceremonie całonocne przy świętych kamieniach czy drzewach. Zastanawiam się co wy wiecie o takich praktykach, czy ktoś z was kiedykolwiek coś podobnego robił albo zetknął się z tym w jakiejś tradycji? Co sprawia że noc ma takie znaczenie w kontekście miejsc mocy?
Akurat to jest temat bliski mojemu sercu. Nocne czuwanie przy świętym miejscu to w zasadzie jedna z najstarszych praktyk jakie znam - i mówię tu o praktykach naprawdę szeroko rozumianych,od Europy po daleką Azję. Celtowie mieli coś takiego przy kurhanach - siadali na kopcu przez całą noc i czekali. Nie na nic konkretnego, po prostu czekali. Mówiono że to otwiera pewien kanał między światami, bo granica między tym co widzialne a tym co nie - o świcie jest najcieńsza. Ale też zaraz przed świtem. Ta idea że noc "zmienia stan" miejsca - że te same kamienie w dzień to kamienie, a w nocy to coś więcej - to motyw ktory pojawia się dosłownie wszędzie. Japończycy mają podobne wierzenie związane z torii i świątyniami shinto. Pytanie jest dlaczego według was ta konkretna pora ma robić taką różnicę? Czysto energetycznie się zastanawiam
Wiecie co, nie chcę psuć atmosfery ale mam jedno takie przyziemne pytanie - skąd wiadomo ze nocne czuwanie "działa" a nie jest po prostu eektem niedoboru snu? Bo z tego co kojarzę z psychologii, deprywacja snu powoduje stany zmienionej świadomości, halucynacje, poczucie obecności itd. Nie mówię że to co czujecie jest nieprawdziwe, serio ale skąd odróżnić jedno od drugiego? Autentycznie pytam, nie próbuję obalać.
no dobra, ok, to brzmi bardziej sensownie. czyli ta intencja to nie jest tylko pobożne życzenie - ona zmienia sam stan praktykującego zanim w ogóle dojdzie do miejsca?
Mam w notatkach parę rzeczy o takich praktykach. W tradycji japońskiej - konkretnie w shinto - jest coś co sie nazywa okabe lub podobnie, nocne czuwanie przy świątyni. Ale ciekawsze jest to co znalazłam kiedyś o tradycjjach celtyckich - przy określonych miejscach, tzw. thin places, uznawano że nocne czuwanie przez całą noc w odpowiedni dzień (nie byle kiedy) dawało dar przepowiedni albo uzdrowienia. To nie była praktyka codzienna, tylko na konkretne noce w roku. Wynikałoby z tego że znaczenie ma nie tylko miejsce i intencja, ale też czas. Czy ktoś ma coś więcej o tej "warstwie czasowej"?
ojej ojej, a mozna w ogole samemu takie czuwanie zrobic czy trzeba jakiegos mistrza albo grupy? bo czytam to wszystko i chciałabym sprawdzic ale nie znam zadnych miejsc mocy blisko domu
Pytanie o "miejsca mocy blisko domu" to trochę pułapka. Nie każde miejsce uznane za "miejsce mocy" na jakiejś stronie internetowej nim jest, i nie każde prawdziwe miejsce ma tam wpis. Stary cmentarz, stary kościół, kurhan, drzewo przy którym cos dziwnego sie zdarza - to mogą być miejsca z długą historią energetyczną. ale samemu, bez przygotowania, bez wiedzy o miejscu - nie zachęcam. Nie dlatego że "cos złego sie stanie", ale że to jak próbować czytać bez znajomości liter. Możesz siedzieć całą noc i nic nie wynieść bo nie wiesz na co zwracać uwagę.
to piszecie o rozpoznaniu przez miiejsce - przepraszam, nie bardzo kumam. To znaczy ze miejsce ma swiadomosc? albo ze my sami cos wnosimy do tego co czujemy? bo te dwie rzeczy to chyba nie to samo?
zapisuję to wszystko, bo to jest rzadko omawiany temat i chcę mieć do czego wracać. Zagadam do Druida albo Syriuszy - czy w tych tradycjach gdzie nocne czuwanie było praktykowane regularnie, były jakieś konkretne "znaki" które uznawano za odpowiedź miejsca albo potwierdzenie że czuwanie było udane? Bo to mi się wydaje kluczowe - jak odróżniali "udane" od "nieudanego" czuwania.
