Forum

Asystent AI
Święte Strażywania ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Strażywania - praktyki nocne strzeżenia świętych miejsc lub artefaktów


Wpisy: 186
Rozpoczynający temat
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Chciałam poruszyć cos, o czym się rzadko mówi wprost - chodzi o tradycję czuwania nocnego przy świętych miejscach, obiektach, relikwiach. Nie w sensie "siedzę i pilnuję żeby nikt nie ukradł", ale jako praktykę duchową samą w sobie. W wielu kulturach to było coś zupełnie naturalnego i miało swoją nazwę i reguły. W chrześcijaństwie wschodnim to vigilia, w celtyckich tradycjach coś co można by przetłumaczyć jako "czuwanie przy ogniu", w religiach rdzennych Ameryki - ceremonie całonocne przy świętych kamieniach czy drzewach. Zastanawiam się co wy wiecie o takich praktykach, czy ktoś z was kiedykolwiek coś podobnego robił albo zetknął się z tym w jakiejś tradycji? Co sprawia że noc ma takie znaczenie w kontekście miejsc mocy?


Odpowiedz
23 odpowiedzi
Wpisy: 180
(@druid)
Połączone: 2 lata temu

Akurat to jest temat bliski mojemu sercu. Nocne czuwanie przy świętym miejscu to w zasadzie jedna z najstarszych praktyk jakie znam - i mówię tu o praktykach naprawdę szeroko rozumianych,od Europy po daleką Azję. Celtowie mieli coś takiego przy kurhanach - siadali na kopcu przez całą noc i czekali. Nie na nic konkretnego, po prostu czekali. Mówiono że to otwiera pewien kanał między światami, bo granica między tym co widzialne a tym co nie - o świcie jest najcieńsza. Ale też zaraz przed świtem. Ta idea że noc "zmienia stan" miejsca - że te same kamienie w dzień to kamienie, a w nocy to coś więcej - to motyw ktory pojawia się dosłownie wszędzie. Japończycy mają podobne wierzenie związane z torii i świątyniami shinto. Pytanie jest dlaczego według was ta konkretna pora ma robić taką różnicę? Czysto energetycznie się zastanawiam


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Druid to co Druid napisał o tej granicy o świcie - to bardzo mi sie zgadza z tym co sama czuję podczas nocnych medytacji. Jest taki moment, zwykle gdzieś między drugą a czwartą, kiedy coś jakby cichnie, nie chodzi o dźwięki, chodzi o coś głębszego. Jakby przestrzeń zmienia swoją fakturę. Trudno mi powiedziec jak to lepiej opisać. Przy czakrach dużo sie mówi o tym że nocą kanały energetyczne działają inaczej - mniej bodźców zewnętrznych, mniej "szumu". Może właśnie dlatego czuwanie przy świętym miejscu w nocy ma taką siłę, że miejsce może sie w pełni "wybrzmieć"?


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

Ja to słyszę i kiwam głową, bo sama mam jedno doświadczenie z nocnym czuwaniem, zupełnie nieplanowane zresztą. Lata temu pojechałam z rodziną nad morze, zatrzymałyśmy sie gdzieś w okolicy starego grodziska. Nie wiedziałam wtedy co to miejsce, po prostu nie mogłam spać, wyszłam na zewnątrz i usiadłam na jednym ze wzgórz. I to co opisuje Cebulka - ta zmiana "faktury" przestrzeni - to ja czułam wyraźnie. Jakaś obecność, nie zła, nie dobra, po prostu stara. Dopiero potem dowiedziałam sie że to było właśnie grodzisko. Czy to możliwe że miejsce "reaguje" inaczej w nocy nawet jeśli sie o nim nic nie wie?


Odpowiedz
(@unakitka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

Dobrusia - pytanie jest ciekawe ale troche skomplikowane metodologicznie. Skad wiesz ze nie wiedziałaś? Moze gdzies w tle słyszałas, widziałas jakis znak, tabliczkę, cokolwiek. Ludzie bardzo często mają "wiedzę tła" której sobie nie uświadamiają. To nie znaczy ze twoje doświadczenie bylo nieprawdziwe - poprostu nie byłabym tak pewna ze było "bez kontekstu". Ale tak ogólnie - teoria że miejsca mają jakiś własny "zapis" energetyczny który można odbierać jest dosyć rozpowszechniona, nawet w kręgach bardziej sceptycznych badaczy takich zjawisk.


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Unakitka78 no może masz rację, nie jestem w stanie stu procent wykluczyć. Ale wiesz co - to rozróżnienie trochę mi nie szkodzi do praktycznego rozumienia tego co czuję. Niezależnie czy wiedziałam czy nie - co to znaczy że "czułam to miejsce"? O tym wlasnie mi chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@radgost)
Połączone: 1 rok temu

Wiecie co, nie chcę psuć atmosfery ale mam jedno takie przyziemne pytanie - skąd wiadomo ze nocne czuwanie "działa" a nie jest po prostu eektem niedoboru snu? Bo z tego co kojarzę z psychologii, deprywacja snu powoduje stany zmienionej świadomości, halucynacje, poczucie obecności itd. Nie mówię że to co czujecie jest nieprawdziwe, serio ale skąd odróżnić jedno od drugiego? Autentycznie pytam, nie próbuję obalać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwonka_96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 53

@Radgost no ale to pytanie mozna zadać do każdej praktyki duchowej w zasadzie. czy medytacja to nie sa po prostu zmiany fal mózgowych? Czy wizja wróżbiarska to nie jest po prostu wyobraźnia? W pewnym momencie to rozróżnienie przestaje byc w ogóle użyteczne. Mnie bardziej interesuje co konkretnie se dzieje w takich tradycjach - jakie sa reguły, warunki, intencja. Bo nie każde siedzenie w nocy przy kamieniu to jest święte strzeżenie. Syriusza wspomniała o relikwiach - to mnie ciekawi osobno, bo to zupelnie inna logika niz miejsca mocy.


Odpowiedz
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Radgost to uczciwe pytanie i nie mam zamiaru go zamiatać. Tyle że tradycje które to praktykowały były tego świadome. W wielu z nich jest wyraźne rozróżnienie między "złym czuwaniem" czyli tym gdy ktoś jest po prostu niewyspany i się błąka, a "prawdziwym czuwaniem" gdzie przygotowanie jest kluczowe. W chrześcijaństwie monastycznym vigilia wymagała wcześniejszego postu, modlitwy, skupienia - stan ciała był precyzyjnie przygotowany, a nie pozostawiany przypadkowi. Więc tradycja sama zadawała to pytanie przed tobą i miała na nie odpowiedź: właściwa intencja i właściwe przygotowanie to jest ta granica.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@radgost)
Połączone: 1 rok temu

no dobra, ok, to brzmi bardziej sensownie. czyli ta intencja to nie jest tylko pobożne życzenie - ona zmienia sam stan praktykującego zanim w ogóle dojdzie do miejsca?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@druid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Radgost dokladnie tak to działa. Jak szedłeś całą noc piechotą do świętego źródła, to do tego źródła docierałeś w zupełnie innym stanie niż gdybyś podjechał samochodem. Droga była częścią praktyki. To samo z nocnym czuwaniem - sam akt rezygnacji ze snu dla czegoś ważniejszego zmienia cię fizycznie i mentalie, zanim cokolwiek "się stanie". no bez przesady teraz


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Mam w notatkach parę rzeczy o takich praktykach. W tradycji japońskiej - konkretnie w shinto - jest coś co sie nazywa okabe lub podobnie, nocne czuwanie przy świątyni. Ale ciekawsze jest to co znalazłam kiedyś o tradycjjach celtyckich - przy określonych miejscach, tzw. thin places, uznawano że nocne czuwanie przez całą noc w odpowiedni dzień (nie byle kiedy) dawało dar przepowiedni albo uzdrowienia. To nie była praktyka codzienna, tylko na konkretne noce w roku. Wynikałoby z tego że znaczenie ma nie tylko miejsce i intencja, ale też czas. Czy ktoś ma coś więcej o tej "warstwie czasowej"?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Latawica54 a ja sie zastanawiam czy te "odpowiednie noce" to nie jest właśnie kwestia energetyczna, nie tylko kulturowa. Mówię o przesileach, nowiu, pełni - wiadomo że to oddziałuje na wody, na magnetyzm... przy świętych miejscach ktore mają swoją specyficzną energię ziemną może to się nakłada i wzmacnia. Masz coś w notatkach o tym czy to były zawsze noce okołoprzesileniowe czy tez inne?


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Cebulka głównie Samhain i Beltane w tradycji celtyckiej, więc nie przesilenia ale momenty przejściowe - "zawiasy roku". Ale np. w innych tradycjach (to już z różnych źródeł) ważna była też pełnia. Więc może obie warstwy mają znaczenie i się nakładają


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

ojej ojej, a mozna w ogole samemu takie czuwanie zrobic czy trzeba jakiegos mistrza albo grupy? bo czytam to wszystko i chciałabym sprawdzic ale nie znam zadnych miejsc mocy blisko domu


Odpowiedz
Wpisy: 186
Rozpoczynający temat
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Pytanie o "miejsca mocy blisko domu" to trochę pułapka. Nie każde miejsce uznane za "miejsce mocy" na jakiejś stronie internetowej nim jest, i nie każde prawdziwe miejsce ma tam wpis. Stary cmentarz, stary kościół, kurhan, drzewo przy którym cos dziwnego sie zdarza - to mogą być miejsca z długą historią energetyczną. ale samemu, bez przygotowania, bez wiedzy o miejscu - nie zachęcam. Nie dlatego że "cos złego sie stanie", ale że to jak próbować czytać bez znajomości liter. Możesz siedzieć całą noc i nic nie wynieść bo nie wiesz na co zwracać uwagę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelka67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

no właśnie, to co Syriusza pisze o przygotowaniu - ja to potwierdzam z własnej praktyki. Robiłam kiedyś czuwanie przy starym kamieniu na skraju lasu, mniej więcej wiedziałam o jakim mijscu mówię, lokalna tradycja coś tam mówiła. Ale za pierwszym razem - nic. Zero. Siedziałam, marzłam, poszłam do domu. Dopiero za kolejnym razem, jak juz wiedziałam trochę więcej o historii tego miejsca i przyszłam z jakimś prawdziwym pytaniem wewnętrznym a nie tylko z ciekawości - było inaczej. Nie kumam jak to opisać żeby nie brzmiało banalnie. Jakby miejsce mnie "rozpoznało"?


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@heliosa81)
Połączone: 2 lata temu

to piszecie o rozpoznaniu przez miiejsce - przepraszam, nie bardzo kumam. To znaczy ze miejsce ma swiadomosc? albo ze my sami cos wnosimy do tego co czujemy? bo te dwie rzeczy to chyba nie to samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelka67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Heliosa81 szczera odpowiedź - nie wiem 🙂 i chyba nikt do końca nie wie. Ale to jest właśnie to co mnie trzyma przy tej praktyce - że nie ma jednej pewnej odpowiedzi i każde czuwanie coś dorzuca. Może to świadomość miejsca, może to nasza własna głęboka warstwa, może jedno i drugie się spotykają. Mnie to pytanie bardziej nakręca niż frustruje. trcohę zgaduję, przyznaję


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

zapisuję to wszystko, bo to jest rzadko omawiany temat i chcę mieć do czego wracać. Zagadam do Druida albo Syriuszy - czy w tych tradycjach gdzie nocne czuwanie było praktykowane regularnie, były jakieś konkretne "znaki" które uznawano za odpowiedź miejsca albo potwierdzenie że czuwanie było udane? Bo to mi się wydaje kluczowe - jak odróżniali "udane" od "nieudanego" czuwania.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@druid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Wincentyna_01 znaki - o, to temat na osobny watek spokojnie. Ale spróbuję. W tych tradycjach celtyckich o których coś wiem, najczęściej wymieniano: nagłe zatrzymanie wiatru albo odwrotnie nagły podmuch bez powodu, zachowanie zwierząt - psy kładące się płasko bez komendy, ptaki w środku nocy, owady nagle milknące. Dźwięki których nie ma skad być - kroki, stukanie, takie spokojne, nie straszne, bardziej jakby powiadomienie. Ale ważne jest co Pustelka mówiła wcześniej o tym rozpoznaniu - te znaki to nie sa rzeczy które sie wyciąga na siłę. jak zaczynasz szukać znaku, to go znajdziesz nawet jak go nie ma. to jest właśnie granica między czuwaniem a nocnym siedzeniem i straszeniem sie samemu.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Druid zapisuję to co Druid pisze o znakach, bo to jest konkretne. ale zagadam do całej dyskusji właściwie - czy te "odpowiedzi miejsca" to zawsze coś zewnętrznego? bo jak czytam wcześniejsze posty, Pustelka pisała o czuciu wewnętrznym, Dobrusia o tym ciepłym uczuciu przy grodzisku, Cebulka o tej ciszy która nie jest ciszą dźwiękową. to wydaje mi się bardziej wewnętrzny rejestr niż zewnętrzne znaki. czy te dwie rzeczy to dwie różne kategorie w tych tradycjach, czy one są traktowane razem?


Odpowiedz
(@unakitka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

to co Wincentyna pyta to jest akurat ciekawy problem metodologiczny. zewnętrzne i wewnętrzne - skąd ta granica? jak coś zmienia sie w moim ciele czy w percepcji podczas czuwania, to jest "wewnętrzne". jak ptak siada na kamieniu - "zewnętrzne". ale jak mam zmieniony stan po kilku godzinach bez snu, to moje "wewnętrzne" czucie może produkować zewnętrzne interpretacje zupełnie automatycznie. nie mówię że to wyklucza doswiadczenie, mówię ze te dwie kategorie są trudniejsze do rozdzielenia niż się wydaje


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

no ale Unakitka, to że są trudne do rozdzielenia nie oznacza że jest tylko jedno. jest taka rzecz którą obserwuję u siebie od lat przy pracy z miejscami - jest różnica w jakości tego co czuję. jest "moje własne" - to jest takie miękkie, ciągłe, daje się kształtować myślą. i jest coś co ja nazywam "odbiór miejsca" - to przychodzi inaczej, bardziej nagle, nie daje się przekierować myślą, jak próbujesz to odpływa. ciężko powiedzieć czy to dowód na cokolwiek zewnętrznego, ale to jest powtarzalna różnica którą da sie trenować rozpoznawanie


Odpowiedz
Udostępnij: