Siedzę od jakiegoś czasu nad tematem fana i fanie w sufizmie i jakoś nie mogę przestać o tym myśleć. Chodzi o to całkowite unicestwienie ego, które sufi nazywają fana, po polsku mniej więcej "anihilacja" albo "zanik jaźni w Bogu". Rumi pisał o tym bez przerwy, ale też Al-Hallaj, który podobno doszedł do takiego stanu i zakrzyknął "Ana al-Haqq" - jestem Prawdą/Bogiem - i za to go stracono. Mnie zastanawia jedno: jak ta praktyka wygląda od środka? Nie teologicznie, tylko jako realne doświadczenie. Czy ktos miał cokolwiek zbliżonego? Medytacja, taniec, recytacja zikru, cokolwiek, gdzie poczułaś/poczułeś, że to co zwykle nazywasz "sobą" po prostu... znika?
No to jest temat. Fana to jest chyba jedno z najtrudniejszych pojęć w całej mistyce, nie tylko sufickiej. Bo z jednej strony brzmi jak coś ekstatycznego, a z drugiej sufi podkreślają, ze to nie jest żaden trik psychologiczny, żadna technika. To jest cos co cię spotyka, nie cos co robisz. Dżunajd z Bagdadu odróżniał fana od baqaa - zanik od "trwania w Bogu" - i twierdził, ze prawdziwy darwisz po fana wraca do świata ale już inaczej zakorzeniony. Ktoś tu czytał cos wiecej o tej drodze? Bo mam wrażenie, ze większość popularnych opisów skupia sie na tej ekstazie, a pomija całe to co potem.
Wtrącę zdanie bo pewnie nie znam się tak jak wy ale to zikr to jest to głośne powtarzanie imion Boga tak? 🙂 Slyszalam ze derwisze tanczacy tez to robia podczas swojego wirowania. Jak to sie ma do tej anihilacji? tzn. czy samo wirowanie to ma wywoływać ten stan fana czy to tylko część jakiegoś dłuższego procesu?
Ojej, wchodzę w ten wątek i trochę mi się kręci w głowie 🙂 Nigdy nie myślałam o sufizmie przez pryzmat takiego całkowitego rozpuszczenia siebie. Zwykle jak czytam o rozwoju duchowym to jest coś w stylu "rozwijaj siebie, poznaj siebie, buduj wyższe ja". a tutaj odwrotnie, czyli raczej "zniszcz to co myślisz że jesteś". Czy ktoś ma jakieś polskie książki albo źródła do polecenia w tym temacie? Bo po angielsku jest tego dużo ale jakoś ciężej mi to przyswajać.
No dobra, nie żebym psuła atmosferę ale mam jedno zastrzeżenie. Dużo tu mówicie o fana jakby to był stan do którego mozna usiąść i dojść przez praktykę. A sufickie źródła są dosyć jednoznaczne że bez murszida, bez mistrza, bez długoletniej pracy w tradycji, próby wywołania czegoś takiego są po prostu niebezpieczne albo złudne. Al-Ghazali pisał całą stronę o tym, że ludzie mylą histerię emocjonalną, a nawet stany dysocjacyjne, z fana. Skąd mamy wiedziec, że to co ktoś opowiada jako "zniknięcie ego" nie jest po prostu dysocjacją albo efektem hiperwentylacji po zikrze??
wlasnie ten brak kontekstu jest kluczowy i to dotyczy zresztą każdej głębszej praktyki,nie tylko sufi. Jak pracujesz z przedmiotami nasyconymi, albo z rytuałami które otwierają to czego nie widać, to tez potrzebujesz kogoś kto wie co robi. Ale tu chcę się wtrącić z czymś, bo ten temat ma drugi kontekst, bioenergoterapia i przemiana biologiczna. Rozumiem ze chodzi o to jak te stany ego-death wpływają na ciało? Bo w bioenergii mówimy o tym, ze takie "topnienie" jaźni to często wiąże się z bardzo konkretnymi odczuciami fizycznymi: ciepło, drżenie, uczucie prądu. zostawiam temat otwarty
Widzę że wchodzimy w temat ciała i tu mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie chcę absolutnie oddzielać tego co fizyczne od duchowego. Ale z drugiej strony suficka tradycja jest raczej sceptyczna wobec przywiązywania wagi do odczuć cielesnych jako miernika posstępu. Ibn Arabi explicite pisał że szukanie stanów, nawet mistycznych, to pułapka dla ego. Czyli paradoks: dążysz do zniknienia ego, ale ego zaczyna się chwalić że juz prawie znikło. To jest akurat temat na osobny wątek. moze za bardzo kombniuję
przepraszam że pytam coś może naiwnego ale czy te tańce derwiszów można gdzies zobaczyć w Polsce? byłam niedawno na jakimś evencie medytacyjnym i był tam wirujący człowiek ale bóg raczy wiedzieć czy to było autentyczne czy taki pokaz. i w ogule jak rozróżnić autentyczną praktykę od scenicznej wersji dla turystów?
to pytanie Aldony o specyfikę sufickiego podejścia jest naprrawde dobre. 😉 Bo jesli chodzi o samą technikę powtarzania, to buddyjskie nembutsu, chrześcijańska modlitwa serca, hinduskie japa, zikr suficki, wyglądają niemal identycznie z zewnątrz. różnica jest w teologii, w intencji i w tym w czym to jest osadzone. Dla sufiego zikr to nie technika koncentracji, to dosłownie przyzywanie Obecności, nie przytaczanie słowa. Czy to robi różnicę w efekcie? Nie wiem. Ale robi różnicę w sensie który sie temu nadaje
Powiem szczerze, mam wrażenie że ta rozmowa dotknęła czegos co jest naprawdę rzadko dobrze omawiane nawet w poważnych tekstach. Większość popularnych opisów fana to albo poetyckie metafory z Rumiego albo akademickie definicje. A pytanie Jadzieńki o to czy to trwałe, i pytanie Pawelka o to jak w ogóle ocenić co się naprawdę wydarzyło, i ten paradoks Akacji o ego które chwali się swoim znikaniem, to wszystko jest tym samym pytaniem. Może nie ma prostej odpowiedzi i to jest właśnie serce tej tradycji?
no dobra, a mam pytanie trochę z boku tej rozmowy - czy ktoś wie czy jest coś sufickiego do poczytania po polsku? nie mam angielskiego na tyle żeby czytać oryginalne przekłady, a Rumi to wiadomo jest dostępny, ale on jest bardzo poetycki i trudno mi przez to wyciągnąć coś konkretnego o tej ścieżce. coś może bardziej opisowego?
ojj Jadzieńka, z polskim sufizmem to słabo 🙁 jest Annemarie Schimmel przetłumaczona, coś tam chyba jest, ale naprawdę podstawowe. no i jest Idries Shah, ale część osób mówi że on to nie jest ortodoksyjny sufizm tylko jego własna wersja. na polskim forum sufickim (takie istnieje!) były jakies linki do skanonow ale nie wiem czy strona jeszcze działa. a właściwie dlaczego pytasz o konkretne teksty, bo może ktoś podpowie coś do twojego pytania dokładniej?
