Ostatnio duzo mysle o tym, ze może samo rozumowanie o wierze, rozkładanie jej na czynniki pierwsze, jest jakimś etapem na ścieżce. Nie wiem jak wy, ale ja miałam taki moment kiedy wszystko co wiedziałam o rytuałach i o duchowości zaczęło mi się sypać. Nie dlatego ze przestałam wierzyć, ale dlatego ze zaczęłam to za bardzo analizować. I paradoksalnie po jakimś czasie coś wróciło, ale zupełnie inne. Zastanawiam się czy to jest jakis mechanizm znany w innych tradycjach, takie świadome burzenie struktury żeby zbuddować coś głębszego. Bo mam wrażenie że np. w sufizmie jest o tym mowa, ale nie znam się na tym na tyle żeby powiedzieć coś konkretnego. Czy ktos przez coś takiego przechodził?
To co opisujesz ma swoją nazwę w tradycji mistycznej. W wielu systemach, od sufickiej drogi fana przez buddyjski koan po mroczną noc duszy u Jana od Krzyża, właśnie ta dezintegracja jest uznawana za konieczną. Nie jest błędem na ścieżce, jest samą ścieżką. Stare struktury muszą się rozpaść żeby coś nowego mogło zaistnieć. Ale tu jest jedno ważne pytanie, bo nie wszystkie rozpady są konstruktywne. Jak odróżnić, że to jest ten potrzebny etap, a nie po prostu zagubienie albo kryzys bez kierunku?
No właśnie, fana w sufizmie to jest ekstaza unicestwienia jaźni, tam chodzi o zupełne rozpuszczenie ego w bóstwie. Ale to nie jest to samo co zwykłe "nie wiem już w co wierzyć". Różnica jest zasadnicza. Choć przyznam, ze to rozróżnienie nie zawsze jest takie oczywiste w praktyce. w każdym razie tak mi to wygląda
@Dziedzilia tylko że jeśli kazdy kryzys wiary mozna sobie wytłumaczyć jako "konieczny etap mistyczny", to jak w ogóle sprawdzić czy się nie kręci w kółko? Mówię serio, bo sama miałam coś podobnego do tego co Dziedzilia opisuje i do tej pory nie mam pewności czy to był jakis przełom czy po prostu trudny czas po którym wróciłam do tego co było. Efekty były podobne, wiec jak to mierzyć?
a co z ruchem ciała w tym wszystkim? Bo temat sugeruje coś o energii i ciele, a rozmawiacie głównie o kryzysie poznawczym. Mnie zastanawia czy ta dezintegracja struktury wiary może sie dziać przez ciało a nie tylko przez głowę. W niektórych tradycjach szamanskich czy w pewnych nurtach jogi jest wlasnie o tym mowa, ze struktury trzymamy w ciele i to tam sie rozbijają
Ciało jako nośnik blokad i transformacji to bardzo stary wątek. W tantrze, w taoistycznych praktykach qi gong, w systemach takich jak kriya joga czy nawet w niektórych gnostyckich rytuałach oczyszczających ciało jest traktowane jako mapa stanu ducha. Konkretne miejsca napięcia odpowiadają konkretnym blokiętom mentalnym albo strukturom, które nie zostały jeszcze przepracowane. Ale żeby nie wpaść w uproszczenie - to nie znaczy że każde napięcie w barkach to "zablokowana czakra". To symbolika, nie anatomia.
ooo, reich i Lowen to interesujący przypaedk bo zaczęli od psychoanalizy a skończyli na czymś co bardzo przypomina ciałocentryczne systemy wschodnie, tyle ze w innym języku. Trudno mi ocenić czy to "połączenie" jest w ogule potrzebne, może to niezależne odkrycie podobnego zjawiska. Choć trzeba powiedzieć jasno, ze Reich nie jest autorytetem naukowym w klasycznym sensie, jego późne prace były mocno kontrowersyjne. Więc jesli ktoś cytuje go jako dowód, to trzeba to zaznaczyć.
No ale właśnie to jest piękne w tym temacie! Że coś do czego mistycy dochodzili przez setki lat praktyki, ktoś inny próbował opisać językiem nauki i wychodziło na to samo. Runo Isa w tradycji nordyckiej jest właśnie o tym, o zastygnięciu, o konieczności zatrzymania żeby coś pękło i ruszyło dalej. taka dezintegracja struktury to jest Isa przed Dagaz. Przepraszam, wiem że nie wszyscy znają runy, ale to jest ta myśl
ciekawe czy ta dezintegracja zawsze musi biec przez jakis system albo tradycję. bo ja nie mam żadnego nauczyciela ani szkoły i też miałem coś takiego, poprostu w pewnym momencie wszystko co myślałem o duchowości przestało działać i musiałem zacząć od zera. to sie liczy czy bez systemu to nie jest to samo
hm ale Tolle to trochę inny kaliber niż Ramana, nie? jeden to indyjski święty z całą tradycją wedyjską w tle a drugi to... samouk który napisał bestseller. nie mówię że to złe ale to chyba nie to samo. daleko mi do pewności
To rozróżnienie jest fundamentalne i wiele tradycji to podkreśla. Są ścieżki gdzie dezintegracja jest wywoływana celowo, inicjacje z deprywacją snu, koany zen ktore mają "wysadzić" umysł, rytuały przejścia przez symboliczną śmierć. Ale są też takie gdzie mówi się że prawdziwe przełomy nie przychodzą na zamówienie. Problem ze świadomym wywoływaniem tego jest taki, że ego ktore chce przeżyć dezintegrację, nadal jest tym ego ktore steruje procesem. To trochę jak próba zaskoczenia samego siebie.
o matko dobrze powiedziane, wlasnie to, ze to ego chce przezyć dezyntegracje:) bo ja to miałam, bardzo chciałam jakiegos przelomu i medytowałam i robiłam afirmacje i co? nic. a potem jak przestałam sie starać to nagle cos puściło. morze właśnie o to chodzi ze jak sie za bardzo pchasz to zamykasz drzwi
to jest chyba jeden z tych paradoksów ktore są w prawie każdej tradycji, ze szukasz cezgos i to szukanie jest przeszkodą. w zen to się wprost mówi. ale no to jeszcze o ciała bo to mnie nadal ciekawi, czy ktoś miał konkretne doswiadczenie kiedy ruch fizyczny, taniec, cokolwiek, wywoływał coś co mozna by nazwać właśnie tym "puszczeniem struktur" o którym mówimy?
no ja może nie dokładnie tak ale miałam kiedyś zajęcia z takiego kontaktowego improwizowanego tańca i w pewnym momencie po prostu zaczęłam płakać bez powodu. nie wiedziałam co mnie tknęło, żadnych myśli, żadnego konkretnego wspomnienia, tylko z ciała wyszło. i faktycznie przez następne tygodnie byłam inaczej nastawiona do kilku rzeczy które wcześniej trzymałam bardzo kurczowo jeśli chodzi o swoje przekonania. nie wiadomo czy to jest to samo co dezintegracja wiary, ale coś w tym ruszył ruch
hm ale taniec improwizowany to jednak coś innego niż celowa praca z ciałem w kontekście duchowym. 🙂 pytam bo mi jest tu ważne rozróżnienie, czy to był efekt uboczny ruchu, czy ktoś ci powiedział że tak ma być? bo jak jedno to jedno, jak drugie to drugie i nie wiem czy można to tak samo traktować
a ja miałam coś podobneg o na warsztatach biodanzy ze cztery lata temu. biodanza to nie jest ezoteryka per se ale tam jest właśnie to, ze ruch ma otworzyc co jest zamknięte. i u mnie tak bylo, aczkolwiek nie powiedziałabym że to była dezintegracja wiary, bardziej jak duze posprzatanie 🙂 ale po tym warsztatcie przestałam sie trzymać kilku przekonan ktore miałam od lat i ani sie nie obejrzałam kiedy to odeszło
okej ale mam tu trochę inny kąt - czy dezintegracja przez ciało jest w ogóle czymś czego sie można spodziewać, czy raczej jak nie wiesz ze to sie może stać to jest bardziej autentyczne? Bo jakby ktoś mi powiedział idź na taniec i ci się rozpadnie stary system wierzeń to bym sie śmiał. a jednak te wasze przykłady brzmią jakby właśnie tak działało
to jest stare pytanie o intencję versus otwartość. w qi gong jest takie powiedzenie że yi (intencja) prowadzi qi,ale zbyt mocna intencja blokuje qi. to samo zjawisko, chcesz za bardzo to przeszkadzasz. ale to nie znaczy że trzeba nic nie robić, chodzi raczej o jakość uwagi. przychodzisz z otwartością a nie z celem. te wasze przykłady z tańcem pasują właśnie do tego, ktoś przyszedł bez nastawienia na duchowe przeżycie i właśnie dlatego się coś otworzyło
to uczciwy argument,Dziedzilio, nie będę polemizować. ale mam pytanie praktyczne bo tu tego nie ma jak rozpoznajesz po fakcie że to była dezintegracja struktury wiary, a nie poprostu wzruszenie albo kryzys emocjonalny?? co zostaje? co jest inne?
aha, dla mnie kryterium było to że pewne przekonania które wcześniej działały jak ramy, jak coś co trzymało razem obraz świata, przestały być oczywiste. nie zniknęły od razu, ale straciły tę twardość. nie czułam bólu kiedy je podważałam, tylko takie coś jakby... przestrzeń. to trudno opisać językiem ale to nie było to samo co zwykłe wzruszenie które mija
hmm ale to co opisujesz mogłoby też opisać po prostu terapię psychologiczną? nie mówię złośliwie, serio pytam bo moja siostra ma terapię od roku i dokładnie tak mówi, ze pewne przekonania straciły twardość. bóg raczy wiedzieć czy to jest to samo zjawisko czy zupelnie inne
