ojejku, chciałam otworzyć temat bo ostatnio nie mogłam znaleźć tu nic na ten temat a to dość specyficzna dziedzina. Chodzi mi o rytuały uwięzienia - czyli takie praktyki gdzie zamiast przepędzać ducha czy demona, zamykasz go w jakimś pojemniku, kamieniu, słoiku, skrzyżowaniu itp. W różnych tradycjach to wygląda inaczej ale zasada podobna - tworzysz coś w rodzaju pułapki. Zna ktos konkretne metody? Mnie najbardziej interesuje to od strony tradycji słowiańskich i moze troche voodoo, ale chętnie doczytuję ten wątek też o innych. I drugie pytanie - czy naturalne minerały mogą działać jak takie magazyny energii, gdzie złe rzeczy same wpadają i zostają?
Temat jak najbardziej na miejscu. W tradyycjach afrykańskich, szczególnie w voodoo haitańskim, takie pojemniki to tzw. botellas lub govi - specjalne naczynia gdzie zamknięty jest lwa, czyli duch. Ale to nie zawsze jest "uwięzienie" w sensie karania - czasem to zaproszenie i dom dla ducha który zgadza sie współpacować. Kluczowa różnica miedzy uwięzieniem złośliwego bytu a stworzeniem mu siedziby. W kontekście złych duchów - techniki z grimuarów europejskich mówią raczej o zapieczętowaniu: demona wzywasz, zmuszasz do posłuszeństwa i wpisujesz do przedmiotu jego imię i charakter. Czy to samo co naturalne minerały to już inna kwestia i trochę mnie twoje drugie pytanie zastanawia. Co masz na myśli mówiąc ze "same wpadają"?
Mam notatki na ten temat bo jakiś czas temu zbierałam info o różnych systemach. Żeby nie było - nie jestem przekonana że każda metoda działa tak jak opisują, ale porównuję. W sumeryjskiej tradycji były gliniane figurki z napisanym imieniem demona zakopywane pod progiem, co miało zamknąć mu wstęp do domu. W Europie środkowej był zwyczaj zakopywania butelek z różnymi składnikami pod progiem lub w rogu domu - tzw. witch bottles - ale tam chodziło o odwrócenie uroku, nie o uwięzienie bytu. To ważna różnica. Słowiańskie przykłady znam gorzej, więc jeśli ktoś ma konkretne źródła to chętnie.
Rzstaje dróg to archetypiczny symbol granicy miedzy światami. W astrologii mamy to zapisane w symbolice Hekate właśnie przy rozstajach. Ale idąc za twoim tropem Bernadetko - w taoizmie są praktyki fu lu shou gdzie talizmany mogą uwięzić określoną klase duchów. Taoist exorcism to bardzo rozbudowany system z konkretną klasyfikacją bytów i metodami dla każdej klasy. Kapłan pisze taizman z imieniem i klasą demona, aktywuje go rytuałem i wrzuca do specjalnego naczynia ktore jest pieczętowane. to ma bardziej zinstytucjonalizowaną formę niż europejskie grimuary.
Ktoś wspomniał o rozstajach i talizmanach. Chcę dodać że w tradycji słowiańskiej jest pojęcie "zawiązania" złego - nie zawsze wiązało sie to z fizycznym pojemnikiem. Czasem używano węzłów na sznurku gdzie kazdy węzeł "wiązał" określoną cechę lub moc demona. To jest bliskie magii węzłów Skandynawów ale też ma echo w arabskiej sihir. Czy ktoś wie coś wiecej o tej słowiańskiej wersji? Mam tylko urywki z Moszyńskiego i to za mało.
Magię węzłów trochę znam! W tradycji szkockiej i nordyckiej węzły na sznurku to bardzo konkretna technika, ale tam częściej wiązano wiatr albo chorobę niz demona. Ciekawe zestawienie ze słowiańskim. Przyznam że o słowiańskim wiązaniu demonów nie czytałam - masz jakiś konkretny opis Jadeitko czy to rekonstrukcja na bazie fragmentów?? Bo to robi różnicę.
Ojej, czytam to i robi mi sie trochę nieswojo. Mam pytanie moze głupie, ale jeśli taki kamień czy słoik stoi sobie gdzieś przez lata i coś w nim siedzi, to czy ta rzecz moze wpływać na otoczenie nawet zamknięta? Pytam bo miałam kiedyś w domu taki czarny kamień po babci i było z nim jakoś dziwnie. może przesadzam ale klimat sie zmieniał kiedy byłam w tym pokoju gdzie stał.
Dziękuję wszystkim za tą rozmowe bo duzo mi wyjaśnia. Pytanie leci do ogólnej dyskusji, trochę z innej strony. Czy w przypadku takich rytuałów uwięzienia jest jakies ryzyko dla osoby która to robi?? Czytałem gdzieś ze próba zamknięcia bytu bez odpowiedniego przygotowania morze odwrócić sie przeciwko rytuaiście. Czy to jest realny temat w tych tradycjach czy przestroga dla amatorów zeby nie próbowali?
Zastanawiam sie czy cały ten system - pułapki, zapieczętowania, uwięzienia - nie wynika z ludzkiej potrzeby kontroli nad tym co niezrozumiałe. Przepędzasz ducha i odchodzi, ale nie wiesz dokąd i czy wróci. Jak go zamkniesz to masz złudzenie że panjesz nad sytuacją. Może to właśnie dlatego te praktyki są w tylu kulturach? Nie twierdzę że nie działają, pytam czy ktoś nad tym myślał od tej strony. nie mam na to twardych źródeł
to jest dobre pytanie i mam w notatkach kilka relacji z grimuarów gdzie rzeczy poszły nie tak. w Lemegeton jest cały protokół awaryjny na wypadek gdy duch "przebije" krąg albo odmówi wejścia do naczynia. i co ciekawe, w tych przypadkach tekst mówi wprost że wina leży po stronie operatora, nie ducha. błąd w formule, niedokładny krąg, zły czas. to jest przemyślany system z wbudowanymi zabezpieczeniami, nie jakis naiwny "złap demona do butelki".
ale chwila, Bernadetko, bo to brzmi jakby grimuar mówił "jeśli ci nie wyszło to twoja wina" - co jest genialnym zabezpieczeniem dla samego systemu przed krytyką. cokolwiek sie stanie złego, operator jest winny. a jak sie uda to system jest skuteczny. klasyczny układ bez możliwości falsyfikacji, nie?
ale wróćmy do liczb bo to mnie nadal siedzi w glowie. 🙂 wspomniałem wczesniej o 3, 7, 9 i nikt za bardzo nie pociągnął tego wątku. a w rytuałach pieczętowania te liczby pojawiają sie wszędzie. 9 węzłów, 7 obrotów wokół pojenmika, 3 razy wypowiadana formuła. czy ktos myślał o tym ze liczby mogą być częścią samego mechanizmu uwięzienia, a nie tylko ozdobnikiem rytualnym??
ojej, czytam ten wątek z liczbami i mam pytanie może z boku, ale ktos wyżej wspomniał o ryzyku dla osoby robiącej rytuał. czy to ryzyko jest tylko jeśli ktos aktywnie próbuje uwięzić coś, czy też samo trzymanie w domu rzeczy która coś "pochłonęła" może być ryzykowne? bo ciągnę ten temat kamienia po mojej babci i troche nie wiem co o tym myśleć po tej dyskusji
wrócę do głównego wątku bo rozmowa trochę odpłynęła w stronę pielęgnacji kamieni 😉 chcę dodać coś do dyskusji o ryzyku rytuału. w tradycjach które znam, ten temat ryzyka jest zawsze dwustronny. ryzykuje ten kto robi, ale tez ten kto jest w otoczeniu. stąd w wielu obrzędach uwięzienia jest wyraźne wyznaczenie granic, kto może być obecny a kto nie. kobiety w ciąży, dzieci, osoby po śmierci bliskiego, czyli osoby o "otwartej granicy" energetycznej, zawsze były wyłączane z takich rytuałów. to daje do myślenia o tym jak te tradycje rozumieją wrażliwość energetyczną.
