Siedziałam ostatnio nad Księgą Henocha i uderzyło mnie coś, o czym rzadko się mówi wprost - te teksty które nie trafiły do kanonu nie są po prostu "odrzuconymi" pismami. One tworzą zupełnie inny obraz rzeczywistości duchowej niż to, co znamy z oficjalnej Biblii. Henoch chodzi po niebiosach, widzi trony, poznaje sekrety kosmiczne, a potem wraca i... to wszystko zostaje wycięte z głównego nurtu. Dlaczego?? Kto i kiedy zdecydował że ta wiedza jest za "niebezpieczna"? I co ważniejsze - czy praca z tymi tekstami faktycznie coś zmienia? Bo czytam to nie jako historię ale jako instrukcję. I coś tam drga.
no właaśnie, Henoch to jeden z tych przypadkow ktore mnie zawsze troche irytuja w dyskusjach o apokryach bo ludzie traktuja go jak ciekawostke historyczna a nie jak system. Tymczasem tam jest pełna kosmologia, hierarchia aniołów, uapdek Strażnikow, natura czasu. Kościół etiopski ma go w kanonie, więc nie jest tak ze "wszyscy" go odrzucili. Mi bardziej interesuje czemu akurat ta tradycja przetrwała w Afryce a nie w Europie
ciągłość tradycji to ważny argument ale nie jedyny. Runy były zakopane metaforycznie przez stulecia i wróciły. Część tradycji przeżywa przerwy i wraca z inną mocą, bo przychodzi do tych, którzy są gotowi. Mnie w tym wątku bardziej interesuje coś innego - Henoch w tradycji żydowskiej ma bardzo nierówny status. Kabaliści go znali i używali, ale ostrożnie. Dlaczego ostrożnie? Co tam jest że nawet wtajemniczeni traktowali to z dystansem?
ojjj, przeglądam ten wątek od początku i mam głupie pytanie, bo dopiero zaczynam sie interesować tym tematem - co to znaczy ze tekst jest "operacyjny"? Tzn. rozumiem ze chodzi o jakieś praktyczne zastosowanie, ale jak to wyglada w przypadku starożytnego pisma? Czy ktoś po prostu czyta i coś sie dzieje, czy to wymaga jakiegoś kontekstu, przygotowania?
o matko, Testament Salomona to jest bardzo intensywna lektura, szczególnie te fragmenty o demonach i ich "funkcjach". 🙂 Ja przeczytałam raz bez żadnego przygotowania i potem miałam dziwny tydzień, sny o bardzo specyficznych symbolach, poczucie że cos się ogląda. Może zbieżność, nie twierdzę że na pewno związek. Ale od tamtej pory podchodzę do takich tekstów inaczej, bardziej świadomie.
przepraszam ale to "przyciąganie" i "zabezpieczenie" przy czytaniu tekstu,nawet strego, to brzmi jak bardzo duży krok od biblioznawstwa do magii praktycznej i nie jestem pewien czy to jest ten sam temat. nie mówię ze to złe ale może warto rozróżnić: mamy teksty jako źródła wiedzy o tym jak ludzie rozumieli rzeczywitsość, i mamy teksty jako aktywne narzędzia praktyki. Czy to faktycznie ta sama dyskusja?
hejchalot to konkretny zbiór pism, Capello, nie tylko tradycja. mamy Hejchalot Rabbati, Hejchalot Zutarti, Maasej Merkawa i kilka innych. po polsku prawie nic nie ma, szczerze mowiac. jest Scholem, "Mistycyzm żydowski i jego główne kierunki", tam jest najlepsze wprowadzenie jakie znam. po angielsku Peter Schafer wydał krytyczne edycje całości. ale zeby byc szczerym, to trudna lektura nawet jak się zna temat
ok ale tu muszę zapytać: skąd wiecie że te odczucia somatyczne są zwiząane z treścią tekstu, a nie z ogólnym stanem podczas czytania, skupieniem, ciemnością w pokoju, muzyką w tle? 🙂 to jest ślepa próba zawsze kiedy sami to testujemy. nie twierdzę że nic sie nie dzieje ale nie kumam jak to odróżnić
problem z takim testowaniem jest taki że nie mamy grupy kontrolnej. 🙂 nie wiemy co byś czuła czytając inny archaiczny tekst w podobnym rytmie i z podobnym skupieniem. może efekt jest w staroźytnej poetyce jako takiej, w strukturze językowej, nie w treści. to nie jest atak, naprawde pytam
Lipowo, ale to samo możesz powiedzieć o runach. i co z tego? mamy wiedzę wypracowaną przez lata pracy że te konkretne sekwencje dają konkretne rezultaty, niezależnie od tego czy rozumiemy mechanizm. rozumienie mechanizmu nie jest warunkiem działania. ogień grzał ludzi zanim wiedzieli czym jest ciepło
mam takie głupie pytanie na boku troche - czy te teksty hejchalot są gdzieś w internecie? nie po polsku nawet, po angielsku, bo chciałbym zobaczyć jak to wygląda, ta "instrukcja" o której mówicie. czy trzeba kupić ksiązke?
ja tu prawie nie piszę bo trochę jestem zagubiona w tej dyskusji, ale te wzory geometryczne w snach to mnie zainteresowały. bo ja tez mam sny z siatkami i kratkoanymi przestrzeniami i zastanawiałam sie czy to znaczy coś. ale nie czytałam żadnych apokryfów więc to raczej zbieżność? albo te wzory przychodzą niezależnie?
to rozróżnienie na tekst żywy i martwy jest dla mnie bardzo sensowne praktycznie. i myślę że to jest też coś co może wyjaśniać dlaczego rozne osoby mają rozne doświadczenia z tymi samymi tekstami. nie kazdy tekst jest żywy dla każdego czytelnika. może to zależy od czegoś w samym czytającym
o, tu mnie złapaliście 🙂 przeglądam ten wątek od dawna i nie odważyłam się nic pisać bo za mało wiem, ale ten wątek o czasie i kalendarzu jest dokładnie czymś co mnie ciekawi w różnych tradycjach. czy ktoś wie czy ten qumrański kalendarz jest opisany gdzieś po polsku? albo chociaż po angielsku w przystępny sposób, nie akademicki?
Władysławo, jest artykuł Florentyny Marii Bosch o Qumran po polsku ale bardzo skrótowy. 🙂 po angielsku polecam VanderKam "Calendars in the Dead Sea Scrolls", to dość przystępne jak na literaturę naukową. ale żeby być szczera, to jest bardziej historyczne niż praktyczne
dobra a mam pytanie może głupie ale serio mnie to ciekawi. wszyscy tu mowicie o czytaniu tych tekstów i odczuwaniu pola i tak dalej. ale skad wiecie ze wlasciwe TEKST działa a nie samo skupienie i intencja? bo jak by wziąc dowolny stary tekst i czytac z takim samym skupieniem to może tez by cos odczuli? nie mówię ze to fałsz po postu nie rozumiem
no wlasnie i to jest ta granica którą tu trochę przekraczamy. między "to mi działa i to dla mnie wystarczy" a "to działa obiektywnie i możesz się tego spodziewać". pierwsze jest ok i respektuję. druie wymagałoby czegos więcej. i chyba większość tu jest w tym pierwszym mejscu co jest uczciwe. głupio by było gdybym sie mylił
Gorzysław masz rację i to jest ważne rozróżnienie. nigdy nie twierdziłam że wiem jak to działa, tylko że coś się dzieje kiedy pracuję z tymi tekstami. to nie jest obietnica dla nikogo. to moje doświadczenie i zaproszenie do eksploracji, nie instrukcja obsługi. tak czuję, choć trudno to uzasadnić
mam takie pytanie może trochę z innej beczki. 😛 czy ktokolwiek słyszał o kimś kto pracuje z tymi tekstami w kontekście słowiańskim? tzn. nie jako apokryf żydowski ale szukając podobieństw z rodzimymi wierzeniami? bo czytałam gdzieś że motyw strażników i upadłych aniołów pojawia się w różnych tradycjach i że może być jakiś wspólny rdzeń
