Forum

Asystent AI
Święte Rozpaczy - m...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Rozpaczy - mistyczna noc duszy jako element drogi poznania


Wpisy: 337
Rozpoczynający temat
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

no proszę, chciałam otworzyć temat, który rzadko pojawia się wprost pod tą nazwą, a który według mnie jest jednym z kluczowych etapów w każdej poważnej tradycji mistycznej. mówię o "nocy duszy" - po łacinie "nox animae" albo jak u Jana od Krzyża "noche oscura del alma". To nie jest po prostu depresja, smutek ani kryzys wiary, choć powierzchownie moze tak wyglądać. To specyficzny stan, który pojawia się na ścieżce duchowej i który mistycy różnych tradycji opisują uderzająco podobnie. Myślę, że warto to porównać - bo mamy tu coś, co łączy chrześcijańskich karmelitów, sufich, gnostyków, buddyjskich mnichów i szamanów. Czy ktoś miał osobiste doświadczenie czegoś takiego albo zna literaturę na ten temat? Chciałabym żebyśmy porozmawiali konkretnie, nie tylko o teorii.


Odpowiedz
56 odpowiedzi
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

cholera,temat bardzo mi bliski. Jan od Krzyża to jedno z lepszych opisów ale moim zdaniem nie oddaje pełni tego czym "noc duszy" jest w tradycjach nieeuropejskich. U sufich jest odpowiednik - fana, unicestwienie siebie, ale tam akcent jest inny: nie tyle ciemność ile rozpad ego przed wejściem w baqa, trwanie w Bogu. U Jana dominuje obraz opuszczenia przez Boga, co jest rcazej chrześcijańskim zabarwieniem. Mnie bardziej przekonuje interpretacja szamańska - choroba inicjacyjna, rozpadanie się starej struktury zeby zbudowała sie nowa. Czy to jest to samo doświadczenie tylko inne ramy pojęciowe? to jest pytanie, ktore mnie od dawna nie daje spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@gorzyslaw)
Połączone: 3 lata temu

Hmm ale zaraz zaraz. Jedno mnie tu od razu zatrzymuje - czy mżoemy wogóle porównywać doświadczenia tak różnych tradycji zakładając że to "to samo"? To mi troche pachnie takim new age'owym spłaszczaniem: wszystko jest jednym, wszyscy czuli to samo. Karmelita w XVI-wiecznej Hiszpanii i syberyjski szaman mają naprawdę tę samą wewnętrzną przeżycie? Wątpię. Kontekst kulturowy, system wierzeń, oczekiwania - to wszystko formuje SAMO doswiadczenie, nie tylko jego interpretację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Gorzyslaw to jest dokładnie to napięcie, które chciałam wywołać tym tematem. Masz rację, że nie możemy zakładać identyczności. Ale zwróć uwagę na co zwracają uwagę badacze religii porównawczej jak William James czy Evelyn Underhill - nie twierdzą że treść jest taka sama, ale że STRUKTURA procesu ma wspólne elementy: wyschniecie wcześniejszych praktyk, poczucie opuszczenia, utrata dotychczasowych punktów oparcia, a potem - jesli ktoś przez to przejdzie - jakościowa zmiana świadomości. To nie jest new age, to jest poważna religioznawcza obserwacja. Oczywiście szaman nie nazwie tego "grzechem" a karmelita nie powie "rozpad ego", ale czy to znaczy że mówimy o zupełnie innych rzeczach?


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

właśnie o tym czytałem ostatnio! Jan od Krzyża opisuje dwa etapy ciemności - najpierw zmysłowa, potem duchowa. i ta duchowa jest ta prawdziwa, głęboka. to jest jak z czakrami moim zdaniem - jak pracujesz z wyższymi czakrami, szczególnie Ajną i Sahasrarą, to dosłownie możesz wpaść w taki stan bo stare struktury energetyczne sie rozpadają. to jest bardzo podobny mechanizm! czytałem że to normalne


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

Czakry tu nie pomogą jako wyjaśnienie. To co opisuje Jan od Krzyża to jest zdecydowanie inny porządek niz praca z ośrodkami energetycznymi. Nie mieszajmy poziomów.


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Slawek83 no ale dlaczego nie? przecież tantryzm też mowi o tym że przebudzenie kundalini morze wywoływać bardzo trudne stany, nawet psychozy, to jest w literaturze. a kundalini to jest ten sam rodzaj pracy duchowej tylko inny system pojęciowy, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

wybaczcie że się wtrącam bo jestem tu raczej laik, ale mam pytanie - ta "noc duszy" to jest coś co MUSI się przydarzyć każdemu kto idzie ścieżką duchową? bo trochę się boję jak o tym czytam. brzmi jak coś bardzo ciężkiego i nie wiem czy chciałabym przez to przechodzić. czy da się "ominąć"?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

aha, nie każdy przez to przechodzi, albo nie każdy w tym samym stopniu. 🙂 Różne tradycje mają różne zdanie. chrześcijańska mistyka kontemplacyjna, szczególnie karmelitańska, traktuje to jako niemal konieczny etap dla kogoś kto na prawdę idzie w głąb. Ale na przykład w pewnych nurtach bhakti w hinduizmie nacisk jest zupełnie inny - tam miłość i oddanie mają cię nieść, nie rozbijać. Więc odpowiedź brzmi: zależy od tradycji i od tego jaką ścieżką idziesz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

Jest jeszcze jeden aspekt ktory mnie tu interesuje i ktory rzako jest poruszany. Mianowicie - czy ta "noc" jest w jakimś sensie WYWOŁYWANA przez samą praktykę czy raczej jest czymś co przychodzi bez zapowiedzi i na co nie mamy wpływu? Bo Jan od Krzyża zdaje się mówić że to Bóg "zabiera" pociechy zmysłowe i duchowe, to nie jest cos co inicjuje sam praktykant. Ale szamańska choroba inicjjacyjna tez prychodzi z zewnątrz, nie jest śwadomie wywoływana. A jednak w pewnych tradycjach - gnostyckich, pewnych nurtach alchemicznych - mam wrażenie że ciemność jest aktywnie wrpowadzana, szukana. Ktoś ma na to jakies zdanie?


Odpowiedz
(@cesarzowna62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

ojej no właśnie zastanawiałam się nad tym samym co Jarylo napisał. bo ja ostatnio mam taki dziwny okres, wszystko mi jakby wyschło, modlitwy nie "działają", medytacja jest jak siedzenie w ścianie, zero tego co wcześniej czułam i myślałam sobie czy to właśnie TO. ale trudno mi ocenić czy to w ogóle ma sens mówić że "jestem w nocy duszy" bo może po prostu mam zły czas? jak w ogóle odróżnić to jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Cesarzowna62 to jest naprawdę ważne pytanie i nie chcę Ci dawać gotowej odpowiedzi, bo to jest coś co wymaga rozeznnia, najlepiej z kimś kto zna tradycję. Ale jedna wskazówka którą daje Jan od Krzyża i która jest moim zdaniem bardzo praktyczna: w nocy duszy nadal jest pragnienie Boga, nawet jeśli nie ma pociechy. Nie ma obojętności, jest ból braku. Jeśli jest po prostu obojętność i brak zainteresowania - to jest raczej acedia, rodzaj dcuhowego lenistwa, które jest innym problemem. Co czujesz jeśli miałabyś to rozróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Ciekawa dyskusja, ale chcę wtrącić pewne zastrzeżenie. Zbyt łatwo przychodzimy do interpretowania zwykłych stanów kryzysowych jako "nocy duszy" albo inicjacji. Mam sporo lat pracy z ludźmi i widzę jak ten mechanizm działa - ktoś przeżywa depresję, wypalenie, traumę, i bardzo chce to uszlachetnić, nadać temu sens przez ramy duchowe. To jest ludzkie i rozumiem to. Ale jest różnica między kryzysem psychologicznym a etapem na ścieżce mistycznej i ta różnica ma znaczenie praktyczne. Nie mówię że to sie wzajemnie wyklucza. Ale mylenie ich może byc naprawdę niebezpieczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gorzyslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 136

@Anahata no wlasnie, to jest ten punkt ktury chciałem wczesniej poruszyć inaczej. Zgadzam się w stu procentach. I dodam jeszcze - te narracje mistyczne, ta cała "noc duszy", stały sie trochę zbyt popularnym frameworkiem do opisywania własnych kryzysów. Widzę to na różnych forach. Ktoś ma trudny rok i juz jest w "ciemności inicjacyjnej". Mam wrażenie ze to deprecjonuje zarówno prawdziwe mistyczne doświadczenia jak i prawdziwe kryzysy psychiczne, ktore wymmagają konkretnej pomocy


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

oj no nie zgadzam sie do konca. 😛 znaczy rozumie wasze obawy ale chyba troche za ostro to uujjecie. skad wiemy co jest "prawdziwą" nocą duszy a co nie, kto to w ogule ma prawo oceniać? mistycy nie mieli certyfikatow ani diagnozy. a poza tym depresja i kryzys duchowy moga isc razem, to nie sa dwa osobne pojemniki. jan od krzyza sam siedzial w cielie i pewno byl w bardzo zlym stanie psychicznym


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

Wikusia ma rację w tym że Jan od Krzyża byl więziony przez własnych współbraci, to byl kontekst zewnętrzny ekstremalny. I jednak napisał "Pieśń duchową" właśnie tam. Ale Anahata też ma rację - nie każdy trudny czas jest tym. Może pytanie nie brzmi "czy to prawdziwa noc duszy" tylko "jak się przez to poruszać niezależnie od tego jak to nazwiemy".


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

przepraszam że się wtrącę z głupim pytaniem ale - ta "noc duszy" to jest coś co trwa jak długo?? dnie, tygodnie, lata? bo czytam opisy i jedni mówią o chwilach a drudzy o latarach cierpienia. i czy ona ma jakiś wyraźny koniec, coś po czym wiadomo że minęła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Benedyk to nie jest głupie pytanie,w literaturze mistycznej odpowiedzi są bardzo rónże. Jan od Krzyża nie daje jednoznacznej odpowiedzi na czas trwania. Eckhart Tolle mówił ze jego "noc" trwała lata. W kontekście szamańskim choroba inicjacyjna może trwać od dni do miesięcy. to co jest wspólne to ze ma jakąś kulminację - punkt przełomowy, często opisywany jako "śmierć starego ja". Ale uwaga - wielu ludzi opisuje wchodzenie i wychodzenie wielokrotnie, jakby spiralnie. To nie jest jedna prosta linia


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@obsydianka_08)
Połączone: 1 rok temu

oj, a co z tradycjami, ktore w ogóle nie używają tego modelu? bo gdzieś czytałam że na przykład w pewnych tradycjach buddyjskich ten cały ból i ciemność jest postrzegany jako przywiązanie do czegoś, do poczucia "ja" ktore powinno byc rozpoznane jako iluzja, ale bez dramatyzowania tego. nie ma "nocy", jest po prostu obserwacja. czy to jest ta sama droga tylko inaczej opisana czy naprawdę inna?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Obsydianka_08 to jest bardzo celna obserwacja. Dokładnie ten punkt podnosi Ken Wilber próbując mapować różne tradycje. Buddyzm therawady i zen mają tendencję do "oddraamatyzowania" - nie ma nocy i świtu, jest rozpoznanie natury umysłu. Ale zauważ że i tam istnieją opisy wielkich kryzysów - na przykład w zen są opisy "Great Doubt", Wielka Wątpliwość, ktora może być paraliżująca. I jest pojęcie "makyo" - halucynacje i zaburzenia podczas intensywnej praktyki. Więc sam proces może być podobny, ale tradycja decyduje czy to traktujesz jako "drogę przez" czy jako "przeszkodę którą obserwujesz".


Odpowiedz
(@gorzyslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 136

@Obsydianka_08 ok jeszcze raz o tym co napisała Obsydianka bo to mnie zaciekawiło. ten buddyjski punkt widzenia - ze w ogule niema nocy i świtu, jest tylko rozpozannie iluzji "ja" - to mi się jakoś nie klei z tym co mówimy przez całą tę dyskusję. bo jesli nie ma podmiotu ktory cierpi, to kto przechodzi przez noc? i dla kogo ona jest transformacyjna? to nie jest zarzut, szczerze trudno mi powiedzieć jak to pogodzić


Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

Gorzyslaw, pytasz o cos co jest sercem sporu między tradycjami apofatycznymi a tymi które zachowują podmiot. W advaita vedanta ten problem rozwiązuje się przez rozróżnienie: z perspektywy paramarthika (absolutnej) nie ma podmiotu ale z perspektywy wyramalaukika (konwencjonalnej) podmiot jak najbardziej istnieje i przechdzi przez coś realnego. te poziomy nie wykluczają się. noc duszy jest prawdziwa na tym poziomie na którym istnieje "ja" które cierpi. tak mi sie przynajmniej wydaje


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

he no ale to trochę jak mówić komuś kto ma migrenę ze z wyższej perspektywy bólu nie ma 😀 przepraszam za uproszczenie ale tak mi to wyszło


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Ryszard to śmieszne ale nie do końca niecelne. Jest nawet taki zarzut w literaturze - ze systemy niedwoistości mogą być używane jako ucieczka od pracy z ciemnością. zamiast prejść przez noc,ktoś mowi "nie ma cierpiącego więc nie ma problemu" i to jest przykrywka. Ken Wilber to nazywa pre-trans fallacy w odwróconej wersji. zaczynasz mi wmawiać coś, czego nie ma w moim poście


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@obsydianka_08)
Połączone: 1 rok temu

ale ja miałam na myśli troche coś innego niż ucieczkę. chodzi mi o to że może samo założenie że musi być noc żeby był świt to jest juz pewien moel, i że tradycje które tego modelu nie używają mogą doświadczać tego samego przejścia ale po prostu inaczej to opisują. nie wiem czy dobrze to ujęłam


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Obsydianka_08 obsydianka dobrze ujęłaś i to jest naprawdę istotne rozróżnienie. Mapa a terytorium. Jan od Krzyża daje konkretną mapę - noc zmysłów, noc ducha, świt. Zen daje inną mapę, albo celowo nie daje żadnej. Ale jeśli Dogen czy Huang Po opisują stany w których cały dotychczasowy fundament duchowy "odpada" - to funkcjonalnie brzmi podobnie. Problem pojawia sie gdy traktujemy mapę jako terytorium i zaczynamy sprawdzać czy nasze doświadczenie "pasuje do wzoru". To jest pułapka.


Odpowiedz
(@cesarzowna62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

ojej to co napisała Almandynka o mapie i terytorium to mi się chyba właśnie przydarzyło bo parę tygodni czytałam o nocy duszy i potem zaczęłam zastanawiać się czy mój stan to jest TO, i im bardziej sprawdzałam czy pasuje do opisu tym bardziej mi się kręciło w głowie, strasznie. jakby etykietka zaczęła przesłaniać to co faktycznie czuję


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Cesarzowna62 I właśnie to jest ten mechanizm o którym mówiłam wcześniej. Niekoniecznie to co czujesz jest złe albo nieautentyczne. Ale wkładanie tego w gotowy schemat zmienia relację z własnym doświadczeniem - zaczynasz je obserwować z zewnątrz i oceniać zamiast poprostu byc w nim. Jak się teraz czujesz z tym satnem, odkąd przestałaś go klasyfikować?


Odpowiedz
(@cesarzowna62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Anahata no właśnie jakoś spokojniej. chociaż ten spokój też trochę mnie niepokoi bo nie wiem czy nie jestem po prostu obojętna 🙂 ale chyba po prostu siedzę z tym zamiast analizować. zobaczymy


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 616

@Cesarzowna62 wybaczcie że się wtrącam w środek ale mam pytanie do ogólnej dyskusji - mówicie o tej nocy duszy jakby to bylo głównie coś co dzieje się samemu,w modlitwie, medytacji. :)) a czy jest jakaś tradycja która mówi że to może przydarzyć się przez kontakt z drugą osobą, przez relację? bo znam kogoś kto po rozstaniu opisuje dokładnie te stany


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Vormik vormik, ciekawe pytanie. Sufizm tak naprawde mowi o tym bardzo wprost - relacja z murszid (mistrzem) może wywołać stany wewnętrzne które mają dokładnie tę jakość. I nie chodzi tylko o relację z nauczycielem. Kabała mowi o tikun - naprawie poprzez relacje i spotkanie z drugim człowiekiem. Rozstanie, żałoba, utrata bliskiej osoby - w różnych tradycjach to sa uznane "bramy". Chociaż nie każda taka brama to noc duszy w technicznym sensie. moge sie mylić


Odpowiedz
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

to ciekawe co Glozka napisała, bo jak tak patrzę to właściwie chyba każda kultura ma jakiś opis tego przejścia przez ciemność tylko inaczej to nazywa, nie? Grecy mieli katabasis, zejście do Hadesu, indiańskie tradycje mają wizyjne poszukiwania w samotności, szamani mają chorobę inicjacyjną. to jest chyba coś bardzo ludzkiego niezależnie od religii


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

Jadwisia trafia w sedno i to jest wlasnie ten archetyp ktory Jung opisywał jako "zejście do underworld". Ale uwaga - nie każde kulturowe zejście jest tym samym co kontemplacyjna noc duszy. Odyseusz schodzi do Hadesu żeby zdobyć informację, wraca jako ten sam bohater tylko mądrzejszy. Jan od Krzyża wychodzi jako ktos fundamentalnie inny - tożsamość zostaje prezpisana. To jest jakościowa różnica.


Odpowiedz
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 215

wróćmy do tego co pytałem wcześniej bo nie dostałem do końca odpowiedzi - czy ta noc ma wyraźny koniec? bo Jarylo napisał że może trwać latami i to jest dla mnie dość przerażające. czy jest jakaś tradycja ktora mowi jak WYJŚĆ albo przynajmniej jak wiedzieć że się wychodzi?


Odpowiedz
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 215

@Jarylo no to moze ktoś odpowie na moje pytanie bo Jarylo napisał że moze trwać latami i to mnie trochę niepokoi - czy jest jakiś sygnał że to sie kończy? że już po? bo jesli nie ma żadnego wyraźnego końca to jak w ogule odróżnić że jesteś w nocy duszy od tego że po prostu... masz depresję albo trudny okres w życiu?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Benedyk to jest chyba najtrudniejsze pytanie w całym tym teamcie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. jan od Krzyża pisze o pewnym typie spokoju ktory wchodzi zamiast dawnego niepokoju - nie euforii, nie wizji, tylko jakby cichej wiedzy ze cos sie zmieniło. Ale uwaga bo on też pisze ze ten spokój moze byc mylący i ze dusza może go nie zauważyć. Więc koniec jest ale jest nieoczywisty.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@malachitka91)
Połączone: 2 lata temu

czytam tę dyskusję od początku i mam notatki 🙂 jedno mi chodzi po głowie. kilka razy padło że noc jest "oczyszczeniem" albo "koniecznym etapem". ale skąd to przekonanie że cierpienie jest konieczne do transformacji? to mi wygląda troche jak wbudowana w te tradycje gloryfikacja bólu. i nie mówię że to nieprawda, pytam czy ktoś widzi tu alternatywę


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Malachitka91 to jest jedno z najciekawszych pytań w tej dyskusji. Krótka odpowiedź: sa tradycje które mówią nie. Niektóre szkoły buddyjskie mówią o spokojnym przebudzeniu bez dramatycznej ciemności. Ale długa odpowiedź jest taka - moze to nie cierpienie jest konieczne ale rozpad starych struktur tożsamości jest. i ten rozpad moze byc odczuty jako cierpienie. to subetlna różnica.


Odpowiedz
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Slawek83 slawek to bardzo dobrze powiedział i trochę mi sie wiecej poukładało. 🙂 bo ja przez jakis czas miałam takie poczucie ze jak nie cierpię to nie "robie tego dobrze", jakby ból byl miarą autentycznosci. i to jest takie trochę opresywne podejscie jak sie zastanowic. moze własnie rozpad struktur bez dramatyzowania to lepzsa rama. tak to widzę


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

no ale rozpad struktur tożsamości brzmi podobnie jak stany po głębokiej medytacji przy pracy z wyższymi czakrami i to nie zawsze jest przyjemne więc może to jest to samo poprostu inny opis? mówię serio nie żartuję


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gorzyslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 136

@Ryszard hm ale mam wrażenie ze tu ciągle próbujesz dociągnąć czakry do każdego opisu. nie twierdzę ze to złe sposób w swojej dziedzinie ale noc duszy w sensie karmelitańskim to jest coś opisywanego w relacji z Bogiem osobowym, z absolutną transcendencją - to nie jest praca energetyczna. to są zupelnie inne kategorie ontologiczne


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Gorzyslaw ok fair point, nie będę ciągnąć


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@malachitka91)
Połączone: 2 lata temu

a to jest właśnie to co mnie w tym modelu niepokoi. mamy cierpienie - koniec nieoczywisty - i jeszcze nam mówią żebyśmy nie ufali własnemu odczuciu końca. to brzmi jak system bez falsyfikowalności. nie można wyjść, nie można sprawdzić czy się wyszło, nie można nawet stwierdzić czy się jest w środku. jak to ma praktycznie działać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Malachitka91 rozumiem zarzut ale myślę że tu masz pewne uproszczenie. Jan od Krzyża nie mówi że nie mozna ufać żadnemu odczuciu - on mówi że nie mozna ufać odczuciom tego samego typu co przed transformacją. Chodzi o to że dawne narzędzia oceny ("czuję się dobrze więc jest okej") przestają działać,a nowe dopiero się kształtują. To nie jest niefalsyfikowalność - to opis zmiany epistemicznej, zmiany tego jak w ogóle poznajemy własny stan.


Odpowiedz
(@gorzyslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 136

Almandynka ale to nadal zostawia kogos bez żadnego kotwiczenia. i tu mam praktyczne pytanie - czy któraś tradycja daje jakiies konkretne znaki rozpoznawcze?? nie abstrakcyjne, ale takie że ktoś może powiedziec "ok, to wygląda jak koniec"? bo jeżeli jedyną odpowiedzią jest "poczujesz", to nie wiem co z tym zrobić


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

hmm,tradycja karmapów w buddyzmie tybetańskim mówi o czymś co mozna by opisać jako "powrót działania" - po przejściu przez pustynię wewnętrzną wraca zdolność do bycia z innymi bez wysiłku. Nie chodzi o euforię, chodzi o to ze relacje znowu płyną. to jest bodajże jeden z bardziej konkretnych wskaźników jakie znam


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Slawek83 slawek to ciekawe bo ja akurat miałam cos takego - po dłuzszym czasie kiedy kontakt z ludźmi byl dla mnie zwyzajnie meczacy,nie nerwowo tylko jak przez szybe, w pewnym momencie to po prostu ustąpiło i nagle byłam znowu obecna w rozmowach. i dopiero potem jak o tym opowiadałam to mi ktoś powiedział ze moze to bylo wlasnie takie przejscie. sama bym na to nie wpadła


Odpowiedz
(@cesarzowna62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

ojej Wikusia to co opisujesz z tą szybą to ja to znam. u mnie tak jest właśnie teraz. ale to może być przecież milion innych rzeczy, nie? jak w ogóle się nie wpaść w pułapkę że każde swoje smutne przeżycie tłumaczę sobie jako duchowe przejście żeby się poczuć lepiej z tym że mi smutno


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Cesarzowna62 to jest naprawdę dobre i uczciwe pytanie i sama fakt ze je zadajesz jest jakimś sygnałem. osoby które uciekają w duchową narrację żeby uniknąć pracy zwykle tego pytania nie stawiają. ale masz rację ze niema tu prostego testu. i moim zdaniem to jest wlasnie argument żeby w takich momentach miec kogos - spowiednika, terapeutę, kierownika duchowego - kogokolwiek z zewnątrz. sama analiza własnego stanu w środku kryzysu jest zawodna.


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 616

@Anahata to co Anahata mowi o kimś z zewnątrz - to wogóle chciałem dopytać bo wczesniej pytałem o relacje a nie do końca dostałem odpowiedź. czy w tych tradycjach jest jakaś rola dla mistrza właśnie w tej fazie? czy on pomaga wyjść, czy tylko towarzysz, czy może wręcz nie powinien ingerować?


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Vormik w sufizmie murszid nie "wyciąga" ucznia z ciemności - on zaświadcza. Jego obecność potwierdza że to co się dzieje jest autentyczne a nie rozpadem psychicznym. To nie jest interwencja terapeutyczna, raczej bycie świadkiem. Ale ten aspekt jest w sufizmie bardzo rozwinięty i bez takiego mistrza ta droga jest uważana za niebezpieczną. Sama jestem ciekawa czy w tradycji chrześcijańskiej to jest podobnie - może Almandynka wie?


Odpowiedz
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Glozka56 glozka, tak - w tradycji karmelitańskiej kierownik duchowy pełni barzdo podobną funkcję. Nie interweniuje, nie "naprawia", ale jego zadaniem jest przede wszystkim nie pozwolić duszy ucieczki od stanu - czyli paradoksalnie pilnuje żeby nie bylo za łatwo. Teresa z Avili pisała że zły kierownik duchowy który pociesza w złym momencie może zepsuć to przejście. To jest zaskakująco podobne do sufickiego rozumienia.


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Almandynka.2 a czy ktoś wie czy coś analogicznego jest przy pracy z wyższymi czakrami? bo przy otwieraniu ajna i korony tez czasem jest mowa o pewnej fazie "ciemności" zanim integracja się dokończy i zastanawiałem się czy to jest ten sam mechanizm czy zupełnie inne zjawisko


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Ryszard no właśnie bo jak się pracuje intensywnie z koroną to czasem jest taki moment jakby chwilowej utraty siebie i część ludzi sie tym przeraża. miałem coś takiego po jednej medyacji i przez parę dni czułem sie troche odpięty. ale nie wiem czy to noc duszy czy zwykłe przeciążenie energetyczne. nie upieram się


Odpowiedz
(@gorzyslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 136

@Swarog89 rysszard, Swarog - z szacunkiem ale to sa zupelnie rozne języki opisu i nie wiem czy je mieszać jest sensowne. noc duszy w sensie teologicznym jest zakorzeniona w konkretnej relacji z Bogiem osobowym i ma swoje osadzenie doktrynalne. mówić ze "przeciążenie energetyczne czakry korony" to to samo to jak mówić ze migrenę i oświecenie łączy to ze oba bolą głowę. może ktos to lepiej ujmie


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Gorzyslaw gorzyslaw ma rację w sensie metodologicznym - nie powinniśmy zakładać że te fenomeny są identyczne tylko dlatego ze sa podobne powierzchownie. ale mysle ze warto pytanie Ryszarda potraktować serio: czy istnieje jakaś wspólna "podatność" pewnego typu umysłów na takie stany, niezależnie od tradycji?? to jest inne pytaanie niz "czy to to samo". i na to pytanie niema jeszcze dobrej odpowiedzi


Odpowiedz
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

hej a mi się przypomniało że gdzieś czytałam o takim pojęciu jak "ciemna noc ducha" odróżniana od "ciemnej nocy zmysłów" u Jana od Krzyża - czy ktoś mógłby to rozwinąć? bo nie do końca kumam co to za rozróżnienie i czy to są dwa etapy czy dwie różne drogi


Odpowiedz
Udostępnij: