Temat, ktory chce poruszyc, dotyka chyba kazdej tradycji magicznej na swiecie, a mimo to rzadko sie o nim mowi wprost. Chodzi o praktyki przywracania tego co utracone - nie tylko rzeczy materialnych, ale tez ludzi, relacji, pozycji spolecznej, zdrowia. W roznych kulturach istnieja bardzo konkretne rytualy do tego celu i co ciekawe, maja zadziwiajaco wspolna logike mimo ze powstaly na innych kontynentach. W Afryce Zachodniej praktykowane jest przywlywanie ducha miejsca, przy ktorym cos zostawiono lub stracono. W tradycji slowianskiej byly zaklecia "zawrocenia" - nie mylmy tego z czarami milosymi, to osobna kategorria. W hinduizmie istnieja specyficzne pudzje dla Ganesy, ktory jest nie tylko bogiem poczatkow, ale rowniez przywracania utraconych sznas. Interesuje mnie jak to wyglada u innych - czy ktos pracowal z tymi praktykami, z jakiej tradycji i co zauwayl?
@Cieszymir O, bardzo ciekawy temat. Slyszalam ze w wielu tradycjach jest cos w rodzaju "zaproszenia powrotu" ale nie wiedzialam ze to az tak rozlegle. Sama kiedys robilam prosty rytuał na powrot rzeczy - zgubilam kolczyk po babci i bardzo mi na nim zalezalo. Uzylam swieczki i trochu prosby do Maryi, bo tyle umialam. Kolczyk sie znalazl po trzech dniach, ale nie wiem czy to zbieg okolicznosci czy nie. Cieszymir, te slowianskie zaklecia zawrocenia, to sa jakies konkkretne zachowane teksty czy bardziej rekonstrukcja?
Ja tez mialam sytuacje z zgubionym piersciem i robilam runy. Polozylam Othale bo to runa dom i wlasnosc, i faktycznie w ciagu tygodnia sie znalazl ale w miejscu gdzie szukalam chyba ze trzy razy. Czy ktos jeszcze pracowal z runami przy takich sprawach? Zastanawiam sie czy Othala to zawsze dobry wybor do powrotu wlasnosci czy sa inne?
Ale to nie jest tak, ze te rytualy dzialaja jednakowo na kazda "utracona rzecz", prawda? Bo utracenie przez kradziez to chyba zupelnie inna sytuacja energetycznie niz zgubienie przez wlasne roztargnienie. W przypadku kradiezy jest jakis inny podmiot ktory to przejal. Czy tradycje ktore Cieszymir wymienia, rozrozniaja te przypadki?
Hmm, czytam to i zastanawiam sie nad czyms. Jesli te rytualy "przywolania winy" na zlodzieja to osobna kategoria, to czy to czasem nie po prostu klatwa w innej formie? Pytam szczerze bo to mnie troche niepokoi etycznie. Mam na mysli - nawet jesli ktos ukradl, rytualne zyczenie mu straty to jest jakis rodzaj interwencji w jego los, nie?
oj, o, ja tez o to chcailam zayptac! bo czytam ten wątek i wszystko brzmi super ale jak to wygglada w praktyce dzisiaj, bez dostep do znachorki ze wsi? czy mozna to samodzielnie robic i jak sie zabrac do tematu jesli nie zna sie tradycji slowianskiej za bardzo?
czytam i jedno mnie nurtuje - czy sa jakies dane o tym ile osob w populacjach gdzie te praktyki byy popularne faktycznie uzywalo takich rytuali? mam na mysli czy to bylo cos dla wybranych, znachorki i garsc desperatow czy moze wiekszosc ludzi to robia normalnie jak my idziemy do lekarza? pytam bo ciekawe jak szeroko to bylo zakorzenione spolecznie
