Zainspirował mnie pewien przypadek z życia, ale zacznę od pytania do wszystkich - bo mnie to naprawde ciekawi. Co tak naprawdę dzieje się z energią, ktora "wychodzi" podczas egzorcyzmu albo innego rytuału wypędzania? No bo chodzi mi o to, że każda tradycja mowi co innego. Chrześcijanie powiedzą, że duch wraca do piekła albo gdzieś tam gdzie jego miejsce. Ale jeśli patrzymy na to energetycznie, a nie religijnie, to ta energia gdzieś musi pójść. Prawda? Bo energia nie znika. Słyszałem raz od starego kumpla ktory się tym zajmował, że po wypędzeniu czegos z domu, ta "rzecz" po prostu przeniosła sie na sąsiednią kamienicę. I on to mówił zupełnie serio. Nie wiem co o tym myśleć szczerze mówiąc, ale skoro to forum jest od gadania o takich rzeczach, to wrzucam temat. Co wy na to, znacie jakieś tradycje ktore wprost mówią co z tą energią się dzieje po rytuale?
oj, to jest bardzo stare pytanie i różne tradycje podchodzą do niego naprawde inaczej. W egzorcyzmach katolickich nie ma mowy o żadnym "przemieszczeniu" - zakłada sie, ze byt zostaje odesłany do miejsca mu przeznaczonego, czyli de facto unieszkodliwiony. Ale to jest ujęcie teologiczne i zakłada konkretną strukturę rzeczywistości. kiedy jednak weźmiemy tradycje szamańskie, zwłaszcza syberjskie albo rdzennych Amerykanów, to obraz jest zupelnie inny. Szaman nie "wypędza", on negocjuje albo przechwytuje, a potem ten byt musi trafić w konkretne miejsce, do ziemi, do wody, do ognia. Tu wlasnie pojawia sie kwestia tej energii. Ona zostaje transformowana przez żywioł, nie poprostu wyrzucona za drzwi. Pomysł twojego kumpla o sąsiedniej kamienicy, Mikoaljek, brzmi jak klasyczna sytuacja kiedy ktos wykonał "półrytuał" bez domknięcia. nie mam na to twardych źródeł
Zgadzam sie z Numerologiem w kwestii tego domknięcia, to kluczowe. Ale chcę dodać coś od strony praktycznej, bo sama miałam do czynienia z kilkoma przypadkami oczyszczania przestrzeni. I rzeczywiście, jeśli nie ma intencji co ma sie stać z tym co wypędzasz, to po prostu "odpływa" i wraca albo, jak mówi kolega, ląduje u sąsiada. To nie jest metafora. Pracuję z czarnym turmalinem i obsydianem przy takich rzeczach i one nie tyle odpychają, co absorbują i neutralizują. I tu jest ta różnica między wypędzeniem a transformacją. Bo jeśli tylko wypędzasz, to wypychasz problem za drzwi. Ale jeśli transformujesz, to zmieniasz naturę tej energii. Pytanie do was, czy ktoś zna tradycje ktore wprost to rozróżniają? Bo mam wrażenie ze większość popularnych opisów egzorcyzmów to jest właśnie to "wypchnięcie" bez myślenia co dalej.
No wlasnie ta transformacja energii to jest sedno. Czytałem ze w systemach wedyjskich, w tantrze konkretnie, to się robi zupelnie inaczej - nie ma wypędzania wogóle bo zakłada sie ze ta ciemna energia to jest po prostu zablokowana kundalini albo coś w tym stylu, i zamiast odpychać to sie ją kanaluzuje. Konwertuje z formy destruktywnej w twórczą. I to ma sens dla mnie energetycznie bo faktycznie, skad ta energia ma wiedzieć dokąd "ma pójść" jak tylko powiemy jej zeby sobie poszła, haha. Ale mam pytanie bo mnie to zawsze nurtowało czy byty oosbowe, no takie demony w sensie religijnym, podlegają tej samej logice co zwykła "ciemna energia"? Czy to sa jednak rozne kategorie?
Wybaczcie że sie wtącam z takim podstaowym pytaniem, ale chcę sie upewnić ze dobrze rozumiem. Kiedy mówicie o "energii ktora wychodzi" podczas egzorcyzmu, to mówicie o tym samym co np. przy oczyszczaniu domu szałwią? bo wydawalo mi sie ze egzorcyzm to jest cos zupełnie innego, bardziej... religijnego? Mocniejszego? A wy to stawijacie obok sieibe. Nie krytykuję, napraawde pytam, bo ciekawe czy to jest jedna kategoria czy kilka różnych rzeczy pod jedną nazwą. to raczej luźna refleksja niz teza
Okej, relacja to relacja, nie kwestionuję że twój kumpel to przeżył. Ale "coś nie domknęła" to subiektywna interpretacja zdarzenia. Możliwe równie dobrze że problem był gdzie indziej i po prostu wrócił. Nie mówię że kłamie. Mówię że wnioskowanie "wypędziłem i poszło do sąsiadów" to jest skok logiczny, ktury wymaga założenia całej siatki przekonań, o tym ze byty sa realne, ze można je przenosić, ze mają miejsca przeznaczenia. Jak to wszystko przyjmiesz, to wniosek jest spójny. Ale to jest dużo założeń na raz.
Hej, czytam cały wątek i pytanie leci do Unakitki albo do innych co mają doświadczenie. Jak to jest z tą datą, tzn. co konkretnie szukacie, nowiu, pełni, czyjś dzień?? Bo słyzałem ze oczyszczanie robi sie przy nowiu, ale ktoś mi mówił że przy ubywającym księżycu. Nie wiem kto ma rację.
Z astrologicznego punktu widzenia to ubywający księżyc jest faktycznie leszy do "zdejmowania", oczyszczania, odpuszczania. 🙂 Nów jest do nowych początków, i jesli po oczyszczaniu chcesz od razu "zasiać" cos nowego w tej przestrzeni, to wtedy nów. Ale samo wypędzanie, ciemna księżyca, ostatnia faza - to jest czas na to. W różnych tradycjach jest to różnie podawane ale mechanika jest zbliżona. a jeśli chodzi o temat, to mnie ciekawi jeszcze jedno, czy ktos z was zetknął sie z tradycją gdzie egzorcysta sam musi sie oczyszczać PO rytuale? Bo to jest chyba logiczne ze ta energia cos mu robi
Chcę zapytać o coś co mnie nurtuje od początku tego wątku. Czy w chrześcijaństwie, mam na myśli ten oficjalny egzorcyzm kościelny, jest cokolwiek powiedziane o tym co sie dzieje z kapłanem który go przeprowadza? Czy on też musi sie potem oczyścić jakoś? Bo to by było ciekawe porównać z tymi tradycjami o których piszecie.
dokładnie, i to jest ten moment gdzie katolickie myślenie o tym jest bliższe energetycznemu niż by się wydawało. Spowiedź jako oczyszczenie post-rytualne, nie tylko moralne. Ciekawe że Kościół nigdy tego tak wprost nie nazwie, ale praktyka jest podobna.
Trzygłow ma rację że nie wolno mieszać całkowicie, ale chyba nikt tu nie mowi że to identyczne. Chodzi o to że funkcja jest podobna, czyli "po trudnym rytuale wracasz do stanu wyjściowego", a mechanizm każda tradycja ma swój. Tak samo post przed egzorcyzmem, to jest w gruncie rzeczy oczyszczenie i wzmocnienie, i każdy system duchowy ma coś analogicznego. To nie jest redukowanie katolicyzmu do energetyki.
no proszę, a ja mam jeszcze takie pytanie, może trochę z innej beczki, ale czy ktoś wie jak to jest w prawosławiu? Bo czytałam że tam też są egzorcyzmy, i że są nawet w liturgii chrzcielnej jako stały element. To znaczy że każdy ochrzczony przeszedł jakiś forma egzorcyzmu? Trochę mnie to zaskoczyło.
o, nie wiedziałem ze w prawosławnym chrzcie jest exorcizm, to rzeczywiscie ciekawe. I o ile myśle ze w tantrze to jest zupelnie inna logika, to tu widzę zbieżność z inicjacjami w innych tradycjach gdzie przed przyjęciem nowej tożsamości robi sie jakies oczyszczenie. Śmierć starego, narodziny nowego. Klasyczna struktura rytu przejścia
no właśnie, i słowiańskie rytuały to uwzględniały bardzo konkretnie. Za próg, za wodę, za las, to były fizyczne granice liminalności. Nie można było zostawić czeggoś w połowie drogi, musiało trafić za granicę świata. Ciekawe ze van Gennep opisywał to potem naukowo, a ludowe praktyki robiły to intuicyjnie od wieków.
zerknijcie na to, chciałabym dopytać praktyków bo troche się gubię w tym wszystkim. Jeśli podczas oczyszczania domu coś "wychodzi", i wy mówicie ze trzeba wiedzieć dokąd, to co wy konkretnie robicie? Tzn. macie jakiś scenariusz w głowie, wyobrażacie sobie dokąd to idzie, czy jest jakiś fizyczny gest, gdzies otwieracie okno, wynosicie coś za drzwi? Bo to brzmi troche abstrakcyjnie i chciałabym zrozumieć jak to wygląda w praktyce.
