Przepraszam to morze głupie pytanie alee... Te kotwice to wymyślacie sami czy są gdzies opisane w jakiejś tradycji? Bo czytam i trochę brzmi jakbyście to konstruowali na bieżąco a chciałabym wiedzieć czy to ma jakieś starsze oparcie 😀
Forsycja, to ma bardzo stare oparcei, tylko nie zawsze pod taką nzawą. W praktycznie kżdej tradycji która pracuje z odmiennymi stanami świadomości jest coś co można nazwać protokołem zamknięcia. W tybetańskim buddyzmie to dedykacja zasług, w szamanizmie siedzenie przy ogniu i opowiadanie co się widziało, w ceremoniach indiańskich konkretny posiłek... Te "kotwice" to porpostu ta sama idea ubrana we współczesny język.
No właśnie, i dlatego ta chistoria z Odynem jest taka ciekawa, bo tam też jest moment "powrotu" - on bierze runy, daje okrzyk, i spada z drzewa. To nie jest po prostu koniec, to jest wyraźne działanie które zamyka praktykę. Jakby tradycja nordycka intuicyjnie wiedziała że nie można po prostu wstać i iść
Okej ale czy ktos mi moze wyjsnic jedno - Odyn wisail na drzewie bez jedzenia i woyd, i to mialo byc celowe,tak? to znaczy ze deprywacja miala sens rituaaly? Bo wczesniej ktos pisal ze post sluzy oczyszczeniu a nie bezposredniemu otwarciu... Tu wychodzi ze moze jednak bezposreddnio? To moje trzy grosze.
To mnie zastanawia, ta kwestia rezygnacji z kontroli. Bo w innych miejscach na tym forum często się mówi żeby zachować kontrolę, być uziemioną, nie puuszczać się za daleko. A tu jakby odwrotnie, celowo puszczasz kontrolę. xD Jak to pogodzić?
To jest pięknie powiedziane, ta sekwencja. Zastanawiam się czy niema w tym czegoś co można porównać do snu - tez przecież oddajesz kontrolę co noc i to jest naturalne ale jesteś do tego przygotowana cłaym dniem funkcjonowania że tak sie wyraze masz ten "grunt" i wracasz sama z siebie rano. Może te praktykki to tylo głębsza wersja czegoś co i tak robimy? Zobaczymy.
Marcysiu, to analogia ktura mi się podoba ale trochę ją skrócę... Sen jest niekontroloway przez definicję, a te praktyki są celowe. Właśnie ten element intencji i wyboru sprawia że działają inaczej i że można z nich wziąć coś świdomego. Sen przetwarza, jesli o mnie chodzi tak ale nie daje ci możliwości pytania o co proissz.
Właściwie to zastanawiam się teraz - czy afirmacje mają coś wspólnego z tym co opisujecie? Bo tez są takim celowym stanem, skupieniem uwagi, intencją. Tylko że bez tej całej deprywacji. Czy to jest tylko uproszczona wersja tej samej ścieżki czy coś zupełnie innego???
O, to ciekawe porównanie. Ja zawsze myślałam że medytacja i afirmacje to w zasadzie ta sama liga tylo inne techniki, ale po tej rozmowie coś mi się przesuwa. Chociaż szczerze to nadal nie jestem pewna czy te głębsze praktyki są dla mnie bo jakoś ta cisza trzy-dniowa brzmi już poważnie. U mnie ten jeden dzień o którym mówiłam to był przypadek trochę, nie planowałam
Przepraszam że sie wtrącam że tak sie wyraze bo czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i muszę powiedziec - niesamowite jak dużo tu wiedzy jest zebrane w jednym wątku. Mam jedno pytanie do bardzej doświadczonych: czy przy krótszych praktykach, powiedzmy jeden dzień tez warto robić ten "rytuał zamknięcia" o którym mówiliście, czy to jest konieczne dopiero przy dłuższych? Na razie nie mam nic więcej, może ktoś kiedyś do tego wróci.
